Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
olllllo27

Moja narzeczona ma Borderline,pojawiło się dziecko.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Po roku walki z Borderem(od niedawna wiem że ona ma bordera) zabrałem ją do psychologa. Urodzilo nam się dziecko,ma 4tyg,stąd moja próba z terapeuta. Po tym co na pierwszym spotkaniu i drugim opowiedziałem o swojej partnerce i po tym co ona mówiła to pani psycholog stwierdziła -Bordeline. Na kolejnej wizycie powiedziała że wdeplem w gowno. Powiedziała także żebym przerwał juz próby walki bo jestem wrakiem i za niedlugi czas będę miał tak wielką depresje że głowa mala. W domu boję się cokolwiek zrobić bez jej pozwolenia,ciągle awantury o byle co,wyrzucanie mnie z domu i po chwili żebym został że ona kocha. Kontroluje mnie caly czas. Nawet teraz jak to pisze to ją szlak trafia no bo co ja robię. Czytałem wiele artykułów o biedzie wszystko pasuje a wiem że będzie gorzej. Szkoda mi dziecka. Staram się jemu pomoc i zrobie wszystko co trzeba,jestem porządną osobą. Tylko ze psycholog moja mi ze najpierw pomóż sobie i się uwolnij a potem dopiero dziecku. Ciężko podjąć decyzje. Kto zyl lub zyje z bordem to wie i rozumie. Proszę o pomoc i rade.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzialy oczy co braly, rob dalej z siebie pantofla . GOOD LUCK, a tak serio to czlowieku ogarnij sie, szkoda Twoich nerwow, One i tak tego nie doceniaja . Mysl o Sobie i dzieciaku, a ona niech meczy innego frajera. Choroba choroba, ale moze to jej natura ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popracuj nad własnym podejściem do zaistniałej sytuacji. Martw się o siebie i dziecko, a tej narzeczonej radziłbym co najwyżej TROCHĘ pomagać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Popracuj nad własnym podejściem do zaistniałej sytuacji. Martw się o siebie i dziecko, a tej narzeczonej radziłbym co najwyżej TROCHĘ pomagać.

Juz jej dlugo pomagałem. Za dużo. Moja rodzina bardzo cierpi,starsi ludzie a mocno przeżywają. Wiele straciłem,prace motywacje i ambicje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Popracuj nad własnym podejściem do zaistniałej sytuacji. Martw się o siebie i dziecko, a tej narzeczonej radziłbym co najwyżej TROCHĘ pomagać.

Juz jej dlugo pomagałem. Za dużo. Moja rodzina bardzo cierpi,starsi ludzie a mocno przeżywają. Wiele straciłem,prace motywacje i ambicje.

 

no to już wariant pomocy odpada. Walcz o siebie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skad wziąć silę i odwagę żeby dziecko zostawić. Masakra.

 

Jeśli wypniesz się na swoje dziecko, to nie będzie dowód siły i odwagi. Nie masz chociażby poczucia obowiązku wobec swojego dziecka? To po chvj się na nie decydowaliście? Chyba nie jesteście nastolatkami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skad wziąć silę i odwagę żeby dziecko zostawić. Masakra.

 

Jeśli wypniesz się na swoje dziecko, to nie będzie dowód siły i odwagi. Nie masz chociażby poczucia obowiązku wobec swojego dziecka? To po chvj się na nie decydowaliście? Chyba nie jesteście nastolatkami?

nikt się nie wypina. O dziecko zadbam z całych sił. Tyle że ja musze miec silę żeby to siebie uratować . Nie jesteśmy nastolatkami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Widzialy oczy co braly, rob dalej z siebie pantofla . GOOD LUCK, a tak serio to czlowieku ogarnij sie, szkoda Twoich nerwow, One i tak tego nie doceniaja . Mysl o Sobie i dzieciaku, a ona niech meczy innego frajera. Choroba choroba, ale moze to jej natura ?

Drecholska retoryka.

Pewnie obracasz się w takim towarzystwie, więc to normalne, że spotykasz tępe dzidy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śliska sprawa dziecko dużo komplikuje chyba nie do końca przemyślana decyzja.

I co zamierzasz dalej ?

Wybrnąć z toksycznej relacji jest ciężko a zostać jeszcze gorzej potem i tak zostaje rysa na psychice.

I pomyśleć że zachwalałem Berlinki :hide: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem na myśli to że macierzyństwo nie było chyba do końca przemyślane.

Takie osoby przeżywają rozstania nader intensywnie więc musisz być przygotowany na autoagresje z resztą co ja będę pisał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miałem na myśli to że macierzyństwo nie było chyba do końca przemyślane.

Takie osoby przeżywają rozstania nader intensywnie więc musisz być przygotowany na autoagresje z resztą co ja będę pisał.

Nie było przemyślane. Wpadka. Nie ucieknę od odpowiedzialności. Kocham małego. Będę walczyć. Nie o narzeczoną bo i tak przegram, ale o dobre i spokojne życie maleństwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurcze ustalcie sądownie opieke nad dzieckiem , moze naprzemienną, a moze ze stała opieka twoją i ona tylko weekendami czy wakacje, jakies alimenty albo dla niej albo dla ciebie w sumie to dla dziecka tak naprawdę,

raczej jestem za tym by dziecko było z matka, ale życie z borderem jest trudne, wiec może lepiej z toba w tym wypadku bo dziecku moze psychika siąść , ja nazywam zycie z borderem jadą po bandzie jak ma mocniejszego , nigdy nie wiadomo czego sie spodziewać raz kocha ,za chwile nienawidzi , wyzywa , za chwile znowu kocha, taka emocjonalna huśtawka, która wykończy kazdego, brak stałosci,

jak chcesz opieke to wykaż przed sadem ,ze zycie dziecka z kimś takim nie bedzie dobre na ci dzień, ze dziecko potrzebuje spokoju i stabilnosci, opieki i stabilnego rozwoju czego nie dostanie z rodzicem borderem i wpłynie to źle na komfort jego życia, ale nie chcesz matki odcinac od dziecka i chcesz by miało kontakt,

jak sad sie na to zapatrzy nie wiadomo zalezy często od poglądów pana/pani sędzi a te sa rózne jak to u róznych ludzi, próbuj bo ważne by dziecko było szczesliwe i wychowane w poczuciu bezpieczenstwa co moze zagwarantować ,ze nie bedzie pensjonariuszem w przyszłosci tego forum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ona ( Narzeczona) jakoś się leczy? A jeśli nie, to czy jest szansa ją na to namówić?

Obiecała że w tym tygodniu pójdzie do psychologa i zacznie. Uświadomiłem ją że ma ostatnią szansę inaczej odejdę. O dziecko będę walczyć z całego serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kurcze ustalcie sądownie opieke nad dzieckiem , moze naprzemienną, a moze ze stała opieka twoją i ona tylko weekendami czy wakacje, jakies alimenty albo dla niej albo dla ciebie w sumie to dla dziecka tak naprawdę,

raczej jestem za tym by dziecko było z matka, ale życie z borderem jest trudne, wiec może lepiej z toba w tym wypadku bo dziecku moze psychika siąść , ja nazywam zycie z borderem jadą po bandzie jak ma mocniejszego , nigdy nie wiadomo czego sie spodziewać raz kocha ,za chwile nienawidzi , wyzywa , za chwile znowu kocha, taka emocjonalna huśtawka, która wykończy kazdego, brak stałosci,

jak chcesz opieke to wykaż przed sadem ,ze zycie dziecka z kimś takim nie bedzie dobre na ci dzień, ze dziecko potrzebuje spokoju i stabilnosci, opieki i stabilnego rozwoju czego nie dostanie z rodzicem borderem i wpłynie to źle na komfort jego życia, ale nie chcesz matki odcinac od dziecka i chcesz by miało kontakt,

jak sad sie na to zapatrzy nie wiadomo zalezy często od poglądów pana/pani sędzi a te sa rózne jak to u róznych ludzi, próbuj bo ważne by dziecko było szczesliwe i wychowane w poczuciu bezpieczenstwa co moze zagwarantować ,ze nie bedzie pensjonariuszem w przyszłosci tego forum

będę walczyć o maleństwo. Dostała ostatnią szansę. Jestem zniszczony i najgorsze że rodzice wszystko to widzą i przeżywają. Będę walczyć o małego. Mam sporo osób które mi pomogą. To smutne że dwa dni to cudowny związek a po tym wraca wszystko co złe. Dwa dni bez dużych wybuchów to rekord.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może Ty ją wypieprz z domu, skoro zachowuje się jak wariatka? Wzywaj karetki do niej, miej świadków. Albo się dziewczyna opanuje albo niech odejdzie. To Ty jesteś ostoją, normą i odpowiedzialnością więc w żadnym wypadku nie idź jej na rękę.

Sama wyleczyłam bordera i nie mam litości dla tego skurwysyństwa. Można to wyleczyć, ale trzeba chcieć. I trzeba wiedzieć po co. Ja wiedziałam - bo inaczej stracę wszystko. Ona może tego nie wie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
To może Ty ją wypieprz z domu, skoro zachowuje się jak wariatka? Wzywaj karetki do niej, miej świadków. Albo się dziewczyna opanuje albo niech odejdzie. To Ty jesteś ostoją, normą i odpowiedzialnością więc w żadnym wypadku nie idź jej na rękę.

Sama wyleczyłam bordera i nie mam litości dla tego skurwysyństwa. Można to wyleczyć, ale trzeba chcieć. I trzeba wiedzieć po co. Ja wiedziałam - bo inaczej stracę wszystko. Ona może tego nie wie.

dzięki Alicja. Wie że jeden wybryk i koniec. Świadków mam sporo. Robiłem wszystko co w mojej mocy,mocy i chęci juz brak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Sama wyleczyłam bordera i nie mam litości dla tego skurwysyństwa. Można to wyleczyć, ale trzeba chcieć. I trzeba wiedzieć po co. Ja wiedziałam - bo inaczej stracę wszystko. Ona może tego nie wie.

Zupełnie z ciekawości pytam: jak to możliwe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sama wyleczyłam bordera i nie mam litości dla tego skurwysyństwa. Można to wyleczyć, ale trzeba chcieć. I trzeba wiedzieć po co. Ja wiedziałam - bo inaczej stracę wszystko. Ona może tego nie wie.

Zupełnie z ciekawości pytam: jak to możliwe?

ile to się leczy? Czekać na poprawę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sama wyleczyłam bordera i nie mam litości dla tego skurwysyństwa. Można to wyleczyć, ale trzeba chcieć. I trzeba wiedzieć po co. Ja wiedziałam - bo inaczej stracę wszystko. Ona może tego nie wie.

Zupełnie z ciekawości pytam: jak to możliwe?

ile to się leczy? Czekać na poprawę?

 

Całkiem wyleczyć się nie da zależy od nasilenia objawów ale można w łagodniejszych przypadkach doprowadzić się do normalności.

Leczy się długo psychoterapią grupową kilka miesięcy albo indywidualną kilka lat, atak poprawa atak i tak bez końca tak wygląda to zaburzenie masakra i tak dobrze że jakoś przerwała ciąże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×