Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
SkrytyCichy

Powitanie i te myśli urojone...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam drogich forumowiczów ślących pomoc i wsparcie ;)

 

Nie ma co owijać w bawełnę. Jestem młodym chłopakiem mającym 22 lata i trochę problemów natury psychicznej ( tak mi się w każdym bądź razie wydaje) które towarzyszą mi od wielu lat, raz silniej raz słabiej. Moje problemy pojawiły się (bądź nasiliły) w szkole średniej, był to czas zmiany towarzystwa , poglądów, różnych wyskoków, jak i samego siebie. Nigdy nie czułem się atrakcyjnie, zawsze towarzyszyły mi myśli że jestem gorszy on innych pod tym względem. Myśli te doprowadzały do tego że idąc szkolnym korytarzem czułem się jakby wszyscy się na mnie gapili i równocześnie śmiali ze mnie, z resztą nie tylko w szkole się tak czułem, dotyczyło to również miejsc publicznych gdzie była duża ilość ludzi. Na szczęście ten problem ucichł ale zdarzają się sytuację że idąc zatłoczoną alejką odczuwam gorąc w środku i myśl że inny się ze mnie podśmiewają. Kolejnym problemem bądź traumą było towarzystwo żeńskie. Jak każdy chłopak chciał się obracać w gronie atrakcyjnych , roześmianych dziewczyn. Ja z powodu swojego kompleksu miałem problem z zagadaniem do płci przeciwnej i nadal nie potrafię nawiązać jakieś ciekawej rozmowy . towarzyszy mi lęk że zostanę odrzucony , wyśmiany bądź zlekceważony. W wieku 18 lat dopiero udało mi się być z dziewczyną, chociaż związek ten nie trwał długo, zaledwie pół roku. Jestem człowiekiem nie umiejącym okazać uczuć, wiele znajomych mi to powtarzało że jestem zimny jak skała. Odskocznią od tego wszystkiego miały być imprezy zakrapiane alkoholem. Gdy człowieka bolało na sercu wolał się z alkoholizować , świat wydawał się taki łagodniejszy , spokojniejszy, problemy oddalały się ode mnie ale tylko do czasu gdy alkohol we mnie był. Po skończeniu szkoły średniej udało mi się dostać do pracy w wyuczonym fachu, człowiek żył pracą, przeliczał zarobione pieniądze i myślał o swych celach. Lecz nie samą pracą człowiek żyje. Dziś się budzę w wieku 22 lat i stwierdzam że praca i zarobione pieniądze to nie wszystko, zaczynam zauważać że pieniądze szczęścia nie dają. Czuję się w środku samotny, nawet w towarzystwie przyjaciół których znam od wielu lat. Czuję w sobie że lat szkolnych, lat dorastania nie wykorzystałem. Inni mieli różne pasje, hobby , imprezowali , spotykali się z dziewczynami a ja odczuwam te lata jako stracone/niewykorzystane. Dziś czuję się jak tzw. "przegryw" dużo siedzę w domu, chodzę od okna do okna, czasami wyjdę do znajomych , na imprezach nie udzielam się za bardzo, jestem sam.

 

Czy jest jakiś lek, sposób na to bym mógł odzyskać radość życia ? . Bym mógł powrócić do mych zainteresowań , bym stał się bardziej otwarty , by me problemy już mnie nie przytłaczały i bym mógł zacząć że tak powiem nowy rozdział w życiu w którym wszystko to wypisane powyżej nie będzie miało miejsca ?

 

Za chęć przeczytania moich wypocin jak i (mam nadzieję) okazaną pomoc serdecznie dziękuję ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Dobrze, że tutaj trafiłeś, bo ten portal to kopalnia wiedzy o zaburzeniach psychicznych. :)

Jak tak czytam to ja bym spróbował pierw z psychologiem. Jesteś niedowartościowany i być może da się to zmienić pracując nad sobą. Chemia jednak ma swoje wady i jeśli można to trzeba ich unikać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×