Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
pokręcona

Bliska osoba w potrzebie

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć....

Jestem tu nowa i nie wiem czy zabawię dłużej... Właściwie znalazłam się tutaj w trochę innej sprawie niż większość z Was.

 

 

Mam bliską znajomą, która leczy się z powodu depresji. Chciałabym jej jakoś pomóc dlatego się tutaj zarejestrowałam.

Szukam informacji na temat depresji ale jestem "zielona" w tym temacie. Zależy mi na mojej znajomej i gdybym tylko mogła w jakiś sposób jej pomóc (choć troszkę) to było by świetnie.

Już trochę pobiegałam po wątkach, które zakładają uczestnicy tego forum. Wiem, że sama obecność i okazywanie wsparcia jest już jakimś małym kroczkiem by pomóc. Ale chciałabym też trochę uświadomić jej faceta o jej "zmaganiach z sobą".

 

 

Karolina (bo o niej mowa), uczęszcza na terapię, bierze leki przepisane przez psychiatrę ale i tak nie czuje się najlepiej. W pracy nie układa jej się najlepiej, ostatnio ma też problemy z facetem, któremu ciężko ogarnąć jej mały świat.

Wiem, że to on powinien się bardziej zaangażować ale może rady, których mi udzielicie będę mogła mu przekazać a wtedy on sprawi, że Karolina poczuje się lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pokręcona, Witaj od kiedy Twoja znajoma leczy się farmakologicznie i uczęszcza na terapie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na terapię uczęszcza od półtora roku albo dłużej. A aktualnie tabletki bierze od miesiąca. Wcześniej też jakieś brała ale zawsze odstawiała jak tylko czuła się lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum,

 

zacznę może od tego, że sama choruję na depresję i wiem, że "Wam zdrowym" bardzo trudno zrozumieć (o ile to w ogóle możliwe) cierpiącego na tę chorobę człowieka. To bardzo skomplikowane i wymaga wielkiej cierpliwości.

To wspaniale, że chcesz pomóc swojej znajomej, ona z pewnością tej pomocy bardzo potrzebuje, choć zapewne czasem pokazuje coś całkiem innego.

Jeśli naprawdę chcesz jej pomóc, to musisz przede wszystkim spróbować zrozumieć tę chorobę, a więc sporo o niej poczytać (informacji w necie jest mnóstwo). Na forum jest np. wątek : http://www.nerwica.com/depresja-u-bliskiej-osoby-kilka-przydatnych-wskazowek-t39469.html znajdziesz w nim trochę informacji co robić i czego nie robić.

Dobrze, że znajoma zgłosiła się do specjalisty, bo to jest najważniejsze. Tam otrzyma pomoc fachową i przede wszystkim leki, które pomogą jej dojść do siebie. Niestety proces ten jest długotrwały, a leki nie działają od razu a czasem (jeśli są źle dobrane) nie działają wcale.

Wielkie znaczenie ma także stosunek partnera. Masz rację, on też musi zrozumieć tą chorobę, ale problem w tym, czy zechce się zaangażować.

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące depresji, chętnie odpowiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na terapię uczęszcza od półtora roku albo dłużej. A aktualnie tabletki bierze od miesiąca. Wcześniej też jakieś brała ale zawsze odstawiała jak tylko czuła się lepiej.

 

Nie powinna tego robić, chyba, że w porozumieniu z lekarzem. Takie nagłe odstawianie leku może powodować jeszcze głębsze stany depresyjne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Na terapię uczęszcza od półtora roku albo dłużej. A aktualnie tabletki bierze od miesiąca. Wcześniej też jakieś brała ale zawsze odstawiała jak tylko czuła się lepiej.
Pytam o czas bo ja wiadomo by nastąpiła poprawa wszystko musi mieć swój czas psychoterapie ma w jakim nurcie wiesz może?Nie ma efektów psychoterapii?fajnie by było aby jej chłopak się jakoś zaangażował w pomoc jej,skoro ma terapię te wszystkie problemy powinna rozwiązywać na terapii ,a leków nigdy na własną rękę nie odstawiać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam za podpowiedzi.

Wątek depresja-u-bliskiej-osoby-kilka-przydatnych-wskazowek-t39469.html już przeglądałam i okazał się być bardzo pomocny. Nawet spisałam parę porad dla siebie i faceta Karoliny.

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie zrozumiem mojej znajomej w 100% ale chciałabym wiedzieć jak motywować ją chociaż troszkę do tego by czymś się zajęła.

Nie chcę by ograniczała się do standardowych czynności życiowych i pracy. Kiedyś miała pasje artystyczne ale teraz ciężko jej do tego wrócić.

 

Zastanawiam się też jak rozmawiać z jej chłopakiem. Są już ponad rok razem i wiem, że on ją kocha ale chyba łatwiej było by mu powiedzieć "ogarnij się" niż na spokojnie usiąść i postarać się ją zrozumieć.

Patrzę na ich relację z boku i czasem myślę, że nie powinnam się wtrącać ale co jeśli choć trochę uda mi się otworzyć mu oczy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pokręcona, Może jej chłopak poszedłby na terapie z Nią porozmawiał o tym z jej psycholog o tym co czuje i jak mógłby jej pomóc najskuteczniej .Skoro są razem to ich wspólny problem jest nie tylko jej .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie zrozumiem mojej znajomej w 100% ale chciałabym wiedzieć jak motywować ją chociaż troszkę do tego by czymś się zajęła.

Nie chcę by ograniczała się do standardowych czynności życiowych i pracy. Kiedyś miała pasje artystyczne ale teraz ciężko jej do tego wrócić.

 

Z zachęcaniem jej do aktywności zaczekaj trochę, aż zobaczysz u niej oznaki lepszego samopoczucia.

 

Zastanawiam się też jak rozmawiać z jej chłopakiem. Są już ponad rok razem i wiem, że on ją kocha ale chyba łatwiej było by mu powiedzieć "ogarnij się" niż na spokojnie usiąść i postarać się ją zrozumieć.

Patrzę na ich relację z boku i czasem myślę, że nie powinnam się wtrącać ale co jeśli choć trochę uda mi się otworzyć mu oczy?

 

Tak jak Eteryczna myślę, że najlepszym sposobem byłaby wizyta chłopaka u psychiatry lub psychologa Karoliny. Słowa lekarza powinny lepiej do niego przemówić niż Twoje i nie będziesz miała poczucia, że się wtrącasz w ich życie. Jeśli rzeczywiście mu na Karolinie zależy, to się zgodzi. Może po takiej wizycie zainteresuje się bardziej tematem jej choroby i sam zacznie szukać informacji na temat depresji.

 

Mam nadzieję, że chłopak okaże się być wystarczająco odpowiedzialny i nie będzie się bronił przed taką formą pomocy swojej dziewczynie. Jeśli nie, to będzie dla niej dodatkowym ciężarem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może być dobry pomysł. Miałam mu zasugerować, żeby zaczął okazywać zainteresowanie jej depresją i np. poszedł z nią do psychologa. Mógłby chociaż posiedzieć i poczekać na nią a ona miała by poczucie, że on stara się ją wspierać. Ale jego wizyta u jej psychologa mogła by więcej zdziałać.

Martwię się tylko o jego poziom dojrzałości... w końcu nie wiem co mu tam w głowie siedzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pokręcona, Masz racje,wiele zależy od stopnia dojrzałości jej faceta dobrze by było by zaznajomił się konkretnie z tym co Ona przeżywa nie tylko z Nią był nieświadomy bo to raczej mało wnosi tym bardziej ,że wspomniałaś iż Karolina ma kłopoty z facetem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że to on powinien się bardziej zaangażować ale może rady, których mi udzielicie będę mogła mu przekazać a wtedy on sprawi, że Karolina poczuje się lepiej.

 

Okazywać dużo empatii, być z nią możliwie jak najwięcej, zwłaszcza wtedy, gdy ma doła. Mieć zrozumienie dla jej ''wyskoków'' i nie traktować ani tego co powie, ani tego jak się zachowuje do siebie. Po prostu musi wyładować na kimś negatywne emocje, a osoby bliskie są niestety najbardziej dostępnymi celami.

 

Wspierać i okazywać współczucie, a dostanie w nagrodę przywiązanie, zapewne większe niż dostałby w związku z ''normalną'' dziewczyną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co jeśli ona wraca z pracy i nie chcę rozmawiać... zamyka się w pokoju, kładzie w łóżku i tyle... przecież drzwi nie wyważę i na siłę nie pomogę... trzeba przeczekać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
A co jeśli ona wraca z pracy i nie chcę rozmawiać... zamyka się w pokoju, kładzie w łóżku i tyle... przecież drzwi nie wyważę i na siłę nie pomogę... trzeba przeczekać?
Tak i dać poczucie,że się akceptuje ten trudny stan,być może wtedy szybciej się otworzy na spokojnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A co jeśli ona wraca z pracy i nie chcę rozmawiać... zamyka się w pokoju, kładzie w łóżku i tyle... przecież drzwi nie wyważę i na siłę nie pomogę... trzeba przeczekać?

 

Powiem tak, nie jestem zawodowym psychologiem, ani psychiatrą, więc radzę tylko na podstawie przerobionego przez mnie materiału.

 

Jeśli nie chce, jeśli się zamyka i naprawdę woli mieć spokój, to należy jej go zapewnić. Po czasie zapewne sama przyjdzie prosić o towarzystwo drugiej osoby.

 

Naleganie i naciskanie u chorych powoduje wybuch, nie ma powodu wywoływać go niepotrzebnie i wmuszać coś komuś na siłę.

 

Najgorsze doły z tą przypadłością występują w samotności, w szczególności w zimie.

 

Czasem wygląda się naprawdę okropnie, widziałem twarz osoby w dole z borderem, schorzeniem podobnym do depresji. I chociaż ogólnie ładna była z niej dziewczyna, w dole wyglądała przerażająco, jak ludzka mumia. Czasem kobieta woli, żeby ktoś jej w tym stanie nie oglądał - w szczególności jej partner. W razie poprawy sama przyjdzie i poprosi o atencję.

 

Generalnie jeśli okażesz jej zrozumienie w całości, to naprawdę będzie miała rozmaite wyskoki, ale będzie przywiązana względem Ciebie jak mało kto. Oczywiście, każdy jest trochę inny i choroba nie determinuje wszystkich zachowań, pisze tylko na podstawie znanych mi przypadków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak też zrobię... poczekam...

 

A co zrobić gdy przestanie zażywać leki? Dopiero zaczęła je brać ale obawiam się, że gdy tylko poczuje się lepiej to je odstawi. Niestety nie wiem przez jaki okres czasu powinna je brać.

I czy będę w stanie zauważyć, że jest lepiej? Bo na co dzień Karolina wygląda na zdrową osobę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A co jeśli ona wraca z pracy i nie chcę rozmawiać... zamyka się w pokoju, kładzie w łóżku i tyle... przecież drzwi nie wyważę i na siłę nie pomogę... trzeba przeczekać?

 

Przeżyłam taki stan i wiem, że ten najgorszy czas trzeba przeczekać. Wszelkie próby zabawiania, zagadywania i wyciągania do ludzi nie pomogą, bo człowiek czuje się straszliwie nieszczęśliwy, obojętny na wszystko, wszystko go boli (dosłownie) i ma ochotę zniknąć. Przez fakt, że nie może przyjąć takiej pomocy będzie czuła się jeszcze bardziej beznadziejna i zareaguje agresją.

Jedyne co przynosi odrobinę ulgi, to możliwość opowiedzenia o swoim cierpieniu i wypłakanie się, ale nie każdemu. Jeśli jesteś jej bliska, to możesz spróbować zachęcić ją do takiej rozmowy pokazując, że nie chcesz jej pocieszać lecz zrozumieć co ona czuje. W takiej rozmowie nie wolno Ci używać stwierdzeń typu: przesadzasz, nie jest tak źle, dasz radę, jesteś silna, będzie dobrze, nie martw się, weź się garść itd., itp. , bo ona natychmiast zamknie się w sobie widząc, że Ty nic z tego nie rozumiesz a ona jest do niczego. Lepiej po prostu słuchać a nie pocieszać. Nie powinnaś też mówić, że rozumiesz co ona czuje, bo to nieprawda i ona o tym doskonale wie. Ale jeśli powiesz jej, że czytałaś na czym polega ta choroba, bo chcesz spróbować jej pomóc, to ona zapewne będzie Ci za to wdzięczna i powinna poczuć się mniej samotna i bezpieczniejsza.

W chwilach, gdy zobaczysz, że czuje się lepiej możesz zagadywać ją na inne tematy i jeśli się da, wyciągać na jakieś niezobowiązujące wyjścia typu zakupy czy spacer.

 

Problemem może być jej facet, ale to się okaże.

Czy mieszkacie razem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Tak też zrobię... poczekam...

 

A co zrobić gdy przestanie zażywać leki? Dopiero zaczęła je brać ale obawiam się, że gdy tylko poczuje się lepiej to je odstawi. Niestety nie wiem przez jaki okres czasu powinna je brać.

I czy będę w stanie zauważyć, że jest lepiej? Bo na co dzień Karolina wygląda na zdrową osobę.

Raczej chyba widać gdy ktoś się czuje dobrze lub żle?Pewnych rzeczy nie da się ukryć,zamaskować.Lekarz ustala kiedy leki mogą być odstawione a co zrobi Karolina na to nie masz wpływu możesz jej tylko uzmysłowić ,że odstawianie leków na własną rękę jest zgubne i już ma z tym doświadczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słowa "dasz radę", "będzie dobrze" same mi się zawsze nasuwają na myśl... Dziękuję, za uświadomienie mi, że to nie działa. Dużo jeszcze muszę się nauczyć i zaakceptować fakt, że nie wszystko zrozumiem.

 

A kwestia jej faceta... On czasem jest dziecinny (to tylko moja perspektywa). Wydaje mi się, że problem próbuje zakamuflować żartami. Karolina pewnie chciała by wiedzieć, że on chce się więcej dowiedzieć o depresji. Z tego co widzę to jest mu ciężko spojrzeć na jej zachowanie jak na zachowanie osoby chorej. Faceci często chcieli by, żeby problem sam się rozwiązał.

 

Mieszkam razem z Karoliną. Kiedyś ona pomogła mi, teraz ja chciałabym jakoś jej ulżyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak też zrobię... poczekam...

 

A co zrobić gdy przestanie zażywać leki? Dopiero zaczęła je brać ale obawiam się, że gdy tylko poczuje się lepiej to je odstawi. Niestety nie wiem przez jaki okres czasu powinna je brać.

I czy będę w stanie zauważyć, że jest lepiej? Bo na co dzień Karolina wygląda na zdrową osobę.

 

Nie wiem jakiego rodzaju leki bierze, ale generalnie antydepresanty potrzebują kilku tygodni, by zacząć działać i przynajmniej kilku miesięcy, by ustabilizować nastrój. Ważna jest odpowiednia dawka i regularność przyjmowania leku. Nie powinno się też pić alkoholu, bo on zaburza działanie leku. Nie wolno go odstawiać nagle, jeśli już to zmniejszając dawkę w dłuższym okresie czasu.

Nagłe odstawienie leku może spowodować duży spadek nastoju i pogłębić chorobę.

 

Jeśli Karolina na co dzień wygląda i zachowuje się ok. to znaczy, że nie jest z nią tak źle, bo nadal potrafi udawać. Jednak jest to dla niej męka i w końcu się wypali.

A jak zauważyć, że jest lepiej? Przede wszystkim będzie się naturalnie śmiać i bawić, nie będzie unikała wyjść i spotkań towarzyskich, nie będzie płaczliwa i drażliwa, nie będzia spała w dzień, będzie kreatywna itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co zrobić gdy przestanie zażywać leki? Dopiero zaczęła je brać ale obawiam się, że gdy tylko poczuje się lepiej to je odstawi. Niestety nie wiem przez jaki okres czasu powinna je brać.

I czy będę w stanie zauważyć, że jest lepiej? Bo na co dzień Karolina wygląda na zdrową osobę

.

 

Twoje obawy są uzasadnione, Co gorsza, poprawa może oznaczać popadnięcie w manię, a wtedy zwykle nie przyjmuje się w ogóle świadomości choroby, człowiek magicznie ozdrowiał, żadne leczenie nie jest mu dłużej potrzebne.

 

Wygląda jak wygląda, z tym się maskuje, to jak z chorobą weneryczną, nikt się tym nie chwali, bo nie ma się czym chwalić specjalnie, ani nie dozna się z tego powodu zrozumienia ani uznania. Ja też udawałem, że jestem zdrowy, po co być wytykanym palcami.

 

Nie wiem jak z remisją, ale hipomanię, a potem manię wyczujesz dość łatwo, nagle zrobi się podejrzanie aktywna, wygadana, co potem przejdzie w coraz bardziej bezsensowny słowotok, jej oczy zrobią się takie szkliste, no i zacznie wietrzyć wszędzie spiski i dzielić się swoimi spiskowymi teoriami czy ktoś tego chce czy nie...

 

Jeśli dojdzie do takiego przypadku, to niestety przypadnie Ci obowiązek wsadzić ją do dobrego zakładu psychiatrycznego.

 

Nie straszę, tylko informuję. Depresyjni w manii nie są zazwyczaj groźni dla otoczenia, raczej dla samych siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak z remisją, ale hipomanię, a potem manię wyczujesz dość łatwo, nagle zrobi się podejrzanie aktywna, wygadana, co potem przejdzie w coraz bardziej bezsensowny słowotok, jej oczy zrobią się takie szkliste, no i zacznie wietrzyć wszędzie spiski i dzielić się swoimi spiskowymi teoriami czy ktoś tego chce czy nie...

 

Oczywiście warto wiedzieć, że coś takiego może wystąpić, ale oczywiście nie musi. Jeśli Karolina cierpi "tylko" na depresję, to te objawy się nie pojawią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Słowa "dasz radę", "będzie dobrze" same mi się zawsze nasuwają na myśl... Dziękuję, za uświadomienie mi, że to nie działa. Dużo jeszcze muszę się nauczyć i zaakceptować fakt, że nie wszystko zrozumiem.

 

Te słowa nie tylko nie działają, ale wręcz szkodzą, bo osoba w depresji odbiera je przeciwko sobie i utwierdza się w przekonaniu, że już do niczego się w życiu nie nadaje.

 

A kwestia jej faceta... On czasem jest dziecinny (to tylko moja perspektywa). Wydaje mi się, że problem próbuje zakamuflować żartami. Karolina pewnie chciała by wiedzieć, że on chce się więcej dowiedzieć o depresji. Z tego co widzę to jest mu ciężko spojrzeć na jej zachowanie jak na zachowanie osoby chorej. Faceci często chcieli by, żeby problem sam się rozwiązał.

 

Karolina z pewnością bardzo chciałaby by jej facet na poważnie zainteresował się problemem, z którym przyszło jej się zmagać. To bardzo ważne, bo daje poczucie, że nie jest się niepotrzebnym i bezwartościowym. Sama pamiętam, jak bardzo pragnęłam, by mój mąż cokolwiek na ten temat przeczytał. To było dla mnie bardzo ważne, bo dopiero wtedy miały sens jakiekolwiek rozmowy na ten temat. Jednak do dziś (po 6 latach) nadal wielu rzeczy nie rozumie i nie potrafi właściwie zareagować.

 

Mieszkam razem z Karoliną. Kiedyś ona pomogła mi, teraz ja chciałabym jakoś jej ulżyć.

 

To bardzo dobrze, że nie mieszka sama. W ten sposób możesz ją lepiej obserwować i z pewnością masz większe możliwości, by jej pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hipomania? Zakład psychiatryczny? Strasznie to brzmi... myślę, że na razie nie jest aż tak źle. Karolina na co dzień zachowuje się jak osoba zdrowa. Jednak wiem, że w środku ciągle męczy ją przeszłość.

Mam nadzieję, że leki jej pomogą bo na terapie ostatnio narzekała.

 

Cieszę się, że się tutaj zapisałam bo do tej pory niewiele wiedziałam o tym jak poważna jest to choroba.

Trochę mi otwieracie oczy. Teraz ja muszę spróbować otworzyć oczy jej facetowi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×