Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
bedzielepiej

Czy ludzie też was olewają?

Rekomendowane odpowiedzi

Chodzi mi oczywiście o życie w realu. Napiszę jak to u mnie wygląda. Nie mam żadnych znajomych ani koleżanek, z którymi mogłabym wyjść na kawę pogadać. To oczywiście po części moja wina, bo sama wiadomo kogoś zaprosić, ale po prostu nie ma w moim otoczeniu osób z którymi chciałabym się zaprzyjaźnić. Z racji fobii to unikam miejsc publicznych, wiadomo jak ktoś mnie na pizze czy piwo zaprasza to nie pójdę. Więc mnie nikt już nie zaprasza.

Czemu nie ma w społeczeństwie nikogo kto by się chciał zagłębić w problemy ludzi z depresją i fobią społeczną odizolowanych od społeczeństwa. Nawet ludzie na wózkach mają wycieczki organizowane i ogólnie są uspołeczniani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bedzielepiej

przyczyny tego, że nie masz znajomych i koleżanek jak sama piszesz są w twojej psychice, ludzie chcą się spotykać na zasadzie wzajemnej dobrowolnej pozytywnej interakcji i to jest dobre.

więc jak nie chcesz czy nie potrafisz takiej interakcji stworzyć, to dlaczego ktoś miałby się spotykać, poświęcać dla ciebie czas?

 

dlaczego z góry zakładasz, ze ktoś powinien się dla ciebie poświęcać, bo ty masz problem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bedzielepiej

przyczyny tego, że nie masz znajomych i koleżanek jak sama piszesz są w twojej psychice, ludzie chcą się spotykać na zasadzie wzajemnej dobrowolnej pozytywnej interakcji i to jest dobre.

więc jak nie chcesz czy nie potrafisz takiej interakcji stworzyć, to dlaczego ktoś miałby się spotykać, poświęcać dla ciebie czas?

 

dlaczego z góry zakładasz, ze ktoś powinien się dla ciebie poświęcać, bo ty masz problem?

 

Bo ludzie chcą czynić dobro i może jakaś matka teresa się mną zainteresuje?

Czyli jak nie potrafię stworzyć pozytywnej interakcji bo mam depresje i fobię to mam pozostać wykluczona społecznie? Smutne to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bedzielepiej,

 

ale to wcale nie jest dobro, że ktoś będzie cię wyręczał, nie wiem swatał itp.

 

skoro nie umiesz z kimś stworzyć pozytywnej interakcji to co byś chciała, żeby ktoś poświęcał czas i środki, żebyś jakoś sztucznie na siłę stworzyła negatywną?

społeczeństwo przeznacza środki na leczenie z którego możesz skorzystać i wyleczyć depresję, jeśli ona jest przyczyną, to wtedy byś miała chęci i umiejętności tworzenia pozytywnych interakcji i to ma sens.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem pozytywnie zaskoczony bo sporo czasu unikalem ludzi, nie odbierałem tele, nie miałem nastroju i tak dalej i pewnie czesc sie zorientowała, ze cos sie dzieje bo mialem zawsze dobry feedback. Teraz gdy od jakiegos czasu gdzies sie pojawiam znajomi i ogolnie ludzie koledzy pytaja innych o numer do mnie i to jest spoko. Jest tez minus tej sytuacji, spotykajac sie widzisz jak niektórzy sie wyrobili, ze zaburzenie to martwy jałowy okres, ze jest taka jakby presja byc mistrzem riposty, to sie widzi w gronie osob nie tak bardzo bliskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

społeczeństwo przeznacza środki na leczenie z którego możesz skorzystać i wyleczyć depresję, jeśli ona jest przyczyną, to wtedy byś miała chęci i umiejętności tworzenia pozytywnych interakcji i to ma sens.

 

a co jak się nigdy nie wyleczę, mam żyć z depresją samotnie bo nie mam zdolności tworzenia relacji? Czasem wrażenie ze ludzie któzy są niesympatyczni i oszukują, zdradzają, mają masę znajomych a ja mimo że tak nie robię nie mam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
a co jak się nigdy nie wyleczę, mam żyć z depresją samotnie bo nie mam zdolności tworzenia relacji?

 

jak chcesz być w relacji to logiczną koniecznością jest taka zdolność.

to tak jakby niemowa zapytał: "mam z nikim nie rozmawiać na głos, bo nie mam zdolności mówienia?"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

atic, a jak mam nabyć taką zdolność jak ludziom na mnie nie zależy i mnie olewaja? Mam fobię społeczną co utrudnia mi robienie pierwszego kroku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

atic, moim zdaniem to bedzielepiej ma rację. Wystarczyłaby jedna osoba, która wykazałaby odrobinę dobrej woli, chęci zrozumienia, wysłuchała, na chwilę odeszła z tłumu i porozmawiała na spokojnie. I wtedy zobaczyłaby, że ktoś z fobią czy depresją jest normalnym człowiekiem, który ma jakieś swoje historie, życie, zajęcia, zainteresowania i s którą można i jest sens normalnie pogadać i utrzymywać kontakt. Jeśli wykaże, że potrafi słuchać i nie wyśmiewa, nie krytykuje, to osoba wycofana otworzy sie przed nią, nie będzie sie bała i będą wspólnie stworzą normalną relację. Wiem, co mówię, z doświadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bedzielepiej,

ludziom zaczyna zależeć na dalszym etapie o ile wszystko idzie dobrze, na początku trzeba wykazać chęci i zainteresowanie.

pisałaś, że idziesz na dzienny, tam będzie sporo ludzi, zajęcia tam prowadzone są jednocześnie integracyjne, często po takim pobycie ludzie utrzymują ze sobą kontakty.

 

tak więc okazje są, wsparcie w postaci leczenia jest, społeczeństwo dużo daje wbrew pozorom.

 

dodatkowo na tym forum ludzie wyrażają chęć popisania, można w ten sposób przełamać pierwsze lody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

odpowiadając na pytanie to oczywiście, że ludzie mnie olewają, obcy ludzie i bardzo dobrze bo o to mi przecież chodzi, nie chce by mi zawracali głowe swoimi małymi pogawędkami kiedy np. siedzę zanurzony w lapku w pracy, myślę, że swoją mową ciała i zachowaniem wydzielam nawet taki podświadomy komunikat. ja mam swoje życie, oni swoje... a wszyscy ci co mnie nie olewają, nie olewają mnie ze względu na mój aktywny wkład własny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

społeczeństwo przeznacza środki na leczenie z którego możesz skorzystać i wyleczyć depresję, jeśli ona jest przyczyną, to wtedy byś miała chęci i umiejętności tworzenia pozytywnych interakcji i to ma sens.

 

a co jak się nigdy nie wyleczę, mam żyć z depresją samotnie bo nie mam zdolności tworzenia relacji? Czasem wrażenie ze ludzie któzy są niesympatyczni i oszukują, zdradzają, mają masę znajomych a ja mimo że tak nie robię nie mam

 

Bedze lepiej czasem potrzebna jest jakaś iskra nadziei. A co do tych ludzi masz 100% racji to samo przeżyłem miałem masę znajomych kiedy było ok jak mogli na mnie polegać ale kiedy role się odwróciły , kiedy upadłem to mnie skopali i wyśmiali. Ale sa jeszcze dobrzy ludzie na tym popieprzonym świecie tylko sa podniszczani przez cały ten syf.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
po prostu nie ma w moim otoczeniu osób z którymi chciałabym się zaprzyjaźnić. Z racji fobii to unikam miejsc publicznych, wiadomo jak ktoś mnie na pizze czy piwo zaprasza to nie pójdę. Więc mnie nikt już nie zaprasza.
Wait, gdyby ktoś z Twojego otoczenia próbował do Ciebie dotrzeć, bliżej Cię poznać - byłby, zdaje się, niemile widziany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

po prostu nie ma w moim otoczeniu osób z którymi chciałabym się zaprzyjaźnić. Z racji fobii to unikam miejsc publicznych, wiadomo jak ktoś mnie na pizze czy piwo zaprasza to nie pójdę. Więc mnie nikt już nie zaprasza.
Wait, gdyby ktoś z Twojego otoczenia próbował do Ciebie dotrzeć, bliżej Cię poznać - byłby, zdaje się, niemile widziany.
Nom

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mnie zawsze interesowały osoby trudno dostępne, bo zazwyczaj wysiłek dotarcia do takiej osoby się opłacał. Ludzie ci okazywali się być bardzo wartościowi i ciekawi, i jedynym ich problemem było stawianie muru braku ufności na początku, wystarczyło przez to przejść i zyskiwało się fajne towarzystwo.

Niestety ludzie chcą mieć wszystko łatwo, szybko i przyjemnie. Wystarczy, że ktoś nie zrobi dobrego pierwszego wrażenia, to już skazany jest na społeczną eutanazję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
po prostu nie ma w moim otoczeniu osób z którymi chciałabym się zaprzyjaźnić. Z racji fobii to unikam miejsc publicznych, wiadomo jak ktoś mnie na pizze czy piwo zaprasza to nie pójdę. Więc mnie nikt już nie zaprasza.
Wait, gdyby ktoś z Twojego otoczenia próbował do Ciebie dotrzeć, bliżej Cię poznać - byłby, zdaje się, niemile widziany.
Nom

 

nie po prostu te osoby nadają na innych falach i jesteśmy z innych planet. Nie widze w nich znajomości głębszych w stylu przyjaźń zwierzanie się, a na powierzchowne znajomości w stylu co słychać?a nic u mnie wszystko dobrze nie mam nerwów i szkoda czasu. Zwłaszcza że już się na takich przejechałam. mając na myśli otoczenie mówię o ludziach ze studiów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy ludzie też Was olewają?

 

Według mnie, to nie jest tak że olewają - raczej zawsze zawiązują jakąś tam relacje; jednak często nie tak głęboką, jakby się tego oczekiwało. I tutaj leży cały problem, że większość ludzi satysfakcjonują takie ,,zwykłe" kontakty, w terminologii psychologicznej nazywa się takie relacje ,,łączącymi". To czego Ty oczekujesz, jakby wydawać się mogło, to relacje ,,zażyłości". A jak wiadomo, dla zbudowania takowych potrzeba czasu - więc całą sztuką jest umieć najpierw czerpać z relacji łączących. Prawdą jest, że wielu ludzi czuje się niepewnie na gruncie zażyłości. Nie spotkałem człowieka szczęśliwego bez relacji łączących, natomiast spotkałem większość osób szczęśliwych bez relacji zażyłej. Chociaż zdarzają się wyjątki, że komuś wystarczy tylko ta jedna osoba na świecie.

I jeszcze moja rada z doświadczenia - nie rzucaj pereł przed wieprze; nie siej tam, gdzie nie zbierzesz plonów ; uważaj komu powierzasz swe skarby i jeszcze jedna: w relacjach z innymi ludźmi można być na dwa sposoby - można być eleganckim i można być byle jakim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie ze względu na niską samoocenę i wiele innych sygnałów nadawanych przeze mnie, być może w ogóle nieuświadomionych ( choćby sposób chodzenia - raz ktoś powiedział, że ja nie chodzę tylko się skradam), jestem dla innych niewidzialna. Przynajmniej tak mi się wydaje. Często aż zbyt często jestem zalewana problemami innych, jak zaczynam opowiadać o swoich to zaczyna się licytacja kto ma gorzej, albo to pieprzone " doskonale cię rozumiem" , choć druga osoba nie ma prawa mnie rozumieć. Długo musiałam walczyć z przeświadczeniem, że moje problemy nie są ważne w porównaniu z problemami innych. W końcu mam dosyć sporą barierę w mówieniu o swoich uczuciach, a nie jedna osoba potrafi zrobić niezły raban, gdy mu ptak nasra na głowie, zrobić z tego taką tragedię, że prawdziwe tragedie przestaja już się liczyć.

Zwykle ludzie zauważają mnie, gdy już mnie nie ma. Moja nieobecność jest bardziej dla nich zauważalna niż obecność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej clavia, a może te osoby , które wydają się tak zwykłe w ich relacjach, wcale do zwykłych nie należą, może tak ci się wydaje? Czy to nie jest tak, że to ty jesteś zwykle na każde ich zawołanie, jesteś w stanie podjąć ten wysiłek by wyjść na spotkanie, kiedy im się nie chce ruszyć z domu?

 

Mam taką również "przyjaciółkę". Czeka mnie z nią szczera rozmowa, której się dosyć boję, a która ma na celu wyjaśnienie jej właśnie, że czuję się "olana". Tylko sama nie wiem ile leży w niej winy. Ona ma taki po prostu styl bycia, a ja mam styl kamuflowania się. Ludzie nie lubią tego typu rozmów, nie lubią jak się wywleka im sprawy z przeszłości. Już parę razy próbowałam podjąć z nią ten temat i parę razy mi się wywinęła.

Myślę, że ciebie czeka też to samo, szczera, bolesna rozmowa, tym bardziej bolesna gdy człowiek nie jest przyzwyczajony do szczerości.

Wydaje mi się też, że na pewne rzeczy jestem też przeczulona między innymi na to, że nikt mnie nie zauważa i nie słucha. Myślę, że to wynika z powielania pewnego obrazu wyniesionego z mojego domu.

Być może u ciebie jest podobnie, może na te znajome nakładasz obraz kogoś z rodziny, a na pewne rzeczy reagujesz zbyt mocno, wyolbrzymiasz je? U mnie niewątpliwie tak jest, bo pewne problemy i uczucia zbyt często towarzyszyły mi w życiu. Czy to nie jest tak, że ty się starasz, uganiasz się za ludźmi, a reszcie nie zależy? To się nazywa głód miłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh, tak sobie pomyślałam, że w sumie ja też często olewam ludzi, nie jestem wcale wolna od tego grzeszku. Po prostu robię wszystko by nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotrek1996

Zależy. Generalnie ja się wyróżniam w wielu sprawach, nie jestem takim typowym przeciętnym człowiekiem, a z reguły wyróżnianie się, bycie sobą nie jest zbytnio cenione w tych czasach. W każdym razie to w czasach gimnazjum i przez początek szkoły średniej miałem dość sporo "znajomych i przyjaciół", którzy przychodzili tylko pograć na konsoli, pożyczali pieniądze, jak mieli kłopoty to ich pocieszałem, a sami mieli mnie gdzieś, gdy chciałem się wyżalić po kłótni w domu czy coś w ten gust. Aktualnie to nie mam wielu przyjaciół, a dodatkowo większość mieszka daleko i dlatego muszę z nimi rozmawiać przez internet, ale chociaż wiem, że są prawdziwi. Chociaż są i tacy co mieszkają w moim mieście. Po prostu staranniej, mądrzej sobie otoczenie wybieram. Odnośnie obcych ludzi, gdy idę np. do warzywniaka to nie zwracam uwagi wtedy na to co ludzie mówią. Kupuję wybrane produkty, płacę, mówię pożegnanie i wychodzę.

 

Tak czy siak przez całe życie spotkamy różne osobowości, więc to logiczne, iż nie każdy nas polubi ani my każdego nie polubimy. Tym bardziej, jeśli cierpimy na depresję, ale prawdziwą, a nie taką udawaną co za 2 dni przejdzie lub inną chorobę psychiczną, jesteśmy dda czy coś w ten gust. W sensie jasne, że są tacy co będą współczuć, będą chcieli poznać bliżej takiego kogoś, jednak to wszystko w jakimś stopniu też zależy od naszego zachowania do tej osoby co chce nas poznać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×