Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

Davin, Mam podejrzenia że proponujesz mi piwko, bo to sikacz okrutny jest, a nie z dobroci serca. :twisted: Nie rozdawaj pochopnie, bo kolejne zaczynają coraz lepiej wchodzic. ;)

 

Z Tobą to bym się podzielił nawet świetnym piwkiem a tu liczyłem na pomoc bo czym dalej tym gorzej. :mrgreen:

 

Wypiłbym sobie jakiegoś wynalazka. Niestety jestem po piwie i do auta nie wsiąde. :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wypij absynt

psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Davin, Mam podejrzenia że proponujesz mi piwko, bo to sikacz okrutny jest, a nie z dobroci serca. :twisted: Nie rozdawaj pochopnie, bo kolejne zaczynają coraz lepiej wchodzic. ;)

 

Z Tobą to bym się podzielił nawet świetnym piwkiem a tu liczyłem na pomoc bo czym dalej tym gorzej. :mrgreen:

 

Wypiłbym sobie jakiegoś wynalazka. Niestety jestem po piwie i do auta nie wsiąde. :bezradny:

 

Ty sie wez do roboty a poza tym ja mam kluczyki do czarnej strzaly przy sobie :mrgreen:

 

Jol ewrybady :)

Lieb's oder lass es, alles dazwischendrin gibt's nicht

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieboszczyk, a ty mój mocz. ;)

takich znajdziesz 85% na sex kamerki tylko by lizali cipki zamiast fundować bilety lotnicze do Keflaviku

psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pipek mówię na niego jak się zezłoszczę, nazywa się bardzo męsko... ;) ma również ksywy na inne humory, po moim ostatnim wysłaniu mensza do apteki jest kolejna - "pantoprazol" - podobno bardzo do niego pasuje... :hide:

 

:roll::roll: , wszystko fajnie, tylko niech piesek nie nabawi się jakichś zaburzeń tożsamości na starość! Przecież to oszaleć można będąc raz pipkiem, raz pantoprazolem, raz całkiem innym włochaczem. :hide:

 

Taki senny dzień, ech. Wystarczyło na chwilę położyć łeb na mymłonie i od razu człowiek zapadł w letarg.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Taki senny dzień, ech. Wystarczyło na chwilę położyć łeb na mymłonie i od razu człowiek zapadł w letarg.

bo smród mymłona działa jak choloform.co sie dziwić?bakteriami też można się naćpać unoszącymi się z mymłona dlatego jest przyjemnie-jak obuchem w łeb.

psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śnił mi się dzisiaj Ciechan Miodowy.

 

Po zajęciach poszłam na spotkanie fanklubu, mimo zmęczenia, miałam po drodze, usiadłam sobie za stołem, żeby się nie przepychać, kupiłam sobie Ciechana, strefa bezpieczeństwa, słucham prelekcji, jest fajnie, siedzimy.

 

Kilka osób wyszło, ładny kolega pyta, czemu koło niego nie usiądę. No to się przesiadłam, siedzimy. Debata na temat rozwoju spotkań, zgłosiłam się do prezentacji w przyszłym miesiącu, skrytykowałam drugi fanklub, wszyscy się ze mną zgodzili i mnie słuchali. Szkoda, że nie wtedy, kiedy mnie drugi fanklub zjechał na forum.

 

Paczę na ładnego kolegę, łapię, że kątem oka paczy. No i inaczej siedzi, ramię oparte na oparciu w moją stronę, stopy zwrócone, trochę nachylony, no wiecie, wszystkie takie gesty i pozycje pozytywnie interpretowane w psychologii. Gesty lustrzane i oboje mieliśmy dżinsowe koszule.

 

A potem były kalambury, wstydziłam się, ale dałam się kolegom namówić. Była kupa śmiechu.

 

Idę się położyć, bo mam dziwne uczucie w stopach i duszności (nie idzie powiecze nosem).

 

A na pożegnanie dałam rękę i mówię, że odezwę się w sprawie ksiąek, a on na to: "Czekam". Nie poznaję kolegi.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×