Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, żyję na skraju załamania..

jakiś miesiąc temu rozstałem się z dziewczyną, niby tylko ponad pół roku, ale był to pierwszy tak poważny związek, no i pierwszy raz czułem, że naprawdę kocham.. Zerwaliśmy bo ostatni miesiąc się "nie dogadywaliśmy", mówila że kocha ale sprzeczki ją męczą, że chyba nie nadaje się do związków... Teraz od osób trzecich dowiaduję się że gdy z nią rozmawiają to mowi otwarcie że teraz czuje się swobodnie, że jest młoda i nie potrzebuje "małżeństw". Strasznie mnie to zraniło bo wcale jej nie ograniczałem, zwyczajnie interesowałem się kim jest np. gość z którym gadała (bez pretensji), albo jak było na imprezie na której była sama z koleżankami... Wiem że nie byłem jej obojętny przez cały czas, ale wydaje mi się że pomyliła zauroczenie z miłoscią - zauroczenie minęło, a po nim nie zostało nic, po prostu jak gdyby nigdy nic stwierdziła że jest młoda i woli się "bawić"... Najgorsze jest to że nie mogę przestać o niej myśleć, nawet w zwykłych rozmowach z kobietami uderzają mnie myśli "to nie to samo, z nią rozumiałem się bez słów..". Pomimo tego że otwarcie mowi ze to definitywny koniec, to mam głupią nadzieje że jak odezwę się za jakis czas to może obudzi sie w niej to co czuła na samym początku, coś odświeży.. Bo byłem też jej pierwszym chłopakiem którego tak "wprowadziła" w swoje życie (zapoznanie z rodzina itd.). Proszę o jakieś rady, bo boję się że sprawdzi się powiedzenie "facet kocha tylko raz".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proszę o jakieś rady, bo boję się że sprawdzi się powiedzenie "facet kocha tylko raz".

Perwsze slysze. Przezywasz mocniej bo to pierwszy zwiazek. Minie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

roger123, To pierwszy poważny twój związek więc przezywasz go bardzo intensywnie ,daj sobie czas pomyśl że świat jest pełen wspaniałych dziewczyn gdzieś czeka ta ..a póki co pomyśl nad tym czego ten związek krótki Cię nauczył?Masz jakieś hobby,może sport?to wspaniale relaksuje pomaga znajdż sobie zajęcie aby nie myśleć za dużo i bądż pomiędzy ludżmi nie alienuj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

roger123, może trzeba poza zaletami osoby, która opuściła, zobaczyć również jej wady, a tych zdaje się jest kilka...zdejmij różowe okulary i zmierz się z faktami...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wszyscy mi powtarzają że to osoba która nie przywiązuje sie do ludzi, że niewarta skoro wybrała "luźne" życie... no i jestem swiadom tych wad, ale i tak pewnie przyjąłbym ja z otwartymi ramionami.. na dodatek że nie jestem typem który wyznaje "nie ta to inna", jak kocham to na zabój. Moje życie opiera się na sporcie, w ten sposób się sobą zainteresowaliśmy, ale teraz mam kontuzje. No i właśnie - mieliśmy wspólną pasje, a teraz nagle jej sie odwidziało i ciągnie ją na imprezy.. Ale zrezygnować z miłości dla takiego czegoś to nieporozumienia, dlatego uważam że pomyliła zauroczenie z miłością. Bo na początku była cudowna, angażowała się i była mną zafascynowana, tak jak ja nią.

Może i są na świecie inne kobiety, ale wszystkie przyrównuję do niej... a nieskromnie mówiąc na brak powodzenie nie narzekam... Niestety Ona to samo i adoratorów w tej chwili ma pełno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
że sprawdzi się powiedzenie "facet kocha tylko raz".

 

Nie wiem skąd wyciągnąłeś to powiedzenie, również pierwsze słyszę. Chłopczyk i dziewczynka mogą się zakochiwać ile razy im się podoba lub też raczej na ile im wystarczy wytrzymałości psychicznej.

Poza tym sprawdza się powiedzenie, że "czas leczy rany".

A w kwestii powrotu do niej, zaczęcia wszystkiego od nowa... Hm, myślę, że sprawdzą się rady mojego starszego brata, który ma znacznie większą eksperiencję z płcią ładniejszą, a które usłyszałem po zakończeniu mojego drugiego związku. Mianowicie - jeśli naprawdę chcesz, żeby do Ciebie wróciła - zostaw ją. Nie dzwoń, nie smsuj, nie pisz, nie pokazuj w żaden sposób, że Ci zależy. Potem, po rozsądnym czasie, na przykład po pół roku, umów się z nią na kawę czy piwo. I zacznij na świeżo, acz ona musi widzieć, że pozbierałeś się już po niej i żyje Ci się świetnie. Jeśli tak to rozegrasz, to może to zadziałać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, dziękuję, dziękuję. To u nas rodzinne :lol: . Żartuje :)

Aczkolwiek muszę powiedzieć, że z jego rady nie skorzystałem i tym sposobem "cieszę się" od roku statusem singla.

roger123 o podobnym problemie, w podobny sposób rozwiązanym traktuje "Wielki Gatsby", facet czekał na nią 5 lat, jeśli mnie pamięć nie myli. Ona była co prawda dzieciatą mężatką po tylu latach, co oczywiście komplikuje sprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

roger123, wiem banalne jest to co powiem ale jedynym lekarstwem jest czas... Facet kocha tylko raz? Bzdura. Ja wyznaję zasadę, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Jeśli ktoś raz mnie zlał ciepłym moczem i stwierdził, że coś jest ważniejsze , jeśli okłamie, zdradzi, to koniec i kropka. Czy boli? Boli cholernie ale taką mam już naturę, że 2. podejścia nie robię. Z tego co piszesz dziewczyna nie jest dojrzała i słusznie zauważyłeś: pomyliła miłość z zauroczeniem. Pierwsza miłość, pozostaje ostatnią raz na milion przypadków. Ja się z takim przypadkiem nie spotkałam... Ochłoń, daj sobie czas, a tej dziewczynie daj imprezować. Ja bym na powroty nie liczyła. I na moim miejscu duma by mi na to nie pozwoliła. Jak ktoś raz mówi nie, to nie. Narzucać się nie mam zamiaru, mimo, że boli i łzy leją się strumieniami... :bezradny:

 

-- 26 lut 2014, 21:35 --

 

roger123, wiem banalne jest to co powiem ale jedynym lekarstwem jest czas... Facet kocha tylko raz? Bzdura. Ja wyznaję zasadę, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Jeśli ktoś raz mnie zlał ciepłym moczem i stwierdził, że coś jest ważniejsze , jeśli okłamie, zdradzi, to koniec i kropka. Czy boli? Boli cholernie ale taką mam już naturę, że 2. podejścia nie robię. Z tego co piszesz dziewczyna nie jest dojrzała i słusznie zauważyłeś: pomyliła miłość z zauroczeniem. Pierwsza miłość, pozostaje ostatnią raz na milion przypadków. Ja się z takim przypadkiem nie spotkałam... Ochłoń, daj sobie czas, a tej dziewczynie daj imprezować. Ja bym na powroty nie liczyła. I na moim miejscu duma by mi na to nie pozwoliła. Jak ktoś raz mówi nie, to nie. Narzucać się nie mam zamiaru, mimo, że boli i łzy leją się strumieniami... :bezradny:

 

Polecam przesłuchanie piosenki pod moim podpisem. Wykonanie takie se ale tekst idealnie pasuje do Twojej sytuacji. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to jest właśnie to, mamy po 20 lat i ja chyba trochę za poważnie podchodzę do zwiazków, Ona za luźno.. Ale nie lubię zmian, szczerze to jakby wszystko było dobrze, to nie czułbym potrzeby szukania dalej "tej jedynej". Chyba nie dorosła do związku, bo u niej na początku było BUM i wielka miłość, później coraz mnie zaangażowania, a mnie to przychodziło z czasem, na początku podchodziłem z dystansem i wkręcałem się coraz bardziej, aż w koncu jak świata poza nią nie widziałem to taki numer...

Miałem zamiar wysłać jej kwiaty w dzień kobiet, nie odzywać się, nie pokazywac, po prostu wysłać dając do zrozumienia ze to ode mnie. Czy może lepiej TOTALNIE olać ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychotropka`89, to mamy tak samo. Tez nie lubie odgrzewanych kotletow aczkolwiek niektorym sie to sprawdza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. T o t a l n i e olać. Żadnych podchodów. Kobiety nie znoszą słabości u partnerów/przyszłych partnerów. Przynajmniej te o które warto zabiegać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

roger123, Olać ciepłym moczem, tak jak Ona Ciebie. Masz 20 lat i jeszcze niejedna miłość przed Tobą, zapewniam. :D Szanuj się i NIE dawaj sobą pomiatać. Bo ona będzie rozpowiadać po koleżkach jaki to frajer-pompka jesteś. Sorry, za mocne słowa ale takie jest moje zdanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

coś w tym jest, jak na początku właśnie byłem ostrożny i nie dawałem do zrozumienia że AŻ TAK mi zależy, to jakoś jej samej bardziej zależało.. dopiero jak sie wkręciłem i to zauważyła to wyluzowała i tak jakby odpuściła sobie zaangażowanie.

Ehh, chyba zbyt wrażliwy jestem... Co się dzieje z tymi ludźmi, co to za życie gdy wybiera się imprezy zamiast osoby którą się RZEKOMO kochało

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

roger123, raczej 90% ludzi to przezylo. Ja tez, powiem Ci ze to mija i mozna kochac inna osoba inaczej,pełniej i z WZAJEMNOŚCIĄ którego takiego uczucia Tobie życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam nadzieje że mija, bo boje się że pomimo tego że poznam kiedyś kogoś nowego, to i tak będę ją miał gdzieś w sercu... Bo w tej chwili to brakuje mi nawet rzeczy które mnie irytowały (np. dojeżdżanie do niej autobusem)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

roger123, Czas leczy rany uwierz potem będzie już tylko lepiej .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

roger123, jakaś tam część Twojego serca będzie z nią, to normalne. Macie wspomnienia, itd. Ale w tym nie ma noc złego. Każdy ma wspomnienia, ale póki co musisz się zdystansować do tej dziewczyny. Ona odeszła po paru miesiącach, a pomyśl co musi czuć osoba od której odchodzi ktoś po 2, 5, 10 latach. Wiem, że to słaba pociecha ale nic innego nie pozostało...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

roger123 po rozstaniu żyje się ciężko. Ja przez rozstanie zaczęłam leczyć się psychiatrycznie. Ale dzisiaj wiem, że to nie samo rozstanie powodowało we mnie te wszystkie uczucia, tylko skrajnie niska samoocena i wypracowane we mnie przez matke poczucie winy za wszystko. Dzisiaj patrze na to wszystko zupełnie inaczej. Gdyby nie te wydarzenia do dzisiaj żyłabym w poczuciu winy i chorej, emocjonalnej więzi z matką, nadal uważałabym się goowno, wszystko kręciłoby się tylko wokół cierpienia i idealizacji każdego człowieka, który by się do mnie zbliżył, dewaluacji swojej osoby, pomniejszaniu znaczenia swoich potrzeb i obarczaniu siebie wina za błędy innych. Każde rozstanie boli. I to jest dobry ból dopóki nie ma znamion patologii. Cierpimy bo było nam dobrze z daną osobą, ale wiedząc, że jesteśmy coś warci widzimy jakieś jutro. Ja swojego jutra nie widziałam, przez pare lat było mi wszystko jedno co się stanie. Teraz pewnie nie rozumiesz o czym mówię, ale to w sumie nic dziwnego. Każdy musi przejść przez ten okres "żałoby", tęsknoty za ukochaną osobą, to normalne. Najważniejsze to wciąż myśleć o jutrze, a w przeszłości widzieć tylko fajne wspomnienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

roger123, koorwa nie mogę się powstrzymać..Ziom przeczytaj ze zrozumieniem :mrgreen:

1-Pierwszym z etapów zapominania o byłej jest zrozumienie, że to co was łączyło to nie była miłość!

Byłeś od tej kobiety przyzwyczajony, nie dopuszczałeś myśli, że „inne też mają”. Masa zalet, które jej przypisywałeś to tylko Twoja jebana iluzja. Jeżeli ta panna była by taka cudowna, jebnęła by Ci taki numer? Kazała by ci w miły lub nie miły sposób wypierdalać z jej życia? Otóż odpowiedź jest prosta: NIE!

2-Zerwij kontakt z dziewczyną, pewnie nadal masz jej numer gadu, telefonu, stanika i rozwarcia piz*y. Po cholerę Ci to? Chcesz się przekonać czy ona żyje to przeglądaj czasem nekrologi w gazecie to się dowiesz. Jej numer jest Ci nie potrzebny, w tym momencie wyjeb go! Pewnie mówisz teraz do siebie: „Nie będę kasował jej numeru, bo jeżeli do mnie napisze/zadzwoni nie będę wiedział kto to”. Po ch*j Ci takie podejście do sprawy? Czy numer do woźnego z podstawówki też masz w telefonie? Bo chcesz wiedzieć, że to właśnie on do Ciebie dzwoni? Nie! Także jej numeru też nie potrzebujesz.

3-Zapewne podczas trwania waszego „związku” trochę zaniedbałeś swoje kontakty ze znajomymi. Więc pomyśl ku*wa co robiłeś, gdy nie byłeś z nią w związku. Chodziłeś z Tomkiem i Romkiem na piwo? To zadzwoń do nich i się ustaw. Twoje życie towarzyskie było dosyć rozwinięte? To ku*wa idź w piątek i sobotę na dyskotekę!

4-Wcześniej poznawałeś jakieś dziewczyny, teraz też to rób! Nie ma lepszego lekarstwa na zapomnienie o byłej jak „zdobywanie” nowych, lepszych panienek. I nie pie*dol mi w tej chwili pod nosem, że takich nie ma. Jeżeli tego nie pojąłeś odsyłam do punktu numer 1...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja rozumiem wszystkie te rady, ale chyba faktycznie za mało czasu minęło żeby mi przeszło.

macieywwa, Jakbyś czytał mi w myślach z tym numerem ;d wiem że chore, no ale cóż..

MalaMi1001, Z tą samooceną też się zgadza, nie wiem czemu, ale jak byłem w związku to często byłem "na celowniku", a nawet dostawałem jednoznaczne propozycje, a teraz to jakby mnie nie było. Chyba że sobie dopowiadam..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

roger123, Zapomnieć o byłej na początku nie jest łatwo, zwłaszcza jeśli była to Twoja pierwsza miłość. Lecz z czasem będziesz zauważał, że Ona nie jest ideałem. Pomyśl sobie, że właśnie ją ktoś posuwa! Wkurwiło Cię to? Oczywiście. Ona nie ma skrupułów, także Ty również masz na nią wyjebane! „Tego kwiatu jest pół światu”. Gwarantuję Ci, że jeżeli zrozumiesz to, o czym tu napisałem, to Twój kolejny związek będzie o wiele mocniejszy!

Ja dla własnego zdrowia psychicznego mam zerowy kontakt z kazda byłą. Za długo byliśmy razem, uczucie było szczere, szczególnie jak związek przetrwał tę granicę 2-3 lat, to jest to inna para kaloszy. Mnie bolała najbardziej nie strata kobiety, partnerki ile strata przyjaciółki i kumpeli. Nie da się być z kimś kilka lat i nie znać się na wylot, potrafić rozmawiać na każdy temat..

Moim zdaniem najłatwiej i najszybciej sie zapomina o byłej kiedy człowiek gdzieś wewnętrznie zrozumie to ze pewien etap w jego życiu się kończy, ze to juz przeszłość, ze tak miało byc. Tylko wazne jest aby to zrozumieć tak szczerze i nie oszukiwac samego siebie. Cos się skończyło - coś sie rozpoczyna. Głowa do gory...

 

Moja babcia mawiała: co czyje ma byc to bedzie. Jakis ukryty sens w tym jednak jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
w podobny sposób rozwiązanym traktuje "Wielki Gatsby", facet czekał na nią 5 lat, jeśli mnie pamięć nie myli. Ona była co prawda dzieciatą mężatką po tylu latach, co oczywiście komplikuje sprawę.

 

Nie i biedak skończył jak skończył, nawet na jego pogrzeb nie przyszła skubana;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×