Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Pani_Lucy

Studium przypadku - do rozpoznania

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień dobry.

Od jakiegoś czasu nie potrafię sobie poradzić z rozpoznaniem pewnej sytuacji życiowej mojej i nie mojej jednocześnie. Właściwie chodzi mi o Waszą pomoc w rozpoznaniu, czy mam do czynienia z człowiekiem o dysfunkcyjnej osobowości, jeśli tak, jak brzmi diagnoza ? Pozwalam sobie na takie podejrzenia, być może niesłuszne, lecz ten mężczyzna zdążył mnie zszokować swoim systemem wartości. Piszę tu w celach terapeutycznych , bo mnie to trochę „przeorało” oraz w celach poznawczych. Ale do rzeczy i po kolei…

 

Znam go od kilku lat, okazyjnie współpracujemy ze sobą zawodowo. Mężczyzna po 40-tce (jak i ja), bardzo inteligentny, uznany specjalista na samodzielnym stanowisku, w pracy lubiany z każdym potrafi się dogadać, dodatkowo prowadzi własną działalność gospodarczą. Wysoki, dobrze zbudowany, podoba się kobietom choć nie jest typem przystojniaka, wzbudza zaufanie, optymistycznie nastawiony do życia. Wydawałoby się, dojrzały i odpowiedzialny. Oboje jesteśmy w związkach, ja w siedemnasto- on w pięcioletnim. Rok temu mieliśmy znów okazję do współpracy nad wspólnym projektem i … chyba zbyt szczerze i bezpośrednio wyraziłam kilka razy swoje uznanie dla jego osoby, ponieważ szybko złożył mi niedwuznaczną propozycję. Nauczyłam się sobie radzić z takimi sytuacjami w życiu, było ich niemało, lecz wtedy doznałam szoku. Po prostu lubiłam i ceniłam go a tu mój "ideał" sięgnął bruku. Nie dawało mi spokoju, że tak łatwo przyszedł mu taki scenariusz do głowy. Na raty wyciągnęłam od niego, że:

- dla takich chwil warto żyć

- nie przeszkadza mu, że oboje jesteśmy zajęci

- chce zaznać trochę "szczęścia"

- cieszy go życie rodzinne jakie prowadzi (bez synka partnerki życia sobie nie wyobraża)

- ucieszy się z naszych regularnych spotkań

Można by rzec – klasyka gatunku zwanego friends with benefits, z małym wyjątkiem. Mianowicie on nie miałby nic przeciwko mojemu uczuciowemu zaangażowaniu a raczej tego właśnie by chciał.

 

Nasza zawodowa współpraca odbywa się głównie przez mail i telefon, spotkania są rzadkością, na szczęście. Nie chciałam psuć tej znajomości, napisałam długi mail wyłuszczając, dlaczego nie będę z nim randkować. Przyjął to spokojnie lecz zaznaczył, że potrafi być "obrzydliwie cierpliwy". Nabrał też do mnie zaufania, najprawdopodobniej z uwagi na jeden z powodów mojej odmowy, ten mianowicie, że nie chcę by kobiety i dzieci płakały przeze mnie = uznał, że zachowam dyskrecję.

Co jakiś czas pod służbową korespondencją wrzucał sugestie i zachęty. W końcu przysłał maila z wyznaniem gorącego pożądania, fantazji i nieustającej nadziei. Jakiś czas później poinformował mnie, że niespełnione ze mną fantazje realizuje… ze swoimi kobietami/przyjaciółkami z przeszłości, jest ich kilka, on bardzo chciał mieć rodzinę i żyć normalnie, ale nie wyszło niestety… Muszę przyznać, że tu zszokował mnie kolejny raz. Nie był to jednak koniec szoków.

 

Powyższe wyznanie nie przeszkodziło mu wciąż mnie adorować i zachęcać do „wypróbowania” siebie. Dwa tygodnie temu zaś dostałam obszernego maila, w którym pisze o swoim romansie z wieloletnią przyjaciółką z pracy. Wyznała mu miłość jakieś 5 miesięcy wcześniej i dziś już bardzo się zaangażował. W ciągu tych 5 miesięcy robił mi systematyczne propozycje, a nawet, upewniłam się, dziś nadal oferta dla mnie jest aktualna.

Było mi szkoda jego kobiety a teraz szkoda mi tej kolejnej. On twierdzi, że kocha (!) je obydwie. Dopełniają się typem urody i osobowości, najchętniej "zatrzymałby je sobie na wieki", gdyby zechciały razem zamieszkać. Ta nowa kobieta jest w nim szaleńczo zakochana. Pochodzi z bardzo religijnej rodziny. Ma małe dziecko i męża, którego nie kocha. Zwierzyła się matce a ta reszcie rodziny, jej ojciec prawie dostał zawału a siostry każą odmawiać różaniec, mąż nie wie póki co. Ona całymi dniami teraz płacze i tęskni. Opisuję celowo tę sytuację, by pokazać rozmiar demolki, z której mój znajomy zdaje sobie sprawę. Jednocześnie, na moją uwagę, że gdybym skorzystała z jego propozycji to dziś mogłabym być w sytuacji tej pani odparł: "nawet nie wiesz jaka szczęśliwa byś teraz biegała :P może nawet zakochana a na pewno zauroczona i uśmiechnięta od ucha do ucha :P". Czy tylko ja widzę tu kompletny brak empatii ?

 

Tyle fakty. Moje obserwacje, które jak myślę mogą mieć znaczenie:

- mój znajomy ma skłonność do manipulacji

- jest bardzo pewny siebie – "gdybym naprawdę Tobą manipulował już dawno temu wylądowalibyśmy w łóżku"

- ukrywanie podwójnego życia opanował do perfekcji – "w razie czego wyprę się wszystkiego", profilaktyczne kasowanie wszystkich wiadomości, zachęta do korzystania z szyfrowanych komunikatorów

- potrafił stracić swoją cierpliwość (wypracowaną "twarz") w sytuacji, gdy wydawało mu się, że chwyciłam przynętę a okazywało się że nic z tego. Raz zachował się wyjątkowo opryskliwie, drugim razem po długiej romantycznej gadce i adoracji w rycerskim stylu nie wytrzymał tej konwencji i spytał wprost czy "chcę się z nim bzykać" i wyznał że "łaknie mnie wyjątkowo". Nie bez znaczenia był tu pewnie uprzednio wypity alkohol. Wcześniej nigdy nie używał takiego słownictwa. Na marginesie, wtedy już wspomniana wyżej świeżo zakochana kobieta wiązała z nim swoją przyszłość.

- wiem że w dzieciństwie wydalono go z podstawówki, ponieważ złamał kilku kolegom nosy i szczęki (koledzy bili młodszych i wymuszali haracze – taki szeryf).

- brak mu obiektywnego spojrzenia na siebie, jakby żył jednocześnie w dwóch światach. Np. dopiero ostatnio, w obliczu konieczności wyboru jednej z kobiet zauważył, że zabrakło mu uczciwości względem tej, z którą jest. Nie widzi zaś braku uczciwości względem tej drugiej. Inny przykład: uważa się za honorowego człowieka, rozpisywał się jak dochowywał wierności w swoich poprzednich związkach ale nie widzi/nie ocenia skali swoich zdrad w obecnym związku. W tej chwili ma problem ze swoim honorem ale tylko w kontekście zaangażowania emocjonalnego w tę drugą kobietę. Innych kobiet, z którymi się spotyka, lub którym tylko robi propozycje, jak mnie, nie bierze pod uwagę jako plamiących swój honor. Nie wiem czy to skala zdrad go przerasta, czy konsumpcyjny charakter relacji w jego mniemaniu jest OK.

 

Czy ktoś z Was widział, słyszał, przeżył coś takiego ? Czy to zwykła niedojrzałość uczuciowa czy przypadek innej dysfunkcji ? Przeglądając niektóre wątki na tym forum widzę, że niektórzy uczestnicy przejawiają szczególną wiedzę i wrażliwość. Proszę, wypowiadajcie się wszyscy, którzy czujecie się na siłach, macie chęci i czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pani_Lucy, to jest najwyraźniej typ narcyza, podboje seksualne podbudowują jego ego.. Ma już taki styl bycia. Ktoś taki się nie zmieni. Piszesz, ze on się podoba kobietom, z doświadczenia chyba jest przyzwyczajony do tego, ze wcześniej czy później raczej dostaje to, czego chce, dlatego Twoja postawa jest dla niego wyzwaniem. Jest przekonany o swojej zaj.bistosci, dlatego, nie ma oporów przed startowaniem do kobiet w związkach.

On nie ma żadnych wyrzutów sumienia, to jest egocentryk, kolekcjoner kobiet myślący tylko o swojej przyjemności.

Jeśli chcesz poczytać doświadczenia kobiet z takimi typkami, polecam Ci ten temat:

http://www.netkobiety.pl/t89178.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobowość narcystyczna z cechami osobowości antyspołecznej (tzw. pozbawiona zasad) i histrionicznej (tzw. uwodzicielska). Polecam książkę: "T. Millon, R. Davis - Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie" - do pobrania na chomikuj. Bardzo dobrze opisana osobowość narcystyczna i poszczególne jej odmiany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pani_Lucy, to jest najwyraźniej typ narcyza, podboje seksualne podbudowują jego ego.. Ma już taki styl bycia. Ktoś taki się nie zmieni. Piszesz, ze on się podoba kobietom, z doświadczenia chyba jest przyzwyczajony do tego, ze wcześniej czy później raczej dostaje to, czego chce, dlatego Twoja postawa jest dla niego wyzwaniem. Jest przekonany o swojej zaj.bistosci, dlatego, nie ma oporów przed startowaniem do kobiet w związkach.

On nie ma żadnych wyrzutów sumienia, to jest egocentryk, kolekcjoner kobiet myślący tylko o swojej przyjemności.

Jeśli chcesz poczytać doświadczenia kobiet z takimi typkami, polecam Ci ten temat:

http://www.netkobiety.pl/t89178.html

 

Cesario, dziękuję Ci.

Skorzystałam z podanego przez Ciebie linku. Na razie miałam czas tylko na kilka pierwszych stron wątku, w weekend dokończę. Rzeczywiście, widzę tu sporo podobieństwa do mojego znajomego. Praktykował np. takie gierki jak długie milczenie, nieodpowiadanie na moje maile, potrafił nagle przerwać smsową konwersację bez "do widzenia" lub "przepraszam, dokończymy rozmowę innym razem" i nie odzywać się np. 2-3 tyg. po czym wznowić kontakt. Potrafi sprawić, że kobieta czuje się w jego towarzystwie wyjątkowo. Obiektywnie rzecz biorąc, fizycznie nie jest jakoś wybitnie atrakcyjny, sylwetka ok, ale już twarz przeciętna, podobnie jak ubiór, nie jest przesadnie zadbany, nie ma w sobie ani szczególnej klasy, ani charyzmy. A potrafi roztoczyć czar. Nie w stylu bawidamka, bez egzaltacji, po prostu skupia się na kobiecie odsuwając na tę chwilę resztę świata, wyłapuje wszystkie sygnały i rozwija fabułę odpowiednio do sytuacji oraz nastroju wybranki. Nie wątpię, że sporo babeczek może ulec tym pozorom głębi.

Czy mój znajomy nie ma żadnych wyrzutów sumienia, tego nie wiem, tak można wnioskować. On sam twierdzi, że teraz właśnie z powodu wyrzutów sumienia stał się o wiele lepszy dla swojej partnerki, więcej pomaga w domu i uprawiają seks kiedy ona tylko sobie zażyczy. Wiem, że to charakterna kobitka, więc on chyba jest umiarkowanym narcyzem, skoro funkcjonują razem już 5 lat. W ogóle twierdzi, że nie ma jej nic do zarzucenia, ładna, zgrabna, w seksie dopasowana, należycie dba o dom, synka i o niego samego. On jest dla niej cenny chociażby po tym względem, że wnosi do związku spore zasoby finansowe i jest zakochany w jej synku z wzajemnością. Jeśli ona jest bardzo zaangażowana uczuciowo to mogą sobie tak żyć i 100 lat, chyba, że ostatni romans się wyda, a tego nie jestem pewna czy już nie zakręcił nowo poznaną panią tak, by bezpiecznie korzystać z niej na boku. Ale nawet gdy się wyda, to obecna pani będzie wiedziała tylko o jednej konkurentce i może chcieć walczyć o swój związek. Straszne to… czy taki mężczyzna potrafi wytworzyć doskonałą iluzję głębi uczuć w stałym związku ? I kobieta może się tak długo nie orientować że coś jest nie tak ??? Masakra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Osobowość narcystyczna z cechami osobowości antyspołecznej (tzw. pozbawiona zasad) i histrionicznej (tzw. uwodzicielska). Polecam książkę: "T. Millon, R. Davis - Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie" - do pobrania na chomikuj. Bardzo dobrze opisana osobowość narcystyczna i poszczególne jej odmiany.

 

Dziękuję Anno, poczytam.

Czy coś Ci wiadomo na temat, jak często takie osoby same podejmują terapię ? Czy w ogóle znajdują motywację, skoro to zaburzenie pozwala tak dobrze się w życiu urządzić....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×