Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość suavemente_besame

Witam wszystkich gorąco ...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

witam.

Na imię mi Monika.... Monika Wioletta Maria [tzn.samotny fiołek napawa radością]

Mam 18 lat i mimo tak młodego wieku mam depresje i nerwice... problemy z bezsennoscia i problemy z normalnym zyciem. Moje problemy zaczely sie juz od 3 roku zycia kiedy to moj ojciec odszedl od nas do swej kochanki i znia zalozyl rodzine. Tak bardzo go kochalam,ze uciekalam do niego ... przyjedzalam tam ale nigy nie bylam mile widziana.. przez jego zoneczke. Ale to byl poczatek problemow. Pozniej klopoty finansowe,ktore trwaja po dzi dzien,problemy ze spadkiem i klocaca sie rodzina,pobica,zastraszenia itd. zylam w ciaglym strachu przed rodzina albo nawet przed nowymi facetami mojej mamy. pozniej przyszla kolej na szykanowanie w szkole... juz w podstawowce bylam gorsza bo nie mialam pieniedzy i nie mialam ojca.. eh dzieci potrafia byc bezlitosne... i tak sie to ciagnelo do gimnazjum. zaczelam bac sie ludzi. eh nadszedl czas milosci. Moja pierwsza milosc odszedl ode mnie do swojej kochanki ... okazalo sie ze przez miesiac naszego zwiazku mnie zdradzal az wkoncu zostawil. nadeszla pozniej kolej na kolejnego faceta. Z nim przezylam swoj pierwszy raz [odrazu mowie ze to byl wielki niewypal] po wszytskim kazal mi sie ubierac i wyjsc a na nastepny dzien poprostu odszedl zrywajac ze mna. Poznalam pozniej faceta o 11 lat starszego ... spragniona bylam czyjejs bliskosci,kogos kto sie mna zaopiekuje. pomyslalam ze skoro jest dorosly to nie zabawi sie moimi uczuciami. mylilam sie. kiedy nie chcialam isc z nim do lozka upil mnie i zgwalcil. pozniej kazal mi to robi. balam sie a jednoczesnie czulam sie winna. bylam glupia. zeby to jakos zniesc wmawialam sobie ze jest mi dobrze i lubie to robic. lecz doszlo do tego ze prawie na nic mi juz nie pozwalam i mnie szantazowal. odeszlam. on jednak nie dawal mi spokoju,wciaz dzwonil,wysylal listy z pogrozkami i mnie sledzil. i tu pojawil sie moj niby obronca. dzieki niemu tamten przesta mnie nachodzic i sledzic... ah,zakochalismy sie w sobie. przez pierwsze 3 miesiace czulam sie jak w niebie... poprostu czulam ze to milosc. jednak chcial czegos w zamian. sex. bylam tak zdesperowana ze oddalam mu sie,czulam ze bez niego nie przezyje. i kochalam sie z nim choc sex nie sprawial mi przyjemnosci. z czasem spotykal sie ze mna tylko po to ... kazal mi to robi nawet jak nie chcialam . bywalo ze podczas sexu plakalam. wkoncu odszedl mowiac ze bylam tylko jego zabawka i ze jestem dziwka... chodzil ze mna do szkoly wiec wszyscy wiedzieli co mi zrobil i wszyscy do dzis smieja sie ze mnie.A ja nie potrafilam przestac go kochac. Teraz jestem w zwiazki z bardzo milym i dobrym chlopakiem . lecz tak bardzo sie boje,ze juz nie potrafie pokochac i nie potrafi odczuwac fizycznej przyjemnosci. jestem z nim ale nasz zwiazek wyglada bardziej jak przyjazn. boli go to jak sie zachwouje ale choc chce to nie potrafie. potrzebuje milosci ale sama nie potrafie jej juz dac. czuje sie tak jakbym sie wypalila.... teraz sie zaczelam leczyc. mam za soba dopiero jedna wizyte u psychologa. on jest przy mnie i mnie wspiera. moze z czasem go pokocham? hmm kto wie? boje sie ze juz nigdy nie wyjde z depresji i nigdy nie pozbede sie nerwicy ....m :(:(:(

codziennie czuje lek w sercu i kamien na duszy ... placz dlawi mnie w gardle.... BOJE SIĘ :!::!::!::!:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dzięki mam nadzieje ze tak bedzie

boje sie jednak tego zwiazku bo on tez ma problemy z samym soba. bywa agresywny i bardzo zmienny,ale nie chce isc sie leczyc bo mowi ze jest wszytsko ok. swego czasu sie cial tak jak ja i probowal sie zabic wiec on napewno tez ma problem z psychika. czy dwie chore osoby moga byc w zwiazku szczesliwe?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

aly czas probuje mu uswiadomic ze cos z nim nie tak,zeby hcociaz na probe poszedl. on wciaz powtarza dobrze,ale i tak nie idzie. nie wiem co robic. czy walczyc czy uciec? boje sie ze przy nim moj stan sie pogorszy :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

suavemente_besame ja mam 16 lat i kiedy weszlam na to forum ludzie pomogli mi i nazwali moje problemy.. wiesz ze nadac problemu nazwe to polowa sukcesu? mam depresje i samookaleczam sie... moj ojciec co dizen przychodzi do domu pijany, sa klotnie, bija nas i mame... sama boje sie ze w moim zyciu sie tez tak kiedys wydarzy... Lzy mi polecialy kiedy przeczytalam co napisalas.... Tez mam na imie monika wiesz? wydawalo mi sie przez ostatnie 2 lata ze znaczenie mojego, naszego, imienia jest moim przeznaczeniem... chciala bympodejsc uscisnac cie, potrzymac za reke wesprzec.. ale moge tlyko napisac kilka slow....

potrzebuje milosci ale sama nie potrafie jej juz dac. czuje sie tak jakbym sie wypalila....

 

Mysle, ze poprostu potrzebujesz czasu. Wierze ze twoja dusza placze... Ale czas powoli wyjmie ten ciern ktory masz w serduszku. Ciesze sie ze masz przy sobie kogos kto jst dla ciebie dobry. Pamietaj rozmawiaj z nim szczerze, i czesto. Ja tez zaczynam od wrzesnia chodzic do psychologa wiec wieze ze nam sie uda :) bede trzymac za ciebie kciuki.

 

aly czas probuje mu uswiadomic ze cos z nim nie tak,zeby hcociaz na probe poszedl. on wciaz powtarza dobrze,ale i tak nie idzie. nie wiem co robic. czy walczyc czy uciec? boje sie ze przy nim moj stan sie pogorszy Sad

 

 

Mysle ze to dla niego bardzo delikatna sprawa. Mysisz powolutku, stopniowo rozmwawiac z nim o tym i powiedziec, zeby np. poszedl na 5 spotkan a pozniej powie ci czy mu pomogly, jesli tak niech chodzi dalej , jesli stwierdzi ze nie to nie. tlyko nie zmuszaj go do niczego. Moze warto tez isc na jakas terapie razem? moze on poprostu wstydzi sie i nie chce isc sam ? przemysl to

 

 

to takie kilka slow dla Monisi od monisi. Sciskam cieplutko:* trzymaj sie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dzwoneczek dziękuje ci.

co do znaczenia naszego imienia też tak myślałam że jest to naszym przeznaczeniem i chyba nadal tak mysle. Kiedyś wróżka powiedziała,że wielu będzie mężczyzn w moim życiu ale żadnego kochać nie będę. boje się że już nie zaznam milości :( W tym wszyskim wiem,że przez moja chorobe nie cierpie sama ale i ludzie wokół mnie... np. moja mama... choć mówi że nie obwinia siebie za to co sie stało ze mną to jednak to robi i widze jak płacze bo nie potrafi mi pomóc. :roll: Ciesze sie ze ja mam bo przynajmniej moge powiedziec co mnie dreczy ... Co do ojca to fakt nie miałam go więc nie przychodził pijany,ale za to faceci mojej mamy tak ... jeden nawet próbował mnie molestwoać jak byłam mała... ale dzięki Bogu mama w pore wyrzuciła go z domu :!: Co do samookaleczania też przez to przechodziłam i teraz blizny na rękach przypominają mi o tym. Przyznam się że nadal mnie ciągnie do tego w chwilach najgorszego załamania ale próbuje myśleć o mamie i o moim chłopaku.

Chciałabym aby ktoś taki jak ty Dzwoneczku był obok mnie i na codzień mnie wspierał ;) Jednak pokrewieństwo imion coś daje ;*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedyś wróżka powiedziała,że wielu będzie mężczyzn w moim życiu ale żadnego kochać nie będę. boje się że już nie zaznam milości Sad

 

suavemente_besame kiedys jak bylam u wrozki przepowiedziala mi ze w wieku 15 lat dostane raka piersi i odetna mi ja. Bo podobno odziedzicze ta chorobe po prababce. Mialam wtedy 13 lat. Balam sie cholernie. Wiedzialm ze ona " niby ustrzeze mnie od tej choroby bo wczensije mi powiedziala". Potem pytalam ja o milosc. powiedziala ze znajde pierwszego chlopaka w wieku 23 lat i bede z nim szczesliwa. Tymczasem ja od poltora roku mam wspanialego chlopaka z ktorym jestem szczesliwa. Przestalam wierzyc we wrozki kiedy uslyszalm od niego kocham. Moze te powody wydzadza ci sie blache ale NIE WIERZ WROZCE I NIE PRZJEMUJ SIE TYM .

 

 

 

co do znaczenia naszego imienia też tak myślałam że jest to naszym przeznaczeniem i chyba nadal tak mysle

 

Co do przeznaczenia. Mysle ze To my jestesmy odpowiedzialni za nesze zycie i to co przed nami. to my kreujemy nasza rzeczywisctosc i my ja tworzymy. jesli pisane bylo isc ci w prawo a ty pojdziesz w lewo to co sie stanie? Nic... Bo to ty jestes odpowiedzialna za swoje zycie i ty robisz z nim co chcesz. Tylko ty wybierasz farby tak, aby namalowany przez ciebie Obraz Zycia na koniec wygladal tak... jak ty tego chcesz.

 

Pozdrawiam cie skarbie :* trzymaj sie cieplutko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Moje imie stało się moim przekleństwem ... wreszcie zostałam całkiem sama.

mój chłopak który jeszcze wczoraj zarzekał że mi pomoże dziś odszedł ode mnie.... powiedział,że nie da rady zKiedy przeczytałam smsa od niego wpadłam w taka histerie że dopiero tabletki mnie uspokoiły. Jednak siedze teraz odretwiała,mam łzy w oczach i myśle o tym jak cudnowa jest śmierć. poraz kolejny zaufałam,poraz kolejny oddałam serce i poraz kolejny zostałam odzucona... co ze mną jest nie tak? czy ja jestem zła?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moje imie stało się moim przekleństwem ... wreszcie zostałam całkiem sama.

mój chłopak który jeszcze wczoraj zarzekał że mi pomoże dziś odszedł ode mnie.... powiedział,że nie da rady zKiedy przeczytałam smsa od niego wpadłam w taka histerie że dopiero tabletki mnie uspokoiły. Jednak siedze teraz odretwiała,mam łzy w oczach i myśle o tym jak cudnowa jest śmierć. poraz kolejny zaufałam,poraz kolejny oddałam serce i poraz kolejny zostałam odzucona... co ze mną jest nie tak? czy ja jestem zła?

 

Oh.. Moja biedna monisia.. :cry::cry::cry::cry: nawet nie moge cie uscisnac... Coz moge ci doradzic? Chyba tylko to zebys sie nie poddawala.... Bedziemy cie wspierac i rozmwiac. przychodzdo na bo czekamy niecierpliwie. Mysle ze nie szukaj teraz pospiesznie milosci. tA PRAWDZIWA I USKRZYDLAJACA PRZYJDZIE SAMA.

 

Pozdrawiam mocno trzymaj sie kochanie :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dzwoneczek dziękuje ci.

co do znaczenia naszego imienia też tak myślałam że jest to naszym przeznaczeniem i chyba nadal tak mysle. Kiedyś wróżka powiedziała,że wielu będzie mężczyzn w moim życiu ale żadnego kochać nie będę. boje się że już nie zaznam milości :(

Sie nie chodzi do wróżki, nunu!

 

A zauważyłam, że bardzo dużo pań na forum nosi to imię. Ale nerwica chyba nie z tego się bierze :shock:

 

Pozdrawiam cieplutko,

witaj na forum!

na pewno sobie poradzisz ze swoimi problemami!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Suavemente_besame- witaj na formum.

Twoja historia jest bardzo smutna. Przykro mi, że po raz kolejny zawiodlaś się na miłości. Myślę, że jednak przede wszystkim powinnaś się skupić na tym żeby złapać życiowy dystans. Wiem że to ogromnie ciężkie, ale może z pomoca psychologa będzie łatwiej. Sama tez walcze z depresją i nerwicą lękową. Też jestem sama, bo nie mam szczęścia do mężczyzn. Ale myślę, że my kobiety depresyjne za bardzo pragniemy tej miłości, za bardzo nam na niej zależy, na tym żeby byc kochanym i akceptowanym - to nasz ogromny problem. Mężczyźni albo tego nie rozumieją, albo się boją tak wielkiej odpowiedzialność, albo po prostu w okrutny sposób nas wykorzystują.

Jednak wierzę w to że kiedyś spotkamy naszą bratnią duszę, tego kogoś bliskiego i wartego naszej miłości. Czego Tobie jak i sobie życzę

Trzymaj się! Buziaczek!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dominika75

oh oby tak bylo ... bo juz mi sie naprawde robi ciezko.

 

Ale myślę, że my kobiety depresyjne za bardzo pragniemy tej miłości, za bardzo nam na niej zależy, na tym żeby byc kochanym i akceptowanym - to nasz ogromny problem. Mężczyźni albo tego nie rozumieją, albo się boją tak wielkiej odpowiedzialność, albo po prostu w okrutny sposób nas wykorzystują.

 

myśle że wykorzystują naszą słabość,że igrają na uczuciach. Wiedzą że jesteśmy słabe duchowo,że potrzebujemy wsparcia... więc udają pokrzywdzonych przez los abysmy im pomogli i wtedy nas wykorzystują. Czy kiedykolwiek zaufam? choć w sumie bardziej się boje że znów wpadne w sidła takiego mężczyny. że moje pragnienie bycia kochanym mnie doprowadzi do zguby :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ciesz się, że go masz. ja byłam przez rok z chłopakiem... niewytrzymał mojego ciągłego płaczu... zdradzał mnie... ech... a ja potrzebuję kogoś bliskiego. to okropne kiedy tak bardzo się chce, a nie potrafi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lovefoxxx ja już nie mam chłopaka... przeraził się mojej choroby.

nie mam też przyjaciół,nie mam nikogo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie mój poinformował na gadu-gadu. wiesz... ja też dość długo nie miałam nikogo. ale zmusiłam siebie do rozmowy z ludźmi, wtedy znalazłam przyjaciół... albo raczej oni znaleźli mnie. uszy do góry! na pewno wszystko się ułoży! (chciałabym wierzyć, że u mnie również...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mialam wielu facetow.... jeden z nich mnie nawet zgwalcil...a co na to moi przyjaciele? ze dobrze mi tak :cry:

boje sie ludzi bo wiem ze nie moge im ufac....

z tym kolesiem mielismy sie pobrac i co? zwial :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj,

Jesteś bardzo odważną dziewczyną. Nie każdego stać na taką szczerość. Szczególnie po takich przejściach. Przeżyłaś koszmar, pomyś, teraz może być już tylko lepiej. Czego Ci z całego serca życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lepiej? hmm ... boje sie ze wlasnie bedzie gorzej.

po tych wszystkich przestalam czuc przyjemnosci fizycznej....

nie potrafie zaufac juz nikomu ...

a temu mojemu ostatniemu facetowi poraz pierwszy powiedzialam ze kocham dopiero po 5 miesiacach ...a co on zrobil? na nastepny dzien odszedl....

no coz... powiedzial ze moja choroba go przeraza,ale czy napewno? wciaz sie tym drecze.

odwazna nie jestem ... przyznac sie latwo,ale zmienic juz gorzej. gdybym byla odwazna wzielabym sie w garsc i wyszla z tego i zapomniala,ale nie potrafie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oh... czuje olbrzmi lek ... Moj byly, Krzysiek dzis dzwonil do mnie [ten co dopiero zerwal ze mna] ... juz sam widok ze to on dzwonil wzbudzil we mnie atak lekowy [czyt.nerwice]. Jak odbieralam telefon to cala sie trzeslam.

Okazalo sie ze zostawil u mnie gr [ktora kiedys tam pozyczyl od kumpla]. ta gra juz lezy z jakies 3 miechy u mnie. no i chce ja odzyskac i jutro przyjsc po nia. Powiedzialam mu ze nie wiem czy bede miec czas i czy bede w domu. To powiedzial ze mam mu napisac co i jak i wtedy przyjdzie po nia...

Tak naprawde powiedzialam mu ze nie mam czasu bo boje sie go spotkac...dopiero dwa dni od zerwania sa i nadal jestem w glebokim dole... boje sie ze jak go zobacze to moj stan sie poglebi ... przeciez juz sam jego glos i telefon od niego wywowal we mnie burze emocji i zaczelam sie trzasc.

Moglabym mame prosic aby podala mu gre ale wiem ze by pojechala po nim,a z drugiej strony ja go nadal kocham i czesc mnie pragnie go widziec.

 

Pomyslalam sobie ze oddam mu ta gre za jakis czas... kiedy sie troche pozbieram i nie zobaczy juz podkrazonych i podpuchnietych oczu z placzu.

Mam zamiar zrobic sobie calkowicie nowa frzure... zobaczy mnie odmieniona chociaz fizycznie... nie chce aby zobaczyl ze jeszcze bardziej sie przez niego pograzylam ... chce zeby chcoaz zobaczyl pozory ze jestem silna...

jak myslicie co ja mam robic :?::!::?::!:

Jestem tym wszystkim przerazona....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

suavemente_besame czasu, potrzebujesz czasu... teraz powinnas skupic sie na sobie. tak, zmien fryzure, pomaluj panokcie, kup sobie 700 bluzke, ale wszystko to dla siebie. zajmij sie tym co lubisz, co ci sprawia jakies male radosci. teraz to ty jestes najwazniejsza... kiedy poradzisz sobie ze soba zycie bedzie inne. a na jakas terapie chodzisz? (nie wiem, moze pisalas, a ja to przeoczylam)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja też mam problem z zaufaniem. to co się z Tobą dzieje to normalne... ja zrzuciłam całą winę na siebie po tym jak mój mnie zostawił. uznałam, że widocznie byłam dla mnie niedobra... uznałam, że musiał tak zrobić, niewytrzymał. dla faceta, szczególnie młodego, wytrzymanie z panną chorą na depresję to wielkie wyzwanie. ja też chciałam mu pokazać, że jestem silna. zaczęłam sie inaczej ubierać etcetera. ale w momencie kiedy zobaczyłam jak po 2 tygodniach całuje się na moich oczach z inną, darowałam sobie tą szopkę. nie tłum uczuć, kochana. jak chcesz przy nim się rozryczeć to to zrób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ale nie chce by odczul swego rodzaju satysfakcje ze tak zalamalam sie po jego odejsciu....ze wogole przez niego moj stan sie pogorszyl. chce zeby zobaczyl kobiete silna ktora soie radzi i bez niego... zeby nie mogl powiedziec sobie "o .. musialem byc super wazny skoro tak sie laska zalamala".

kiedy faceci odchodza z mojego zycia... a jak widomo bylo ich troche,to nigdy nie pozwalam sobie na placz przy nich. udaje twardzielke.

a jesli oddam ta gre przez mame to powie,ze jestem slaba....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może po prostu przestań zastanawiać się nad nim? Ja wiem, że to tak łatwo napisać i chyba faktycznie potrzebny jest czas, żebyś mogła mieć go, za przeproszeniem - w dupie... Ale oprócz czasu potrzebna w tym jesteś również Ty.

 

Wbrew wszystkiemu, masz w sobie bardzo dużo ciepła. Jakoś tak jest, że im bardziej szukasz, tym większa figę znajdujesz, często robaczywą. Pewnie szukając dostrzegasz tylko to, co akurat chcesz znaleźć? Swoje ciepło możesz okazywać ludziom, bezinteresownie, nie nastawiając się na wiele/nic w zamia, zobaczysz, że wtedy co ma przyjść, przyjdzie samo. Nie chce tu moralizować, pocieszać, czy paplać inne tego typu rzeczy, ale z doświadczenia - tak długo, jak nie zechcesz odpłacać innym za swoje krzywdy, będziesz iść w górę, nie w dół.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj na forum Samotny fiołku napawający radością.

Następny kwiat zdeptany w pogoni za cudzym szczęściem. Widzisz, jednak ktoś przystanął i zachwycił się nad Tobą. Nie, nie chodzi mi o Twój wygląd. Radość i wiarę czuję, gdy patrzę, jak mimo lat w cieniu i pod czyimiś stopami, trwasz. To w Tobie podziwiam bardziej niż kolor Twoich płatków. Wiem czego Ci potrzeba. Przystanę, poczekam, aż pewnego dnia wzbijesz się ku niebu i zachwycisz tych, którzy przeszli obok obojętni aż zatrzymają się i obrócą za siebie aby spojrzeć na Ciebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bethi to naprawde piekne....

mam dusze poety i naprawde mnie to ruszylo ...

dziekuje ;*

chce aby ktos sie mna zachwycil,ale nie kolorem moich platkow ale dusza w nich zawarta...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy kogoś takiego spotkasz, będziesz wiedziała. Rozpoznawałaś źle, ale skąd miałaś mieć doświadczenie? Teraz je masz. Wiesz czym byli poprzedni faceci w Twoim życiu i jak małe i żałosne to jest w rzeczywistości, wiesz już co jest najważniejsze. Niewiele więcej Ci trzeba.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×