Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Aligheri

Problem osobowości

Rekomendowane odpowiedzi

Które z myśli pochodzą z wnętrza Twojej osobowości, a które próbują się przebić w postaci sugestii obsesyjnych, nieracjonalnych? Już samo pytanie zawiera nieprawidłowość, bo jest to jak naczynie w którym nieustannie następuje próba spojenia osądów, zdaje się że coś wadzi temu, zapobiega, aby do owego zintegrowania nie doszło, może rozsądek, jak tak to co powoduje jego deficyt, skrycie. Rozważając to próbowałem postawić mur, który jasno rozgraniczałby rzeczowość danych zdarzeń, analizy, a tych pnących się z zaburzenia. Na próżno oczywiście, bo w tym wszystkim okazało się że nieustannie forsując się z myślami doszło do spętania na skutek ciągłego usadzania obsesji. Ciągła krępacja dokonana przez zaburzenie, niedorzeczność myślenia poprowadziła mnie na manowce, nie wiem jakim człowiekiem jestem, ani to jaki być pragnę. Głównie przeważa chęć dążenia do spokoju, równowagi, ale jak mogę to osiągnąć będąc jedynie segmentem w tym całym złożonym procesie? Głupcem byłbym pragnąc odpowiedzi na te kluczowe pytania, bo nikt tego nie wie, odzew zdaje się pochodzić z wewnątrz mnie lecz nie jestem w stanie tak głęboko, przenikliwie zlustrować mój obraz. Proszę o wyrozumiałość i jakiekolwiek rady nasuwające się wam, być może coś przysłania mi ogląd. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja tez nigdy nie mialem poczucia ze moje mysli natretne sa ode mnie oderwane. miałem zalecenie z terapii behawioralnej w postacji ustalenia 1 godziny dziennie podczas ktorej bede poswiecal czas na natrectwa, czesto bywalo tak ze po odlozeniu tych natrectw-konfliktow w czasie okazywaly sie one byc tylko niegroznymi natrectwami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie próba zracjonalizowania natręctw zawsze wyglądała w ten sposób że zostawałem zasypywany przez masę pytań im towarzyszącym, ciężko jest mi postawić jednoznaczne stanowisko. To jak epidemia która zręcznie atakuje sfery niepokoju, lęku. Wygląda to mniej więcej w taki sposób że zaczynam od stawiania sobie zasadniczych pytań dotyczącej mojej osoby takich jak np. Czy jestem dobrym człowiekiem, a być może przeciwnie? Oczywiście że nie ma osoby która bez reszty oddaje się jednemu z stanowisk, bo w każdym z nas jest dobro i zło, lecz chyba jest pewna granica po której możemy ustalić to jacy jesteśmy. Od razu następuje szereg pytań podważających to jaki jestem, gdyż kiedy można stwierdzić jednoznacznie czy jestem dobry, bądź też zły? Czy to ja powinienem określać poprawność moich zachowań, a może ludzie znajdujący się w moim kręgu. Powyżej postawiłem jedno proste pytanie które jak widać sprawia mi wiele trudności i dzieje się tak większością rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I pewnie cos posrodku jest nieosiagalne, albo przynajmniej bardzo trudne do osiagniecia? Mam bardzo podobnie. Natręctwa sa zawsze powiazane z silnymi watpliowsciami, poczuciem winy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naturalnie że jest nieosiągalne, niechaj mi wskażą co jest pośrodku np. dochowaniu lojalności a sprzeniewierzeniu bądź skromnością a próżnością. Miałbym zadowolić się tylko przypuszczeniami i sugestiami? Niewątpliwie występują u mnie wątpliwość i poczucie winy, ale może to i lepiej, przynajmniej kierują mną jakieś zasady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czyli masz mozna powiedziec tzw wglad intelektualny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tzn oczywiscie mi sie tak kojarzy, nie jest to zadna profesjonalna opinia, ale ok. To znaczy ze intelektualnie masz swiadomosc swoich objawow, ale trudno Ci to poczuc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Powyżej postawiłem jedno proste pytanie które jak widać sprawia mi wiele trudności i dzieje się tak większością rzeczy.

Natręctwa sa zawsze powiazane z silnymi watpliowsciami, poczuciem winy.

To chyba wynika z niskiej samooceny, która kształtuje sie w dzieciństwie a w szczególności w okresie dojrzewania. Trudno ją naprawić, wymaga to czasu. Może nawet życia nie wystarczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje bardzo za odpowiedzi, które zdają się być bardzo trafne. Utwierdza mnie to jedynie w przekonaniu że muszę podjąć jakieś kroki, leczenie, gdybym miał oczekiwać poprawy, bo obecnie wszystko wokół się kreci, a ja stoję wciąż w tym samym miejscu, może niektóre rzeczy muszą pozostać bez zmian.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja w przypadku natrectw bardzo polecam terapie poznawczo-behawioralną, zreszta to glownie nia sie leczy natrectwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wygląda to mniej więcej w taki sposób że zaczynam od stawiania sobie zasadniczych pytań dotyczącej mojej osoby takich jak np. Czy jestem dobrym człowiekiem, a być może przeciwnie?

 

Nie można być dla siebie jedynym punktem odniesienia, namyślając się sam nad sobą nie znajdziesz odpowiedzi. Dobro przejawia się w czynach i w relacji z innymi ludźmi. Wiedzę o sobie również w znacznym stopniu czerpiemy z relacji.

 

Od razu następuje szereg pytań podważających to jaki jestem, gdyż kiedy można stwierdzić jednoznacznie czy jestem dobry, bądź też zły? Czy to ja powinienem określać poprawność moich zachowań, a może ludzie znajdujący się w moim kręgu.

 

Według mnie dobro nie ma nic wspólnego z poprawnością zachowań.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, a to nie jest tak, że te myśli nieracjonalne to efekt tego co umysł przed nami do podświadomości schował? Bo w tamtym momencie nie poradzilibyśmy sobie z tym? Ja tak miałem jak miałem nerwice serca po tym jak ojciec zmarł na moich oczach. Trwało to długo za nim zrozumiałem, ze nie umrę, ze to taka ,,wkrętka'' a w zasadzie nie do końca, bo działania organizmu na płaszczyźnie fizycznej/psychicznej które się z podświadomości w taki sposób wylewają. Nazwałbym to procesem, zrozumienie, zinterpretowanie, konfrontacja, akceptacja. To tak trochę jak ta akcja w której ktoś nas nakrył na kłamstwie. Z jednej strony siara a z drugiej ulga bo nie trzeba już tego ciągnąc a wyobrażenie o tej konsekwencji (odkryciu) czasem jest większe, niż samo odkrycie. Proces ukrywania tego w podświadomości porównałbym do utrzymywania tego kłamstwa, które jest męczące i objawia się np. poceniem (fizycznie) czy spięciem, lękiem( psychicznie) w momentach kłamania. Tu tez chyba chodzi o to, ze w niektórych przypadkach umysł błędnie interpretuje (poprzez przykłady z przeszłości) to co ma ,,chować'' i ta zepsuta funkcja powoduje nagromadzenie ,,bzdet'' z którymi moglibyśmy sobie poradzili. Dlatego natręctwa/myśli są łatwiejsze do zinterpretowania, wtedy kiedy występują po zdarzeniu a czasem wręcz bardzo irracjonalne i tu czeka najpierw rozgryzienie mechanizmu na jakiej zasadzie to działa zanim się dojdzie do tego czy coś za tym stoi czy jest to nadinterpretacja. Nie wydaje mi się też do końca czy wyuczenie się zastępczego działania może tak do końca to rozwiązać, czy kiedyś nie pojawią się nieprzypisane stany/emocje, choć na takie nadinterpretacje behawioralna pewnie dobrze działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×