Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
ona30ona

tęsknota...

Rekomendowane odpowiedzi

Tęsknota i odrzucenie ...właśnie tak kochałam całym sercem i nagle z dnia na dzień bum...

Nie radzę sobie,depresja powaliła mnie na łopatki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ona30ona, witaj leczysz tą depresję?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nie leczę,od dzieciństwa mam nerwicę,czasem są nawroty,przeszłam już silną depresję z napadami paniki,nie leczyłam sie ,dałam rade dla moich dzieci...

Pół roku temu pojawił sie ktoś kto nas pokochał całym sercem,moje dziecko zyskało cudownego tatę,było jak w bajce...powinęła mu sie noga niestety,chciałam wybaczyć dla nas dla córki,on robi wszystko żebym go znienawidzilła...nie chce tak :(,płaczę od tygodnia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ona30ona, Moment skoro masz nerwice ,depresje to sama je zdiagnozowałaś sobie?Silną depresje nie leczyłaś i dałaś radę?nie lecząc się?mając dzieci jakoś to mało wiarygodne.Silne depresja powala z nóg człowiek nie jest sobie w stanie poradzić z niczym ,a co dopiero mając dzieci .Skoro tak żle się czujesz idż do lekarza specjalisty albo na terapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widocznie nie "całym sercem"....

robi wszystko zebys go znienawidzila?

moze wtedy będzie mu latwiej...

dla dzieci powinnaś sobie pomoc

żeby przestać płakać

cierpienie matki to straszny widok dla dziecka

 

 

Bajki są tylko w bajkach....

przykro mi :'(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdiagnozowana była w momencie kiedy miałam synka 5 miesiecznego(zespół depresyjno lękowy),chodziłam rok na terapie,byłam na uspokajaczach,bo nie chciałam odstawić synka od piersi....była to moja decyzja,choc lekarz przypisał mi coaxil jeśli dobrze pamiętam ,był to lek przeciw lękowy.Terapia pomagała choc wiadomo nie było łatwo,ale byłam silna dla synka. Przez dwa lata miałam dośc silne ataki paniki,nie wychodziłam z domu(terapeutów z 3 odwiedziłam)....straszne to było,ale było dla mnie wazniejsze to żeby karmić dziecko piersią...potem kolejna ciąża,dzieki niej ataki minęły,jakoś dawałam rade przez dwa lata,nawet wychodziłam z domu,w między czasie sie rozwiodłam i było dużo lepiej ,bo uwolniłam sie od tyrana. Gdy córka miała 2 lata weszłam w kolejny związek,jednak w gorszy,tłukł mnie w ciąży,psychika jakoś dawała rade,bo wiedziałam ,że muszę być silna dla dziecka,po urodzeniu pogodniłam gnoja,odżyłam...

Moja 3 ma obecnie 2 lata,pojawił sie ktoś kto dał nam nadzieje,cudowny wyjatkowy,pół roku bajki sielanaki,jak w bajce,moja młoda dla niego córeczką sie stała,widać ,ż była jego oczkiem w głowie....z dnia na dzien odszedł....widziałam go dwa dni temu prosiłam żeby z córką sie pożegnał...płakał.....nie rozumiem nie ogarniam ,nie mam na to wszystko siły :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ona30ona, Z tego co piszesz własciwie nie leczyłaś się,a te terapie długo trwały?czy tylko ''odwiedziłaś terapeutów?Moja rada idż na terapie ,pracuj nad sobą dla dobra własnego i dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam ale sie gubię

masz trójkę dzieci ?

dlaczego w kontekście ostatniego partnera mówisz tylko o córce?

tylko ona byla dla niego wazna?

 

to co napisze odkrywcze nie jest

we wszelkie związki nalezy wchodzic bardzo ostrożnie

a kiedy ma sie dzieci....male dzieci....

bardzo bardzo ostrożnie....

przykro mi to pisać...

ale pakujesz dzieciom bagaż ogromnych traum na cale życie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Starsze dzieci maja swojego tate,praktycznie na co dzień ,partner bardzo je lubił,odrabiał z nimi lekcje bawił sie wspólne wycieczki. Dla małej stał się tatą ,sam tego chciał ja pytałam wielokrotnie,bo przecież można nauczyć ją mówić do niego po imieniu,on jednak chciał być tatą. Nie byłam nigdy szczęśliwa,dlatego zaufałam,nie miałam powodu by nie ufać,mieszkamy obok,znam jego rodzinę jaki jest,pierwszy raz poczułam się szczęśliwa i że to jest własnie to.

 

Dzieci są i będą zawsze moim priorytetem i największą wartością,lecz także chciałam zaznać szczęścia...

 

Nie udało sie cóż...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ona30ona, masz za sobą spory bagaż warto by to uporządkować masz dzieci i jesteś za ich szczeście także odpowiedzialna .Także sama sobie musisz pomóc jesli chcesz coś zmienić na przyszłość.Jesli się kocha trezba pozwolić drugiej osobie odejść i zawsze pamietać że twoje wybory rzutuja na dzieci szczególnie jezeli chodzi o partnerów .Szczęsliwa mama to szczęsliwe dziecko .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak wiem....teraz głownie o terapii myślę,może to pomorze,mam taką nadzieje,bo uczucie pustki i beznadziejności mnie totalnie przytłacza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ona30ona, To życzę Ci powodzenia ! dasz radę jesteś silna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

pamiętaj, że musisz dać radę dla swoich dzieci, bo dla nich to Ty jesteś najważniejsza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×