Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

WitOjci.wczoraj myślałem że się pochlastam, teraz już wiem ,e jestem uzależniony od tego forum. Wybawienim będzie praca.

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry Spamowaaaa! :papa:

 

Wczoraj był Pan Technik i wreszcie naprawił mi neta, a tu koopa, jakiś błąd na forum.

No ale widzę wszystko już hula i jesteście. :smile:

U mnie dziś na razie słonecznie i ciepło, aż odzwyczajona za ciepło się ubrałam na poranny spacer z futrzakiem.

A tak to szukam czegoś do porobienia co dałoby mi przyjemność, ale póki co bezskutecznie. Nic mnie nie kręci. No może kręci się, ale łezka w oku...Po prostu trzeba przewegetować.

 

Co do samotności - nie wiem jak Wy, ale ja widzę co najmniej dwa rodzaje - wynikające z faktycznego braku osób bliskich i drugie wynikające z ogromnego wewnętrznego poczucia osamotnienia pomimo obecności innych osób w otoczeniu, nawet życzliwych i wspierających. Mam wrażenie, że temu drugiemu trudniej zaradzić...

 

Miłej niedzieli!

 

cyklopka, Świetny pomysł z avkiem! Jak zawsze. :smile:

Kochana moja, pewnie nie jest to pocieszające, ale chyba każda zmiana generuje lęk. I jakby wydaje się naturalne, że z lekka Cię telepie. Mocno ściskam i życzę łagodnej transformacji!

 

mhrps, Ale że niby to taki niuniek ten lęk? :shock:;) No jakoś zawsze bardziej mi się przerażająco objawia. :P

 

C&S, Wiele "głupot" pomaga na zasadzie placebo. Dopóki to nie jest niebezpieczne dla zdrowia i życia, to niech ludzie sobie szukają swoich sposobów... :bezradny:

Wydaje mi się, że bycie bardzo pragmatycznym tak bardzo utrudnia życie... Czyż nie łatwiej wierzyć w ... tu wpisz, co Ci pomaga. :roll:

 

neon, Tia, Arbeit macht frei... ;) Jak dziś Twój nastrój?

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada, u mnie trochę przeciwny biegun jak u ciebie. Mam remisje, taka trochę chadową, ale to nie ten poziom. Wszystko daje mi przyjemność, nawet sama egzystencjia, świadomość, zniknęły gdzieś troski, przeszłość iprzyszlosc, jest pięknie, mógłby w tym stanie pozostać do końca swoich dni. Dziękuję za te dni, ale zastanawiam się jakim tym razem przekleństwem odpłaci mi życie za to błogosławieństwo. Niestety nie ma nic za darmo na tym padole.

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry! :papa:

 

Tęskno i pusto jak forum "zdycha" na jakiś czas. :mhm: Jeszcze dzisiaj rano miałam Error! i bardzo kwaśną minę z tego powodu. To jest na pewno uzależnienie, ale w miarę bezpieczne. :D

 

Słonecznie, ale dość chłodno dzisiaj. Wybrałam się w króciutkim rękawku i nie było mi zbyt przyjemnie, raczej rześko.

Dalej mnie bolą ramiona, łopatki i kołysze na boki, ale jakoś się ratuję i mobilizuję przed całkowitym rozpadnięciem na części.

Zamówiłam sobie w necie (w piątek) materac nawierzchniowy na kanapę ze specjalnej pianki - chcę poprawić komfort spania i sprawić radość i ulgę kręgosłupowi. Może odwdzięczy się mniejszymi dolegliwościami, oby! Czekam więc na przesyłkę.

Jutro znowu do pracy trzeba się potoczyć... :bezradny:

 

kosmostrada, masz rację, że samotność ma dwa oblicza i to drugie jest chyba gorsze do zaakceptowania, trudniejsze, mimo sprzyjających nam osób.

Tulam Cię Kochana, bo widzę, że masz łzawy nastrój. A może porządny płacz by przyniósł ulgę? Wyrzuć te złe emocje z siebie...

Jutro nowy tydzień, nowe nadzieje i trzeba wierzyć, że będą lepsze dni i tego się trzymaj! :angel: A może kawusia w pół-słoneczku poprawi nastrój?

 

cyklopka, chyba wszyscy tak reagujemy lękowo na nowe wydarzenia i inny, nowy rytm dnia, nowe otoczenie... ale to mija, oswoisz się, polubisz! :D

 

neon, nie chlastaj się, już jesteśmy znowu. A praca jest dobra na wszystko. :D

 

tosia_j, JERZY62, Ḍryāgan, miłej niedzieli :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

C&S, Wiele "głupot" pomaga na zasadzie placebo. Dopóki to nie jest niebezpieczne dla zdrowia i życia, to niech ludzie sobie szukają swoich sposobów... :bezradny:

Wydaje mi się, że bycie bardzo pragmatycznym tak bardzo utrudnia życie... Czyż nie łatwiej wierzyć w ... tu wpisz, co Ci pomaga. :roll:

 

Takie pseudo leczenie właśnie zagraża życiu i zdrowiu, bo zamiast skierować się w stronę fachowej medycyny, ktoś z dolegliwością udaję się do takiegoż szarlatana. Przez takie działania nadal umierają ludzie.

 

Od dziecka fascynowało mnie to co boskie i nieznane. Wiele lat siedziałem w okultyzmie, ezoteryce, parapsychologi i ogólnie pojętej wszelkiej paranauce. To wszystko to wierutne bzdury, które winny być sukcesywnie wypleniane z życia ludzkiego i przestrzeni społecznej.

 

Moim zdaniem pragmatyzm wcale nie utrudnia życia, a daje odpowiednie ku niemu przygotowanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele lat siedziałem w okultyzmie, ezoteryce, parapsychologi i ogólnie pojętej wszelkiej paranauce. To wszystko to wierutne bzdury, które winny być sukcesywnie wypleniane z życia ludzkiego i przestrzeni społecznej.

I z tym się absolutnie zgadzam! Ale człowiek to takie zwierzę, że dopóki sam nie spróbuje na własnej skórze jakichś "nowości ku zdrowotności" - to ima się wszystkiego, aż wreszcie zwątpi lub pogorszy swój stan.

Można wspomóc się ziołolecznictwem, medycyną naturalną, oczyszczaniem i odkwaszaniem organizmu - to jest bliższe medycynie konwencjonalnej i bezpieczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mirunia, widzę was, jesteście, ja żyję !!!! ;):D

 

Mi bliżej do poglądu kosmostrady, wszystko jest dla ludzi byle z rozsądkiem do tego odchodzic. Okultyzm i mistycyzm to raczej styl życia niż sposób na zdrowie, zresztą tymi praktykami powinni zajmować się ludzie zdrowi umyslowo i fizycznie.

 

Są bioenergoterapeuci którzy podchodzą do tego zdroworozsądkowo. Jak Józef slonecki prowadzący bioslone, w którym fundamentem jest zdrowe odżywianie. Ostatni mnie ten człowiek zadziwił bo od lat znałem jego stronę o zdrowym żywieniu i jakie ono ma dla nas znaczenie. Ale zdobył on już taka popularność że dało mu to chyba jakaś siłę żeby się ujawnić. Zaczął więc pisać artykuły o wampirach energetycznych, duszach itp.

 

Ostatni przeczytąlem jego artykuł o murze mentalnym który budujemy podwieszone wokół nas, i który nas chroni od wpływu na poziomie podswiadomym. Wypróbowałem i mi pomaga. Jak ktoś zainteresowany odsyłam do strony

Bioslone.pl

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można wspomóc się ziołolecznictwem, medycyną naturalną, oczyszczaniem i odkwaszaniem organizmu - to jest bliższe medycynie konwencjonalnej i bezpieczne.

Bo w jedzeniu, szczególnie w roślinach są składniki potrzebne nam, kiedyś była to wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie, obecnie naukowcy muszą ją odkrywać ponownie :great: (Chociaż przypominam, że strychnina też jest naturalna :twisted: ).

 

Jeśli chodzi o medycynę alternatywną, to ona nie ma za wiele wspólnego z naturą, albo się opiera na pseudonaukowych teoriach, których prawidła przyrody w żaden sposób nie potwierdzają, albo na zjawiskach nadprzyrodzonych (nadnaturalnych). Czyli albo nie ma prawa działać, albo działają tu diabły. A opętanie robi różnicę. Ja w to wierzę.

 

A prywatne doświadczenia mistyczne mogą być albo zjawiskiem duchowym, albo wytworem umysłu. Albo może się to trochę pomieszać.

 

No ale możemy przeskoczyć na jakiś lżejszy temat :papa:

 

Wiecie, chciałabym się już cieszyć życiem, bo mam ku temu wyraźne powody, ale jestem jeszcze lekko wstrząśnięta zmianami.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tosia_j, Chętnie przejmę informację na temat skutecznej podpórki, bo miałam i drewniane, i metalowe i jak się książki przewalały, tak się przewalają... :bezradny:

 

mirunia, Dziękuję Kochana! Nic nie działa, taki dzień...

Dobrze Cię widzieć, choć szkoda, że nadal zmagasz się z upierdliwościami. :( Dzielnie robisz swoje mimo tego.

Zakwaszenie organizmu jest uważane za mit. :P

 

C&S, No dobrze, więc na czym się w tej sytuacji opierać ( bo oparcie i rytuały są nam potrzebne do funkcjonowania, taka natura ludzka)? Bo rozumiem, że będziemy restrykcyjni i nie że chodzenie do bioenergoterapeuty jest be, a do kościoła jest si? Co zostaje? Nauka? Idąc do tzw. lekarza ile razy trafiasz na w gruncie rzeczy na szarlatana? Ile badań naukowych jest błędnych, rozmyślnie lub przypadkowo z błędu ludzkiego? Ile leków bardziej szkodzi niż pomaga? W co wierzyć? W swój rozsądek? Czy mogę ufać swojej ocenie i opierać tylko na swojej wiedzy?

 

neon, No właśnie, co to znaczy z rozsądkiem podchodzić?

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyklopka, Dla mnie to jest lżejszy temat niż rozpatrywanie mojego zgomlenia... ;)

Dobrze, że chłopaki w pracy, nikt nie musi tego oglądać.

Lubię poznawać poglądy innych, ale fakt, nie wszyscy muszą. :smile:

 

Co do zmiany. Bardzo mi się spodobały pewne podejścia, może też Cię wesprą. Otóż wydaje się błędnym, a na pewno jest frustrujące podejście, że musimy tkwić w jednej emocji, upraszczając - albo radość, albo smutek. A przecież jak najbardziej naturalnym jest w związku z określoną sytuacją odczuwać jednocześnie kilka. Masz prawo być teraz i szczęśliwa i jednocześnie wstrząśnięta, niespokojna, zalękniona. Pytanie której emocji poświęcisz więcej uwagi. ;)

Druga rzecz zmiana , nawet na lepsze, jest pożegnaniem można być smutnym i niespokojnym, zmiana jest czymś nowym i znów mamy prawo do niepokoju w związku z wyjściem ze strefy komfortu.

Te emocje "brzydkie" kojarzą się z byciem słabym, a przecież to nieprawda.

 

Idę zrobić sobie kawy. Na szczęście daleko nie mam. ;)

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lubię poznawać poglądy innych, ale fakt, nie wszyscy muszą. :smile:

Ano, ja na tyle poważnie traktuję i naukę, i religię, że zawsze chętnie i z przekonaniem się dzielę tym, jak ja widzę te sprawy w kontekście, dajmy na to, zdrowia psychicznego i naszego nastawienia do świata.

 

Masz prawo być teraz i szczęśliwa i jednocześnie wstrząśnięta, niespokojna, zalękniona. Pytanie której emocji poświęcisz więcej uwagi. ;)

Na szczęście pierwsze lęki już ze mnie schodzą.

 

Druga rzecz zmiana , nawet na lepsze, jest pożegnaniem można być smutnym i niespokojnym, zmiana jest czymś nowym i znów mamy prawo do niepokoju w związku z wyjściem ze strefy komfortu.

Przez pewien czas moją strefą komfortu było bycie singielką i zarabianie bardzo małych pieniążków, więc trochę musi poboleć zanim na prawdę zaufam i się zadomowię w nowej sytuacji :mhm:

 

Idę zrobić sobie kawy. Na szczęście daleko nie mam. ;)

Kupiłam świeże Tchibo.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo rozumiem, że będziemy restrykcyjni i nie że chodzenie do bioenergoterapeuty jest be, a do kościoła jest si?

Kościół bardzo często zapraszał do siebie bioenergoterapeutów i organizował spotkania i seanse bioenergo. Np. słynny Stanisław Nardelli:

http://uzdrowiciele.blogspot.com/2013/11/stanislaw-nardelli-uzdrowiciel.html (Bardzo ciekawy artykuł).

lub Harris, Ojciec Andrzej Klimuszko i wielu innych. Kościół tego nie negował.

Sama byłam na takim spotkaniu z Panem Nardellim w moim mieście, na placu przed kościołem, żeby skorzystało jak najwięcej ludzi.

Wierzę w siłę biopola i jego skuteczność.

 

Byłam na spacerku z koleżanką i trafiłyśmy na imprezę miejską Piknik Rodzinny - ogrom ludzi, dzieci, malowanki, tańce, muzyka i śpiewy na żywo... ale było tak głośno, że po 15min. uciekłyśmy jak najdalej, gdzie pieprz rośnie. Czy nie można trochę ciszej tej muzy zrobić, żeby we łbie nie huczało? :shock::twisted:

Nawet nie słyszałyśmy się nawzajem. :hide: Wolę świergot ptaków, nawet zwykłej wrony na gałęzi... :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×