Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Travis89

Konflikt wewnętrzny/blokada przed zmianą

Rekomendowane odpowiedzi

Podłożem problemu jest u mnie głęboki wewnętrzny konflikt. Kiedyś postanowiłem sobie, że nie będę dokonywał zmian tak długo, jak długo będę w stanie bez zmian wytrzymać. I to stwarza pewien problem: konsekwentne trzymanie się tej zasady oznacza, że tylko bardzo silne cierpienie jest w stanie skłonić mnie do wprowadzenia zmian w swoim zachowaniu.

Jednakże nie do końca podoba mi się ta sytuacja. Jest we mnie część, która chciałaby dokonywać zmian po to, aby było lepiej lub po to, aby uniknąć przyszłego cierpienia. Nazwijmy tę część bohaterem pozytywnym. To nie są powody zgodne z zasadą, że tylko silne cierpienie może być powodem do zmian i dlatego tutaj następuje konflikt.

 

Aby to obejść, bohater pozytywny musiałby dokonać zamachu stanu (robiłem to już chyba kilka razy, a co najmniej raz). Ponieważ jednak nie posiada odpowiedniej siły, działa jedynie za pomocą sabotażu. Słabość bohatera pozytywnego bierze się stąd, że zamach stanu miałby poważne konsekwencje dla mojej osobowości - a przed czymś takim blokuje mnie właśnie zasada o niezmienianiu się (z wyjątkiem skrajnych okoliczności).

 

Na ogół jestem bardzo surowo zdyscyplinowany, więc bohater pozytywny ma mocno utrudnione zadanie. Nie jestem jednak przez cały czas obecny i świadomy. Chwile nieświadomości to doskonała okazja dla bohatera pozytywnego, żeby popchnąć sprawę do przodu i postąpić pochopniej niż by to wynikało z sytuacji.

 

Pod wpływem cierpienia zostały dodane nowe zasady (choć być może bohater pozytywny maczał w tym palce, przez co zasady te mogły zostać dodane pochopnie lub stać się nadmiarowe), które pozwalają podejmować działania ZANIM nastąpi cierpienie. Wyczuwam w sobie odpowiednie napięcie i wtedy mogę działać.

 

Na przykład budzę się rano (załóżmy, że jest to dzień, w którym mogę wstać o dowolnej porze). I podejmuję decyzję, czy już wstać, czy jeszcze poczekać. Jeśli jeszcze poleżę, to będę bardziej wypoczęty i zrelaksowany. Ale też nie mogę przesadzać, bo w pewnym momencie zaczyna się rodzić frustracja. Gdy jest ona wystarczająco silna, zazwyczaj wstaję.

Z drugiej strony, naczytałem się pewnego rodzaju książek, które piszą o akceptacji tego, co jest. O tym, że jeśli zaakceptuję chwilę obecną, to decyzja którą podejmę też będzie lepsza. Dlatego czasem, mimo tej frustracji, nie wstaję. Podobno jeśli będę leżał w stanie akceptacji, to wstanę "samoczynnie", więc czekam na ten moment. Ale ten moment nie nadchodzi. Być może dlatego, że nie jestem w stanie akceptacji, lecz ciągle czekam aż wstanę. Musiałbym więc pogodzić się z tym, że być może nigdy nie wstanę. Ale obawiam się, że gdybym się z tym pogodził, to mógłbym tak leżeć do końca życia (na przykład śmierci z pragnienia). W końcu jestem człowiekiem dość wytrwałym.

 

Wiem, że piszę może trochę chaotycznie i przeplatam ze sobą kilka wątków, ale nie jest mi łatwo to wszystko opisać - tym bardziej, że nie spotkałem się nigdzie z opisem jakiegoś wystarczająco podobnego przypadku, abym mógł powiedzieć: "Och, a więc jednak nie jestem jedyną osobą na świecie, która tak ma.". Myślałem, że być może to nerwica natręctw, ale znalazłem dużo różnic. Podobnie z osobowością anankastyczną i osobowością psychasteniczną. Czytałem też na temat konfliktów wewnętrznych, ale znajdowałem jedynie artykuły o konfliktach typu: "Chcę zjeść ciastko, bo mi smakuje, ale z drugiej strony nie chcę, bo chcę być szczupły". A moja sytuacja jest jednak trochę bardziej skomplikowana.

 

Inny przykład - wysłać SMSa już teraz, czy jeszcze poczekać, aż się w miarę możliwości upewnię co do tej decyzji. Aż poczuję wystarczająco silną frustrację - wówczas będę w miarę możliwości uważał, że nie miałem wyjścia i dzięki temu nie będę odczuwał później dyskomfortu związanego z tym, że nie wiem, czy dobrze zrobiłem wysyłając tę wiadomość. Napięcie jest silne...ale może poczekam jeszcze chwilę...dobra, wysyłam. I teraz myślę, że jednak może postąpiłem zbyt pochopnie. Chyba jednak za wcześnie - gdybym jeszcze chwilę poczekał, to frustracja miałaby wystarczający poziom. Teraz czuję żal - dobra, następnym razem dłużej się wstrzymam.

 

Albo wciągnęła mnie pewna gra i nie podoba mi się to, jaki ma to na mnie wpływ. Bohater pozytywny chciałby to porzucić, ale do tego potrzebne byłoby zwiększenie siły pewnej części mnie, którą nazwę tutaj "rozumem". Jeśli jednak wzmocnię tę siłę, to zajdą poważne zmiany w mojej osobowości, a nie posiadam wystarczających przesłanek, by takie zmiany móc wprowadzić. Bohater pozytywny widzi jednak, że źle się to skończy. Próbuje mi więc wmówić, że jeśli nie dokonam teraz zamachu stanu, to sytuacja będzie nie do zniesienia. Ale w sumie nie przekonuje mnie w wystarczającym stopniu. Będzie źle, ale nie aż tak, żeby nie dało się tego znieść. Być może wówczas będę cierpiał już na tyle, że będę chciał wprowadzić zmiany. Jednak bohater pozytywny nie chce tego cierpienia. To jest mój aktualny konflikt wewnętrzny.

 

Jeszcze inny przykład - konflikt dotyczący tego, czy pomyśleć o czymś, czy nie. Działa tu ten sam mechanizm, co wcześniej. Potrzebuję wyczuć odpowiednie napięcie, aby dać sobie pozwolenie na pomyślenie o czymś. Bo inaczej będę mógł uważać, że pomyślałem o tym zbyt pochopnie, przez co - reakcją łańcuchową - może dojść do poważnych zmian w mojej osobowości, a to było by niezgodne ze wspomnianą przeze mnie wcześniej meta-zasadą.

 

Bardzo skrupulatnie zatem sam siebie kontroluję. Czy ktoś może wie coś na temat tego, co może mi być? Czy ktoś potrafi mnie zrozumieć? Czy ktoś potrafi mi coś mądrego doradzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Travis. Ustalanie pewnych reguł w swoim życiu typu "Tak postanawiam i tak będzie" jest często nieskuteczne. Oczywiście powinniśmy się trzymać pozytywnych wartości, natomiast, jeśli chodzi o decydowanie na temat różnych rzeczy to trzeba indywidualnie podchodzić do sprawy. To co spostrzegłem: Wydaje mi się, że wahasz się przy rzeczach niekoniecznie istotnych. Czy wstać teraz? Czy za chwilę? Wyśle tego smsa a może poczekam? Najlepszym sposobem na pozbycie się takich rzeczy będzie szybsza decyzja. Człowiek czasem się myli, tego nie ominiesz, nawet jak będziesz się cały dzień zastanawiał nad smsem. To coś takiego jak wchodzisz do sklepu i nie wiesz czy masz ochotę na pepsi czy fante. Wybierz pierwsze lepsze nie przejmuj się tym. Z czasem będziesz lepiej wiedział co jest dla Ciebie dobre i decyzję zaczną być lepsze. A tak w ogóle, interesujesz się może filozofią?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Podłożem problemu jest u mnie głęboki wewnętrzny konflikt. Kiedyś postanowiłem sobie, że nie będę dokonywał zmian tak długo, jak długo będę w stanie bez zmian wytrzymać. I to stwarza pewien problem: konsekwentne trzymanie się tej zasady oznacza, że tylko bardzo silne cierpienie jest w stanie skłonić mnie do wprowadzenia zmian w swoim zachowaniu.

Jednakże nie do końca podoba mi się ta sytuacja. Jest we mnie część, która chciałaby dokonywać zmian po to, aby było lepiej lub po to, aby uniknąć przyszłego cierpienia. Nazwijmy tę część bohaterem pozytywnym. To nie są powody zgodne z zasadą, że tylko silne cierpienie może być powodem do zmian i dlatego tutaj następuje konflikt.

 

Aby to obejść, bohater pozytywny musiałby dokonać zamachu stanu (robiłem to już chyba kilka razy, a co najmniej raz). Ponieważ jednak nie posiada odpowiedniej siły, działa jedynie za pomocą sabotażu. Słabość bohatera pozytywnego bierze się stąd, że zamach stanu miałby poważne konsekwencje dla mojej osobowości - a przed czymś takim blokuje mnie właśnie zasada o niezmienianiu się (z wyjątkiem skrajnych okoliczności).

 

Ależ to ująłeś :D No właśnie tak samo jest w moim przypadku, aż jestem ciekaw (tak samo jak Ty) wypowiedzi innych towarzyszy niedoli z tego forum na ten temat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Travis89, wydaje mi się, że wszystko chcesz mieć pod kontrolą. Ale nie możesz sam siebie kontrolować na każdym kroku, bo to powoduje frustrację, a ta złe samopoczucie, etc.

Trudność w podejmowaniu decyzji, nawet tych najprostszych, wynika z nerwicy.

 

Ludzki umysł często zawiera w sobie absurdalne sprzeczności. Te wewnętrzne konflikty są znacznym utrudnieniem na drodze do osiągania naszych celów. Na szczęście - podświadome części (wewnętrzny krytyk, wewnętrzne dziecko i mędrzec), z których jedna może pragnąć zjedzenia kawałka pysznego tortu, a inna woli stracić kilka kilogramów - mogą być zintegrowane w celu rozwiązania takiej sprzeczności.

Integracja części pozwala pozbyć się wielu wewnętrznych rozterek i wątpliwości. Ucinając sobie pogawędkę ze swoją podświadomością możesz dojść do porozumienia z częściami, a dzięki temu osiągniesz wewnętrzną spójność, zmienisz swoje emocje i wyzwolisz energię do działania.

 

Należałoby popracować nad tym, by na nowo zespolić wszystkie wewnętrzne części w jedną zintegrowaną całość.

Pomocna może być metoda integracji części, która opiera się na dokonywaniu wewnętrznych negocjacji.

Za każdym razem, gdy odkryjesz w sobie jakiś wewnętrzny konflikt, wykonujesz kolejne kroki tej metody.

Ja pracowałam w ten sposób nad zintegrowaniem podświadomych części i uważam, że jest to bardzo pomocna metoda.

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ależ to ująłeś :D No właśnie tak samo jest w moim przypadku, aż jestem ciekaw (tak samo jak Ty) wypowiedzi innych towarzyszy niedoli z tego forum na ten temat
Wow, nie może być! Nie mów mi, że masz tak samo jak ja - to już by nas było na świecie 2 :D

 

Witaj Travis. Ustalanie pewnych reguł w swoim życiu typu "Tak postanawiam i tak będzie" jest często nieskuteczne.
Cóż...w moim przypadku jest to jednak dość skuteczne. Postanawiałem sobie pewne rzeczy i otoczenie było pod wielkim wrażeniem efektów i tego, że potrafię sobie coś postanowić i konsekwentnie się tego trzymać.

 

To co spostrzegłem: Wydaje mi się, że wahasz się przy rzeczach niekoniecznie istotnych.
Podejmowana decyzja tworzy precedens i wzmacnia którąś z sił we mnie. Albo tą, która przemawia za wstaniem wcześniej, albo tą, która przemawia za poczekaniem. A ten zmieniony rozkład sił będzie miał znaczenie także później, przy podejmowaniu ważniejszych decyzji. Tak wynika z moich obserwacji, analiz i retrospekcji.

 

Czy wstać teraz? Czy za chwilę? Wyśle tego smsa a może poczekam? Najlepszym sposobem na pozbycie się takich rzeczy będzie szybsza decyzja. Człowiek czasem się myli, tego nie ominiesz, nawet jak będziesz się cały dzień zastanawiał nad smsem. To coś takiego jak wchodzisz do sklepu i nie wiesz czy masz ochotę na pepsi czy fante. Wybierz pierwsze lepsze nie przejmuj się tym. Z czasem będziesz lepiej wiedział co jest dla Ciebie dobre i decyzję zaczną być lepsze.
Jeśli poczekam, aż będzie we mnie wystarczająco wysokie napięcie, to wówczas będę miał dużo mniejsze wątpliwości po fakcie i w związku z tym będę odczuwał dużo mniejszy dyskomfort.

 

A tak w ogóle, interesujesz się może filozofią?
W takim sensie, że obserwuję i analizuję swoje zachowania, to tak. Ale nie czytuję tekstów Platona, Arystotelesa, Kanta, czy innych filozofów (choć oczywiście z jakimiś fragmentami zdarzyło mi się spotkać). Bardziej interesuję się duchowością i psychologią.

 

Travis89, wydaje mi się, że wszystko chcesz mieć pod kontrolą. Ale nie możesz sam siebie kontrolować na każdym kroku, bo to powoduje frustrację, a ta złe samopoczucie, etc.

Trudność w podejmowaniu decyzji, nawet tych najprostszych, wynika z nerwicy.

Z tego, co czytałem, nerwica bazuje na lęku. Znam uczucie lęku i wydaje mi się, że potrafię określić, kiedy ono występuje, a kiedy nie. Wydaje mi się, że przy podejmowaniu decyzji takiego lęku nie ma. Co najwyżej niepokój, jeśli - w swoim mniemaniu - zbyt pochopnie podejmuję decyzję, co do której uważam, że może mieć znaczący wpływ na moją przyszłość.

 

Ucinając sobie pogawędkę ze swoją podświadomością możesz dojść do porozumienia z częściami, a dzięki temu osiągniesz wewnętrzną spójność, zmienisz swoje emocje i wyzwolisz energię do działania.
Wydaje mi się, że właśnie takim porozumieniem jest wstrzymywanie działania, aż odnajdę w sobie odpowiednio wysoki poziom napięcia wewnętrznego... Nie za bardzo wiem też jak konkretnie mógłbym zastosować tę metodę w mojej sytuacji.

 

Natomiast ostatnio doszedłem do pewnego wniosku - chodzi mi o to, że nie chcę później odczuwać dyskomfortu związanego z poczuciem, że "mogłem postąpić inaczej". Teoretycznie skoro postąpiłem tak, jak postąpiłem, to znaczy, że suma powodów przemawiających za jedną decyzją przeważyła nad sumą powodów, przemawiających za drugą decyzją. W praktyce jednak w takim spojrzeniu na sprawę przeszkadza mi to, że jestem katolikiem, a Kościół Katolicki głosi wiarę w "wolną wolę".

 

Najbardziej jednak raziło mnie, jeśli nie potrafiłem po fakcie zrozumieć, dlaczego postąpiłem tak, a nie inaczej. Być może dlatego, że pragnę wierzyć, że wszystko we mnie zmierza w dobrą stronę, a gdyby pojawił się jakiś czynnik, którego nie rozumiem, to nie mogę wiedzieć, czy wynika on z rozwoju czy z ewentualnego regresu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Innymi słowy czekasz na napięcie, żeby nie czuć dyskomfortu np gdybyś wybrał źle? Czyli w pierwszym przypadku = kosztuje Cie to czas + napięcie. A w drugim: masz więcej czasu + dyskomfort.

 

Precedens przy podejmowaniu decyzji jest istotny, ale przykłady jakie podałeś czyli "wstać z łóżka teraz czy zaraz" albo "napiszę tego smsa już, albo trochę poczekam" odnoszą się do sytuacji, które nie powinny mieć wysokiego priorytetu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Travis89, No jest nas Dwóch :D

 

kamysto i Kika7, Jestem pod mega wrażeniem, spodziewałem się smęcenia, a tu świetne wpisy :brawo: Są bardzo dobrze ujęte i bardzo trafne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Innymi słowy czekasz na napięcie, żeby nie czuć dyskomfortu np gdybyś wybrał źle?
Prawie. Dyskomfort nie musi oznaczać że wybrałem "źle". Dyskomfort może oznaczać, że podjąłem decyzję w swoim mniemaniu "zbyt pochopnie".

 

Czyli w pierwszym przypadku = kosztuje Cie to czas + napięcie. A w drugim: masz więcej czasu + dyskomfort.
Hmm...wcale nie aż tak dużo znowu więcej czasu i długo trwający dyskomfort. Plus przekonanie, żeby następnym razem dłużej się wstrzymać, skoro uważam, że obecnie postąpiłem zbyt pochopnie.

 

Precedens przy podejmowaniu decyzji jest istotny, ale przykłady jakie podałeś czyli "wstać z łóżka teraz czy zaraz" albo "napiszę tego smsa już, albo trochę poczekam" odnoszą się do sytuacji, które nie powinny mieć wysokiego priorytetu.
Dlaczego nie powinny mieć wysokiego priorytetu? Jeśli zrobię to za wcześnie lub za późno, to się przeprogramuję i potem przy istotniejszych decyzjach będę widział: "No tak, teraz takie zachowanie jest dla mnie bardziej naturalne niż wcześniej, ponieważ za wcześnie/za późno wysłałem tego smsa. Już nigdy się nie dowiem, jak moje życie by się potoczyło, gdybym tak nie zrobił.". Plus widzę poważne konsekwencje, do jakich może doprowadzić wysłanie tego SMSa. Gdybym choć miał wystarczającą pewność przy wysyłaniu...ale tak mogą nachodzić mnie wątpliwości, że jeszcze może bym zmienił zdanie, gdybym trochę poczekał?

Wysłałem SMSa, przez co spotkałem się z kolegą, przez co poruszył on pewien temat, przez co zacząłem bardziej o pewnej kwestii myśleć (a nie wiem, czy to dobrze) i to wpłynęło na moje dalsze postępowanie (a nie wiem, czy to dobrze).

Albo wysłałem SMSa, przez co spotkałem się z pewną dziewczyną, przez co zmieniło się nastawienie mojego umysłu do niej (a nie wiem, czy to dobrze). Itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego nie powinny mieć wysokiego priorytetu? Jeśli zrobię to za wcześnie lub za późno, to się przeprogramuję i potem przy istotniejszych decyzjach będę widział: "No tak, teraz takie zachowanie jest dla mnie bardziej naturalne niż wcześniej, ponieważ za wcześnie/za późno wysłałem tego smsa. Już nigdy się nie dowiem, jak moje życie by się potoczyło, gdybym tak nie zrobił.". Plus widzę poważne konsekwencje, do jakich może doprowadzić wysłanie tego SMSa. Gdybym choć miał wystarczającą pewność przy wysyłaniu...ale tak mogą nachodzić mnie wątpliwości, że jeszcze może bym zmienił zdanie, gdybym trochę poczekał?

Wysłałem SMSa, przez co spotkałem się z kolegą, przez co poruszył on pewien temat, przez co zacząłem bardziej o pewnej kwestii myśleć (a nie wiem, czy to dobrze) i to wpłynęło na moje dalsze postępowanie (a nie wiem, czy to dobrze).

Albo wysłałem SMSa, przez co spotkałem się z pewną dziewczyną, przez co zmieniło się nastawienie mojego umysłu do niej (a nie wiem, czy to dobrze). Itp.

 

Ja nie twierdzę, że nie trzeba o tym decydować. Ja uważam, że tego typu decyzje nie powinny mieć na Ciebie tak emocjonalnego wpływu.

 

Jedno to wysłanie smsa, a drugie to kwestia o czym sms jest. Możesz dostać smsa, który porusza sprawę filozoficzną i nigdy nie będziesz znał odpowiedzi na niego. :)

 

A tak w ogóle ustalenie precedensu w takiej sprawie jak wstawanie z łóżka może równie dobrze zaszkodzić. Ustalisz, że warto podnieść się po 5 minutach od budzika, ponieważ na to wskazał Twój precedens. Po czym na drugi dzień w łóżku myślałeś nad bardzo istotną sprawą i przez to, że musiałeś już wstawać (bo ponoć to było lepsze) o tym zapomniałeś, a mogło mieć to pozytywny wpływ na ciebie. Trzeba być elastycznym, każda sprawa w życiu potrafi być zupełnie inna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję wsztstkim za odpowiedzi w tym temacie. Trochę mi się już od tego czasu w głowie poukładało i doszedłem do innego opziomu rozumienia.

 

-- 23 cze 2014, 00:02 --

 

Ależ to ująłeś :D No właśnie tak samo jest w moim przypadku, aż jestem ciekaw (tak samo jak Ty) wypowiedzi innych towarzyszy niedoli z tego forum na ten temat

 

Dla osób, które zaciekawił mój temat - dzisiaj jestem już mądrzejszy i wiem trochę więcej. Odsyłam do następujących zagadnień:

 

- Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne typu "just right" (just right obsession-compulsion disorder)

- Not Just Right Experiences

- Highly Sensitive Person

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×