Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
alusia

Co to oznaczają łzy terapeuty?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich mam pytanko do Was. Byłam kiedyś na terapii i gdy opowiadałam o moich problemach mojej terapeutce poleciały łzy(mi też się chciało płakać ale się powstrzymywałam jak opowiadałam o przeszłości), mówiła że widzi że jest mi smutno, że cierpie- powiedzcie mi co to mogło oznaczać że się popłakała?????? Potem jak przyszłam do domu to płakałam jak małe dziecko nie mogłam powstrzymać łez. Ona na końcu pow że jesli płaczemy przy kimś to znaczy że zaufaliśmy tej drugiej osobie, z tym się zgadzam ale niestety ja ciągle płaczę w samotności żeby nikt nie widział nawet przy chłopaku nie płaczę bo mi jest głupio :(:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapeuta też człowiek... Nie wiem jak to jest, ale myślę że nawet jakbym wysłuchiwał dziesiątek historii dziennie, to nadal widziałbym w pacjencie człowieka, a nie tylko klienta...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja przy moim nawet kichnąc się wstydze, no tak moja terapia przepełniona jest naturalnością i prawdą.

Mój to sie napewno nie popłacze, on się tylko śmieje jak ja mu coś opowiadam, oboje sie smiejemy, to on mi placic powinien za rozmieszanie, nie ja jemu ;) chodziarz kilka razy zdarzyło sie mu że bardzo posmutniał po tym co mu powiedziała, więc go pare razy zaczełam pocieszać żeby sie tak tym nie przejmował, bo ja sie jeszcze gorzej wtedy czuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapeuta pracuje na swoich uczuciach, ktore tez oczywiscie ma jak kazdy. Zazwyczaj staraja sie ich nie ujawniac, ale przeciez to tylko ludzie. Czasem zdarzy sie, ze nie moga sie powstrzymac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to dobrze swiadczy o terapeucie , znaczy ze na pewno jest wrazliwym czlowiekiem , moim terapeutom jeszcze to sie nie zdarzylo , czasem sie zastanawiam czy wogole mnie sluchaja.. ale mniejsza o wieksze , ja tez ukrywam lzy powstrzymuje sie jak moge , jeszcze ani razu nie plakalam na spotakaniach .. mimo ze mialam ochote beczec jak male dziecko , mysle ze nie powinnismy tego ukrywac ja nastepnym razem dam upust swoim emocjom

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest ważne także z innego punktu widzenia.Jak terapeuta płacze przy twoich wynużeniach ważna jest twoja reakcja.Czy jesteś w stanie mu zaufać, ale co ważniejsze czy jesteś w stanie sama sie rozpłakać nad sobą i uznać swoje cierpienie, czy uznajesz swoje cierpienie jako uzasadnioną reakcja na zaznaną wcześniej krzywde, czy może odmawiasz sobie tego "przywileju" :smile:

 

A tak na marginesie pytanie do Jovity.Czy to jest twoje prawdziwe zdjęcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam za szczere odpowiedzi :) bardzo mi pomogły :) a powiedzcie mi ile chodzicie na terapie i czy macie czasem wrażenie że ona wam nie pomaga? Ja chodze rok i jest wporządku ale jak mam złe dni to ryczeć mi się chce że nic mi się nie udaje, że wszystko jest bezsensu, że terapia mi za przeproszeniem g... daje-takie chwile zwątpienia :(:(:( ale po pewnym czasie znów jst ok. Nie wiem co to może oznaczać :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

psychoterapeuta tez człowiek ;) tez ma uczucia moze widząc smutek w ludziach nie podchodzi do tego jak sprzedawca w sklepie i nie sprzedaje mechanicznie kolejnej rzeczy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem o czy mowiłaś, ale może zobaczyła w tym siebie? Albo ktoś z jej bliskich miał podobne doświadczenia. Gdybać sobie można... ale to chyba oznacza, że naprawdę rozumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam że to dobry terapeuta, ma ma bardzo dużo empatii dla innych.Lzy nie są oznaką słabości, ja swego czasu chodziłam do psychologa i kiedy jej opowiadałam o tym co myśle, co czułam, co przeżyłam, byla bardzo wzruszona.ITakich ludzi dzialających utartym schematem, A TERAZ ZAPISZE PANI DOBRY LEK, NAPEWNO POMOZE, powinno być jak najmniej, ale niestety, ludzi "w kitlach" urodzonych jest naprawdę mało, idą chyba na łatiwznę takich ludzi z dużą dozą empatii powinno być jak najwiecej.mylę że gdyby każdy z nas naprawdę umial szczerze się wyplakać, wyzalić, byłoby nam lżej, a ja w tej chwili mam ochotę plakać, ale nie chcę glupich pytań w stylu CO CI JEST?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Oczywiście - osobiście byłabym podejrzliwa - zastanawiałabym się bowiem, czy to nie podstęp i czy przypadkiem każdego nowego pacjenta nie 'zalewa łzami' aby jakoś go zatrzymać przy sobie. Jednak po namyśle stawiałabym na podobieństwo wydarzeń z jego życiu, jak pisze emgie.

 

Mieszane uczucia zaś wywołuje we mnie sam fakt zdarzenia bez względu na przyczynę. Osobiście poczułabym się zażenowana, na pewno poczułabym coś w rodzaju poczucia winy lub złości na siebie z powodu wywołania u kogoś takiej reakcji, miałabym pretensje do siebie itp. Takie zachowanie wydaje mi się nie profesjonalne, nie stosowne przynajmniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Być może terapeuta zobaczył odbicie siebie samego? Jakieś swoje przezycia? Dziwne byłoby gdyby terapeuta płakal na d każdym kto do niego przychodzi, a ludzie chorzy mieliby jakieś poczucie winy, hm... chociaż tak do końca nie wiadomo jak to było, wszak jesteśmy tylko ludzmi i nie znamy swoich reakcji tak naprawdę do końca.Ja jestem osobą bardzo uczuciową, mam oczy na "mokrym" miejscu, aczkolwiek do pewnych osób jestem twarda jak skała, ot, taka sprzeczność we mnie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ponownie :) myśle że moja terapeutka jest też człowiekiem wrażliwym może nie tak jak ja :P:P i każdemu mogą pojawić się łzy w oczach po róznych historiach życia :(

Teraz niedawo przeszłam z moją psychoterapeutką na Ty :) dziwne uczucie po półtora roku mówiąc jej na pani nagle mówię po imieniu ale wydaje mi się że to w pewien sposób zbliżyło9 mnie do niej :)

Ja już chodzę półtora roku na terapie i czaem wydaje mi się że po takim okresie czasu spotykania się z nią powinno być u mnie wporządku a i tak czasem pojawiają się lęki, natręty itd i wtedy zaczynam chyba oceniać i zadawać sobie pytania czy terapia jest skuteczna itd :( Oczywiście widzę poprawę bo w miarę możliwości opanowywuje lęki ale nie do końca :( ale wydaje mi się że to normalne bo każda osoba potrzebuje innego czasu dla siebie może to być rok dwa a nawet 5 żeby zrozumiec i zaakceptować siebie, swoje myśli, lęki.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Alusiu, niestety nie ma reguły na czas trwania terapii. Założę się, że zmiany już są, jednak nie spostrzegłaś ich jeszcze. Chwilami zwątpienia się nie załamuj, nie wyrzucaj ich sobie bo słabość to rzecz ludzka ;) Co do przejścia na 'ty' mam oczywiście negatywne zdanie, więc nie będę się wypowiadać :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musze przyznać, że zaczyna mnie to powoli wk***iać. Sytuacja sie troche poprawiła, ale nadal druga strona mi sie łamie.Nie wspominam jakiś strasznych chwil, typu gwałty ,czy bestialskie znęcanie sie itd. Przez tą całą sytuacje , zaczynam sie zastanawiać "czy ja może coś zupełnie wyparłem", "a może moja sytuacja jest już tak beznadziejna".Nie wiem już co o tym myśleć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak mi się wydaje że terapia trwa u każdego różnie :) a co do przejścia na Ty też wydaje mi się że każdy inaczej może to odbierać więc rozumiem. Dla mnie jest oki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ale o co chodzi wojteku_112 :?:

 

alusiu i to jest najważniejsze - że Tobie pomaga to pracować nad sobą :P Tak 3maj :!:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zrozumieliśmy sie :D .Chodzi mi o tematowe łzy terapeuty.W moim przypadku dośc czeto sie przewijające, co mnie troche zaczyna zastanawiać i denerwować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hm, może powinieneś wobec tego pogadać o tym z terapeutą :?: Mnie to by co najmniej krępowało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz Kochana racje jak najbardziej :) mów co Ci leży na głowie nie pozwól się zastanawiać :) tylko wal prosto z mostu :):):):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy temat.Sama jestem ciekawa,co o tym myślicie...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mój terapeuta nigdy nie płakał, niby sprawia wrażenie, że chciałby mi pomóc, zatroszczyć się o mnie, czasem widzę w nim ojca, a on czasem... traktuje mnie jak córkę. O.o Ale nie płakał, a czy robił się smutny? To nawet nie wiem, nie patrzyłam na niego, jak z nim rozmawiałam. Dopiero w ten czwartek się przełamałam i patrzyłam na niego przez większą część sesji. A trwała 1,5h, więc naprawdę to dla mnie sukces. :D Także... No ale dziwnie bym się czuła, jakby zaczął mi płakac. Nie lubię, jak ludzie przy mnie płaczą. Wręcz - nienawidzę! Zawsze wiem, co zrobic, ale nie chcę tego robic. Czyli objac, pocieszyc. A jakby terapeuta się popłakał? To jak postąpic? Ja bym to pewnie zlała, albo spytała się, czemu płacze, powiedziałby mi, że poczuł to i to, ale czułabym się źle, tak nieswojo.

Ale wydaje mi się, że takie coś jest ok., ponoc łzy to nic złego.

U innych owszem, u mnie nie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak bylo w przypadku mojej psychoterapeutki,po wysłuchaniu

mojej historii rozplakała sie ,byłam w szoku przecież takich podobnych zna wiele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się też wydaje,że łzy są czymś ludzkim.Sporo osób przypisuje swoim terapeutom boskie atrybuty.A przecież terapeuta jest też tylko człowiekiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×