Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ashti

mizofonia...?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam! Od około 1,5 roku nie jestem w stanie poradzić sobie z dźwiękami typu czyjeś chrząkanie. "Czyjeś" chrząkanie, mam tu niestety na myśli jedynie moją mamę, bo u innych mi to nie przeszkadza. Połączone jest to z nerwicą natręctw, ponieważ kiedy usłyszę, że kasze to proszę by powtórzyła to tyle razy, by suma wyniosła nieparzystą liczbę. Dodatkowo wkład mają tutaj moje zaburzenia odżywiania, gdyż NAJGŁUPSZE jest to, że strasznie się tego chrząkania boję, boję się że... od niego przytyję. Tak, panicznie boję się przytycia. Czy ktoś z Was miał podobnie? Czuję się jak najgłupsza i najbardziej chora psychicznie osoba na świecie, bo wiem, że to wszystko jest głupie, a nawet zabawne, ale tylko osoby z nerwicą natręctw zapewne będą mogły mnie w jakiś sposób zrozumieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć

 

Miałem i miewam podobnie. Nie wiem, co z tym zrobić, jeśli Ciebie to interesuje.

Osobie chrząkającej/pociągającej nosem mówię, by przestała to robić, bo mnie drażni. To samo dotyczy mlaskania, siorbania i innych obrzydliwych rzeczy związanych ze spożywaniem posiłku.

Podobne rytuały i mnie dotyczą. Na przykład mam natręctwo, że jeżeli czegoś nie zrobię w konkretny sposób, to wydarzy się jakaś katastrofa w ogóle z tym niezwiązana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę nie na temat, ale wciąż a propos chrząkania. Ja miałam tak, że kiedy powiedziałam coś, co według mnie brzmiało "nieczysto", tzn. zadrżał mi głos lub po prostu brzmiał nie tak, jak chciałabym, żeby brzmiał, musiałam chrząknąć. I kiedy skupiałam się na tym za bardzo, tak więc musiałam chrząkać co każde słowo, a nawet symulować kaszel, bo dochodziło do tego zdenerwowanie i ciężko było mi kontrolować, czy mówię "prawidłowo". W którymś momencie w ogóle unikałam odzywania się ze strachu, że zabrzmię "niewłaściwie", a kiedy musiałam, mówiłam bardzo cicho. Natomiast co do innych osób - chrząkanie, oddychanie (szczególnie świszczenie), kichanie, ciąganie nosem i wszystkie inne dźwięki, które nie zawsze da się kontrolować - niesamowicie mnie drażnią, ale wówczas po prostu zwracam uwagę osobie będącą ich producentem lub uciekam jak najdalej (nie ręczę za siebie). :zonk: Nie wiem, czy ma to związek z mizofonią - może w jakiejś delikatniejszej formie. Ashti, hm... Nie wiem, jaki może być związek między czyimś chrząkaniem, a Twoim tyciem. Ty zapewne też nie. Wiem, że świadomość irracjonalności tego rodzaju lęków nie jest jednoznaczna z nich wyeliminowaniem, dlatego nie wiem, co mogę Ci poradzić, ale tak - rozumiem Cię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ciąganie nosem
wkurza mnie najbardziej

 

To samo dotyczy mlaskania, siorbania i innych obrzydliwych rzeczy związanych ze spożywaniem posiłku.
też strasznie mnie to wkurza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja nie znoszę odchrząkiwania. Gdy tylko to słyszę to muszę dużo energii włożyć w to, żeby tej osobie nie zwrócić uwagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×