Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dopalacze


Monar

Rekomendowane odpowiedzi

Gość brum.brum
16 godzin temu, luos nettor napisał(a):

Właśnie tego się boję bardzo. Nie chcę sobie dołożyć kolejnego problemu i stracić pracy na rzecz detoksu.

Tylko można tą pracę stracić jeśli dalej będzie się w tym destrukcyjnym kole tkwić. Trzeba zadziałać póki nie będzie za poźno. 

A na zwolnienie lekarskie możesz pójść? Jak to realnie wygląda w Twojej pracy? Czy nie będzie powrotu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

45 minut temu, brum.brum napisał(a):

7 lat to bardzo długi czas i piękny wynik. Najważniejsze to przerwać teraz ten ciąg i zacząć pomalutku ponownie trzeźwieć 

Tak, to piękny wynik, ale wtedy miałem dla kogo żyć, więc była duża motywacja, by do tego nie wracać. Teraz motywacji brak zupełnie, bo samotne, beznadziejne życie prędzej czy później sprowadzi mnie do przyćpania. Mam bardzo dużo czasu wolnego, pieniądze i coraz więcej nudy na każdym kroku mojego życia (zainteresowania powoli wymierają od lat) a te czynniki wraz z samotnością i depresją powodują, że dzwonię do dilera. 

Teraz wróciłem z pierwszego spotkania z terapeutą. Wysoce mnie to rozczarowało, choć nie miałem dużych oczekiwań. Na dzień dobry już wiem, że przez mój grafik nie będę mógł uczestniczyć w spotkaniach grupowych, więc znowu sam będę musiał się z tym zmagać. Poza tym terapeuta zrobił szczątkowy wywiad i całość zakończyła się może po 20 minutach. Bye bye, do zobaczenia za miesiąc. I miej tu człowieku nadzieję.

Niemniej jednak dzięki Ci za dobre słowa. Dobrze jest trochę pogadać z kimś innym od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, brum.brum napisał(a):

A na zwolnienie lekarskie możesz pójść? Jak to realnie wygląda w Twojej pracy? Czy nie będzie powrotu?

Ogólnie pracy nie zawalam przez nałogi, nie licząc 4 żądeł i gdzieś 8-10 dni zwolnienia na cały rok. Jasne na 6 tygodniowy odwyk mógłbym pójść na zwolnienie, nie byłoby z tym problemu, a ja myślałem o dłuższych programach, które trwają pół roku i dłużej prowadzone przez Monar. Szczerze mówiąc, tylko w tym widzę jakąś nadzieję, ale to jest raczej dla osób młodszych, których ktoś utrzymuje jeszcze, a nie dla starego konia co ma hipotekę do spłaty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość brum.brum

Nie chce Ci doradzać więcej, bo nie mam takiej wiedzy ani specjalista nie jestem. Na pewno musisz zadziałać , sam walczyć o terapię , o zmiany w swoim życiu, o lepsze jutro. Jak się poddasz i machniesz ręką ( „co ma być to będzie” ) to będzie nadal równia pochyła i upadek na coraz to głębsze dno. Może odezwa się do Ciebie osoby które mogą pomóc swoją wiedzą i doświadczeniem. Ja takowych nie mam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten co go znałam chwalił sobie oddział uzależnień nie wiem ile był ale potem jeździł w weekendy dalej sobie chyba na takie grupowe terapie, zajęcia czy co to tam było. Może jest taka opcja bez oddziału tez jak nie możesz się położyć w jakimś szpitalu 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 4.08.2026 o 15:55, brum.brum napisał(a):

sam walczyć o terapię , o zmiany w swoim życiu

O to chodzi, że nie jestem osobą waleczną i nigdy nie będę już. Taki charakter od dziecka mam. A tacy ludzie niestety niewiele pozytywnego dla siebie czy kogoś innego potrafią w życiu zrobić. Jednakże oczywiście masz rację, bez mojego zaangażowania na pewno gówno wyjdzie.

 

W dniu 4.08.2026 o 21:42, Dalila_ napisał(a):

Ten co go znałam chwalił sobie oddział uzależnień nie wiem ile był ale potem jeździł w weekendy dalej sobie chyba na takie grupowe terapie, zajęcia czy co to tam było.

Niestety jak już pisałem wcześniej, grupowe zajęcia są poza moim zasięgiem, ze względu na czterobrygadowy system, w którym pracuję. Pozostaje tylko tryb indywidualny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie trochę mi przykro, że nie ma tu innych katynoniarzy.☹️ Miałbym z kim poutyskiwać na złe dragi, poznałbym czyjeś spojrzenie na problem z tymi używkami, jak to u niego przebiega. Jakoś raźniej może by było. A tak to myślę, że po raz kolejny w życiu jestem takim odmieńcem, których ze świecą szukać. Niby są mityngi, ale coś nie mogę się odważyć pójść na takie coś. A w sumie powinienem iść czym prędzej, bo ilości spożywane rosną (za czym rośnie ryzyko udaru czy zawału), coraz mniej mi to daje i coraz gorzej yo odchorowuję. Po ostatnim razie na zjeździe miałem, miałem tak przygnębiające rozkminy, że się poryczałem jak bóbr. Totalnie byłem rozmontowany. Szkoda tylko, że to nie przełoży się na coś dobrego. Czasu trochę minie i potem znowu kryształowa noc nastąpi. 😩

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, czarna rzodkiew napisał(a):

Nie jest to wystarczający powód? Kryształ to takie gówno i robi z człowieka gówno. 

Na chłopski rozum powinien być, ale mam dzięki ojcu zaszczepiony mocno pierwiastek samozniszczenia, więc żrę to gówno i robię z siebie gówno. Obecnie wydaję mi się, że do śmierci nie przestanę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, luos nettor napisał(a):

Ogólnie trochę mi przykro, że nie ma tu innych katynoniarzy.☹️ Miałbym z kim poutyskiwać na złe dragi, poznałbym czyjeś spojrzenie na problem z tymi używkami, jak to u niego przebiega. Jakoś raźniej może by było. A tak to myślę, że po raz kolejny w życiu jestem takim odmieńcem, których ze świecą szukać. Niby są mityngi, ale coś nie mogę się odważyć pójść na takie coś. A w sumie powinienem iść czym prędzej, bo ilości spożywane rosną (za czym rośnie ryzyko udaru czy zawału), coraz mniej mi to daje i coraz gorzej yo odchorowuję. Po ostatnim razie na zjeździe miałem, miałem tak przygnębiające rozkminy, że się poryczałem jak bóbr. Totalnie byłem rozmontowany. Szkoda tylko, że to nie przełoży się na coś dobrego. Czasu trochę minie i potem znowu kryształowa noc nastąpi. 😩

Czemu nie możesz się odważyć masz fpbie społeczną? Na filmach przynajmniej pokazują to tak że nikt nie zmusza do mówienia tylko sobie słuchasz i zabierasz głos jak już jesteś gotowy. Ale to filmy xD pewnie jest tak samo jak na mityngach AA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 21.10.2026 o 11:16, Dalila_ napisał(a):

Czemu nie możesz się odważyć masz fpbie społeczną? Na filmach przynajmniej pokazują to tak że nikt nie zmusza do mówienia tylko sobie słuchasz i zabierasz głos jak już jesteś gotowy. Ale to filmy xD pewnie jest tak samo jak na mityngach AA

Introwertyk fabrycznie ma wbudowane coś na kształt fobii społecznej, a na mityngu trza w końcu zacząć o sobie gadać i to bardzo negatywne, zawstydzające rzeczy. Łatwiej przed monitorem popisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

30 minut temu, luos nettor napisał(a):

Introwertyk fabrycznie ma wbudowane coś na kształt fobii społecznej, a na mityngu trza w końcu zacząć o sobie gadać i to bardzo negatywne, zawstydzające rzeczy. Łatwiej przed monitorem popisać.

Nie prawda, introwertyk może nie lubić ludzi albo woleć sam spędzać czas po prostu. To nie znaczy że od razu ma stresa 

Może jest mityng online jakiś nwm

I wgl mowi się mityng a nie miting

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Nie prawda, introwertyk może nie lubić ludzi albo woleć sam spędzać czas po prostu

Ja lubię ludzi, ale tych ostrożnie dobranych, w małych ilościach i odpowiedniej dawce czasu. A tu sami obcy.

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

To nie znaczy że od razu ma stresa 

No ja bym miał od razu.

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Może jest mityng online

To chyba się mija z celem. Online chyba nie czuć wsparcia tak jak na żywo.

 

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

wgl mowi się mityng a nie miting

No przecież właśnie tak pisałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, luos nettor napisał(a):

Ja lubię ludzi, ale tych ostrożnie dobranych, w małych ilościach i odpowiedniej dawce czasu. A tu sami obcy.

No ja bym miał od razu.

To chyba się mija z celem. Online chyba nie czuć wsparcia tak jak na żywo.

 

No przecież właśnie tak pisałem.

Sorry to było pytanie nie stosuje często znaków xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Nie prawda, introwertyk może nie lubić ludzi albo woleć sam spędzać czas po prostu. To nie znaczy że od razu ma stresa 

Może jest mityng online jakiś nwm

I wgl mowi się mityng a nie miting

Myślałam ostatnio czym jest tn introwertyzm. Oczywiście najważniejsze chyba w tym typie ludzi jest to, że potrzebują swojej przestrzeni w której czują się komfortowo, resetuję swoją energię po intensywnym kontakcie z ludźmi, czy jakimś spoktaniu - whatever. To nie znaczy, że introwertyk jest nieśmiały, cichy i nie lubi ludzi.

 

Ja uznaję się za intro, bo lubię być sama ze sobą. Nie szukam na siłę towarzystwa, a jak się zdarzy spotkanie, to wyobraź sobie: jestem życzliwa, wygadana, słucham, uwielbiam rozmawiać - naprawdę. Kocham rozmowy. Chociaż błahe rozmowy czasem mnie nużą i zaczynam odpływać xD, to jak wpadnie temat, który mnie kręci, to mogę zrobić mini wykład :D Zależy od człowieka. Są tacy, przy których ja fruwam, wygłupiam się, mam mega energię i jest moc. A są tacy od których wymyślam w głowie wymówki, żeby uciec... Jestem selektywna, wybredna - jak kto woli. No i moje zainteresowania raczej wskazują na osobę introwrtyczną, refleksyjną, wnikającą głębiej siebie i innych. Umiem wyczuć atmosferę jaka panuje w danym pokoju pełnym ludzi, np. rodziny. I cóż. Jestem czarną owcą. Wczoraj dziadek powiedział, że wysłałam "ochydny" filmik. A to był taki krótki filmik na którym jestem wiedźmą xDDDD i się zaczęła dyskusja na naszej grupce rodzinnej. Jprdl, ja chyba kohcam ich wkurwiać. No mniejsza.

 

Jak atmosfera i ludzie wystarczająco odbierają mi energię i są tacy posępni, oceniający wszstko i wszystkich, jeden lepszy od drygiego, a stół się normalnie drze, to wychodzę na balkon i bawię się z kotami, wlączam sobie muzykę i palę. Odczekuję jakiś czas i mówię reszcie, że już idę. PAPA!

 

a fobia społeczna to koszmar, który wymaga specjalisty, leczenia, pomocy i pracy. Tutaj trzeba chcieć, ale sorry u Ciebie nie widać żadnej chęci do zmiany.

Ziemia jest średnią planetą, okrążającą przeciętną gwiazdę, położoną na skraju zwyczajnej galaktyki spiralnej, jednej z ponad miliona galaktyk w obserwowalnej części wszechświata. ~ Stephen Hawking ~

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Niewkopomonowana napisał(a):

 

Ja uznaję się za intro, bo lubię być sama ze sobą. Nie szukam na siłę towarzystwa, a jak się zdarzy spotkanie, to wyobraź sobie: jestem życzliwa, wygadana, słucham, uwielbiam rozmawiać - naprawdę. Kocham rozmowy. Chociaż błahe rozmowy czasem mnie nużą i zaczynam odpływać xD, to jak wpadnie temat, który mnie kręci, to mogę zrobić mini wykład :D Zależy od człowieka. Są tacy, przy których ja fruwam, wygłupiam się, mam mega energię i jest moc. A są tacy od których wymyślam w głowie wymówki, żeby uciec... Jestem selektywna, wybredna - jak kto woli. No i moje zainteresowania raczej wskazują na osobę introwrtyczną, refleksyjną, wnikającą głębiej siebie i innych. Umiem wyczuć atmosferę jaka panuje w danym pokoju pełnym ludzi, np. rodziny. I cóż. Jestem czarną owcą

Zupełnie jakbym czytał o sobie. 

 

6 godzin temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Tutaj trzeba chcieć, ale sorry u Ciebie nie widać żadnej chęci do zmiany

Całkowicie się z tym zgadzam. Ze smutkiem, ale się zgadzam .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, luos nettor napisał(a):

Całkowicie się z tym zgadzam. Ze smutkiem, ale się zgadzam .

mogę też dopowiedzieć, albo powiedzieć inaczej, bo to też prawda przeczuwam: nie ma osoby, która chce/lub może Ci pomóc, a przynajmniej nie teraz, ale najdzie taki dzień, że znajdziesz rozwiązanie. Jesteś bystry i empatyczny, jesteś potrzebny. Myślę, że jeszcze coś się ogarnie. Trzymaj się tej myśli, choćby było źle, choćbyś znowu wciągał, czy co tam robisz. Trzymaj się myśli, że zasługujesz na wolność. Sama szukam tej mocy i drogi...

Ziemia jest średnią planetą, okrążającą przeciętną gwiazdę, położoną na skraju zwyczajnej galaktyki spiralnej, jednej z ponad miliona galaktyk w obserwowalnej części wszechświata. ~ Stephen Hawking ~

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 23.10.2026 o 18:37, Niewkopomonowana napisał(a):

bo to też prawda przeczuwam: nie ma osoby, która chce/lub może Ci pomóc

No nie ma takiej osoby.

 

W dniu 23.10.2026 o 18:37, Niewkopomonowana napisał(a):

a przynajmniej nie teraz, ale najdzie taki dzień, że znajdziesz rozwiązanie

Nie wiesz tego, to jest myślenie życzeniowe.

 

W dniu 23.10.2026 o 18:37, Niewkopomonowana napisał(a):

Jesteś bystry i empatyczny,

Dziękuję za miłe słowa.

 

W dniu 23.10.2026 o 18:37, Niewkopomonowana napisał(a):

jesteś potrzebny.

No tak, ale wiesz komu? Głównie korporacjom, tej, w której robię, tej, w której spłacam kredyt, tej co daje mi prąd itp. Im jestem potrzeby jako klient i pracownik, czyli generator hajsu. Ludziom nie jestem potrzebny. Z rodziną całkiem na bakier, przyjaciół obecnie brak. 

 

W dniu 23.10.2026 o 18:37, Niewkopomonowana napisał(a):

Trzymaj się myśli, że zasługujesz na wolność

Nie potrafię tak myśleć. Za dzieciaka nabyłem sporą dawkę sceptycyzmu, czy wręcz negatywnego myślenia i tak mi zostało do dziś. Nawet jak byłem szczęśliwy, to często myślałem o tym, kiedy chujnia przyjdzie i pod jaką postacią. Bo przecież musi w końcu przyjść, zawsze przychodziła.

 

W dniu 23.10.2026 o 18:37, Niewkopomonowana napisał(a):

Sama szukam tej mocy i drogi...

I jak Ci z tym idzie?

 

 

 

 

Kurczę odpowiadałem na Twój post wczoraj, ale widzę dziś, że się nie zapisało. To już, któryś post z kolei, co poleciał w nieznane w ostatnich dniach. Fajnie, że tak to działa ☹️ Mocno mnie zaczyna wkurwiać to forum pod względem technicznym.😡

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurwaaaa, usunęło mi się milion słów.l..

Ziemia jest średnią planetą, okrążającą przeciętną gwiazdę, położoną na skraju zwyczajnej galaktyki spiralnej, jednej z ponad miliona galaktyk w obserwowalnej części wszechświata. ~ Stephen Hawking ~

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, luos nettor napisał(a):

No nie ma takiej osoby.

jeśli nie ma, to pomożesz sobie sam. Masz jakąś chorobę psychiczną lub zaburzenia? Miałeś jakieś testy na zab. osobowości? NIczego nie sugeruję, ale chcę wiedzieć, czy masz "coś". Bo o uzależnieniach wiem i Twojej depresji, ale czy jest diagnoza? BIerzesz leki?

- pewnie pisałeś, ale ja mam pamieć wybiórczą i nie wszystko kojarzę.

 

5 godzin temu, luos nettor napisał(a):

Nie wiesz tego, to jest myślenie życzeniowe.

Tak, bo tego Ci życzę. Nie jestem jasnowidzem, więc nie wiem jak potoczy się Twoje życie. Nie wiem jak pójdzie u mnie, czy znowu padnę na ryj, spakowana do szpitalnego więzienia, gdzie będą eksperymentować z lekami, albo znów zaporponują elektrowstrząsy - nie mogę dopuścić do kolejnej hospitalizacji. Wolę cierpienie, ale tutaj, na wolności. Życzę Tobie i sobie poznać mądrych ludzi, spokoju i wyjścia z tego pierodlonego matrixu.

 

5 godzin temu, luos nettor napisał(a):

Dziękuję za miłe słowa.

 

Nie chcesz żyć w tej machinie. Mówisz wprost, co myślisz i nie masz problemu z napisaniem o sobie w sposób szczery, bez naginania prawdy. Ja na przykład mam  bekę trochę, jak ktoś pisze i cały czas obwinia każdego dookoła. Oczywiście, to co nam robią i zrobiono nie jest sprawiedliwe. Sprawiedliwość nie istnieje. Żeby przetrwać często trzeba kombinować i walczyć, zwłaszcza, że nie jesteś taki jak każdy. Klony mnie wkurwiają, ale nie mogę ich rozstrzelać, więc tylko piszę o tych błaznów pełnych na ulicy, w firmach, szpitalach i necie. Indywiudalizm na wymarciu. Jak ktoś mi się podoba, to mogę mu to powiedzieć. NIgdy nie piszę miłych słów, gdy tego nie czuję. Także uznaj to, za dobre słowo, które jest szczere. Nawet nie chodzi, żeby Cię podnieść, bo słowa tego nie uczynią. NIestety na tej chorej walce w chorym świecie musimy radzić sobie sami, czasem mamy wsparcie, ale jeśli psychika jest rozwalona, to albo dochodzimy do momentu poprawy jakości, albo dalej się babramy w tym. NIe wymądrzam się, bo ja swoją chorobę mam na całe życie, ale szukam jej zalet, bo np. w ChAD występuje często kreatywność, ale nie u wszystkich.

 

5 godzin temu, luos nettor napisał(a):

No tak, ale wiesz komu? Głównie korporacjom, tej, w której robię, tej, w której spłacam kredyt, tej co daje mi prąd itp. Im jestem potrzeby jako klient i pracownik, czyli generator hajsu. Ludziom nie jestem potrzebny. Z rodziną całkiem na bakier, przyjaciół obecnie brak. 

jesteś potrzebny światu, nieważne komu

a świat jest porąbany. jestesmy wszyscy niewolnikami, no chyba, że masz władzę, a nad tobą kolejna osoba mająca władzę nad tą, która ma tę mniejszą władzę.

Np. pielęgniarka w psychiatryku ma namiastkę władzy i korzysta z niej. Czy dobrze i empatycznie? Zdecydowanie nie. Jej frustracja wylewa się rzygiem na pacjentów, którzy bardzo cierpią. Nienawidzę personelu w szpitalu w którym byłam 4 razy. Kolejne dwa były w innych miastach.

Rodzina jest ok, wspiera mnie, ale też nie jest idealnie, dlatego dobrze, że mieszkam sama. Odżyłam.

Przyjaciół nie mam. Ludzie karmią mnie swoją energię, zwłaszcza negatywną, bo tej jest więcej w nich. Jak ktoś jest pozytywny i prawdziwy, to mogę dostać wspólnej euforii. Jest wesoło, jest szczerze. Można gadać, słuchać muzy, robić szalone rzeczy wśród ludzi, być sobą. A chciwe mordy - wiesz, nawet unikam ich oczu, bo mnie pożerają. mogę to zrobić, ale to jest walka, bo zaczynam czuć tę pogardę i złość, co może kończyć się źle, więc unikam. NIe ufam już praktycznie nikomu. A najlepszym sposobem na sprawdzenie, czy ktoś jest "nasz" - to analiza tego, jak się przy danej osobie czujemy. NIenawidzę fałszu i masek u ludzi. Dno. Jak jest pozerem, to jest nikim. Dla mnie taki człek nic nie znaczy i dość szybko można to rozpoznać. Są też dobrzy ludzie, ale na razie nie mam nikogo. Zerwałam wszystkie kontakty, nowy numer i usunięcie portali społecznościowych. NIe mam nic. Jestem tylko ja. I to jest cudowne. Uwolniłam się od filozofii idiotów, którzy pasywno agresywnie do mnie uderzają. Już wolę, gdy ktoś wali prosto z mostu, co do mnie ma, a nie jakimiś słóweczkami kolorywymi pisze w taki sposób, że nie da się go zaatakować, bo on nic złego "nie miał na myśli" xDDDD to w internecie widać często. Pamiętam ludzi, którzy dali mi, to co najpiękniejsze. NIe ma ich już, są daleko, ale wiem, że są ze mną. Nauczyli mnie jak żyć, a rezultaty tej nauki przyszły potem. Ale jeszcze są rzeczy, które chcę zmienić i zrobić, ale bez presji.

 

6 godzin temu, luos nettor napisał(a):

Nie potrafię tak myśleć. Za dzieciaka nabyłem sporą dawkę sceptycyzmu, czy wręcz negatywnego myślenia i tak mi zostało do dziś. Nawet jak byłem szczęśliwy, to często myślałem o tym, kiedy chujnia przyjdzie i pod jaką postacią. Bo przecież musi w końcu przyjść, zawsze przychodziła.

Mnie kolega nazywał Schopenhauer, bo byłam pełna sceptycyzmu, cynizmu i też nihilistką. To mi zostało do dzisiaj, więc mam podobnie jak Ty jednak mam też drugą stronę - optymizm. NIe zawsze się pojawia, ale jest we mnie jakaś wola walki, nawet gdy gniję, nie mogę wstać, ryczę, a depresja nie ma litości. Nie jestem normalna, mam chaos w głowie. Walczę ze sobą i nikt nie wie, co się dzieje w mojej głowie.

 

6 godzin temu, luos nettor napisał(a):

I jak Ci z tym idzie?

Na ten moment dużo wolnego i odpoczywam. Czuję się dobrze, już się nie boję tego mieszkania samej, bo często miałam ataki paniki, jak dwa lata temu mieszkałam też sama. Często wydzwaniałam do mamy, że nie mogę oddychać - wtedy to była wina ogromnej dawki kwetiapiny. Serce walilo, a ja byłam przerażona.

Mam nadzieję, że teraz będzie mi się lepiej żyło, gdy będę trochę odcięta od domu, chociaż ich szanuję i kocham i będę tam kilka razy w tygodniu po pracy, żeby dołożyć towar itp.

Co mogę zrobić? Na ten moment skupiam się na oddechu - czyli na tym co jest dzisiaj. W każdej chwili może mnie uderzyć kolejna zmiana biegunu, na depresyjny. Nie chcę tego. Już mam dość walki z chorobą. Powinnam zaakceptować, ale jak to zrobić, gdy chcesz mieć, to co inni - mąż, przyjaciel,ktokolwiek - kto będzie ze mną, będzie mnie słuchał. Niby jeszcze do tego nie dążę, ale może kiedyś jeszcze poznam kogoś, a jak nie, to będę na zawsze sama.

Nie mam zamiaru iść na terapie, żadne oddziały dzienne. Nie ufam tym specjalistom. Biorę leki i liczę, że lit wyprostuje moje nastroje na "normalne". Chcę się edukować, więcej czytać. Robić rzeczt, które lubię i poznać więcej rzeczy do spróbowania. Chciałabym śmiało iść przez życie i znów poznawać ludzi, bo mam wrażenie, że teraz jestem bardziej antyspołeczna.

Ziemia jest średnią planetą, okrążającą przeciętną gwiazdę, położoną na skraju zwyczajnej galaktyki spiralnej, jednej z ponad miliona galaktyk w obserwowalnej części wszechświata. ~ Stephen Hawking ~

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

jeśli nie ma, to pomożesz sobie sam

Nie, siebie to jedynie potrafię niszczyć, dość bezwzględnie i metodycznie. W sumie to chyba raz naprawdę sobie pomogłem w życiu i do dziś się dziwię, jak to było możliwe. Potem oczywiście spierdoliłem, to co wypracowałem i teraz jestem tu gdzie jestem. 

 

1 godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Bo o uzależnieniach wiem i Twojej depresji, ale czy jest diagnoza? BIerzesz leki?

Tak, jest diagnoza. Rzeczone zaburzenia depresyjne. Biorę leki od prawie 2 lat. Obecnie piąte z kolei, bo albo nieskuteczne albo miały skutki uboczne, które mi nie pasowały. Gówno to daje. Chemia mnie nie wyleczy z samotności, a to główny depresant w moim życiu.

 

1 godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Nie wiem jak pójdzie u mnie, czy znowu padnę na ryj, spakowana do szpitalnego więzienia, gdzie będą eksperymentować z lekami, albo znów zaporponują elektrowstrząsy

To Ci współczuję takich scenariuszy. Really sucks. Obyś nie musiała znowu tego przechodzić.

 

1 godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

 

1 godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Wolę cierpienie, ale tutaj, na wolności

Cierpienie jest chujowe, a cierpieć dodatkowo w zniewoleniu — to sobie nie wyobrażam czegoś takiego.

 

1 godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Życzę Tobie i sobie poznać mądrych ludzi, spokoju i wyjścia z tego pierodlonego matrixu.

Amen.

1 godzinę temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Klony mnie wkurwiają

Mnie też, ale pewnie dlatego, że im zazdroszczę, bo chciałbym być jednym z nich. Normikoklonom jest łatwiej w życiu i wydają się być po prostu szczęśliwsi. 

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

jak ktoś pisze i cały czas obwinia każdego dookoła.

Ja, co prawda jeszcze tu tego nie pisałem, ale obwiniam prawie wszystkie, niegdyś mi bliskie osoby. O co? O wiele istotnych negatywnych rzeczy, których konsekwencje rujnują mi moje życie. Oczywiście swoje winy też widzę, ale w większości to ich uważam za te inicjujące dalsze zło i kluczowe w kształtowaniu mojego życia. Powiedzenie "jesteś kowalem swojego losu" brzmi w moich uszach jak głupi żart.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

NIgdy nie piszę miłych słów, gdy tego nie czuję. Także uznaj to, za dobre słowo, które jest szczere. Nawet nie chodzi, żeby Cię podnieść, bo słowa tego nie uczynią.

Uznałem. Dobre słowo u mnie zawsze mile widziane, zawsze trochę podreperuje rozklekotane ego.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

jesteś potrzebny światu, nieważne komu

Eee, zaraz tam światu. Na tym mi nie zależy i dla mnie ważne komu, mianowicie komuś, kto mi również będzie potrzebny. Na nołnejmach mi raczej nie zależy. 

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

dlatego dobrze, że mieszkam sama. Odżyłam.

Jeszcze rzygniesz tym (oby nie, jesteś w końcu inna niż ja ). No, przynajmniej u mnie tak było. Przez pierwszy rok, dwa lata mieszkanie solo było ok, ale potem....potem nadeszła samotność, potem jej skrajna odmiana, aż w końcu dostałem depresji i zatraciłem się w nałogach.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

 

 

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Przyjaciół nie mam.

Przykro mi.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

A najlepszym sposobem na sprawdzenie, czy ktoś jest "nasz" - to analiza tego, jak się przy danej osobie czujemy. NIenawidzę fałszu i masek u ludzi. Dno. Jak jest pozerem, to jest nikim.

Zgadzam się w pełnej rozciągłości.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Zerwałam wszystkie kontakty, nowy numer i usunięcie portali społecznościowych.

Dlaczego, jeśli można wiedzieć? Też zerwałem kiedyś kontakty i w moim przypadku to była dobra decyzja, bo Ci ludzie ciągnęli mnie w dół i nie

czułem się już z nimi dobrze.

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

NIe mam nic. Jestem tylko ja. I to jest cudowne.

Patrz jak różne, mogą być odczucia z tego samego stanu. Ja mówiąc, nie mam nic i jestem tylko ja, wpadam w rozpacz.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

jednak mam też drugą stronę - optymizm.

Optymizm odnajdowałem w sobie chyba tylko, jak byłem zakochany. Ja to raczej Schopenhauer na pełen etat.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Nie chcę tego. Już mam dość walki z chorobą.

Zrozumiałe. Każdy z tego forum ma po dziurki w nosie swoich demonów chorobowych.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Niby jeszcze do tego nie dążę, ale może kiedyś jeszcze poznam kogoś, a jak nie, to będę na zawsze sama.

Spożytkuj swój optymizm na to, że jednak jeszcze kogoś fajnego poznasz. Drugiej wersji scenariusza zdecydowanie nie polecam.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Nie mam zamiaru iść na terapie, żadne oddziały dzienne. Nie ufam tym specjalistom.

Ja tak samo. Mam takie, mocno niemiłe spojrzenie na terapię. Niemiłe dla tych, którym terapia pomogła. Uważam po prostu, że największą szansę na poprawę po terapii mają osoby, które łatwo zmanipulować, które mają bardzo nikłe i powierzchowne wejrzenie w samego siebie oraz często pod wpływem innych ludzi i presji wycofują się ze swoich poglądów i argumentów. W końcu terapia to rozmowa, na której obca osoba mówi nam, co powinniśmy myśleć i robić, bo przecież ona wie najlepiej (mimo że nas nie zna w ogóle) czego nam w życiu trzeba i jak do tego dojść. Nie kupuję tego, a może po prostu miałem kiepskich terapeutów.

 

2 godziny temu, Niewkopomonowana napisał(a):

Chciałabym śmiało iść przez życie i znów poznawać ludzi, bo mam wrażenie, że teraz jestem bardziej antyspołeczna.

Na forum absolutnie nie sprawiasz takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie. Z wieloma osobami prowadzisz dialog, po których widać, że lubią to z Tobą robić. Rób jeszcze tak w realu i będziesz poznawać tych ludzi. Wartościowych mam nadzieję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×