Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ellwe

W jakis sposob rozmawiac z nadopiekuncza matka?

Rekomendowane odpowiedzi

Juz od dawna mialam pewne przeblyski odnosnie zbyt czestoch prob wplywania na moje zdanie i zycie ze strony mojej mamy i kilka razy probowalam sie jej przeciwstawiac, ale konczylo sie na tym, ze jak stawialam w koncu na swoim po prostu sie obrazala. Jednak dzisiaj podczas rozmowy z siostra doszlam do wniosku, ze troche mnie przerasta ta sytuacja i chcialabym w koncu sama decydowac o tym jak mam zyc i samodzielnie podejmowac decyzje bez ingerencji rodzicow, poniewaz jestem juz w takim wieku, w ktorym moim zdaniem nie mozna zyc ciagle z wyrzutami sumienia, ze nie zachowuje sie tak jakby ,,mamusia" tego chciala. Jednak chcialabym zrobic to w delikatny sposob, tak aby jej nie zranic.

Powiem w skrocie. Zbizam sie do 30, jestem mezatka, ale nadal widze wyraznie, ze moi rodzice a szczegolnie moja mam starja sie mnie w jakis sposob ,,szantazowac" abym postepowala w taki sposob jaki jej sie podoba. Wiem, ze nie chce dla mnie zle, jednak jej ingerencja w moje zycie moim zdaniem prekracza pewne granice.

Od kiedy pamietam moja mama zawsze byla nadopiekuncza. Do tego stopnia, ze kiedy bylam nastolatka i szlam do lekarza rodzinnego, mama wchodzila ze mna do gabinetu... Jestem kilka lat po slubie, mama mowi, masz miec dziecko, po 30 z pozno - masz miec teraz bo ja chce wnuka - dlaczego?? Bo wszystkie moje kolezanki maja. Masz kupic mieszkanie - teraz bo kolezanka powiedziala, ze cos tam.. Nie zmieniaj pracy, bo tutaj masz stabilizacje, nie wazne, ze zarabiasz grosze, masz umowe na stale, gdzie indzie mozesz nie miec...Rozumiem fakt, ze rodzicow martwia pewne sprawy. Jednak nie jest to delikatna sugestia lecz proba wywierania pewnej presji. Jakiekolwiek proby wytlumaczenia jej pewnych realiow mijaja sie z celem i koncza sie awantura lub obrazaniem z jej strony. Czasami nie odzywa sie, zebym poczula wyrzuty sumienia i sama w koncu sie odezwala i widze, ze odczuwa ogromna satysfakcje, kiedy powiem ,,tak mialas racje"

Wiem, ze moja mama nie chce zle, ale czasami odnosze wrazenie, ze traktuje mnie jak mala zagubiona dziewczynke, ktora nie poradzi sobie w zyciu i przez to ja sama czuje sie troche niepewnie. Pomijam juz takie drobnostki, w stylu nieustanne wygadywanie faktu zrobienia sobie tatuazu lub palenia papierosow (dodam, ze przez kilka lat bedac juz po slubie ukrywalam ten fakt przed rodzicami).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Juz od dawna mialam pewne przeblyski odnosnie zbyt czestoch prob wplywania na moje zdanie i zycie ze strony mojej mamy i kilka razy probowalam sie jej przeciwstawiac, ale konczylo sie na tym, ze jak stawialam w koncu na swoim po prostu sie obrazala. Jednak dzisiaj podczas rozmowy z siostra doszlam do wniosku, ze troche mnie przerasta ta sytuacja i chcialabym w koncu sama decydowac o tym jak mam zyc i samodzielnie podejmowac decyzje bez ingerencji rodzicow, poniewaz jestem juz w takim wieku, w ktorym moim zdaniem nie mozna zyc ciagle z wyrzutami sumienia, ze nie zachowuje sie tak jakby ,,mamusia" tego chciala. Jednak chcialabym zrobic to w delikatny sposob, tak aby jej nie zranic.

Powiem w skrocie. Zbizam sie do 30, jestem mezatka, ale nadal widze wyraznie, ze moi rodzice a szczegolnie moja mam starja sie mnie w jakis sposob ,,szantazowac" abym postepowala w taki sposob jaki jej sie podoba. Wiem, ze nie chce dla mnie zle, jednak jej ingerencja w moje zycie moim zdaniem prekracza pewne granice.

Od kiedy pamietam moja mama zawsze byla nadopiekuncza. Do tego stopnia, ze kiedy bylam nastolatka i szlam do lekarza rodzinnego, mama wchodzila ze mna do gabinetu... Jestem kilka lat po slubie, mama mowi, masz miec dziecko, po 30 z pozno - masz miec teraz bo ja chce wnuka - dlaczego?? Bo wszystkie moje kolezanki maja. Masz kupic mieszkanie - teraz bo kolezanka powiedziala, ze cos tam.. Nie zmieniaj pracy, bo tutaj masz stabilizacje, nie wazne, ze zarabiasz grosze, masz umowe na stale, gdzie indzie mozesz nie miec...Rozumiem fakt, ze rodzicow martwia pewne sprawy. Jednak nie jest to delikatna sugestia lecz proba wywierania pewnej presji. Jakiekolwiek proby wytlumaczenia jej pewnych realiow mijaja sie z celem i koncza sie awantura lub obrazaniem z jej strony. Czasami nie odzywa sie, zebym poczula wyrzuty sumienia i sama w koncu sie odezwala i widze, ze odczuwa ogromna satysfakcje, kiedy powiem ,,tak mialas racje"

Wiem, ze moja mama nie chce zle, ale czasami odnosze wrazenie, ze traktuje mnie jak mala zagubiona dziewczynke, ktora nie poradzi sobie w zyciu i przez to ja sama czuje sie troche niepewnie. Pomijam juz takie drobnostki, w stylu nieustanne wygadywanie faktu zrobienia sobie tatuazu lub palenia papierosow (dodam, ze przez kilka lat bedac juz po slubie ukrywalam ten fakt przed rodzicami).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ellwe myślisz, że to jest nadopiekuńczość? Mi to co opisałaś kojarzy się raczej z despotyczną matką, a nie z nadopiekuńczą... Z drugiej strony moja matka uważa, że jest nadopiekuńcza, ale zachowuje się zupełnie inaczej niż twoja. Tzn. ona traktuje mnie jakbym miała 2 latka, w miejscu publicznym wypowiada się za mnie, nigdy nie pozwalała mi dojść do słowa przy ludziach. Mówi za mnie, w taki sposób,że ludzie przyglądają mi się i sądzę, że zastanawiają nad tym czy jestem niepełnosprawna, czy może nie potrafię mówić, albo myśleć. Sądzę że mogą podejrzewać, że jestem upośledzona umysłowo, bo to naprawdę musi tak wyglądać kiedy stara baba, traktuje swoją dorosłą córkę jak małe dziecko i odpowiada za nią na pytania! Z moją nie da się rozmawiać, bo ona nie potrafi zmienić swojego zachowania, uważa, że to ja jestem chora. Szkoda gadać. Ogólnie jestem ciekawa jak rozwinie się wątek, jak widzicie kwestię nadopiekuńczości i jak leczycie z niej swoje matki? Mi się wydaje, że to nieuleczalne, tzn.matka powinna zauważyć swój własny błąd aby coś mogło się zmienić. Rozmowa choć wskazana, nie zawsze jest możliwa, bo są ludzie którzy mają alergię na prawdę. Chyba mnie poniosło. Pozdrawiam:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ellwe myślisz, że to jest nadopiekuńczość? Mi to co opisałaś kojarzy się raczej z despotyczną matką, a nie z nadopiekuńczą... Z drugiej strony moja matka uważa, że jest nadopiekuńcza, ale zachowuje się zupełnie inaczej niż twoja. Tzn. ona traktuje mnie jakbym miała 2 latka, w miejscu publicznym wypowiada się za mnie, nigdy nie pozwalała mi dojść do słowa przy ludziach. Mówi za mnie, w taki sposób,że ludzie przyglądają mi się i sądzę, że zastanawiają nad tym czy jestem niepełnosprawna, czy może nie potrafię mówić, albo myśleć. Sądzę że mogą podejrzewać, że jestem upośledzona umysłowo, bo to naprawdę musi tak wyglądać kiedy stara baba, traktuje swoją dorosłą córkę jak małe dziecko i odpowiada za nią na pytania! Z moją nie da się rozmawiać, bo ona nie potrafi zmienić swojego zachowania, uważa, że to ja jestem chora. Szkoda gadać. Ogólnie jestem ciekawa jak rozwinie się wątek, jak widzicie kwestię nadopiekuńczości i jak leczycie z niej swoje matki? Mi się wydaje, że to nieuleczalne, tzn.matka powinna zauważyć swój własny błąd aby coś mogło się zmienić. Rozmowa choć wskazana, nie zawsze jest możliwa, bo są ludzie którzy mają alergię na prawdę. Chyba mnie poniosło. Pozdrawiam:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lenka30, Mnie też bardzo ciekawi, jak ludzie radzą sobie w takich sytuacjach:) Ja mam niestety dodatkowy problem. Otóż czasem myślę, że to po prostu ja dokonuję takich głupich i nieprzemyślanych wyborów i może rzeczywiście powinnam postępować tak jak chce moja mama...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lenka30, Mnie też bardzo ciekawi, jak ludzie radzą sobie w takich sytuacjach:) Ja mam niestety dodatkowy problem. Otóż czasem myślę, że to po prostu ja dokonuję takich głupich i nieprzemyślanych wyborów i może rzeczywiście powinnam postępować tak jak chce moja mama...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mi się wydaje, że to nieuleczalne, tzn.matka powinna zauważyć swój własny błąd aby coś mogło się zmienić. Rozmowa choć wskazana, nie zawsze jest możliwa, bo są ludzie którzy mają alergię na prawdę. Chyba mnie poniosło. Pozdrawiam:-)

Zachwalane przez nowoczesną psychologię mówienie otwarcie o swoich uczuciach nie działa, jeżeli się wie, że na 100% będzie to odebrane jako atak i skontrowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mi się wydaje, że to nieuleczalne, tzn.matka powinna zauważyć swój własny błąd aby coś mogło się zmienić. Rozmowa choć wskazana, nie zawsze jest możliwa, bo są ludzie którzy mają alergię na prawdę. Chyba mnie poniosło. Pozdrawiam:-)

Zachwalane przez nowoczesną psychologię mówienie otwarcie o swoich uczuciach nie działa, jeżeli się wie, że na 100% będzie to odebrane jako atak i skontrowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vi vi racja... kiedyś usłyszałam dobrą radę żebym rozmawiała z tymi co rozumieją czy coś w tym stylu...Początkowo wydawało mi się to świetną radą, ale potem zaczęłam zauważać, że stosując się do tej rady musiałabym spędzić resztę życia w milczeniu.

W tym wypadku łatwiej pisać co nie działa niż co działa:-)

Ellwe wydajesz mi się taka delikatna i taktowna... ja myśląc o rodzicach tracę cierpliwość, staram się ich zrozumieć, ale łatwo się unoszę. Już nie myślę,że powinnam postępować tak jak chce moja matka, bo wieloletnie próby spełniania jej oczekiwań nie powiodły się. Nie udało mi się być taką jak dzieci jej koleżanek, a dodatkowo straciłam dużo zdrowia. Teraz gdy myślę o tym jak postąpić?, czy dobrze robię?, czy to właściwa droga? ufam sobie, myślę o swoim zdrowiu. Chcę jeszcze pożyć i pobyć sobą:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vi vi racja... kiedyś usłyszałam dobrą radę żebym rozmawiała z tymi co rozumieją czy coś w tym stylu...Początkowo wydawało mi się to świetną radą, ale potem zaczęłam zauważać, że stosując się do tej rady musiałabym spędzić resztę życia w milczeniu.

W tym wypadku łatwiej pisać co nie działa niż co działa:-)

Ellwe wydajesz mi się taka delikatna i taktowna... ja myśląc o rodzicach tracę cierpliwość, staram się ich zrozumieć, ale łatwo się unoszę. Już nie myślę,że powinnam postępować tak jak chce moja matka, bo wieloletnie próby spełniania jej oczekiwań nie powiodły się. Nie udało mi się być taką jak dzieci jej koleżanek, a dodatkowo straciłam dużo zdrowia. Teraz gdy myślę o tym jak postąpić?, czy dobrze robię?, czy to właściwa droga? ufam sobie, myślę o swoim zdrowiu. Chcę jeszcze pożyć i pobyć sobą:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jakiekolwiek proby wytlumaczenia jej pewnych realiow mijaja sie z celem i koncza sie awantura lub obrazaniem z jej strony. Czasami nie odzywa sie, zebym poczula wyrzuty sumienia i sama w koncu sie odezwala i widze, ze odczuwa ogromna satysfakcje, kiedy powiem ,,tak mialas racje"

Wiem, ze moja mama nie chce zle, ale czasami odnosze wrazenie, ze traktuje mnie jak mala zagubiona dziewczynke, ktora nie poradzi sobie w zyciu i przez to ja sama czuje sie troche niepewnie. Pomijam juz takie drobnostki, w stylu nieustanne wygadywanie faktu zrobienia sobie tatuazu lub palenia papierosow (dodam, ze przez kilka lat bedac juz po slubie ukrywalam ten fakt przed rodzicami).

To nie jest żadna nadopiekuńczosć, tylko despotyzm i patologiczna kontrola. Jesli sie nie udaje jej przeprowadzic, matka zatruwa Ci życie gadaniem, zeby się odegrać :? działa wg siebie z dobrych pobudek, jak chęć chronienia Cie i miłośc rodzicielska... ale dojrzali, mądrzy rodzice pozwalaja tez swojemu dziecku na samodzielnośc i uczenie sie na własnych błedach.

Z własnego doświadczenia wiem, ze strasznie trudno wywikłac się z takiej sytuacji, kiedy rodzic emocjonalnie jest na poziomie kilkulatka /obrażanie się, szantaże, zaborczosć to imho zachowanie rozpieszczonego dzieciaka / pomaga chyba tylko konsekwencja i jasne stawianie granic. Mogą jednak skutkowac zerwaniem kontaktu lub jego duzym schłodzeniem - może wybuchnąc prawdziwa wojna "kto kogo przetrzyma".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to ciekawe, nie? Niby może komuś przeszkadzać, że rodzice go/ją traktują jak dziecko, a potem uświadamiamy sobie, że to tak na prawdę oni są emocjonalnie "jeszcze malutcy".

Porzucam wszelką nadzieję. I nic, absolutnie nic mi nie daje świadomość, że cała rodzina na depresji, nerwicy i PDST wyrosła. Nie da się już nauczyć normalnie reagować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eliwe, podpisuje sie pod Bittersweet pod Lenka tez. Kazdy ma wlasna sciezke zyciowa. Rodzic swiadomy doprowadza dziecko do doroslosci po czym moze tylko byc a nie ingerowac w jego zycie. Czesto rodzice spelniaja sie w zyciu dzieci i manipuluja nimi(tak, manipuluja) swiadomie lub nie by sobie zrobic dobrze. Tez uwazam,ze powinnas stanowczo mowic co myslisz i jak chcesz postapic nawet jesli mam sie obrazi. To jest Twoje zycie, ona swoje juz przezyla. Wiem,ze nielatwo robic cos wbrew rodzicom bo zawsze, niezaleznie od wieku, potrzebna jest nam ich akcptacja-wtedy lepiej sie zyje. Ale niestety jestescie dwiema roznymi osobami i nie macie takich samych gustow, smakow, pogladow, spostrzezen. Mozesz bardzo grzecznie, kiedys w rozmowie, powiedziec np. o jakiejs Twojej decyzji, podkreslajac,ze zdajesz sobie sprawe,ze mama moze sie z tym niezgadzac, w zwiazku z tym przykro Ci,ze nie ma do Ciebie zaufania i nieakcpetuje Twoich wyborow.

Moja mam ma calkiem inny gust niz ja i oczywiscie stosowala go dopoki bylam dzieckiem. Kiedy doroslam komentowala uczesanie czy ubior przez pryzmat wlasnego gustu (calkowicie normalna rzecz) ale ja jej kiedys pwiedzialam: mamo, Ty lubisz fredzelki a ja ich nie znosze-mam inny gust. Koniec. Widze po minie kiedy cos jej sie nie podoba ale to nie dla niej chodze do fryzjera czy ubieram sie. Wiem,ze do niektorych osob dociera , do innych nie. Sprobuj byc stanowcza i ABSOLUTNIE nie dopuszczaj do siebie,ze to z Toba cos nie tak bo w tym momencie tanczysz jak mama zagra i jestes kukielka w jej teatrzyku. JESTES IDEALNA TAKA JAKA JESTES a to,ze nie pasuje to do wyobrazen i percepcji Twojej mamy to juz inna bajka. Sprobuj jej powiedziec o tym jak manipuluje Toba, jak wpedza Cie w niepewnosc-jesli oczywiscie uznasz,ze ma to sens i moze cos zmienic. Moj ojciec nie potrafi pojac pewnych rzeczy i nie ma co z nim dyskutowac. Robie swoje, czasem kiedy probuje mnie ukluc odbijam pileczke zartem, ktory zamyka mu usta.

Wazne bys przestala mame usprawiedliwac,ze nie chce zle dla Ciebie. Pewnie,ze nie chce zle ale to nie jest tutaj najwazniejsze-nie chce Cie ranic ale Cie rani. Bron sie wiec :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sprobuj jej powiedziec o tym jak manipuluje Toba, jak wpedza Cie w niepewnosc-jesli oczywiscie uznasz,ze ma to sens i moze cos zmienic.

 

Perplessa, doladnie tak jak mowisz. Ja przez caly czas tkwie w niepewnosci, boje sie podejmowac jakiekolwiek decyzje. Zamierzam zmienic w najblizszym czasie prace na teoretycznie lepsza. Tylko, ze jak wiadomo nowa praca wiaze sie z ryzykiem i okresem probnym. Jestem pewna z jednej strony swoich mozliwosci, z drugiej jednak boje sie, bo czuje ze jesli mi sie nie uda to uslysze: ,,widzisz mowilam Ci, zeby togo nie robic, teraz zostalas z niczym..." Nawet jeszcze jej o tym nie mowilam bo wiem ze uslysze: ,,a po co? tutaj masz pewnosc... A jak ci sie tam nie uda to..." Rzadko kiedy slysze ,,dasz rade, uda ci sie" a jesli nie to trzeba probowac...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Zycie to nurt, nie staw. To ciagly ruch, to podroz. Jezeli w srodku czujesz,ze chcesz zmienic prace to jest to najlepsza decyzja, ktory wychodzi z Ciebie. Jesli dziecko chce sie nauczyc chodzic to upada, inaczej nie nauczy sie. Jezeli podejmujemy decyzje to ponosimy tez tego konsekwencje. Zalozmy,ze Ci sie nie uda-co wg mnie w ogole nie wchodzi w gre-ale to bylby Twoj "upadek", Twoje doswiadczenie. Nie trzeba bac sie niepowodzen bo to sa lekcje. Nie mow mamie, rob swoje. Dowie sie w odpowiednim momencie by nie zapeszyc :) Wiem,ze dasz rade!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ellwe ja również mam nadopiekuńcza matkę. matka od zawsze we wszystkim mnie wyręczała, wmawiając mi, że jestem za słaba, za krucha, itp. żeby coś zrobić. oczywiście mówiła, że robi to z wielkiej miłości do mnie. nawet jak błagałam ją, żeby w końcu się zmieniła, dalej utrzymywała, że ona to tylko z miłości do mnie robi i kompletnie nie rozumie o co mi chodzi. efekt jest taki, że mam nerwicę, nie wierzę w siebie, wszystkiego się boję. do niedawna miałam do tego ogromne poczucie winy, że jestem wściekła na matkę, która jest przecież taka dobra i się mi poświęca.

na szczęście w końcu zrozumiałam, że to co robi matka nie ma nic wspólnego z miłością. bo skoro wyraźnie mówię jej, że czegoś nie chce a ona to robi, to znaczy, że nie dba o mnie tylko o siebie. jej postawa jest egoistyczna. do tego manipuluje mna i wpędza w poczucie winy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ellwe, no niestety..musisz sie zaczac zachowywac jak dorosla bo inaczej matka bedzie Cie nadal traktowac jak dziecko ktore ma ja sluchac. Jedyne co mi przychodzi do glowy to asertywne stawianie granic.Moja matka tez probowala dlugo kierowac moim zyciem a ja bylam zbyt delikatna by postawic jasno granice. W sumie dopiero po terapii mi sie udalo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Manipulacja. Olac, robic swoje, ignorowac. Bywa, ze tego typu kobiety nigdy nie zrozumieja, ze kontrolowanie zycia swoich dzieci nikomu nie wyjdzie na zdrowie.

Moja matke poinformowalam, ze wychodze za maz za mojego chlopaka. Mialam 28 lat, mieszkalam oddzielnie. A ona na to: Powinnas mnie chyba zapytac o zgode? Szok!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×