Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wiejskifilozof

Rolnik.

Rekomendowane odpowiedzi

Podobno obciach mieć ojca rolnika.Ale ciekawe co zrobili by ci,z tak mówią.Skąd by wzięli żarcie ? A nie,przepraszam według nich szynkę robi się w sklepie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi by nie było wstyd. Nawet sam bym chciał nim być - odpocząć na wyścigu szczurów. Nie mówię oczywiście o tej najniższej klasie intelektualnej z 2 krowami (bez obrazy oczywiście, uogólniam) tylko jakieś fajne gospodarstwo - coś jak w Holandii. Wieśniak to mentalność, a nie zawód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg badań GUS-u rolnicy są najlepiej zarabiającą klasą społeczną w dzisiejszych czasach ;) i jak patrze na osoby z mojej rodziny, które mają gospodarstwa to jestem w stanie się z tym zgodzić ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Człowiek który wstydzi się własnych rodziców jest żałosny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, np. mnie? :mrgreen:

 

acherontia-styx, zdecydowanie. Da się nawet zaobserwować w moje wsi która była i jest dosyć uboga w porównaniu do innych bo sporo to 6 klasa ziemi, ale jednak. Podziwiam rolników obecnie jak oni to ogarniają to trzeba mieć łeb na karku by tym zarządzać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Infinity, no ja mam przykład mojej kuzynki, która miesięcznie sprzedaje ok. 30 tysięcy! litrów mleka do mleczarni. Za jeden litr mają płacone grosze (niewiele ponad 1zł), ale przy takiej ilości wychodzi im z samego mleka ok 30 tys. złotych miesięcznie. Nawet niech połowę wydają na utrzymanie całego gospodarstwa, to i tak ile im zostaje dla nich....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

acherontia-styx, ja to nie mam pojęcia ile sąsiedzi zarabiają, ale stać ich na wczasy w Turcji itp. co kiedyś było nie do pomyślenia bo pamiętam lata 90 gdy niewielu z mojej klasy było stać na bułkę słodką, raz kiedyś kupowali, nie codziennie, na drugie śniadanie. Fakt że to był krótki okres, początek lat 90. Dużo się zmieniło na plus, ale właśnie, to trzeba ogarniać, planować a nie każdy potrafi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
detektywmonk, np. mnie? :mrgreen:

 

acherontia-styx, zdecydowanie. Da się nawet zaobserwować w moje wsi która była i jest dosyć uboga w porównaniu do innych bo sporo to 6 klasa ziemi, ale jednak. Podziwiam rolników obecnie jak oni to ogarniają to trzeba mieć łeb na karku by tym zarządzać.

Ty jesteś super :mrgreen:

 

-- 26 lip 2014, 17:49 --

 

Koleżanka tydzień,jak dziki osioł harowała w sadzie z wiśniami.Zarobiła 100 zł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, bo sadownicy zgarniają. U mnie płacą pomocnikom po 900 zł miesięcznie. Słyszałam że pod Szczecinem płacili 2 tys . To nie jest w porządku moim zdaniem tym bardziej że tutejsze podejście jest paskudne typu Ja jestem szlachta ty parobek. Niestety mentalność wciąż daleko w tyle tym bardziej tzw. "dorobkiewiczów".Nie twierdzę że wszyscy bo znam porządnych, ale sporo w ten sposób się odnosi.

Stawka wynosi od 4 do 6 zł na godzinę przy zbiorach. Tym z Ukrainy płacili po 2 zł, ale w sumie to dawno choć to było pół stawki tyle że z mieszkaniem czy z wyżywieniem to nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Infinity, moja rodzina jak zatrudnia do pomocy przy żniwach to mają po min. 10zł/h.

Stawka wynosi od 4 do 6 zł na godzinę przy zbiorach.

:shock: Ktoś w ogóle pracuje za takie grosze? Przecież to jest praca nie lekka, często w upale itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

acherontia-styx, tak, poważnie. Moja mama zbierała marchew, w sumie nie tak dawno, ze 2 lata temu, to płacili po 6 zł. Sypało śniegiem, albo tonęli w błocie. Tam tez obierali cebulę po 2 zł kiedy się zrobiło ciemno i trzeba było skończyć pracę na polu.

Najwyższa stawka jest u jednego o którym słyszałam bo 8 zł i tak brakuje miejsc, najczęściej ma stałych.

Stawki podobno spadły, tyle co słyszałam.

Pamiętam jak za 1kg jagód "handlarze", ci co skupowali a potem sprzedawali na targowisku, płacili po od 6 do 9 zł zależy czy obrodziło czy nie. Ludzie sprzedawali. Jak ktoś jest na rencie i chce dorobić czy jak większość muszą dorobić to pracują. Rolnicy od dziecka przyzwyczajeni do

harówy imają się wszystkiego byle parę groszy wpadło. Nie dla każdego własny "PGR", niektórzy nie mogą z rożnych powodów.

 

-- 26 lip 2014, 19:05 --

 

Co innego przy zbiorach truskawek jeśli płacą od łubianki to podobno można zarobić jeśli ktoś dobrze zrywa. Tylko z tym, że nie wiem czy to nie jest przechwalanie i zawyżanie cen co może być prawdopodobne.

 

-- 26 lip 2014, 19:09 --

 

żeby uzbierać 1 kg jagód trzeba od 1 godz do 1,5 zależny czy są jagody czy nie i jak ktoś zbiera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja lubię "Agrobiznes" oglądać. Jakby ktoś nie wiedział to program na TVP1 przedstawiający wiadomości rolnicze. Nie wszystko rozumiem, ale właściwie tam nie ma wiele do rozumienia. Może sobie nawet obejrzę.

 

A co do wyzysku w rolnictwie to przykro słuchać. Rozumiem pracę za płacę minimalną, ale za pół darmo to wyzysk i całkowicie niemoralne zjawisko. Ale być może mam jakieś luki z wiedzy o gospodarce i tak właśnie musi być w kapitalizmie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
detektywmonk, bo sadownicy zgarniają. U mnie płacą pomocnikom po 900 zł miesięcznie. Słyszałam że pod Szczecinem płacili 2 tys . To nie jest w porządku moim zdaniem tym bardziej że tutejsze podejście jest paskudne typu Ja jestem szlachta ty parobek. Niestety mentalność wciąż daleko w tyle tym bardziej tzw. "dorobkiewiczów".Nie twierdzę że wszyscy bo znam porządnych, ale sporo w ten sposób się odnosi.

Stawka wynosi od 4 do 6 zł na godzinę przy zbiorach. Tym z Ukrainy płacili po 2 zł, ale w sumie to dawno choć to było pół stawki tyle że z mieszkaniem czy z wyżywieniem to nie wiem.

Ważni są też pośrednicy.Oni biorą lwią cześć.

 

-- 27 lip 2014, 09:20 --

 

Infinity, moja rodzina jak zatrudnia do pomocy przy żniwach to mają po min. 10zł/h.
Stawka wynosi od 4 do 6 zł na godzinę przy zbiorach.

:shock: Ktoś w ogóle pracuje za takie grosze? Przecież to jest praca nie lekka, często w upale itp.

Nie każdy ma możliwość wyjazdu na zmywak do Londynu,gdzie zarobi 10 razy tyle.Czasem nie ma innej możliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój brat jest oficjalnie rolnikiem a tak naprawdę nie odróżniłby żyta od pszenicy i nie ma ani jednej maszyny rolniczej, ale na czysto ponad 20 tysięcy z unii wpada co roku a ziemie daje w dzierżawę. Ale i tak gdyby zamienił ta ziemię na działki budowlane i sprzedał ustawił by się do końca życia na wysokim poziomie.

 

A co do stawek w rolnictwie to u mnie 8 zł na h dają przy warzywach i traktorzyści, kombajniści podobnie( zatrudnieni w firmach bo tak prywatnie jakbys chciał wynająć to pewnie kilka razy więcej).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak płacą nawet w przetwórni. W sumie to tak wychodzi, najniższa krajowa i po 10 godz wychodzi tyle samo na rękę.

Nie każdy rodzi się zdolny by się uczyć, jak to niektórzy przysrywają że "trzeba było się uczyć" :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak płacą nawet w przetwórni. W sumie to tak wychodzi, najniższa krajowa i po 10 godz wychodzi tyle samo na rękę.

Nie każdy rodzi się zdolny by się uczyć, jak to niektórzy przysrywają że "trzeba było się uczyć" :roll:

ja pracuje można powiedzieć w branży około rolniczej tez mam 8 zł/h ale akurat powiedzenie trzeba było się uczyc do mnie nie pasuje bo przynajmniej formalnie mam wyższe wykształcenie i w szkołach spędziłem 18 lat życia a robię coś do czego 2 klasy podstawówki by wystarczyły bo tylko umiejętność liczenia i czytania się przydaje że szkoły. Zresztą w większość prac chyba tak jest.

 

A to gadanie trzeba było się uczyć jest w polskich warunkach żałosne, abstrahując od tego że jakby wszyscy mieli być magistrami to i tak ktoś te proste prace musiałby wykonywać. Ale to ulubiona gadka lemingów którym się powodzi, choć intelektualnie często wcale nie górują nad tymi mniej wykształconymi czy wykonującymi fizyczne prace.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Starsze pokolenie na wsiach nawet takiej możliwości nie miało. Wracali ze szkoły to do roboty do późnego wieczora. Potem siły nie mieli by cokolwiek się nauczyć. Z reguły edukacja kończyła się na podstawówce, szczególnie kobiet, bo po co do szkoły, wyjdzie za mąż i tyle. Jeśli rodzice mieli pochodzenie "inteligenckie" to było lepiej. Moja wieś jest daleko od dużego miasta więc utrzymywało się to dłużej bo znam kobietę przed 50, zdolną, ale matka nie pozwoliła jej nawet na 3 lata zawodówki, bo po co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podobno obciach mieć ojca rolnika.Ale ciekawe co zrobili by ci,z tak mówią.Skąd by wzięli żarcie ? A nie,przepraszam według nich szynkę robi się w sklepie.

Mówi kto, zakompleksieni frajerzy chyba. Zawód to zawód praca to praca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Starsze pokolenie na wsiach nawet takiej możliwości nie miało. Wracali ze szkoły to do roboty do późnego wieczora. Potem siły nie mieli by cokolwiek się nauczyć. Z reguły edukacja kończyła się na podstawówce, szczególnie kobiet, bo po co do szkoły, wyjdzie za mąż i tyle. Jeśli rodzice mieli pochodzenie "inteligenckie" to było lepiej. Moja wieś jest daleko od dużego miasta więc utrzymywało się to dłużej bo znam kobietę przed 50, zdolną, ale matka nie pozwoliła jej nawet na 3 lata zawodówki, bo po co.

Mojej matki rodzeństwo ma właśnie podstawowe, tylko wtedy dla ludzi urodzonych w latach 40-tych. początku 50-tych to była normalka na wsi. Ich dzieci maja już zwykle średnie a czasem i wyższe, mimo wszystko w Polsce w porównaniu do krajów anglosaskich awans młodego pokolenia jeśli chodzi o wykształcenie jest dosyć spory ale nie zawsze to idzie w parze z sytuacją materialną, statusem społecznym.

 

Dzisiaj to kobiety są dużo lepiej wykształcone niż faceci również te wywodzące się ze wsi, uciekają z wiejskiej biedy do miast a faceci zostają sami i chleją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Carlos dobrze mówi, wykształcenie nie zawsze daje awans społeczny. A żeby się uczyć często po prostu wystarczy książka, telewizor, radio, komputer. Do poziomu, załóżmy, gimnazjum rozumiem sens kształcenia przez nauczycieli. Trudno się samemu nauczyć czytać, jeśli ktoś ci tego nie pokaże. Ale jak potem ma się bazową wiedzę, to w dzisiejszych czasach nie jest problemem samokształcenie. To takie myślenie, że potrzebny jest jakiś autorytet żeby się uczyć. Bill Gates nie skończył studiów, Beatlesi nie znali nut, itd. Często nauka w szkole jest przyjemniejsza, ale to zależy od psychiki. Ja np. wolę coś poczytam sam w domu, a uczelnia dała mi silnie w kość, co mogło być jedną z przyczyn psychozy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co to za wstyd mieć ojca rolnika? Ja bym nawet chciała. W ogóle lubię wieś, jako dziecko mieszkałam na wsi kilka lat. Nie miałam wprawdzie gospodarstwa ( rodzice byli nauczycielami) ale przebywała w tych klimatach. I strasznie zazdrością innym dzieciom. Zdaje sobie sprawę z tego, że praca taka jest ciężka, nie ma co do tego dwóch zdań. Ale i " plony" są. Wystarczy jadąc samochodem z miasta do miasta rozejrzeć się po wsiach. Co druga chałupa to lepsza. Niektóre to wręcz małe palacyki. Kiedyś tego nie było. No ale fakt -jesteśmy w UE, dotacje, najróżniejsze udogodnienia....trzeba tylko łeb na karku mieć i można żyć. Jak tu się wstydzić takiego ojca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypominam Magda pochodzi ze wsi,moja psycholog mieszka na wsi.Ale oglądałem kiedyś Rozmowy w Toku,była tam 16 latka.Ze wsi pod Krakowem i tak się wstydziła swego pochodzenia,że mówiła iż pochodzi z miasta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i też się wstydzę bo mocno denerwuje mnie powiedzenie "na wiochę" przyjadę, albo o kimś "wsiocha". Moim zdanie to źle świadczy o tej osoby, może ta osoba chce pokazać swoją wyższość, dowartościować. Moja reakcja jest nieadekwatna w sumie do jakieś głupoty co kto mówi. Ponosi mnie.

 

-- 28 lip 2014, 08:45 --

 

Nie jestem córką rolników tylko mój tata był leśnikiem stąd wieś, mama w mieście urodzona i wychowana.

Podziwiam pracowitość tutejszych. Mało kto się "oszczędza" kiedy od dziecka przyzwyczajony do ciężkiej pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×