Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nie mam siły

Potrzebuje rady , pomocy

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich na tym forum. Ostatni czas w moim życiu jest naprawde ciężki. po krótce postaram sei opisac w czym tkwi problem i bardzo proszę o rade co dalej powinnam zrobić. kilka lat temu poznałam chłopaka nie wiem czy to była miłość czy współuzależnienie . mam z nim dziecko. wspaniałego syna. niesttey on od począdku pił. potem zaczął mnie bić. poniżał przy wszytskich , robił ze mnie śmiecia a ja wybaczałam, chciałam ratować cos co powinnam zakończyć na samym początku. potem już zaczął przeginac , szantażował ze jak go zostawie to on sie zabije . bałam sie go i boje do dzisiaj. zostawiłam go kiedy zaczął olewac naszego syna. po rozstaniu myślałam ze bedzie lepiej ze odpoczne. ale jest jeszcze gorzej. dzwoni wyzywa, oskarża i co najgorsze buntuje syna przeciwko mnie, jak np sie upije i nie przyjdzie do małego mimo że sie umówił dzwoni na drugi dzień i mówi małemu że tata bardzo chciał przyjsc ale mama jest głupia i nie kazała. jakies pół roku temu poznałam nowego i obecnego partnera. jest zupełnie inny, czuły opiekuje sie mna i moim synem. daje mi poczucie bezpieczenstwa . ale jest jedno ale mieszka spory kawałek drogi ode mnie. około 150 km. podjelismy decyzje o wspólnym zamieszkaniu , wiadomo wiąze sie to ze zmianą szkoły dla syna. syn szybko sie wszedzie klimatyzuje wiec tutaj nie było by problemu. wydaje mi sie ze po tym wszytskim co miałam dostałam wkońcu prezent od losu i mam szanse na szczescie dla mnie i małego ale moi rodzice powiedzieli ze nie ma takiej opcji zebym zabrała im wnuka i sie wyprowadziła. powiedzieli ze mnie maja w dupie ale małego mam zostawic. powiedzieli ze mam sie wyprowadzic sama i w weekendy odiwiedzac małego. kocham rodziców , pomagali mi małego wychowac i z jednej strony wiem ze nie chca go stracic ale ja pracuje tutaj w weekendy i wiedza ze w weekendy musze tutaj przyjeżdzac wiec beda małego widywac. co ja mam zrobic? dodam ze mam 30 lat nigdy nie sprzeciwiłam sie rodzicom, zawsze robiłam co chcieli. kazali isc w prawo szłam w prawo..... ale teraz chce spróbowac byc szczesliwa z kims kto mnie kocha z kims kto moze dac mi to czego tak bardzo brakowało mi w poprzednim zwiazku poczucie własnej wartosc. ja w tej chwili jestem znerwicowana. biore leki na uspokojenie, kazdy żart skierowany w moją strone powoduje łzy i biore go na powaznie. jestem strzępkiem nerwów. boje sie praktycznie wszytskiego. błagam niech ktos mi powie co powinnam zrobic, czy powinnam walczyc o swoje spakowac siebie i małego i nie słuchac rodziców w tej kwesti? pragne zaznac szczescia pragne czuc ze dla kogos cos znacze. a nie słuchac ze mam isc sama mały zostaje a jak pojde to w koncu zwolnie pomieszczenie. prosze doradzcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam siły witaj!

Moje zdanie: Walcz o siebie i swoje dziecko i Wasze szczęście. Nie rozumiem dlaczego masz takie skrupuły. Masz 30 lat i prawo do własnego życia i własnych decyzji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To twoje dziecko a nie twoich rodziców. Miałaś cieżko ze swoim pierwszym facetem, skoro teraz masz szanse na szczęście to z niej skorzystaj i nie zostawiaj dziecka z rodzicami. To twój syn i ty masz prawo decydować o tym gdzie będzie mu lepiej. Rodzice nie bedą się wiecznie gniewać. Powodzenia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesli chodzi o moje skrupuły to chodzi oto ze nie mam siły na walke tak jestem zastraszona przez poprzedniego partnera boje sie wyrazac własne zdanie w obawie ze mnie wysmieja ludzie. rodzice dużo mi pomogli i mówią ze jak sie wyprowadze bede miała ich na sumieniu. nie chce zeby cierpieli ale nie chce też cierpiec ja. pomagali mi wychowac syna i nie chcą go stracic ja tak naprawde nikomu nie jestem potrzebna.,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ona powinna robić tak żebyś Ty sama zaczęła żyć. Twoja mama. Każdy powinien sam żyć i pomagać innym i odwrotnie. Ale nie kontrolować czyjejś życia. Bo wtedy to traci się życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no i własnei ja je chyba w pewnym momencie utraciłam. prawdą jest ze z poprzednim partnerem nigdzie nie wyjeżdzalismy na żadne wakacjie i na nic bo wszytsko przepijał i nie było za co . zawsze koledzy byli ważniejsi. rodzice moi co jakiś czas organizowali wyjazdy na dwa dni badz na jeden zeby mały mógł coś zobaczyc i je sponsorowali. nie tylko nam bo bratu z rodziną również. za to jestem również im wdzieczna. kiedy poznałam odecnego partnera on po jakimś czasie spontanicznie zaproponował wyjazd na cztery dni na wczasy. rodzice bardzo sie zdenerowali wydaje mi się ze zdenerwowali się dlatego że to nie oni a ktos inny małego gdzieś zabierze. wydaje mi się ze chodzi tutaj oto ze ktos moze dac małemu coś innego ze boją sie ze przestaną byc potrzebni. rodzice mi pomagają ale potem wypominają ze mam co mam tylko dzieki nim. ze gdyby nie oni to nic bym nie miała. powiedzieli mi ze nie ma opcji zabrania małego a mi sie wydaje ze oni chca sie pozbyc mnie a małego sobie zostawic. mały tez jest buntowany ze ma nie jechac ze mną ze moze byc jakis wypadek itd. on tez ma namieszane w głowie. i ja tez przez to wszytsko. nie chce sie poddac, chce walczyc o swoje ale nie wiem co powinnam zrobic do końca. zawsze byłam gdzies na drugim planie. zawsze gdzieś na samym koncu. nie wiem jak przełamac strach i choc raz powiedziec ze wystarczy ze czas na moje własne życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To Twoje dziecko i Twoje życie. Rodzice nie powinni tak robić, to bardzo toksyczne. Dla Ciebie i dla dziecka. Współczuje Ci, bo tez przez to przechodzilam. Na szczęście już mam spokój... Trzeba stawiać granice...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli powinnam sie postawić i walczyc o swoje szczęscie ? spakować siebie i syna i się przeprowadzic? tylko np powiedzieli mi że jesli pójde to nie mam już powrotu. czy zaryzykowac?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi tez tak mówili. Ale jest inaczej. Dziecko potrzebuje tez wzorca w rodzicach. Dziadkowie inaczej traktują wnuków. Poza tym są starsi.

 

Z drugiej strony powinnam być naprawdę pewna tego nowego związku. Żeby dziecko się czuło bezpiecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesli chodzi o nowy związek pewności nigdy do końca nie ma ale na dzień dzisiejszy jest naprawde dobrze. jest dobry i dla mnie i dla mojego syna. wiec nie ma żadnych przeciwskazań aby stworzyc synowi mojemu normalną rodzinę bez stresu kłutni i wyzwisk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym zaryzykowała. Powinnaś podjąć próbę życia na własny rachunek i stworzenia własnej rodziny zwłaszcza, że Twoi rodzice wyraźnie działają na Twoją niekorzyść. Wdzięczność za okazaną wcześniej pomoc nie może przekształcać się w całkowite uzależnienie. W dodatku to co robią z Twoim synkiem jest okrutne i nie powinnaś na to pozwalać, bo to TWOJE dziecko, a oni po prostu chcą Ci je zabrać. Zawalcz o swoją niezależność, bo następnej okazji może długo nie być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×