Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Po prostu maciek

Debata gospodarcza-wątek zbiorczy

Rekomendowane odpowiedzi

Proponuje w związku z zamknięciem poprzedniego wątku przez Adminów rozmowy o gospodarce przez duże G w tym wątku.

Może ktoś sie chce pochwalić swoimi poglądami a może jakąś wiedzą?

Zapraszam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polska gospodarka jest tak mizerna że małe g wystarczy. Ja jako pracownik fizyczny bez wykształcenia nie czuję się kompetentny wypowiadać tym temacie a moje dochody są tak niskie że nie opłaca mi się inwestować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm....Może spróbowalibyśmy np w tym wątku podjąć temat jak poszczególni kandydaci na prezyenta podchodzą do gospodarki?

Komorowski w sumie nie znam jego poglądów gospodarczych, ale chyba jest za nepotyzmem postkomuno korupcja platformy

Duda jest za solidaryzmem społecznym głoszonym przez PiS zakładającym częściowy interwencjonizm do tego rozbuchany socjal

Korwin ultraliberał, anarchokapitalista

Kukiz wydaje mi sie ze jest wolnorynkowcem, ale blizej mu do Dudy niz do Korwina

Ogórek chyba za socjalizmem

Wilk, Braun, Kowalski chyba za liberalizmem

Tanajno i Jarubas nie wiem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tyle już o tym pisałem, że aż mi się odechciewa. Powiem tylko tyle, że gospodarka nigdy nie ruszy z narodem takich baranów, którzy oddają głos na prezydenta ( bądż na partię polityczną) dlatego że jego dzieci działają gdzieś charytatywnie, a nie dlatego że jego działania na rzecz kraju mają wymierne efekty. Dla mnie może rządzić typ, który leży codziennie naje.bany pod płotem, chodzi na dziwki co weekend i wpieprza makaron widłami. Byle nie ingerował w moją wolność i dbał o interes kraju za granicą.

Co do bardziej skomplikowanych kwestii, to trzeba zacząć od prawa podatkowego, bo bez tego ani rusz dalej. Powinien zostać wprowadzony podatek liniowy( nie może być tak, że zachodnie koncerny nie płacą podatków w Polsce), zlikwidowany podatek dochodowy i radykalne cięcia innych podatków. Podatek za prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce powinien wynosić maks 200-300 zł miesięcznie, a nie 1100 zł, bo to grabież w biały dzień. Oczywiście trzeba również wypier.dolić z etatów kastę urzędniczą, bo nie wiem po co ich nam tyle, a utrzymanie ich kosztuje. Do tego vat powinien być na niskim poziomie i równy na wszystkie produkty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do bardziej skomplikowanych kwestii, to trzeba zacząć od prawa podatkowego, bo bez tego ani rusz dalej. Powinien zostać wprowadzony podatek liniowy( nie może być tak, że zachodnie koncerny nie płacą podatków w Polsce), zlikwidowany podatek dochodowy i radykalne cięcia innych podatków. Podatek za prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce powinien wynosić maks 200-300 zł miesięcznie, a nie 1100 zł, bo to grabież w biały dzień. Oczywiście trzeba również wypier.dolić z etatów kastę urzędniczą, bo nie wiem po co ich nam tyle, a utrzymanie ich kosztuje. Do tego vat powinien być na niskim poziomie i równy na wszystkie produkty.

Podatek liniowy dla przedsiębiorstw już jest. Nie wiem czy się orientujecie ale wszystkie firmy płacą jednakową stawke podatku 19% bez wzgledu na dochód. Nie ma progów podatkowych.

A zachodnie firmy i tak nie płacą podatków w Polsce sprytnymi sposobami. Jednym z nich jest sztuczne zawyżanie kosztów przez co dochód do opodatkowania jest mniejszy i podatek wtedy jest mały.

Kolejna metodą jest wyprowadzanie kasy przez spółki matki zarejestrowane w rajach podatkowych typu CYPR. W Ue wystepuje zakaz podwójnego opodatkowania stad kase przelewa sie na matke w cyprze przykładowo i od zarobków spólki matki cypryjskiej płaci sie mały podatek.

Faktycznie pdoatek dochodowy to przeżytek w czym sie zgadzm troche z Korwinem. Np Orban na wegrzech dazy do tego by podatek dochodowy wyniosł tylko 5% a ostatecznie by zniesc go w ogole.

Lepszy nacisk trzeba by połozyc na VAT, jego sciagalnosc i brak wyłudzen oraz na pozostałe podatki posrednie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Podatek liniowy dla przedsiębiorstw już jest.

Chodziło mi o ten podatek bardziej w kontekście tych zachodnich koncernów, które powinny płacić tylko samo co inni przedsiębiorcy. To że jest to wiem ( chyba był wprowadzony jeszcze za rządów SLD), ale nie obejmuje on wszystkich podmiotów gospodarczych i to może rodzić poczucie niesprawiedliwości. Słyszę też głosy wśród osób z mojego otocznia, że powinno się opodatkować te koncerny i to jeszcze wyżej od naszych przedsiębiorców, co jest dla mnie głupim pomysłem. Bo to takie nacjonalistyczne podejście typu " tamtym się dobierzcie do skóry, a od naszych się trzymajcie z dala". Wszyscy powinni być równi wobec prawa ( wobec podatkowego również) i grać według tych samych reguł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dochodowy znieść albo ustanowić na początek kwotę wolną od podatku na poziomie 30 tysięcy rocznie żeby najbiedniejszych takich jak np ja nie obciążać podatkami . Oszczędności szukać np. w zlikwidowaniu państwowego szkolnictwa średniego i wyższego i przywilejach dla mundurowych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem za modelem nordyckim.Wolność prywatna i osłony socjalne.Zastanawiam się po co tyle podarków.Gdyby nie one, miałbym rentę może już z 1000 zł :105: Polska nie jest potęgą gospodarczą i nie będzie.Daleko nam do USA,Kanady,Włoch.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zastanawiam się po co tyle podarków.Gdyby nie one, miałbym rentę może już z 1000 zł
Podatek od rent i emerytur wypłacanych przez państwo to już jakaś parodia. A renty są w Polsce rzeczywiście za niskie przecież nikt za nie się samodzielnie nie utrzyma i większość rencistów których znam i są jeszcze w miarę sprawni dorabia na stróżowaniu czy sprzątaniu bo bez pomocy rodziny by zdechli z głodu. Za to 40-letni byli policjanci i wojacy dostają grubo ponad 2 tysiące emerytury jakim prawem mamy w Polsce takie nierówne podejście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podatek liniowy dla przedsiębiorstw już jest.

Chodziło mi o ten podatek bardziej w kontekście tych zachodnich koncernów, które powinny płacić tylko samo co inni przedsiębiorcy. To że jest to wiem ( chyba był wprowadzony jeszcze za rządów SLD), ale nie obejmuje on wszystkich podmiotów gospodarczych i to może rodzić poczucie niesprawiedliwości. Słyszę też głosy wśród osób z mojego otocznia, że powinno się opodatkować te koncerny i to jeszcze wyżej od naszych przedsiębiorców, co jest dla mnie głupim pomysłem. Bo to takie nacjonalistyczne podejście typu " tamtym się dobierzcie do skóry, a od naszych się trzymajcie z dala". Wszyscy powinni być równi wobec prawa ( wobec podatkowego również) i grać według tych samych reguł.

Skala CITu jest liniowa 19% dla wszystkich.

Z zachodnimi koncernami to jest inny temat. Oni dostaja ulgi w płaceniu podatku przykładowo przez wybudowanie zakładu w specjalnej strefie ekonomicznej. Do tego pisałem juz o zawyzaniu kosztów pustymi fakturami by podstawa opodatkowania i sa podatek był niski. +firmy matki w rajach podatkowych i koło sie zamyka.

Zachodnie koncerny w szczególności banki płacą naprawde relatywnie niskie podatki w Polsce dzieki dziurawemu prawu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zastanawiam się po co tyle podarków.Gdyby nie one, miałbym rentę może już z 1000 zł
Podatek od rent i emerytur wypłacanych przez państwo to już jakaś parodia. A renty są w Polsce rzeczywiście za niskie przecież nikt za nie się samodzielnie nie utrzyma i większość rencistów których znam i są jeszcze w miarę sprawni dorabia na stróżowaniu czy sprzątaniu bo bez pomocy rodziny by zdechli z głodu. Za to 40-letni byli policjanci i wojacy dostają grubo ponad 2 tysiące emerytury jakim prawem mamy w Polsce takie nierówne podejście.

 

No to przestańmy wysyłać na emerytury ludzi po 40.To durne, by górnik i policjant szli na emerytury w tak młodym wieku. Obawiam się,że koalicja PIS z Solidarnością zacznie wysyłać na emerytury i już 30 latków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Gospodarka - nigdy sie nie podniesie jesli wszyscy inni przesiębiorcy będą składać się na rolników, górników, kolejarzy, lekarzy itd. itd. Powinna być sprawiedliwośc i wszyscy równo powinni płacić podatek dochodowy i ZUS - bez żadnych ulg. Polska gospodarka głównie utrzymywana jest z mikro przedsiębiorstw - Polska chyba już tylko dzieki niem jakkolwiek prosperuje. Przeciętny przedsiębiorca musi jeszcze utrzymywać ludzi z wczesniej wymienionych przeze mnie grup nie dostając nic w zamian. Jeśli to się nie zmieni, to Polska prędzej czy później i tak upadnie - ten kraj zresztą już jest bankrutem i szanse na zmiany są marne.

A politycy - polityka w ogóle nie powinna się w gospodarkę mieszać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Za to 40-letni byli policjanci i wojacy dostają grubo ponad 2 tysiące emerytury jakim prawem mamy w Polsce takie nierówne podejście.

To jużwina systemu samych służb. Wg. mnie powinno byc tak, że Policjant nie może pójść na emeryturę wcześniejszą, tylko w chwili osiągnięcia wiku mniejszej sprawności fizycznej itp. powinien być przenoszony na inne "stanowisko" i tyle. Policjanci poza emeryturą mają jeszcze inne dodatkowe przywileje nieformalnie finansowe. znam takiego jednego, teraz już jest w wieku chyba około 70-tki, gdzie poza normalną emeryturą ma finansowany generalny remont mieszkania co kilka lat, oczywiście tak to wszystko jest zorganizowane, że dzięki temu swoim dzieciom za free odpierniczył mieszkania. Nie wiem jak jest z osobami, które obecnie idą na emeryturę. Urzędasów też powinno się za fraki zabrać - znajoma, która jest dyrektorem pewnego wydziału w UM pojechała sobie na kilka tygodni do sanatorium i rozumiem to jako byłby to urlop płatny ale nie, ona poza tym, że dostała normalną pensję, to jeszcze dodatkowe takie jakby "kieszonkowe" za każdy dzień pobytu w tym ośrodku...wtf?!

Gdyby nie te wszystkie wypłaty, dopłaty, wcześniejsze emerytury itd. itd., to gospodarka sama by poszłą w górę bo ludzie przestaliby kombinować.

Wiem, że często zdarzają się dyskusje między postulatem: obniżając podatki więcej osób będzie je uczciwie odprowadzać a tym mówiącym, że przez to, że mało osób płaci, to są one tak wysokie - osobiście uważam, że oczywiście pierwsza opcja jest pewniejsza.

 

Oczywiście, jest jeszcze inna możliość - wysokie podatki ale realny ich zwrot w innej postaci. Ja nie miałabym nic przeciwko ich płaceniu pod warunkiem, że widoczne są tego efekty, z których mogę skorzystać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Za to 40-letni byli policjanci i wojacy dostają grubo ponad 2 tysiące emerytury jakim prawem mamy w Polsce takie nierówne podejście.

Wiesz to jest takie narzekanie z własnej perspektywy,dlaczego tak a nie inaczej?,takie są przepisy i już...........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Za to 40-letni byli policjanci i wojacy dostają grubo ponad 2 tysiące emerytury jakim prawem mamy w Polsce takie nierówne podejście.

Wiesz to jest takie narzekanie z własnej perspektywy,dlaczego tak a nie inaczej?,takie są przepisy i już...........

Przepisy czy bardziej przywileje rodem z komuny, dawno to powinni zlikwidować. Uważam że służby mundurowe powinny dobrze zarabiać, ale te przywileje to wielka przesada jaki prawem jakiś żołnierzyk co opierdalał się w pracy może se przejść na emeryturę w wieku 35 lat, a budowlaniec dużo ciężej fizycznie pracujący musi pracować do 67. Znam paru wojaków i oni jeszcze ciągle narzekają na niskie zarobki a z ich opowiadań wiem że pół dnia tam w karty grają, jeżdżą sobie na jakieś zawody sportowe po drodze się upijając, do teatru, kina, ciągle są na jakiś lewych zwolnieniach nawet po pół roku itd przecież to jakaś parodia a dostają za to 2 razy więcej niż ciężko pracujący robotnik.

 

W ogóle w Polsce największe obciążenia podatkowe dotykają najmniej zarabiających, powinno się podnieś kwotę wolną od podatku z 10 razy a docelowo w ogóle zlikwidować podatek dochodowy. Więcej pieniędzy w obrocie pobudziło by gospodarka która wg mnie i tak się trzyma przez to że przedsiębiorcy uciekają od płacenia podatków jak się da, niestety często kosztem pracowników którzy pracują na śmieciówkach czy za minimum choć nieoficjalnie do łapy dostają drugie tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

carlosbueno, W skrócie powiem ,,Nie ma sprawiedliwości na tym świecie,, i nie będzie,temat rzeka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wolfx, w życiu nie chodzi o akceptowanie rzeczywistości takiej jaką jest a o zmienianie jej na taką jaką my byśmy chcięli. Mnie również nie odpowiadało, że z moich podatków utrzymwani są darmozjady pod postacią służb policyjnych oraz wojska i tego fizycznie bym zapewne nie zmieniła ale zwyczajnie zrezygnowałam z płacenia na ten burdel podatków. A "sprawiedliwość", to bardzo subiektywne pojęcie - wiadome jest, że nie ma możliwości, żeby każdemu dogodzić bo zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że mogłoby być lepiej. Zawsze musi być coś kosztem czegoś i tego zmienić się faktycznie nie da. Ale oczywiście, że przy odrobinie dobrej woli można przeprowadzić duże reformy i jest to jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Jeszcze do niedawna wydawało się, że nie da się ruszć Straży Miejskiej a tu proszę, powoli bo powoli ale coś się zaczęło robić w kierunku likwidacji tej wielkiej "pomyłki". Jeśli chodzi o słuzby typu Policja, to ja osobiście uważam, że przeciętny Policjant powinien zarabiać min. 5k PLN bo w końcu ma chronić obywateli ale - niech to będzie profesionalny funkcjonariusz, na którego można liczyć. A na dzień dzisiejszy to są sami kebabowcy z brzuchem do ziemi, którzy ledwo się ruszają. Jak każdy obywatel powinni sobie zapracować na emeryturę a nie żerować na innych. A niestety, sama mam kilku kolegów, którzy wstapili do Policji tylko i wyłacznie po to, żeby na tą wczesną emeryturę iść i potem dorabiać sobie. Znam zaledwie kilu funkcjonariuszy ale z dochodzeniówki, którzy faktycznie poszli do Policji z powołania i pasji ale oni z kolei mają zamiar rąbać w tym zawodzie co najmniej do 50-tki bo chcą, lubią to. Wojsko, to samo - nic nie robią a jeszcze np. za misje w Afganistanie czy Iraku miesięcznie dostawali ładną kasę za służbę i to z budżetu Polski - i niby dlaczego, skoro Polska fizycznie żadnego interesu nie miała w tych misjach? Polacy to bardzo bogaty naród - widać to po ilości kasy ładowanej w ten kraj w podatkach a mimo wszystko to dziura bez dna a pieniądze są wyrzucane na lewo i prawo w błoto np. kupując (za niezłą sumkę) portal dla BEZDOMNYCH :o. Kurva, już większego idiotyzmu, to nie mogli wymysleć ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A na dzień dzisiejszy to są sami kebabowcy z brzuchem do ziemi, którzy ledwo się ruszają.
Policjanci to najbardziej otyła grupa zawodowa w Polsce a powinno być odwrotnie przecież powinni być okazami zdrowia i sprawności. A wojacy to często w wieku 35 lat rzeczywiście nadają się do emerytury bo nie każdy ma wytrzymałą wątrobę, choć i tak podobno jest mniej picia niż kiedyś. No ale to nie są tematy strcite gospodarcze choć jak gospodarka ma sprawnie funkcjonować skoro gro pieniędzy idzie na takie rzeczy.

 

No i jeszcze zapomniałbym o nauczycielach kolejnych świętych krowach, którzy dzięki rządom nauczycieli dostali w ostatnich latach najwyższe podwyżki w budżetówce a dalej jak narzekali tak narzekają choć mają po 30 zł na godz, ponad 2 miesiące wakacji i inne przywileje. Wiem że praca z dzisiejsza młodzieżą to mordęga ale nie przesadzajmy, zresztą ja jestem przeciwnikiem państwowego szkolnictwa no może bym podstawówki zostawił a reszta powinna być prywatna a to że w Polsce setki tysięcy studiuje na państwowych uczelniach kierunki humanistyczne i inne zbyteczne to patologia do kwadratu jak i tak później albo wyjada za granice albo będą wykonywać prace nie wymagające kwalifikacji. No ale sekta nauczycielsko- uniwersytecka jest w Polsce nietykalna bo to główny elektorat PO i ogólnie partii rządzących.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ugh, Ja czekam na konkretne reformy w tym kraju od 25 lat od okresu transformacji ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

carlosbueno, nauczyciele, to fakt - kolejna pomyłka. Oni wiecznie narzekają ale z tych korepetycji się nie rozliczają, a łoją na tym kasy na prawdę sporo. U mnie nawet z gimnazjum była taka sytuacja, że nauczycilka j. angielskiego strasznie olewała przedmiot po czy mpewnego razu przyszła na zebranie i zareklamowała się jako korepetytor...no masakra.

Generalnie nauczyciele mnie zawsze rozbrajali, gdy mieli pretensje, że oni wcale nie pracują tylko w szkole bo prace zabierają tez do domu (sprawdzają kartkówki, sprawdziany, "przygotowują" lekcję), a przecież nikt im nie każde robić tego w domu. Przeciętny nauczyciel średnio może ze 3-4 godziny lekcyjne dziennie ma zajęć a potem idzie do domu więc co to za pitolenie, że jeszcze w domu pracują...mogą to zrobić w szkole. To jest bardzo duży błąd systemu - nauczyciel na kontrakcie powinien spędzać 8h dziennie szkole i koniec. Wtedy zapewne powstałoby więcej kółek zainteresowań, zajęć wyrównawczych itp. a teraz...koleżanki, które posyłają dzieci do gimnazjum załamują ręce bo te szkoły nic nie oferują. Nauczyciele, to straszne darmozjady, nie dośc że ciągną kasę od podatników, to jeszcze nie potrafią uczyć.

 

A Policja, cóż, przez to, że nie jest to zbyt atrakcyjny zawód - pomimo tej wczesnej emerytury - to i nie ma zbyt wielu chętnych więc poziom egzaminów jest już tak zanizony, żeby ktokolwiek mógł zdać dlatego dostają się tacy, co to ledwo nogą potrafią ruszyć. X-lat temu pamiętam wielkie kampanie społeczne, które miały zachęcić ludzi do wstępowania do Policji czy wojska - nie przyniosło to skutku żadnego więc trzeba brać to co jest.

 

A gospodarka, wbrew pozorom ma to bardzo duży wpływ na gospodarkę bo to kolejne pieniądze wyrzucone w błoto, które można by zainwestować w coś, co się finansowo zwróci.

O, podobnie jak kopalnie - teraz gdziec chyba niedaleko Rzeszowa będą budować kopalnię, oczywiscie finansowaną przez jakąs państwową spółkę - jaka w tym logika, skoro nie ma co z tym węglem potem zrobić. To jest kolejne topienie pieniędzy, bo skoro istniejące kopalnie są nie rentowne, to jaki jest sens inwestowania w kolejną?! Wiadome jest oczywiście, że chodzi o wypłynięcie w odpowiednie ręce państwowych pieniędzy no ale to kolejna idiotyczna sprawa mająca miejsce na oczach wsystkich i nic z tym się zrobić nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A Policja, cóż, przez to, że nie jest to zbyt atrakcyjny zawód - pomimo tej wczesnej emerytury - to i nie ma zbyt wielu chętnych więc poziom egzaminów jest już tak zanizony, żeby ktokolwiek mógł zdać dlatego dostają się tacy, co to ledwo nogą potrafią ruszyć. X-lat temu pamiętam wielkie kampanie społeczne, które miały zachęcić ludzi do wstępowania do Policji czy wojska - nie przyniosło to skutku żadnego więc trzeba brać to co jest.
Tak było 10 czy bardziej 15 lat temu dziś bez szerokich pleców albo odpowiednich studiów technicznych się do woja nie dostaniesz na zawodowca bo to jedyna profesja gdzie na start masz umowę o pracę, pensję wyższe niż minimum i masę przywilejów. Znam sporo młodych co marzy o tym by dostać się do woja ale nie mogą mimo jakiś znajomości bo trzeba mieć ekstra znajomości bo na jedno miejsce i po 100 osób chętnych jest. Do policji też ciężko się dostać choć nie aż tak jak do woja. Teraz do mundórwówki jest większe parcie niż na najlepsze studia bo daje pewna państwową pracę za niezłe pieniądze a studia mogą nic nie dać konkretnego zwłaszcza jak jest tylu absolwentów na rynku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
[ Przeciętny nauczyciel średnio może ze 3-4 godziny lekcyjne dziennie ma zajęć a potem idzie do domu więc co to za pitolenie, że jeszcze w domu pracują...mogą to zrobić w szkole. To jest bardzo duży błąd systemu - nauczyciel na kontrakcie powinien spędzać 8h dziennie szkole i koniec. Wtedy zapewne powstałoby więcej kółek zainteresowań, zajęć wyrównawczych itp. a teraz...koleżanki, które posyłają dzieci do gimnazjum załamują ręce bo te szkoły nic nie oferują.

 

Strasznie generalizujesz. Kiedyś pracowałam czas jakiś w tym zawodzie i powiem Ci, że wcale nie jest tak, jak piszesz. 3-4 godziny to mają nieliczni nauczyciele. Większość ma więcej godzin, bo w grę wchodzą okienka (nie da się dostosować planu idealnie do wszystkich), godziny na konsultacje, itp. Nie wspominając o dodatkowych zajęciach (różne szkolne imprezy, itp.) Przeciętnie spędzałam w szkole ok. 7 godzin + przerwy, itp. Ilość prac zależy od przedmiotu. Spróbuj, np. jako nauczyciel polskiego, ocenić prace jednej tylko klasy. A kiedyś i klasy były liczne. moja znajoma nauczycielka polskiego w szkole średniej, prowadząc klasy maturalne, mówiła, że przez 3 miesiące nie miała wolnych weekendów. Do tego dochodzi również przygotowywanie się do lekcji (wiem, że nie kaŻdy to robi). Dochodzi douczanie się, dodatkowe kursy, itp. Pomysł, żeby nauczyciel mógł takie poprawianie i przygotowywanie odbębnić w szkole, jest dobry, ale nie ma do tego warunków. W szkole miałam do swojej dyspozycji 1/4 małego stoliczka i jedną skromną półeczkę. Jak tu się rozłożyć z materiałem, pracami, książkami, itp? To nie są zachodnie szkoły, gdzie nauczyciele mają dla siebie po prostu więcej miejsca i lepsze warunki. Minusów jest dużo więcej, dlatego w zawodzie tym już nie pracuję, bo po prostu nie był on warty moich nerwów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zmęczona_wszystkim, no ja akurat znam nauczycieli, którzy przedstawili mi takie realia jak ja powyżej. A co do nauczycieli j. polskiego, to z racji ilości pracy jest ich też stosunkowo więcej zatrudnionych niż innych. Np. u mnie w gimbazie było 4 nauczycieli polskiego. Nauczyciele j. polskiego mięli po 3 klasy a każda klasa miała po 5h/tygodniowo, czyli wychodzi 3h lekcyjne dziennie ;). Faktem jest, że nauczyciele j. polskiego mają "gorzej" pod względem sprawdzania prac, no bo jednak jest to sporo treści do przeczytania, ale zakładając, że jedna klasa ma jeden sprawdzian niech będzie, że nawet na miesiąc, to spokojnie nauczyciel może się zmieścić z tych kilku godzinach dziennie. A poza tym, to może po prostu nauczyciele zbyt często robią sprwdziany (?), które i tak niewiele zmieniają. Jeśli ktoś się dobrze uczy i przykłada, to zda potem egzamin świetnie, czy jakiś końcowo semestralny duży sprawdzian, a jak ktoś jest leniem i sie nie uczy, to 2,czy 3 i tak żadnego wrażenia na nim nie wywrze ;). Nigdy nie rozumiałam, po co te wszystkie sprwdziany były...;). Co do warunków panujących w pokojach nauczycielskich, to cóż...nie znam się a takie rzeczy po prostu trzeba sobie u Dyrekcji wywalczyć. A "imprezy" szkolne, wybacz ale nie przesadzajmy...dyskoteka raz w semestrze ;). Zresztą, nauczyciele to chyba jest profesia, która ma najwięcej płatnego urlopu - całe wakacje, ferie, 2 tygodnie świąt. Więc nawet, gdyby był taki zapierdziel, że ktoś siedzi 8h dziennie w szkole (co powinno być przymusowe bo to jego etatowa praca), to potem jak mało kto ma 3 miesiące wolnego ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no ja akurat znam nauczycieli, którzy przedstawili mi takie realia jak ja powyżej.

Ja pracowałam w tym zawodzie i znam całkowicie inne realia. I dalej mam kontakty z nauczycielami różnych przedmiotów. wiem, jakie przejścia mają chociażby nauczyciele muzyki czy plastyki (ze względu na brak godzin w jednej szkole niektórzy cały dzień spędzają na jeżdżeniu od szkoły do szkoły: w każdej po godzince. Wychodzi z tego cały dzień w podróży, a lekcji np. tylko 3. W zależności od przedmiotu pojawiają się rozmaite problemy.

A co do nauczycieli j. polskiego, to z racji ilości pracy jest ich też stosunkowo więcej zatrudnionych niż innych. Np. u mnie w gimbazie było 4 nauczycieli polskiego. Nauczyciele j. polskiego mięli po 3 klasy a każda klasa miała po 5h/tygodniowo, czyli wychodzi 3h lekcyjne dziennie ;). Faktem jest, że nauczyciele j. polskiego mają "gorzej" pod względem sprawdzania prac, no bo jednak jest to sporo treści do przeczytania, ale zakładając, że jedna klasa ma jeden sprawdzian niech będzie, że nawet na miesiąc, to spokojnie nauczyciel może się zmieścić z tych kilku godzinach dziennie. A poza tym, to może po prostu nauczyciele zbyt często robią sprwdziany (?), które i tak niewiele zmieniają. Jeśli ktoś się dobrze uczy i przykłada, to zda potem egzamin świetnie, czy jakiś końcowo semestralny duży sprawdzian, a jak ktoś jest leniem i sie nie uczy, to 2,czy 3 i tak żadnego wrażenia na nim nie wywrze ;). Nigdy nie rozumiałam, po co te wszystkie sprwdziany były...;)

 

Wyobraź sobie raczej liceum:) Dobry nauczyciel stawia na praktykę. Nie tyle o sprawdziany chodzi, co. np. wypracowania (praktyka do matury - z angielskiego czy polskiego). Tu właśnie chodzi o to, żeby ćwiczyć i ćwiczyć, bo praktyka czyni mistrza :D I do tego mają przygotować rozmaite wypracowania, a takie rzeczy akurat ocenia się dłużej niż zwykłe sprawdziany. Pod tym względem i tak jest teraz lepiej, bo kiedyś klasy były niezwykle liczne (w moich klasach, kiedy jeszcze się uczyłam, było zwykle ok. 30 osób). 30 wypracowań, niekiedy długich, często nabazgranych tak, że długo trzeba się wpatrywać, co autor mial na myśli,,, Długo by pisać...

 

Co do warunków panujących w pokojach nauczycielskich, to cóż...nie znam się a takie rzeczy po prostu trzeba sobie u Dyrekcji wywalczyć.

 

To już kompletny odlot. W prawie każdej szkole jest tylko jeden pokój nauczycielski. Z czym tu walczyć. Po prostu dostajesz miejsce i tyle. Dlatego właśnie upieram się, że nie ma sensu tego akurat aspektu porównywać, bo warunki w szkołach zachodnich i amerykańskich są pod tym względem zupełnie odmienne, dlatego też inaczej wygląda forma zatrudnienia, liczba godzin. Standardy dostosowane są do wymagań od nauczycieli.

 

A "imprezy" szkolne, wybacz ale nie przesadzajmy...dyskoteka raz w semestrze ;). Zresztą, nauczyciele to chyba jest profesia, która ma najwięcej płatnego urlopu - całe wakacje, ferie, 2 tygodnie świąt. Więc nawet, gdyby był taki zapierdziel, że ktoś siedzi 8h dziennie w szkole (co powinno być przymusowe bo to jego etatowa praca), to potem jak mało kto ma 3 miesiące wolnego ;).

 

To znów mamy na myśli zupełnie odmienne realia. Nie wiem, o jakich szkołach piszesz, ale w tych, które ja znam, imprezy nie ograbniczają się do dyskoteki raz na semestr. Jest wiele innych dodatkowych zadań zabierających czas. A wakacje? Cóż, to już nie wina nauczycieli, że one są. Zawsze możesz postulować ich zlikwidowanie :D Uczniowie pokochaliby Cię za taki postulat :P

 

Zresztą teraz to już nie mój problem, bo w tym zawodzie nie pracuję i nigdy, ale to nigdy nie zamierzam do niego wrócić :D Praca ma być przyjemnością, a poza tym inne okoliczności zwaliły mi się na głowę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

zmęczona_wszystkim, co do wakacji, to chodziło mi o to, że one rekompensują niejako ten dyskomfort pracy podczas roku szkolnego i podczas swoich "protestów" jakoś nikt na to nie patrzy, że jest to bardzo uprzywilejowana grupa pod tym względem.

Tak idealizujesz amerykański i zachodnio - europejski system a tam nauczyciele pracują również w wakacje m.in. z tego względu, że jeśli uczeń nie zaliczył jakiegoś przedmiotu, to ma summer school, żeby go zaliczyć ;). Przeciętny naczyciel w US spędza 10,5h dziennie w szkole więc to nie jest tak kolorowo jak pokazją w filmach ;).

A warunki pracy w szkole, rozumiem, że pokój nauczycielski nie daje komfortu ale nauczyciel zawsze może skorzystać z jakiejś wolnej sali.

Nie wiem o jakich innych imprezach szkolnych mówisz bo u mnie w szkołach poza dyskotekami szkolnymi, które odbywały się poza godzinami zajęć reszta eventów miała miejsce w ich trakcie, czyli nic nadprogramowego dla nauczyciela.

Co do tych wypracowań itd. dlatego uważam, że to bład systemu bo nauczyciel na pełnym etacie powinien mieć obowiązek siedzenia w szkole 8h dziennie i wtedy z pewnością dał by radę sprawdzić wszystkie wypracowania a liceum to nie jest okres, gdzie uczy się stawiania przecinków i pisania poprawienie wyraców z "u" i "ó" więc osobiście uważam, że sprawdzanie prac pod tym kątem mija się z celem. Poza tym, zawsze można dać ograniczenie w ilości użytych słów co automatycznie skróci czas spradzania a prace napisane niewyraźnie powinny być z automatu odrzucane - w dobie komputerów, to nie jest żadna filozofia napisać wypracowanie i wydrukować. Jest bardzo duzo sposobów, gdzie mozna ułatwić sobie pracę tylko potrzeba odrobinę inwencji ;).

Ja osobiście uważam, że na dzień dzisiejszu nauczyciele prezentują tak niski poziom, że równie dobrze mogłoby ich nie być. Połowę gimbazy spędziłam na wagarach ucząc się w domu bo z lekcji niewiele dało się wynieść i była to zwyczajnie strata mojego czasu. Utrzymywanie tego całego edukacyjnego bajzlu, to jest jakaś parodia.

 

Nie chcę oczywiście negować Twoich doświadczeń jak i subiektywnej ich oceny ale mimo wszystko biorąc pod uwagę jakość nauczania w Polsce, to nauczyciele i tak mają za dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×