Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Motio

Globus hystericus, gula/ucisk w gardle.

Rekomendowane odpowiedzi

Szczęść Boże :)

 

Czy są sposoby na pozbycie się tego uczucia? Może Ktoś z państwa pozbył się tego raz na zawsze bez chemii z apteki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ucisk w gardle towarzyszy zaburzeniom nerwicowym i można się tego pozbyć bez farmakoterapii, korzystając m.in. z terapii. Czy konsultowałeś się z jakimś specjalistą odnośnie swoich objawów? Tutaj nie chodzi o zniwelowanie objawu, co bardziej o pracę nad przyczyną, która wyzwala taki, a nie inny objaw. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za pomoc, Abc Zdrowie.

Przyczyny znam, ale to przecież układ nerwowy wegetatywny, więc co z tego, że przyczyny są znane, jeżeli nie do końca świadomie kontroluje się ten układ nerwowy? To tak jakby kontrolować pocenie się w warunkach w których normalnie występuje pocenie się (np. chciałbym zmniejszyć), albo czerwienienie się, "gęsia skórka" itd. Chodzi mi o to, że jak człowiek może być zdrowy jeżeli ci co urządzają świat w chorobę ten świat wpędzają? Czyli wynika z tego, że muszę walczyć o władzę i zmienić świat, oczywiście na lepsze. ;)

Nie udałem się jeszcze do człowieka, który uzyskał oficjalne kwalifikacje do rozpoznawania chorób. Ale po co, jeżeli wiem co mi dolega? Chyba tylko po receptę na ewentualne tabletki. Ale to też chore, że wiedząc co mi dolega nie mogę pójść do apteki i kupić jak na wolnego człowieka przystało, to co chcę, czyli akurat w moim przypadku tabletkę na moje dolegliwości.

Jeszcze raz dziękuję za pomoc, pozdrawiam, Abc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chodzi mi o to, że jak człowiek może być zdrowy jeżeli ci co urządzają świat w chorobę ten świat wpędzają?

 

Nie rozumiem tego, ktoś odpowiada za Twoją chorobę?

 

Nie udałem się jeszcze do człowieka, który uzyskał oficjalne kwalifikacje do rozpoznawania chorób. Ale po co, jeżeli wiem co mi dolega?

 

Po to, żeby się wyleczyć. Jak rozpoznasz u siebie zapalenie wyrostka, to na tym poprzestaniesz?

 

Chyba tylko po receptę na ewentualne tabletki.

 

Nie wiem czy jest tabletka, która usuwa taki objaw. Myślę, że to nie jest takie proste. Sama kiedyś miałam taki ucisk i nikt mi nie dał żadnej tabletki.

 

To tak jakby kontrolować pocenie się w warunkach w których normalnie występuje pocenie się (np. chciałbym zmniejszyć), albo czerwienienie się, "gęsia skórka" itd.

 

Ten ucisk w gardle to ciekawa sprawa. Ja to miałam jakieś 9 lat temu, ale po przeczytaniu tego wątku znowu to czuję. Ciekawy jest ten związek z psychiką, wystarczy że o tym pomyślę i się pojawia. Nie jest tak, że tego się nie da kontrolować, po prostu nie jest to oczywiste (jak np. kontrolowanie ruchu ręką), trzeba znaleźć klucz do tej kontroli. Problem w tym, że terapeuta szuka "przyczyn" czyli zupełnie spsychologizuje ten objaw. Według mnie prawda jest taka, że na dłuższą metę trzeba usunąć źródło niepokoju psychicznego czy przytłoczenia, bo jak nie ten objaw, to pojawi się jakiś inny. Problemy psychiczne trzeba jakoś rozwiązać. Ten objaw może świadczyć moim zdaniem o tym, że tłumisz jakieś napięcie. Ale w usunięciu konkretnie odczucia fizycznego ucisku terapia może nie pomóc, przynajmniej u mnie tak było. To jest odczucie na pograniczu psychiki i fizyczności, może są terapeuci, którzy się na tym znają, prowadzą np. jakieś techniki relaksacji. Mój się uczepił innych rzeczy, psychologizowanie, osobowość, dzieciństwo - guzik to coś dawało w doraźnym pozbyciu się globusa, sama musiałam wpaść na to, jak się go pozbyć, bo to jest oddziaływanie myśli na ciało, a nie zmiana osobowości.

 

Są poradnie zajmujące się chorobami psychosomatycznymi, chyba poszukałabym jakiejś na Twoim miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako absolutna amatorka i nieprofesjonalista proponuję następujące rzeczy.

 

1. Wyobraź sobie, że wydajesz z siebie okrzyk. Krzyczysz w myśli, na przykład "ha!" Wydobywając go, wyobraź sobie, że umieszczasz ten okrzyk w określonym miejscu, na przykład w górnym rogu pokoju.

2. Przypomnij sobie coś, co wywołuje w Tobie uczucie "jeah!", na przykład muzyka, przy której tak się chce tańczyć, że nie da się usiedzieć, rock'roll, uderzenie bitów, cokolwiek. Chodzi o to, żeby psychicznie wpaść i jak najdłużej utrzymać się w stanie "jeah", wydobyć go z siebie.

3. Idź na basen. Ciało zajmie się pływaniem, oddychaniem i może zapomnieć o ucisku. A to początek, by się od niego odzwyczaiło.

4. Fundnij sobie masaż relaksacyjny.

5. A u mnie działało... Skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chodzi mi o to, że jak człowiek może być zdrowy jeżeli ci co urządzają świat w chorobę ten świat wpędzają? Czyli wynika z tego, że muszę walczyć o władzę i zmienić świat, oczywiście na lepsze.

Dam Ci dobrą radę: zacznij od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chodzi mi o to, że jak człowiek może być zdrowy jeżeli ci co urządzają świat w chorobę ten świat wpędzają? Czyli wynika z tego, że muszę walczyć o władzę i zmienić świat, oczywiście na lepsze.

Dam Ci dobrą radę: zacznij od siebie.

 

Popieram, z tego zdania Motio wyglądasz jak ktoś, kto uważa się za wybitną jednostkę skrzywdzoną przez bezduszny świat. Zwykle takie osoby mają sztywną osobowość i mało samokrytycyzmu, przez co ciężko im zmienić swoje wadliwe schematy. Ale może się mylę, w końcu Cię nie znam, mam tylko swoją typologię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

refren, może z tą wybitnością to przesada, jednak reszta wygląda całkiem wiarygodnie. To takie typowe zamiatanie problemu pod dywan, a później zdziwko, dlaczego życie się nie układa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
wyglądasz jak ktoś, kto uważa się za wybitną jednostkę skrzywdzoną przez bezduszny świat.

nie wiem jak autor, ale np. ja właśnie uważam się za wybitną jednostkę skrzywdzoną przez bezduszny świat.

i dlaczego miałbym tak nie uważać skoro taka jest prawda?

więc koleżanko refren i kolego rabinizm nie rozumiem czemu z góry traktujecie takie osoby jako bedące w błędzie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

atic, może i zostałeś skrzywdzony, ale to nie znaczy, że wszyscy pozostali zostali cudownie potraktowani przez świat i los. Problemem nie jest samo takie stwierdzenie, ale umiejscowienie na stałe źródła swoich niepowodzeń na zewnątrz, niektórzy mają taką tendencję, żeby zawsze oskarżać kogoś/coś o swoje problemy. Jest to według mnie wadliwe, bo taka osoba nie robi tego, co należy do niej, tylko koncentruje się na tym, czego się nie da zmienić, zwykle też jest niereformowalna w zachowaniach, które powodują jej trudności i sztywna w trzymaniu się swoich przekonań i strategii, nawet jeśli się nie sprawdzają. Kiedy ktoś mówi o sobie, że jest wybitny, to zapala mi się lampka, bo nie słyszałam o nikim wybitnym, kto by tak o sobie mówił, natomiast znam egotyków uważających się za wybitnych i za wyjątkowo na przykład wrażliwych, ale tę wrażliwość w praktyce mają głównie na swoim punkcie. Nie twierdzę, że taki jesteś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aticu, jeśli już mnie wywołałeś do odpowiedzi, to potwierdzę słowa refren.

Wygląda na to, niestety, iż wybitność jest wyłącznie Twoim odczuciem (chociaż Cię nie znam i nie mogę stwierdzić na sto procent, że jest inaczej), które ogranicza Cię w podejmowaniu decyzji mogących mieć zbawienne skutki na Twoje życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie rozumiem tego, ktoś odpowiada za Twoją chorobę?

 

Mnie do nerwicy sporo doprowadza, ale najbardziej to kolejne zakazy/nakazy/ustalenia jak żyć narzucane przez kierujących Polską.

 

Po to, żeby się wyleczyć. Jak rozpoznasz u siebie zapalenie wyrostka, to na tym poprzestaniesz?

 

Refren, ale jeżeli wiem co mi dolega i potrzebuję tylko leku, to po cóż mam się udawać do człowieka po medycynie, jeżeli wiem jaki lek potrzebny? Normalnym nie jest, że chcąc kupić sobie lek nie mogę udać się bezpośrednio do apteki, tylko najpierw muszę otrzymać pozwolenie w formie recepty. I to pozwolenie w formie recepty też nie zostanie mi wydane ot tak, tylko dopiero gdy człowiek po medycynie vel lekarz, stwierdzi (czasami błędnie), że lek który on zarządzi będzie najlepszy.

 

 

Nie wiem czy jest tabletka, która usuwa taki objaw. Myślę, że to nie jest takie proste. Sama kiedyś miałam taki ucisk i nikt mi nie dał żadnej tabletki.

Wydaje mi się, że są substancje wpływające na ukł. nerwowy wegetatywny, w sensie uspokajające, znoszące napięcie, to rozdygotanie wewnętrzne. Po prostu znieczulające ten układ, albo przywracające funkcjonowanie sprzed nerwicy. Na początku, rzeczywiście raz na jakiś czas ten ucisk się pojawia i jeżeli przyczyny zewnętrzne udało Ci się świadomie bądź nieświadomie zlikwidować to zniknął. U mnie już ten ucisk jest na stałe( od kilkunastu miesięcy) i tylko nasilenie się zmienia.

 

Ten ucisk w gardle to ciekawa sprawa. Ja to miałam jakieś 9 lat temu, ale po przeczytaniu tego wątku znowu to czuję. Ciekawy jest ten związek z psychiką, wystarczy że o tym pomyślę i się pojawia. Nie jest tak, że tego się nie da kontrolować, po prostu nie jest to oczywiste (jak np. kontrolowanie ruchu ręką), trzeba znaleźć klucz do tej kontroli. Problem w tym, że terapeuta szuka "przyczyn" czyli zupełnie spsychologizuje ten objaw. Według mnie prawda jest taka, że na dłuższą metę trzeba usunąć źródło niepokoju psychicznego czy przytłoczenia, bo jak nie ten objaw, to pojawi się jakiś inny. Problemy psychiczne trzeba jakoś rozwiązać. Ten objaw może świadczyć moim zdaniem o tym, że tłumisz jakieś napięcie. Ale w usunięciu konkretnie odczucia fizycznego ucisku terapia może nie pomóc, przynajmniej u mnie tak było. To jest odczucie na pograniczu psychiki i fizyczności, może są terapeuci, którzy się na tym znają, prowadzą np. jakieś techniki relaksacji. Mój się uczepił innych rzeczy, psychologizowanie, osobowość, dzieciństwo - guzik to coś dawało w doraźnym pozbyciu się globusa, sama musiałam wpaść na to, jak się go pozbyć, bo to jest oddziaływanie myśli na ciało, a nie zmiana osobowości.

 

Są poradnie zajmujące się chorobami psychosomatycznymi, chyba poszukałabym jakiejś na Twoim miejscu.

 

Kurde Refren, to może nie wczuwaj się w temat, bo znów Cię dopadnie ghO0l.

 

Globus to jeden z objawów, że układ nerwowy jest już na skraju załamania i oczywiście są to nagromadzone napięcia wynikłe z negatywnych przeżyć. Zresztą tak jak u Ciebie pewnie? Oczywiście cały czas świat zewnętrzny wpływa na ukł. nerw. ale przez własne wnętrze kieruję tymi wpływami z zewnątrz ( tak to widzę). Ale jeżeli coraz więcej i coraz bardziej zaczyna wpływać negatywnie, to szanse na wyjście z tego oczywiście maleją. Błędne koło, ale oczywiście wyjście z tego koła jest, tylko jeszcze nie wiem którędy. ;) Miło czytać, że Tobie się udało, bo jak widać można, podbudowujesz. I dziękuję za rady, Refren. Od siebie dodam, że całkiem nieźle wpływa na dobre samopoczucie dłuższe poleżenie w wannie, w ciemnym pomieszczeniu, ze świecą, na płomień której można popatrzeć.

I dzięki za te konkretne rady w punktach. Masaż, oczywiście duża przyjemność, pływanie też przyjemnie relaksuje, dobra muzyka też pozytywnie wpływa.

 

"Popieram, z tego zdania Motio wyglądasz jak ktoś, kto uważa się za wybitną jednostkę skrzywdzoną przez bezduszny świat. Zwykle takie osoby mają sztywną osobowość i mało samokrytycyzmu, przez co ciężko im zmienić swoje wadliwe schematy. Ale może się mylę, w końcu Cię nie znam, mam tylko swoją typologię."

Świat tworzy człowiek, więc jest duszny. ;) Przyznam szczerze, że próbuję dostrzec, skąd takie patrzenie na mnie, że uważam się za wybitną jednostkę. Naprawdę z wypowiedzi to wynika?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kurde Refren, to może nie wczuwaj się w temat, bo znów Cię dopadnie ghO0l.

 

Spoks, nie dopadł, zresztą już się tego nie boję.

 

Globus to jeden z objawów, że układ nerwowy jest już na skraju załamania i oczywiście są to nagromadzone napięcia wynikłe z negatywnych przeżyć. Zresztą tak jak u Ciebie pewnie? Oczywiście cały czas świat zewnętrzny wpływa na ukł. nerw. ale przez własne wnętrze kieruję tymi wpływami z zewnątrz ( tak to widzę). Ale jeżeli coraz więcej i coraz bardziej zaczyna wpływać negatywnie, to szanse na wyjście z tego oczywiście maleją. Błędne koło, ale oczywiście wyjście z tego koła jest, tylko jeszcze nie wiem którędy.

 

Owszem, u mnie wynikał z ciągłego napięcia i rozbicia oraz obsesyjnych myśli. Było tak, że na każdą swoją myśl miałam antymyśl, a na każde odczucie impuls hamujący i wszystko się we mnie "kisiło". Ogólnie trzeba z sobą dojść do ładu, bo jeden objaw będzie zastępował kolejny, ale na niektóre objawy psychofizyczne dobrze jest znaleźć doraźne antidotum, żeby nie zwariować. Mój układ nerwowy jest podatny na "blokowanie": zdławienie emocji, globus, zatamowanie myśli - najdziwniejsze rzeczy przeszłam, które były zbyt oryginalne, żeby je dobrze opisać i żeby psychiatrzy rozumieli ;) Odtykałam się różnymi rzeczami, na przykład słuchaniem muzyki ludowej. Może kiedyś wydam pracę okołonaukową o tym ;) Człowiek ma duże możliwości stymulowania się, choć to niekoniecznie prowadzi do jakiegoś globalnego poczucia sensu, a tego nic nie zastąpi.

Powodzenia w szukaniu wyjścia.

 

Przyznam szczerze, że próbuję dostrzec, skąd takie patrzenie na mnie, że uważam się za wybitną jednostkę. Naprawdę z wypowiedzi to wynika?

 

Zrobił się off top, czyli zeszliśmy z tematu. Rozważania raczej ogólne niż o kimś konkretnie, choć z pewnymi przytykami, które niewiele wnoszą, bo się nie odnoszą. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć Refren, później się odniosę, bo akurat wylogowywałem się, a widzę, że napisałaś.

Udanego wieczoru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Owszem, u mnie wynikał z ciągłego napięcia i rozbicia oraz obsesyjnych myśli. Było tak, że na każdą swoją myśl miałam antymyśl, a na każde odczucie impuls hamujący i wszystko się we mnie "kisiło". Ogólnie trzeba z sobą dojść do ładu, bo jeden objaw będzie zastępował kolejny, ale na niektóre objawy psychofizyczne dobrze jest znaleźć doraźne antidotum, żeby nie zwariować. Mój układ nerwowy jest podatny na "blokowanie": zdławienie emocji, globus, zatamowanie myśli - najdziwniejsze rzeczy przeszłam, które były zbyt oryginalne, żeby je dobrze opisać i żeby psychiatrzy rozumieli ;) Odtykałam się różnymi rzeczami, na przykład słuchaniem muzyki ludowej. Może kiedyś wydam pracę okołonaukową o tym ;) Człowiek ma duże możliwości stymulowania się, choć to niekoniecznie prowadzi do jakiegoś globalnego poczucia sensu, a tego nic nie zastąpi.

Powodzenia w szukaniu wyjścia.

 

Trafnie ujęłaś ten stan, Refren.

Czyli po prostu muszą zaistnieć warunki do pozbycia się tego napięcia, ale w sensie, że do normalnego funkcjonowania muszą zaistnieć warunki. Bo człowiekowi w momencie tego napięcia ulgę mogą przynosić nienormalne zachowania/ rzeczy i to już jest niebezpieczne, bo rodzi przeważnie zboczenia szeroko rozumiane. Stan nerwicowy sprzyja powstawaniu zachowań odbiegających od normalnych.

A gdy warunki same przez się nie zaistnieją, to pozostaje umiejętne kierowanie myślami w celu ujścia napięcia. A, i w końcu człowiek otrzymał od Boga wolną wolę, a to jest coś więcej niż układ nerwowy. Drugi człowiek też ma ogromny wpływ na to czy pogrążenie czy wyjście.

Jeżeli zdecydujesz się wydać pracę o nerwicy, to może ta praca bardzo pomóc, bo potrafisz dobrze opisać to co się dzieje w człowieku.

I dziękuję za powodzenie w szukaniu wyjścia. Życzę Ci, Refren, żeby te wszystkie negatywne stany już do Ciebie nie zawitały, a gdy już się pojawią, to poradzisz sobie z nimi jak z mrugnięciem powiekami.

 

 

Zrobił się off top, czyli zeszliśmy z tematu. Rozważania raczej ogólne niż o kimś konkretnie, choć z pewnymi przytykami, które niewiele wnoszą, bo się nie odnoszą. :P

Ok, fajnie wybrnęłaś. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Rabinizm,

aticu, jeśli już mnie wywołałeś do odpowiedzi, to potwierdzę słowa refren.

Wygląda na to, niestety, iż wybitność jest wyłącznie Twoim odczuciem (chociaż Cię nie znam i nie mogę stwierdzić na sto procent, że jest inaczej), które ogranicza Cię w podejmowaniu decyzji mogących mieć zbawienne skutki na Twoje życie.

 

może nie wybitny, ale inny i to wiele osób zauważało. na rzeczy patrzyłem z innej perspektywy, podam przykład, chłopaki rzucali w zwierzęta kamieniami a ja chodziłem z kartką i ołówkiem aby je rysować, nie w głowie mi też było rywalizować itp., po prostu nie czułem do tego pociągu, dopiero w późniejszym życiu zauważyłem, że ludzie walczą o pozycję społeczną ja po sobie tego nie wiedziałem.

taka osoba jak ja jest wyrzucana poza nawias społeczeństwa, nie rozumiana, wyśmiewana w niektórych wypadkach gnębiona.

więc owszem, ten cały syf przyszedł do mnie z zewnątrz, w sobie go nie miałem.

i też się przez to nabawiłem nerwów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety muszę się z Tobą zgodzić, że społeczeństwo odrzuca jednostki niewpasowujące się w narzucone mu schematy. Wyznaję pogląd, że nie ma jednego rodzaju inteligencji, jednak dalej jestem w mniejszości, gdyż znacznia większość ludzi uznaje za inteligentnych i mądrych (co często nie ma przełożenia w praktyce ze względu na pewne deficyty uczuciowe i emocjonalne) osobników sprawnych w dziedzinach technicznych i matematycznych. Reszta ludzi posiadających ogromny potencjał w danej dziedzinie jest spychana na boczny tor.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Otóż żyjemy w mocno uświadomionym społeczeństwie. Posiadamy ogromne zasoby informacji i wiedzę nieporównywalną z wiedzą naszych przodków, zwłaszcza o nas samych. To potężne narzędzie, które można wykorzystać na własną korzyść. Jej potencjał tkwi w Twojej samoakceptacji i samorealizacji. Bez nich sobie nie poradzisz.

Pozwól sobie rozwijać siebie. Zapewne jesteś inteligentnym człowiekiem i posiadasz umiejętności/zdolności, które Cię wyróżniają z tłumu. Nie oceniaj siebie przez pryzmat ludzi, którzy może i są wybitnymi matematykami, lecz prawdopodobnie brakuje im zdolności łatwej komunikacji, gdyż to nieadekwatne. Nie próbuj być kimś, kim na pewno nie jesteś. Brak danej umiejętności nie czyni Ciebie gorszym.

Brzmi to fantasmagorycznie, jednak jest to oczywistą oczywistością. Wszyscy ulegamy manipulacjom i pozwalamy wyznaczać sobie niedoścignione trendy. Życie nie jest ani łatwe, ani sprawiedliwe, jednak my mamy tę przewagę, że wychowaliśmy się w cywilizacji, która dopuszcza rozwój i samoudoskonalanie człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

to prawda, są też możliwości większe by znaleźć ludzi podobnych do siebie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×