Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
przemeks123

depresja po zdradzie

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Nazywam się Przemek, mam 21 lat i od około 3 miesięcy nie mogę się pozbierać do kupy po pewnej sytuacji.

Jestem z dziewczyną 2,5 roku. Nasz związek uchodził w gronie naszych znajomych za idealny, a większość osób mówiła ze jesteśmy najbardziej dobraną parą jaką znają. Zero jakichkolwiek większych sprzeczek czy rozstań przez 2 lata. Tak było do pewnego momentu kiedy nastał okres nudy (myślę że każdy związek trwający dłużej niż rok to przechodzi). W sensie nie było już takiej fascynacji, ognia itd. Po prostu byliśmy ze sobą, było nam dobrze i tyle. Stabilizacja (tak to odbierałem).

Moja dziewczyna studiuje, jest na drugim roku studiów, ja pracuje w nocy. Na tych studiach poznała wiele osób w tym jednego faceta, któremu poświecała więcej czasu na rozmowe (głównie przez internet) niż reszcie znajomych. Wiedziałem o tym, mówiła mi że świetnie jej się z nim rozmawia i tyle. Byłem oczywiście trochę poirytowany (typ strasznego zazdrośnika ze mnie), ale po prostu jej ufałem, bo wiedziałem że nic złego się w tej sprawie nie stanie. To był mój błąd. Nasz związek stał w miejscu, nie działo się nic nowego, nie wyjezdzalismy nigdzie razem, raczej nie robilismy nic ciekawego poza wspólnym spędzaniem czasu w domowych warunkach. Pojawiły się kłótnie (głównie z jej strony), że jest nudno, że nic się ostatnio u nas w związku nie dzieje itd. Ja niestety nic z tym nie robiłem, ponieważ byłem bardziej zajęty pracą i odpoczynkiem po niej (odsypanie). Problem ten nie wydawał mi się jakoś bardzo istotny, bardzo to wszystko bagatelizowałem. W te wakacje pojechała na wyjazd ze swoją "paczką" ze studiów nad morze (był tam oczywiście też ten facet który należy do tej ekipy). Kiedy tam była, słabo było z naszym kontaktem (może jedna rozmowa telefoniczna na dzień?) Pomyślałem że jak już tam jest to niech sobie odpocznie od naszych problemów i niech trochę sama sobie odetchnie. Wróciła jakaś inna. Nie było już prawie żadnego kontaktu fizycznego z jej strony (nawet przytulanie, całowanie), była jakaś mało zainteresowana związkiem. Niedługo po tym jak wróciła wyjechaliśmy na weekend z drugą parą naszych znajomych do domku letniskowego. Tam też była opryskliwa, kompletnie nie czuła i poza wspólnym łóżkiem (po prostu spanie obok siebie) generalnie nic nas nie łączyło. Dopiero wtedy do mnie dotarło że coś się dzieje. Kiedy wróciliśmy w ten sam dzien postanowiłem sprawdzić jej komunikator internetowy (nigdy tego nie robiłem, i nigdy nie miałem zamiaru tego robić, bo ufałem jej najbardziej na świecie). To była najgorsza chwila w moim życiu. Zobaczyłem jej rozmowy z tym gościem. Pisała że tęskniła za nim na tym wyjeździe, że nie było tam między nami żadnych czułości bo nie miała na to ochoty itd. Rozmawiała z nim tak jak ze mną kiedyś w czasie naszych najlepszych okresów. Nie czytałem wszystkich rozmów bo nie miałem na to siły. Przeczytałem tą jedną ostatnią z "dzisiaj". Flirt, kokieteria, wiadomości z podtekstami itd. Coś we mnie pękło. Pojechałem do niej zaraz z rana (nie spałem całą noc), powiedziałem jej o tym, że sprawdziłem te wiadomości i jak to wytłumaczy. Jedyną rzeczą która ją obchodziła było to, że sprawdziłem jej komunikator i że zrobiłem najgorszą rzecz na świecie. Później, że nie wie czy chce dalej ze mną być itd. Dałem jej pare dni na przemyślenia. Napisała po paru dniach jakaś kompletnie bez emocjonalna wiadomość w stylu "co tam?". Później generalnie zbagatelizowałem sprawę, bo tak bardzo zależało mi na niej (wtedy się już obudziłem i jakoś chciało mi się lepiej organizować nam czas), że gdzieś zapomniałem o tym co zrobiła i po prostu za wszelką cenę chciałem z nią być. Siedziało mi to w głowie, ale jakoś ważniejsza była ona. Nie układało nam się to wszystko za bardzo. Po około miesiącu kiedy to wszystko przeczytałem umówiliśmy się żeby sobie to jakoś znowu wszystko wytłumaczyć. Powiedziała mi że 3 dni temu napisała do tego kolesia, bo nie mogła wytrzymać i że znowu flirtowali. (Ona generalnie zarzeka się że nigdy między nimi żadnego kontaktu fizycznego nie było). Powiedziałem że odchodzę. Ona w tym momencie jakby zrozumiała na kim jej na prawdę zależy. Zaczęła płakać, błagać mnie wręcz o to żebyśmy jeszcze spróbowali, że teraz to zrozumiała, że ja jestem najważniejszy i żebyśmy nie tracili tego wszystkiego co razem przeżyliśmy. Zgodziłem się.

Jak to teraz wygląda? Jesteśmy razem, ponad 3 miesiące po tym jak to wszystko przeczytałem i nadal mam to w głowie. Mamy dobre momenty a wręcz czasami jest lepiej niż przedtem (dużo zmieniło się w naszym związku, bardzo się staram żebyśmy nigdy się nie nudzili). Ale ja mam problem. Tamta sytuacja, w której osoba jakiej bezgranicznie ufałem zawiodła mnie kompletnie w aspekcie, który był dla mnie najważniejszy - czyli wierności, odcisnęła na mnie straszliwe piętno (poprzednia partnerka zrobiła mi dokładnie to samo tylko że zerwaliśmy ze sobą a ona poszła do innego, poza tym związek trwał o wiele krócej).

Przed tą sytuacją należałem do osób bardzo otwartych, i bardzo wesołych. Każda nowo poznana osoba mnie od początku bardzo ceniła, i mówiła że świetnie jej się ze mną rozmawia.

W czym właściwie tkwi problem? W tym, że ja to nadal pamiętam, a ona sprawia wrażenie jakby zamknęła tamtą sprawę i kompletnie nie chciała do niej wracać. Denerwuje i bardzo deprymuje ją to, kiedy do tego wracam, upewniam się, że nie ma z nim kontaktu itd. Generalnie słabo ze wsparciem z jej strony w tym aspekcie. A do mnie to ciągle wraca, z coraz większą siłą wtedy gdy się pokłócimy szczególnie. Ufam jej, że nic jej już z nim nie łączy poza studiami i wspólnym towarzystwem, ale straszliwie boli mnie to, że osoba którą tak bardzo kocham wyrządziła mi taką krzywdę, i tyle złego przez nią przeżyłem. Zmieniło mnie to wszystko straszliwie. Jestem smutny, unikam samotności, żadne argumenty moich przyjaciół odnośnie tamtej sytuacji do mnie na dłużej nie trafiają. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Uwierzcie, że nie jestem osobą która pisała by na jakimkolwiek forum o swoich problemach, ale po prostu czuje że wymiękam i nie wiem już gdzie szukać pomocy.

 

Proszę o jakieś rady, spostrzeżenia, uwagi itd.

Dzięki, Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

przemeks123, ja uwazam ze po takim czyms przynajmniej ja bym nie zbudowala zwiazku. Moj byly podobnie sie zachował i tez uwazał ze moj boze co to było bo przejrzałam smsy, rozmowy itd i dobrze przynajmniej wiedzialam na czym stoje. Z tego powodu powiedzialam zegnaj i uwazam ze to byla najlepsza decyzja w zyciu. Od paru lat jestem z facetem, ktory wie co to uczciwosc, szacunek i milosc i nigdy mnie nie zawiodl. Dlatego wg mnie masz dwa wyjscia albo sie z nia rozstajesz definitywnie, albo zamykasz te sprawe i nie wracasz. Wspolczuje Ci bo ja z taka osoba ani bym chciala byc ani zyc, a Ty co zrobisz to Twoja decyzja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

INTEL 1 Rozważałem taką opcję, mam nawet dobry "dostęp" do tego kolesia, gdyż czasem bywa u mnie na siłowni. Tylko to już chyba trochę za późno po takim czasie?

 

agusiaww Wiem, i mam tego świadomość, że to są 2 wyjścia, tylko że jestem między młotem i kowadłem. Nie umiem sobie tak po prostu powiedzieć, że zamykam tą sprawę i tyle. To już jest w pewnym sensie jakaś moja obsesja na tym punkcie, urażona męska duma itd. I z jednej strony jestem z tą dziewczyną na prawdę szczęśliwy, a czasami patrzę jej w oczy i myślę sobie "k****, jak Ty mogłaś w taki sposób spieprzyć nam taki fajny związek ?".

A z drugiej strony zależy mi na niej straszliwie, i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Na prawdę wiele rzeczy przeżyliśmy razem. Obydwoje byliśmy po dwóch wybuchowo zakończonych związkach, i gdzieś nas to od początku straszliwie połączyło, taka potrzeba zbudowania związku z zaufaniem i gorącym uczuciem.

Generalnie mój charakter też robi tutaj wielką robotę. Jak na faceta jestem wyjątkowo wrażliwy i emocjonalny. W tym związku teraz mam wrażenie jakbym to ja pełnił rolę kobiety a ona mężczyzny jeśli chodzi o okazywanie emocji. Hardcore nie ? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"k****, jak Ty mogłaś w taki sposób spieprzyć nam taki fajny związek ?".
ten zwiazek juz nie był dla niej fajny, inaczej by nie lazła do drugiego kolesia 8) i mówiła Ci o tym, a Ty jak sam stwierdziłes, zbagatelizowales to. Wiec wina lezy po dwóch stronach.
ona sprawia wrażenie jakby zamknęła tamtą sprawę i kompletnie nie chciała do niej wracać. Denerwuje i bardzo deprymuje ją to, kiedy do tego wracam, upewniam się, że nie ma z nim kontaktu itd.
I ma racje, zamkniecie tamtej sprawy bezpowrotnie to jedyny sposób, zebyscie wrócili do normalnosci. Inaczej tamten trzeci cały czas bedzie stał miedzy Wami /oczywiscie w przenosni/. Jesli tego nie chcesz, to nie zapraszaj go do waszego życia ; bo za kazdym razem gdy wracasz myslami czy słowami do tego niby-romansu, tak własnie robisz.

 

Zwiazek na stałe to ciezka , mozolna praca, wiele rzeczy trzeba nauczyc sie odpuszczać. Oczywiscie nie ma obowiązku odpuszczac, można sie rozejsć... ale bez umiejetnosci kompromisów możesz bardzo czesto zmieniac partnerki, bo kazda predzej czy później da jakas plamę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ach te Baby . Też swego czasu (jak nie było jeszcze Neta ) pozwalałem na tzw. kumplowanie się mojej dziewczynie z takim jednym ,,, co mi rogi przyprawił . A trzeba było hu-ja na wejściu pogonić , a nie zgrywać szlachnego rycerza co daje swojej kobiecie wolność .

Byłem młody ( 26 lat ) i głupi . Teraz to jeszcze by wpierdol porządne dostał ,żeby czyjejś baby jeba-ny nie sprzątnął i żebym go na oczy nie widział wiecej .

Tak trzeba robić , a Nie pozwalac na rozmowy w Necie naszym Kobietom z tzw. "kolegami" z naprężonymi , głodnymi wacusiami .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet Jasna sprawa, że dopóki do tego wracam to nigdy nie będzie dobrze. Problemem jest też to, że cały czas mam "wizję" tego, że to się może powtórzyć. Wtedy na prawdę, może mieliśmy gorszy okres, ale kompletnie nic na to nie wskazywało, że ona może robić coś na boku. I to właśnie było najgorsze, że nic tego nie zapowiadało. Nie chce tego drugi raz przeżywać i gdzieś tam moje wewnętrzne 'ja' cały czas każe mi się upewniać, że z nim nie rozmawia żeby to się nie powtórzyło. I wiem, że to jest jak cholera absurdalne, bo jeśli jej nie ufam, to po co z nią jestem. Ale właśnie ja chcę jej zaufać, tylko najpierw w jakiś sposób muszę się wyzbyć tego strachu. Na prawdę próbuję, i okresami nawet świetnie mi to wychodzi, ale czasami przychodzi załamka po raz kolejny, i wszystko to co wypracowałem sobie poprzednio idzie do piachu.

 

Kalebx3 Właśnie nie mam już zamiaru na to pozwalać, i stąd też moje obsesyjna wręcz przezorność przed 'powtórką z rozrywki'.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3 Jak najbardziej. Mówiłem jej to wiele razy. Ale mam wrażenie jakby ona chciała, ale nie potrafiła mi pomóc. Generalnie jest osobą, która szybko się zniechęca i jak od razu nie widać efektów, to ją to deprymuje. Ma dość infantylne podejście jeśli chodzi o problemy. Najlepiej, żeby ich nie było, a ja żebym w trybie "instant" zapomniał o tym wszystkim i żeby znowu mogło być między nami w pełni i na długo dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak Ci się będzie ta fobia poglębiać a nie zmniejszać z Czasem , nie widzę innego rozwiązania jak jakaś terapia psychologiczna dla Par . Można to NFZ za darmoszkę . No bo sam sobie ( tak myśle) nie poradzisz . Musi być ktoś trzeci kompetentny , który wie jak te sprawy sie rozwiązuje i ma w tym względzie doświadczenie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że ona na to nie pójdzie. Wyjdzie z takiego założenia, że skoro nie radzimy sobie z tym sami to jest na prawdę beznadziejnie. Miała do mnie pretensje już, że ja się tym podzieliłem z moimi najbliższymi przyjaciółmi i już było, że rozmazuje nasze problemy po ludziach. Więc teraz odpowiedź sobie na pytanie co się stanie jak jej zaproponuje terapię psychologiczną i dzielenie się naszymi problemami z obcą babą/facetem. :smile: Ona wszystko chce załatwiać sam na sam. Co najwyżej sam mogę spróbować. Wiem, mam ciężką dziewczyną, ale kocham ją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wtedy na prawdę, może mieliśmy gorszy okres, ale kompletnie nic na to nie wskazywało, że ona może robić coś na boku. I to właśnie było najgorsze, że nic tego nie zapowiadało.
Coś miedzy wami sie sypało, koles napatoczył sie akurat wtedy, kiedy była Toba i zwiazkiem rozczarowna, zawiedziona. Moze gdyby sie nie napatoczył to by odeszła ? nie ma co gdybac nad rozlanym mlekiem, macie dobra komunikacje miedzy soba i wam obojgu zalezy na utrzymaniu tej relacji. Jezeli cos sie bedzie działo źle, niech Twoja dziewczyna Cie o tym poinformuje, oboje sie zastanówcie, co zrobic, zeby znowu było dobrze. Jezeli przepracowuje sie wspólnie problemy, to nie ma sie czego obawiac - zwiazek powinien funkcjonować. Jezeli myslisz, ze cos Ci umyka, czegos nie wiesz - zróbcie sobie jakies wspólne rytuały, np raz na tydzien niech kazde powie, czy wszystko gra i buczy, czego by chciało mniej, a czego wiecej. Wtedy wszystko bedzie jasne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym to rozegrał tak - ją kopnął w dupę i życzył krzyża na drogę, a jemu kupił flaszkę i podziękował za to, że pokazał Ci z kim masz do czynienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

przemeks123, dlatego albo musisz to przepracowac jak napisal INTEL 1, albo sie rozstac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miała do mnie pretensje już, że ja się tym podzieliłem z moimi najbliższymi przyjaciółmi i już było, że rozmazuje nasze problemy po ludziach.

No pewnie. Dzielenie się problemami nie jest w porządku, ale dzielenie się dziewczyną już tak!

Ja bym to rozegrał tak - ją kopnął w dupę i życzył krzyża na drogę, a jemu kupił flaszkę i podziękował za to, że pokazał Ci z kim masz do czynienia.

No prawie, flaszkę należałoby rozbić na jego głowie za cały ten spisek za plecami. Związek się sypie? Nie jest już tak namiętnie jak przedtem? Można rozstać się kulturalnie, a nie suplementować romansem braki łóżkowe i liczyć, że się nie wyda. Zadrwiła z ciebie, a punktem zwrotnym była jej reakcja na groźbę rozstania. Zastanów się czy nie jest z tobą dla wygody i czy nie zmieniła podejścia jedynie dlatego, że udaremniłeś jej skok w bok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za waszą aktywność i rady. :) Nie powiem, bo pomogło mi to trochę w zrozumieniu tej całej sytuacji.

 

Generalnie tutaj oczywiste jest to, że to jest patowa sytuacja bo dziewczyna ewidentnie pokazała swoje drugie oblicze i nie jest wykluczone, że skoro raz tak zrobiła, to zrobi to przy najbliższej okazji kiedy znowu coś się posypie. Nie znałem tego oblicza, i myślę, że gdyby zrobiła to po pół roku naszego związku a nie po 2 latach, to po prostu bym to skończył i tyle. Pobeczałbym 2 miechy i zaczął życie 'od nowa'.

Mógłbym to teraz skończyć, i miałem takie myśli, ale ja w tym wszystkim widzę nadal potencjał, nawet teraz po paru już nieudanych próbach zapomnienia tego wszystkiego. Widzę w tej dziewczynie jeszcze zapał do tego związku, już nie taki jak kiedyś, ale rozumiem to bo trudno żeby dziewczyna była w 100% zaangażowana kiedy jest z kolesiem, który kiedyś błyszczał energią i wigorem, a uśmiech z twarzy nigdy mu nie schodził.

Teraz jestem cichych mrukiem, stresuje się szczególnie kiedy mamy tą ciszę kiedy kończymy dany temat i na chwile urywa się rozmowa. Dopada mnie smutek, kiedy widzę że coś chociaż troszeczkę się nam nie układa. Mam momenty takie momenty jak rozchwiana nastolatka, kiedy jestem wesoły, robię sobie żarty 'po staremu', a nagle w momencie smutnieje bo wszystko mi się przypomina, albo widzę że jej telefon jest w torbie, więc od razu rzucają się podejrzenia że pewnie go przede mną ukrywa bo on do niej piszę.

Myślę, że nie było by też tak dużego kłopotu ze mną, gdyby nie to, że ona widuje go codziennie na uczelni i ma z nim wiele zajęć. Nie znam tej całej paczki, bo nie miałem jakoś okazji ich poznać (może nie miałem na to ochoty? może miałem to kiedyś w d***e?), a teraz już trochę za późno na to, bo przecież nie pójdę na jedną imprezę z nią, z jej znajomymi których nie znam, i z tym kolesiem. 2-3 razy w miesiącu chodzą tą swoją uczelnianą ekipą na jakieś imprezy, i wtedy oczywiście pojawia się strach, że znów to wszystko między nimi może uderzyć ze zdwojoną siłą (bo widzi, że jej facet nie zachowuje się tak jak kiedyś). Nakręcam się niesamowicie, mając świadomość że najcześciej nie mam nawet do tego podstaw, ale to jest tak od automatu. Nie mogę nad tym zapanować i najpierw mnie to denerwowało a teraz już zaczyna mnie dołować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykro Mi Strasznie, Gdy Czytam Twoje Posty... Obwiniasz Siebie Za To, że Twoja Ukochana Zaliczyła Skok W Bok - To Naprawdę Przykre, Bo Choćby Nie Wiem Jak źle Działo Się W Związku, Nikt Nie Ma Prawa Tak RanIć...

 

Wiem, że Możecie Mnie Teraz Bardzo Negatywnie Ocenić, Ale Trudno; Myślę, że Dla AutorA Postu Moje Wyznanie Może Być Przydatne.

Mojego Pierwszego Chłopaka Poznałam, Gdy Miałam 16 Lat. Był Skończonym Dupkiem, Ale Nie Ważne. Po 4 Latach Byłam Nim Tak Znudzona, że Nie Mogłam Wręcz Na Niego Patrzeć. Poznałam Wtedy Kolesia, z Którym Bardzo Miło Mi Się Rozmawiało... Reszty Chyba Każdy Się Domyśla. Ta Relacja Trwała Kilka Tygodni. Mój ówczesny Chłopak Oczywiście O Wszystkim Się Dowiedział. Przestraszyłam Się I Błagałam Go, żeby Mi Wybaczył. Dlaczego? Nie Wiem. On W Ogóle Się Mną Nie Interesował, Nadużywał Alkoholu, W Tajemnicy Przede Mną Brał Jakieś Anabole I Pakowal Na Siłowni... Nie Był Wart uwagi Po Prostu. Ale Ja Zachowałam Się Jak Ostatnia świnia I Nic Tego Nie Usprawiedliwia.

 

Wróciliśmy Do Siebie, Wybaczył Mi, Ja PrzysięgLam Szczerość I Wierność. Tylko że Nigdy Nie żałowałaM Tego, Co Zrobiłam! Jeszcze Długo Potem Na Wspomnienie Kochanka Przechodziły Mnie Dreszcze. Myślami Wracałam Często Do Chwil Spędzonych Razem.

 

Mój Związek Trwał Jeszcze Dwa Lata. Nie Zdradziłam Już Nigdy, Ale Nigdy Też Nie żałowałam Tamtej Zdrady. Wstyd Mi, że Tak PoStapilam Bo Nawet Ten Samolubny Alkoholik Nie Zasługiwał Na Coś Takiego...

 

-- 18 gru 2014, 08:40 --

 

Każdy W życiu Popełnia Błędy; Być Może Twoja Dziewczyna Naprawdę żałuje I Chciałaby To Naprawić. Zgodzę Się Jednak Z Przedmówcami, że Ciagotki Do Odreagowywania Na Boku Problemów W Związku Czasem Pozostają...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cheiloskopia, ale dziewczyna przemeks123 nie zdradziła go fizycznie, tylko flirtowała. Ogólnie jak czytam w jakiego on wpadł doła, to jest to dla mnie kompletnie niewymierne do skali tego, co sie stało. Co najmniej jakby po 20 latach małzenstwa dowiedział sie, ze dzieci sa nie jego, tylko od 5 kochanków /bez obrazy.

 

przemeks123, jak długo dziewczyna bedzie jeszcze studiowac ? bo rozumiem że denerwuje Cie tylko fakt, ze ma kontakt z tym kolesiem z roku.

 

Każdy W życiu Popełnia Błędy; Być Może Twoja Dziewczyna Naprawdę żałuje I Chciałaby To Naprawić. Zgodzę Się Jednak Z Przedmówcami, że Ciagotki Do Odreagowywania Na Boku Problemów W Związku Czasem Pozostają...

tzn u Ciebie zostały ? jak to sie objawia ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

przemeks123, Nie warto z nikim utrzymywać kontaktów za wszelką cenę.Jeśli ktoś nas krzywdzi,tutaj piszesz o flircie to ta relacja stała się chora skoro wkradła się w nią taka'' zdrada''.Potrzebujesz czasu by się z tym oswoić ,zrozumieć i zapytać samego siebie czy potrafiłbyś być nadal z osobą która Cię oszukała??Kwestia zaufania w związku jest bardzo ważna.Daj sobie trochę czasu aby emocje opadły a potem podejmij jakąś decyzje.Ty ją kochasz rozumiem,a Ona ciebie?właśnie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
cheiloskopia, ale dziewczyna przemeks123 nie zdradziła go fizycznie, tylko flirtowała. Ogólnie jak czytam w jakiego on wpadł doła, to jest to dla mnie kompletnie niewymierne do skali tego, co sie stało. Co najmniej jakby po 20 latach małzenstwa dowiedział sie, ze dzieci sa nie jego, tylko od 5 kochanków /bez obrazy.

 

przemeks123, jak długo dziewczyna bedzie jeszcze studiowac ? bo rozumiem że denerwuje Cie tylko fakt, ze ma kontakt z tym kolesiem z roku.

 

Każdy W życiu Popełnia Błędy; Być Może Twoja Dziewczyna Naprawdę żałuje I Chciałaby To Naprawić. Zgodzę Się Jednak Z Przedmówcami, że Ciagotki Do Odreagowywania Na Boku Problemów W Związku Czasem Pozostają...

tzn u Ciebie zostały ? jak to sie objawia ?

 

Kiedy byłam w poprzednim związku cały czas miałam ochotę na jakiś flirt, na umówienie sie z kimś innym - z kimś normalnym, przy kim czułabym się fajnie. Od swojego chlopaka nie dostawałam za grosz zainteresowania i bardzo mi tego brakowało. Choć nigdy już potem go nie oszukiwałam, z tęsknotą wspominałam, jak fajnie bylo z tamtym chlopakiem - chociażby napić się coli, posmiać i pogadać o głupotach...

Kiedy rozpoczęłam drugi związek z kolegą z gimnazjum nie brakowało mi niczego - czułam się ważna, kochana, potrzebna, fajna... Nawet przez myśl nigdy mi nie przeszło, żeby flirtować z kimkolwiek. Był dla mnie czuły i dobry, nie potrzebowalam niczego szukac na boku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

cheiloskopia, Własnie to miałam na mysli jeżeli związek jest solidny raczej takie zachowania nie mają miejsca.Widocznie tutaj czegoś brakowało skoro panna zaczęła sobie tak poczynać warto by się nad tym zastanowić i pogadać o tym skąd jej zachowanie takie?czego jej brakuje w związku przemeks123,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy powód do zdrady jest dobry ,,, i zawsze się znajdzie , a to nuda , a to zbyt mało seksu, to seks za krótki , a to znowu bo ten drugi jest atrakcyjniejszy , ciekawszy , lepiej sie z nim rozmawia , etc etc . Ja tam tej dziewczyny nie potępiam , nie była Jego Żoną , ani nie ślubowała mu do końca życia przed Ołtarzem . Nudziło się jej , brakowało jej tego i tamtego ,słowem zwykłych i tanich atrakcji ,,, a ten wracał z roboty i przycinał komara , bo wiadomo ,że był zmęczony i miał prawo . No bo co miał tańczyć dla niej na rurze , wozić ją co weekend nad morze , serwować romantyczne obiadki w barze mlecznym , a potem w domu przy świeczkach uprawiać tantryczny seks i dawać jej morze nieziemskich orgazmów ?Kobiece potrzeby ., haha , puki dupa młoda to jeszcze sssobie może kobitka przebierać , puki dupa młoda i niepomarszczona .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bittersweet Zostało jej jeszcze długo, bo ma rok w plecy a ciśnie ją strasznie na mgr. Jest na drugim roku.

Co mam powiedzieć? Wiem, że skala mojego doła jest kompletnie niewymierna do tego wszystkiego. Ja na prawdę zdaję sobie z tego sprawę. Ale dowcip polega na tym, że nie potrafię SOBIE przetłumaczyć "gościu, jeśli chcesz żeby ten związek kiedykolwiek wrócił do normy, to na miłość boską PRZESTAŃ to wszystko przypominać".

Mój mózg jakby się zaciął nad tym wszystkim, i teraz jest tak straszliwie przewrażliwiony na punkcie zdrady i wyłapywania jej wyimaginowanych objawów, że ma miejsce taka prosta sytuacja z telefonem o której pisałem wcześniej, że Moja nie ma go 'na widoku', to mnie już łapią nerwy i strach, bo pewnie coś znowu się dzieje złego. Albo nie wiem, wchodzę na profil tego typa na FB i widzę utwór jaki udostępnił na swojej tablicy, który to również lubi moja kobieta i już to w jakiś sposób ze sobą zgrywam i pojawia się wk-urw i smutek.

 

white Lily Ale czy te 3 miesiące to już nie jest wystarczający czas, żeby coś już w miarę zaczęło się normować?

 

Dziewczyna tłumaczyła ten flirt, brakiem flirtu w naszym związku i mało wyszukanymi rozmowami, że nie gadaliśmy na żadne ciekawe tematy. No ale trudno gadać zawsze na ultra interesujace tematy, po 2,5 roku związku :D Przynajmniej ja miałem z tym problem. W jakiś sposób te argumenty do mnie trafiają, ale z brakiem flirtu troche przesadziła, chyba że sposoby na jakie to robiłem może trochę jej się znudziło, ot co.

 

 

Cóż mogę wam jeszcze powiedzieć?

Generalnie dziewczyna z niej przez ponad 2 lata na prawdę była świetna. To ona była tą stroną delikatnie bardziej zaangażowaną w związek, nie ja. Dostawałem od niej tyle miłości, że po prostu bardziej spodziewałbym się końca świata, niż tego że skoczy w bok. Wiedziałem, że jestem dla niej wszystkim i nigdy mnie nie zostawi. Może to mnie zgubiło? Właśnie to zaskoczenie w tym wszystkim było najgorsze. W tamtej chwili gdy to wszystko przeczytałem i dowiedziałem się o jej flircie, poczułem jakbym stracił bezpowrotnie to wszystko co dawało mi tą niesamowitą radość przez ponad 2 lata. W chwilę, w tę parę sekund. Kompletnie na to nie byłem nastawiony. To spowodowało u mnie taki szok i traumę aż do teraz.

 

 

PS.

Ktoś tu jeszcze coś pisał, jakbyśmy mieszkali razem. Mieszkamy obydwoje jeszcze z rodzicami. Dopiero w następnym roku planowaliśmy wspólne zamieszkanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

przemeks123, Zbytnia pewność siebie w związku nie popłaca trzeba o niego dbać jak o ogród inaczej wyrastają chwasty. ;) Czasami tak niewiele trzeba by jednak urozmaicić swój związek pod warunkiem ,że obie strony wspólnie się starają rozmawiać o problemach i je niwelować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"k****, jak Ty mogłaś w taki sposób spieprzyć nam taki fajny związek ?".
ten zwiazek juz nie był dla niej fajny, inaczej by nie lazła do drugiego kolesia 8) i mówiła Ci o tym, a Ty jak sam stwierdziłes, zbagatelizowales to. Wiec wina lezy po dwóch stronach.
ona sprawia wrażenie jakby zamknęła tamtą sprawę i kompletnie nie chciała do niej wracać. Denerwuje i bardzo deprymuje ją to, kiedy do tego wracam, upewniam się, że nie ma z nim kontaktu itd.
I ma racje, zamkniecie tamtej sprawy bezpowrotnie to jedyny sposób, zebyscie wrócili do normalnosci. Inaczej tamten trzeci cały czas bedzie stał miedzy Wami /oczywiscie w przenosni/. Jesli tego nie chcesz, to nie zapraszaj go do waszego życia ; bo za kazdym razem gdy wracasz myslami czy słowami do tego niby-romansu, tak własnie robisz.

 

Zwiazek na stałe to ciezka , mozolna praca, wiele rzeczy trzeba nauczyc sie odpuszczać. Oczywiscie nie ma obowiązku odpuszczac, można sie rozejsć... ale bez umiejetnosci kompromisów możesz bardzo czesto zmieniac partnerki, bo kazda predzej czy później da jakas plamę.

ja nic zamiast mu powiedzieć co jej nie pasi to się pcha jakiemuś ........ do łóżka

ale nieeeeeeeeeeeeeeee po obu stronach wina tak najłatwiej powiedzieć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×