Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
firewhisper

wszystko nie tak

Rekomendowane odpowiedzi

Siema,właśnie kończę liceum.Maturki już w maju,a co dalej? Czas wyjścia w szeroki,głośny świat..Problem leży w tym,że nie mam kompletnie żadnych planów na przyszłe życie..Dzisiaj mija kolejny dzień cały przesiedziany w domu.z prostego powodu-nie ma do kogo wyjść a samemu mi się nie chce,pomimo ładnej pogody.I ten schemat powtarza się co tydzień i zawsze zastanawiam się,co jest gorsze-czy szkoła,obcowanie z tymi wszystkimi ludźmi w których znajduję maxymalnie 10 znajomych i przebywanie w obecności dziewczyny którą kocham,ale nigdy nie gadamy w szkole bo zawsze siedzi z innymi ludźmi,nigdy sama nie podejdzie,nie zagada.

Nie mam żadnego doświadczenia w pracy,żadnych znajomości gdzieś poza tym toxycznym miastem z którego pragnę się wyrwać.Nie chcę iść na studia,w ogóle moim marzeniem jest podróżować i zobaczyć świat.

Tylko że znowu...Nie mam z kim tego nawet spróbować,a z drugiej strony sam się boję,boję się,że nie poradzę sobie z tym wszystkim.Nie mam zbyt dużo pieniędzy i mam mocno introwertyczny charakter,co oznacza,że ciężko rozmawia mi się z ludźmi.

Poza tym wiem,jak jest.Jeśli dostanę się na studia,to nie będą one zbyt dobre,bo nie mogę się zmusić do nauki(pomimo,że wszyscy mi mówią,że jestem inteligentny i sam to wiem)-ale jaki sens jest w takich studiach,skoro dadzą one tylko papierek o wykształceniu wyższym?A na dobre nie mam szans.poza tym trzeba wybrać jakiś kierunek-a ja nie mam najmniejszego,zielonego pojęcia co chciałbym ze sobą robić w przyszłości.Z drugiej strony bez studiów jest chyba jeszcze trudniej o pracę.

Poza tym nie mam zainteresowań,hobby.Do każdej rzeczy,którą zaczynałem robić(a próbowałem bardzo różnych rzeczy) po jakimś czasie,kilku próbach często,tracę motywację i ochotę i na tym się kończy.Często też mam takie 'dołki' w których nic mi się nie chce,a nawet jeśli się zabiorę za coś to nic nie wychodzi i często w tym okresie odseparowuję się od ludzi,zastanawiając się czy ktokolwiek w tym czasie się odezwie.przeważnie są to góra 2 osoby,któreś z moich koleżanek(przyjaciółki żadnej nie mam).W zasadzie nigdy,poza moją mega nadopiekuńczą matką,nie zależało nikomu na mnie i czuję się taki samotny.Chociaż ostatnio w końcu zacząłem się przyzwyczajać..

Do tego wszystkiego dochodzi problem z narkotykami,którymi skażone jest całe moje miasto i całe moje otoczenie,z którego próbuję się wyrwać od 2 lat.Bezskutecznie,jednak jako jedyny z wszystkich moich 'znajomych'(którzy pojawiają się przeważnie kiedy coś chcą) nie wciągnąłem się w to jakoś bardziej i udało mi się uniknąć twardych narkotyków,w które praktycznie wszyscy wokół się wciągnęli..co mnie przeraża.

Nie radzę sobie z życiem już od dawna..jedyna rzecz,która powstrzymuje mnie od samobójstwa to rodzice.

Każdy aspekt mojego życia nie jest pozytywny,nie potrafię znaleźć rzeczy,które by mnie cieszyły,dawały siłę do życia,motywację.Nie wiem już co robić,dlatego piszę tutaj..

pomocy.

Wybaczcie chaos,ale pisałem co 'ślina na język przyniosła'.Jeśli ktoś chce pogadać moje GG:1413210

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doszedłeś do wniosku, że świat nie jest takim jakim go sobie wyobrażałeś. Wszystko w co do tej pory wierzyłeś nie istnieje, nigdy tak naprawedę nie istniało. Tak, byłem tam.

 

Musisz przekwalifikować swoje oczekiwania, inaczej, iść przed siebie od nikogo niczego nie oczekując.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak, byłem tam.

Jak z tego wyszedłeś?jak Cię to zmieniło?

Tak,właśnie zamierzałem zrobić sobie rok przerwy,tylko że rodzice bardzo naciskają,żebym szedł na studia..Matka twierdzi,że jak teraz nie pójdę nigdzie to za rok tym bardziej.Poza tym trzeba jakoś się przez ten rok utrzymać.A z tego co patrzyłem bez doświadczenia,w moim wieku i jeszcze przez internet szczytem możliwości jest praca na zmywaku/przy taśmie/zbieraniu owoców..co jakoś nieszczególnie mi się widzi.

A może przemóc się i chociaż spróbować podróżować,o czym marzę..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak z tego wyszedłeś?jak Cię to zmieniło?

 

Nie mam uniwersalnego przepisu, natomiast w moim przypadku pomogło:

-charakter, nie należę do osób które nastawiłyby drugi policzek (delikatnie mówiąc). Gniew i chęć udowodnienia potrafi okazać się cenną motywacją

-dbanie o ciało, czyli dieta i regularny trening, zmuszanie się do różnej formy aktywności nawet jeśli to się wydaje głupie, po pewnym czasie zaczynasz powoli czuć różnicę

-miałem przyjaciółkę, która żyła według filozofii laveyańskiej. Później okazało się, że sporo znanych mi osób które szanowałem również przyznawało się do czerpania z tej filozofii. Nikt oczywiście się nie chwalił, bo to jest sprawa dość prywatna (jaka religię ktoś wyznaje, jaką filozofię ceni itd).

-...

-...w tym momencie mogłem zacząć przełamywać depresję i zacząć wszystko powoli akceptować, zmniejszać oczekiwania wobec ludzi. Uświadomiłem sobie, że ważne jest to co sam osiągnę, że ludzie to zawsze najsłabszy punkt: zawsze znajdzie się ktoś kto będzie nienawidzieć bo jestem lepszy w czymś od niego; że inni czynią tyle, na ile im pozwolisz.

 

Teraz jak ktoś mi wbija nóż w plecy, to nie narzekam,nie użalam się, nie przeżywam tego. To moja wina bo zostawiłem przestrzeń aby taki rozwój spraw mógł zaistnieć. Nadal jestem daleki od pełni szczęścia, niemniej najszczęśliwszy jaki kiedykolwiek byłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×