Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

dominika75

Użytkownik
  • Zawartość

    47
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Myślę, że większość nas chorych czuje sie czasem jak w szklanym kloszu. Nieraz mam uczucie, że wszystko dzieje się obok, poza mną. Męczą mnie wtedy znajomi, nie moge sie na niczym skupić. Czuję się głupia i pusta. najchętniej przespałabym życie. Teraz chwilowo czuję się lepiej. Pewnie za sprawą Lerivonu i depakiny. Ale jak długo?
  2. Szczerze powiedziawszy mama przegina. Ale pewnie też ma ciężkie życie i sobie z nim nie razi. Najlepsza formą obrony jest atak. Przykre to wszystko. Ale ty MUSISZ walczyć o siebie, o swoje życie i szczęście. Ja wiem, że moja mama też nie zrozumie mojej choroby więc milczę, nikt w mojej rodznie nie wie że jestem chora. Niestety...
  3. Ja też tyje, olewam prace i mam poczucie przepierzania życia. Smutne!
  4. dominika75

    witam wszystkich.

    dziewczyny wiem , że jest wam ciężko. Chcialabym jakoś pomoc. Też ze mnie depresyjny typ i lękowiec. Ale staram się iść przez źycie, mimo wszystko, pod wiatr. Cholerne to źycie, ale chce mi sie o nie walczyć. Kuźwa czasem nie wiem nawet dlaczego i po co, ale odejść było by mi żal. Nie poddawajcie się, proszę.
  5. Suavemente_besame- witaj na formum. Twoja historia jest bardzo smutna. Przykro mi, że po raz kolejny zawiodlaś się na miłości. Myślę, że jednak przede wszystkim powinnaś się skupić na tym żeby złapać życiowy dystans. Wiem że to ogromnie ciężkie, ale może z pomoca psychologa będzie łatwiej. Sama tez walcze z depresją i nerwicą lękową. Też jestem sama, bo nie mam szczęścia do mężczyzn. Ale myślę, że my kobiety depresyjne za bardzo pragniemy tej miłości, za bardzo nam na niej zależy, na tym żeby byc kochanym i akceptowanym - to nasz ogromny problem. Mężczyźni albo tego nie rozumieją, albo się boją tak wielkiej odpowiedzialność, albo po prostu w okrutny sposób nas wykorzystują. Jednak wierzę w to że kiedyś spotkamy naszą bratnią duszę, tego kogoś bliskiego i wartego naszej miłości. Czego Tobie jak i sobie życzę Trzymaj się! Buziaczek!
  6. Co zrobić? Żyć, mimo wszystko. Znaleść w sobie choćby małą iskierkę i pielęgnować ją aż znowu zamieni się w ognień. kurcze ale sie rozpędziłam filozoficznie-poetycko, hahaha. Paweł 1234- oczywiście, że możemy pogadać. Moje gg 660 41 32, z tym że dostęp do neta mam tylko w pracy
  7. Trudno jakoś konkretnie pomoc w takiej sytuacji. Ciężko znaleść słowa pocieszenia gdy ktoś Cię porzuca. Zawsze czujemy się wtedy poniżeni, nic nie warci, gorsi od innych. Wiem, bo nieraz walczylam z tym uczuciem. Milość pochlania mnie całą, wysysa mnie całkowicie, oddaję się jej bezwzglęnie więc tym silniejszy jest cios odtrącenia. Mogę tylko napisać, że czas goi rany, ale wiem że na razie to żadne pocieszenie. Masz nas, pamiętaj że nie jesteś całkiem sam. Zawsze możemy pogadać i pożalić się sobie na wzajem.
  8. A ja nie chce przytyć. Kurcze. Pierwszy wieczór po zarzyciu Lerivonu był szokiem. Poczułam się totalnie naćpana, nie moglam dojść noramalnie do toalety bo bujalo mnie jak po flaszce wódki, miałam tez totalne parcie na pęcherz. Teraz lekarka zmniejszyla mi dawkę do połowy i jest ok. alA biorę jeszcze rexetin i depakine rano.
  9. A ja siedze w pracy i zastanawiam sie kiedy mnie w końcu z niej wyrzucą. Nie jestem w stanie nic zrobić, nie zmuszę się. Nic mi sie nie chce. Ale ile taki stan może trwać? Powiedzcie co robić, żeby nie stracic pracy, iść na zwolnienie lekarskie czy co? Nie radze sobie z tym wszystkim. Chcialabym przespać życie!
  10. Ja też cierpię na straszne bóle głowy. Robi mi sie od tego niedobrze. Czuję sie jakbym przejechala kilkanaście godzin samochodem- taki tępy ból. Boli mnie też punktowo za gałką oczną. Ale jazda
  11. Ja ostatnio zawężylam grono znajomych. Ludzie po prostu mnie męczą, nie chce mi się gadać. Zamykam sie w sobie.
  12. Ja też ostanio mam lęki. Boję sie wszystkiego: życia, przyszłości, choroby, śmierci, co zrobię jak umrze moja mama itp. Robi mi sie słabo, duszę się, swędzi mnie cale ciało i cały czas się drapię, boli mnie głowa, nic mi się nie chce. Ogólnie tragedia!
  13. dominika75

    nerwica a rodzina...

    Destrukcaj masz bardzo niskie poczucie wartości, a z tego co widzę (czytam) jest zupełnie inaczej. Musisz być bardzo inteligentną dziewuchą, bo byle kto medycyny nie kończy. Miałaś stypendum więc pewnie całkiem nieźle się uczylaś. Rodzice powinni byc z Ciebie dumni! Szkoda, że tak nie jest, ale to z nimi chyba jest coś nie tak. Ja też w oczach mojego ojca bylam zawsze nieudacznikiem, wg. niego nawet naczyń nie umialam porządnie umyć. Tak mnie stresował, że w wieku 11 lat próbowałm popełnić samobójstwo. A co on na to? Że to wina mojej mamy. Niektóre typy są po prostu niereformowalne. Jeżeli chodzi o twoją specjalizację to myslę, że psychiatria wcale nie bylaby złym pomyslem. Czyż może być lepszy lekarz niż ten który sam przeżył piekło choroby? Może będziesz miala w sobie więcej empatii dzięki ciężkim doświadczeniom.
  14. dominika75

    nerwica a rodzina...

    Tez mam ten problem. nie wiem jak powiedziec o tym mojej mamie. Z jednej strony chcialabym żeby wiedziala, a az drugiej nie moge sie przemóc. Błedne koło!
×