Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak to zrobić?


Neafia

Rekomendowane odpowiedzi

Czy da się zmienić z osoby skrajnie nieśmiałej i mało spontanicznej, po prostu nudziary w osobę towarzyską, energiczną, spontaniczną, lubianą?

 

Przeszedł ktoś z Was taką metamorfozę? W jaki sposób Wam się to udało?

 

jak dalej bedziesz jeczec, ze jestes nudziara i osoba malo spontaniczna to tak zostaie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy da się zmienić z osoby skrajnie nieśmiałej i mało spontanicznej, po prostu nudziary w osobę towarzyską, energiczną, spontaniczną, lubianą?

 

Przeszedł ktoś z Was taką metamorfozę? W jaki sposób Wam się to udało?

 

Wszystko się da :)

Ja bym Cię bardziej nakłaniał do zobaczenia... kim jesteś... jaka jesteś... jaka chcesz być :)

Później pobabraj się w swojej przeszłości razem z kimś podobnym do mnie tj. lubiącym mieszać w cudzych umysłach :) tak określam terapeutów ;)

Niewielka dawka umierania... później urodzisz się na nowo i gotowe :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczytaj książki, rozbudź swoją wyobraźnie i kreatywność myślenia, a inwencja w kontaktach interpersonalna przyjdzie sama, mi to akurat pomaga w zagadywaniu do kobiet. Nie czytasz, nie ruchasz. :D Coś w tym jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"nudność" nie istnieje. Co najwyżej nudności. To co dla jednego jest najszczerszym złotem dla drugiego będzie workiem łajna i na odwrót. Przede wszystkim od siebie mógłbym polecić, żeby przestać samemu się stygmatyzować tymi pojęciami, bo to pojęcia fikcyjne, narzucone przez środowisko. Są ludzie dla których każdy kto nie chodzi na imprezy to muł i nudziarz, ale znam równie wiele osób, które uważają wprost przeciwnie.

 

Moja matamorfoza. Zawsze byłem wycofanym indywidualistą, introwertykiem, w moim przypadku byłem właśnie uważany za nudziarza, z którym jednak można o wszystkim porozmawiać ciekawie (było się czego złapać - mam nadzieję, że też masz taki punkt siebie, który uważasz za udany). Dość błyskawicznie wyleczyłem brak pewności siebie i nieśmiałość. Reszta się nie zmieniła. Dalej nie mam 1000 znajomych, nie uchodzę za duszę towarzystwa, ale z tej jednej zalety udało mi się wyprodukować otoczkę w której mi znakomicie, więc takie bzdety jak to czy ktoś uważa mnie za nudziarza straciły na znaczeniu bardzo mocno.

 

Dodam jeszcze, że chyba indywidualizm w tym pomaga mocno. Zauważ, że jest pewna moda na "fajność" jakkolwiek rozumianą. Ot głupi przykład niewiadomo skąd - modne ciuchy określonych marek w pewnych środowiskach. Szkopuł jest taki, że kiedy 200 osób ubierze się w nawet najlepszy markowy ciuch z tej samej firmy, to nie są już "fajni" tylko "tacy sami". Czyli jacy? Pod względem ubioru po prostu nudni, choć każdy z osobna uważałby inaczej. Podobnie z czującymi się fajnie Panami przy barze w przyciemnianych okularach i krowim łańcuchu na szyi. Z reguły przy barze wypatrzysz takich kilku rządkiem. ;) Tak więc myślę, że kluczem jest obejście tematu z zupełnie innej strony i zrobienie z tego co uważasz za wadę - zalety! ;) Myślę, że masz takie "punkty zaczepne" w Twojej osobowości, które są warte poświęcenia im uwagi kosztem ogólnoprzyjętych wzorców "bycia fajnym".

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja przeszłam metamorfozę, jak poszłam na studia. Byłam introwertyczką, zawsze z nosem w książce, podkreślającą swój indywidualizm, więc dziwnie się ubierającą. Miałam tak naprawdę tylko jedną koleżankę, z którą się rozumiałam. Słuchałam starej, w owym czasie niszowej muzy. Nagle na studiach tak trafiłam, że okazało się wszystko atutem. Strój wyróżniał mnie z tłumu i zwracał na mnie uwagę. Jako że dużo czytałam, okazało się że można ze mną porozmawiac na każdy temat. I tak dalej. Ciekawe towarzystwo, przez które poznawałam dalsze ciekawe towarzystwa i okazało się że potrafię byc, jak mi się chce "lwem salonowym". Grunt to chyba znaleźc towarzystwo, które nam odpowiada i w którym się dobrze czujemy. Zaakceptowac, że naprawdę do szczęścia nie potrzeba nam , aby nas wszyscy lubili. Bo w jednym kręgu towarzyskim gwiazdujemy, a w innym możemy okazac się dziwadłem i nudziarzem ( nawet dlatego że sami uważamy to towarzystwo za nudne, czy nie z naszego filmu).

Najważniejsze zawsze byc sobą. Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×