Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
twig

Cześć!

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim :papa:

 

Pierwszy raz piszę z moim problemem na jakimkolwiek forum.

1,5 roku temu zdiagnozowano u mnie fobię społeczną, chociaż ja bym bardziej nazwała to stanami lękowymi, ponieważ nie mam szczególnej niechęci do wychodzenia z domu i do tłumów, chociaż zazwyczaj zachowuję się, jak typowy introwertyk, to lubię kontakt z ludźmi i w pewien sposób czasem mnie to relaksuje i poprawia mój stan (szczególnie treningi w grupie, czy miły klient w pracy). Niestety często jest też tak, że ludzie drażnią mnie zupełnie bez powodu (i zdaję sobie sprawę, że to nie ich wina).

 

Przyjmowałam paroksetynę, która mi bardzo pomagała, jednak nie chciałam truć się tabletkami i postanowiłam odstawić. Teraz przyjmuję doraźnie Lexotan (narawdę staram się nie brać często, chociaż z brania raz na miesiąc, już przechodzę do brania raz-dwa razy na tydzień).

 

Przez około pół roku po paroksetynie miałam względny spokój, jednak od listopada ponownie czuję się coraz gorzej psychicznie. Płaczę z byle powodu, boję się zostawać sama (jest to bardziej strach przed tym, że nie będę miała co ze sobą zrobić, niż przed zostaniem samemu) przez co prawdopodobnie mój partner niedługo oszaleje. :roll: jestem często przygnębiona, zmęczona i przekonana, że wszystkim przeszkadzam, a przede wszystkim, że jestem wrzodem na tyłku dla mojego chłopaka, co oczywiście przekłada się na nasze relacje.

Stara się zrozumieć i mi pomóc, jednak czasem o tym zapomina, co znów pogłębia mój stan (szczególnie, jak już się rozkrecę i zacznę płakać - jak jestem zostawiona sama sobie to wręcz mam ochotę zrobić sobie krzywdę, żeby ulżyło mi psychicznie i wpadam w totalną panikę). Oczywiście nie mogę nikogo za to winić, bo uważam, że osobie, która nie doświadczyła takich stanów, ciężko będzie zrozumieć, co czuję.

 

Dlatego też zawitałam na tym forum - po prostu nie mogę już wytrzymać sama ze sobą, a co dopiero inni ze mną... :bezradny:

Postanowiłam spróbować wyleczyć się bez pomocy farmakologii, a niestety na cotygodniowe spotkania z terapeutą nie mogę sobie teraz pozwolić finansowo.

 

Dałam sobie miesiąc na poprawę tego stanu - nie wiem czy według Was to wystarczająco? Samą poprawę, nie wyleczenie. Aktualnie zainteresowałam się medytacją. Myślę też nad różnymi technikami oddechowymi. Jeśli nie pomoże - wtedy zwrócę się ponownie do lekarza psychiatry z ewentualnym leczeniem.

 

Oczywiście wszystko opisałam w dużym skrócie.

Może jest tu osoba, która miała podobne doświadczenia i udało się załagodzić objawy bez leków?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj :) Mam podobnie z lękami. Nie wiem czy dasz radę bez leków, raczej w to wątpie. Też od jakiegoś czasu myślę nad medytacją, żeby odnaleźć spokój ;) Ile masz lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 :)

Chyba jednak muszę spróbować wyciszyć się medytacją. Bardzo pomogła mi chwila spokojnego siedzenia nad wodą (wczoraj czułam się koszmarnie, atak paniki + wszyscy ludzie dookoła koszmarnie działali mi na nerwy, mimo, że nikt nic mi nie zrobił- i oczywiście płacz bez powodu), więc może coś w tym jest? :)

Boję się, że paroksetyna osłabi mi organizm, bo dosyć intensywnie trenuję (rok temu forma skoczyła mi po odstawieniu, ale nie wiem czy mogę to łączyć, bo mogło się złożyc wiele czynników), ale z drugiej strony stany lękowe chyba tym bardziej go osłabiają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×