Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LINA

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Rekomendowane odpowiedzi

7 minut temu, Roza00 napisał:

@zakazana88 jeżeli uważasz, że rezonans się pomylił, lekarze się mylą i nie możesz uwierzyć, że to po prostu tkanka tłuszczowa to nie wiem, czy coś Cię przekona... Ja też mam takie zgrubienie pod kolanem i jak je wymacałam to non stop je czułam, bolało mnie, przeszkadzało... Jak o nim zapomniałam, to nic mi już ze strony tego zgrubienia nie dolega. Naprawdę, mało miałaś przykładów co robi z Tobą Twoja psychika? Byłaś przekonana, że masz raka jelita, zegnalas się z życiem przez guza mozgu... Teraz wymacalas to zgrubienie i wkraczasz w etap, gdzie badania i lekarze już Cię nie przekonują.... Uwierz, że Ty naprawdę jesteś zdrowa fizycznie. 

Wiem, że to głupie tylko to przeszkadza mi w chodzeniu eeeh i ciągle o tym przez to myślę.

Tak wiem, że już miałam nauczkę ale ciężko mi uwierzyć że psychika może  wpływać na czucie czegoś na nodze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś poszedłem rano do kardiologa, bowiem ostatnio boli mnie ręka lewa, zatem mój mózg uznał, że mam chorobę wieńcową. Osłuchała, sprawdziła wyniki krwi oraz cholesterolu (perfekcyjne), zrobiła EKG. Wszystko wyszło idealnie, żadnych odchyleń od normy. Powiedziała, że da mi skierowanie na ECHO serca, ale nie dlatego, że uważa, iż trzeba szukać dalej, lecz abym się uspokoił i wyciszył. Głupiec ze mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A słyszycie szumy w głowie lub uszach po prostu? Ja kiedy siedzę w pokoju gdzie jest totalna cisza to slysze szum. W ogóle serce mi czasem tak wali...właściwie nie wiem czy to serce bo to uczucie mam tak jakby ma środku klatki piersiowej. Czuje taki ucisk, do tego bol w skroniach. Macie takie problemy? Wiem ze pewnie juz nie raz nie dwa o tym pisaliśmy ale od czasu do czasu wole odświeżyć informacje bo ja zaczynam się bać anemi albo jakiejś białaczki:O nie wiem co mnie naszło. A tak się boje iść na badania krwi dosłownie na sama myśl aż mi się słabo robi 😕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, zestresowana1990 napisał:

A słyszycie szumy w głowie lub uszach po prostu? Ja kiedy siedzę w pokoju gdzie jest totalna cisza to slysze szum. W ogóle serce mi czasem tak wali...właściwie nie wiem czy to serce bo to uczucie mam tak jakby ma środku klatki piersiowej. Czuje taki ucisk, do tego bol w skroniach. Macie takie problemy? Wiem ze pewnie juz nie raz nie dwa o tym pisaliśmy ale od czasu do czasu wole odświeżyć informacje bo ja zaczynam się bać anemi albo jakiejś białaczki:O nie wiem co mnie naszło. A tak się boje iść na badania krwi dosłownie na sama myśl aż mi się słabo robi 😕

Myślisz o anemi i czujesz podobne objawy... ja tez się martwię o anemię i bardzo boje się zrobić badania krwi i oczywiście wzięło się to od moich problemów z jelitami... poczytałam o anemi ze ma się zawroty głowy, ze błony śluzowe są blade ( odchylając powiekę ) i oczywiście za kilka dni wszystko u mnie jak na zawołanie . Niby wiem ze to moja głowa ale zawroty odczuwam i mam  zadyszkę ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Sabina7052 napisał:

Myślisz o anemi i czujesz podobne objawy... ja tez się martwię o anemię i bardzo boje się zrobić badania krwi i oczywiście wzięło się to od moich problemów z jelitami... poczytałam o anemi ze ma się zawroty głowy, ze błony śluzowe są blade ( odchylając powiekę ) i oczywiście za kilka dni wszystko u mnie jak na zawołanie . Niby wiem ze to moja głowa ale zawroty odczuwam i mam  zadyszkę ...

Tez masz zadyszkę??? Ja mam TO SAMO!!! Dosłownie czasem podniosę się z kanapy i pójdę do kuchni i juz mam zadyszkę i czuje jakbym przebiegła kilometr. Nie wiem czy to przez to ze ciężko oddychamy przez nerwice? Czasem siedzę i czuje duszność. Często tez jak się schylę i podniosę to robi mi się słabo i jestem blada 😮 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, zestresowana1990 napisał:

A słyszycie szumy w głowie lub uszach po prostu? Ja kiedy siedzę w pokoju gdzie jest totalna cisza to slysze szum. W ogóle serce mi czasem tak wali...właściwie nie wiem czy to serce bo to uczucie mam tak jakby ma środku klatki piersiowej. Czuje taki ucisk, do tego bol w skroniach. Macie takie problemy? Wiem ze pewnie juz nie raz nie dwa o tym pisaliśmy ale od czasu do czasu wole odświeżyć informacje bo ja zaczynam się bać anemi albo jakiejś białaczki:O nie wiem co mnie naszło. A tak się boje iść na badania krwi dosłownie na sama myśl aż mi się słabo robi 😕

Myślisz o anemi i czujesz podobne objawy... ja tez się martwię o anemię i bardzo boje się zrobić badania krwi i oczywiście wzięło się to od moich problemów z jelitami... poczytałam o anemi ze ma się zawroty głowy, ze błony śluzowe są blade ( odchylając powiekę ) i oczywiście za kilka dni wszystko u mnie jak na zawołanie . Niby wiem ze to moja głowa ale zawroty odczuwam i mam  zadyszkę ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boze, co za masakra... ciagle bolą mnie piersi od boku, do tego jestem jeszcze jakas przeziębiona,boli mnie gardło, do tego mam wrażenie ze mam jakis mętny mocz... jednak najbardziej denerwują mnie te cycki.jak wstaje to czuje takie ciągniecie od zewnętrznej strony po obu stronach... nie moge biegać ani skakać bez stanika bo mnie to boli... tak strasznie sie boje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, zestresowana1990 napisał:

Tez masz zadyszkę??? Ja mam TO SAMO!!! Dosłownie czasem podniosę się z kanapy i pójdę do kuchni i juz mam zadyszkę i czuje jakbym przebiegła kilometr. Nie wiem czy to przez to ze ciężko oddychamy przez nerwice? Czasem siedzę i czuje duszność. Często tez jak się schylę i podniosę to robi mi się słabo i jestem blada 😮 

Niestety :( i zadyszkę i zawroty głowy, jestem blada , mam sińce pod oczami , nie mam na nic siły najchętniej spałabym cały czas ;( Straszne to jest co potrafi nasza głowa ;/ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, mloda_hipochondryczka napisał:

Boze, co za masakra... ciagle bolą mnie piersi od boku, do tego jestem jeszcze jakas przeziębiona,boli mnie gardło, do tego mam wrażenie ze mam jakis mętny mocz... jednak najbardziej denerwują mnie te cycki.jak wstaje to czuje takie ciągniecie od zewnętrznej strony po obu stronach... nie moge biegać ani skakać bez stanika bo mnie to boli... tak strasznie sie boje

Ja mam tak zawsze w czasie owulacji i później kilka dni przed miesiączka . U ciebie tez pewnie z tego powodu albo masz jakieś wachania hormonów w organizmie i czuć to w piersiach 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wstępie chciałbym się przywitać bo przed chwilą postanowiłem stworzyć konto na tym forum. 

Z nerwicą walczę 4 lata (upierdliwa franca) 

Były okresy gorsze, lepsze, w sumie to chyba normalne, ale od wczoraj znowu zaczęło się wkręcanie chorób (zapalenie trzustki i arytmia) mimo że już nie raz miałem lęki jeśli chodzi o te choroby.. Co najlepsze jestem aktualnie przeziębiony i jakieś osłabienia, przyspieszone tętno czy lekkie klucie brzucha może być tego objawem, ale mimo wszystko wkręcam sobie najgorsze.. Mam wrażenie że zataczam koło i wracam do stanu sprzed 4 lat gdy pierwszy raz dostałem ataku lęku 😣

Edytowane przez Znerwicovany

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się zapisałam prywatnie do psychiatry i idę, bo się po prostu wykończę. W poniedziałek. Moja matka doładowała mnie pozytywnie, mówiąc, że czego oczekuję - weźmie kasę i nie będzie się mną przejmował. Może i tak, ale pierwszy raz w życiu w ogóle rozważam przyjmowanie leków, żeby poczuć się w końcu jakoś normalnie.

Ciągle mnie coś boli z lewej strony, jakby pierś od pachy. Ciągle to macam i nic tam nie czuję. W sumie to chyba mój największy lęk w tym momencie. 

I w ogóle mam jakiś taki niekontrolowany lęk, który się nasila i spada. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

Ja się zapisałam prywatnie do psychiatry i idę, bo się po prostu wykończę. W poniedziałek. Moja matka doładowała mnie pozytywnie, mówiąc, że czego oczekuję - weźmie kasę i nie będzie się mną przejmował. Może i tak, ale pierwszy raz w życiu w ogóle rozważam przyjmowanie leków, żeby poczuć się w końcu jakoś normalnie.

Ciągle mnie coś boli z lewej strony, jakby pierś od pachy. Ciągle to macam i nic tam nie czuję. W sumie to chyba mój największy lęk w tym momencie. 

I w ogóle mam jakiś taki niekontrolowany lęk, który się nasila i spada. 

Tez ostatnio myslalam o tym żeby zacząć brać jakieś leki na wyciszenie tych lęków . Ale wiem ze one nie wyleczą mnie z tego jedynie zakryją ten problem 😕 dodatkowo chcielibyśmy z mężem nie długo zacząć starać się o dziecko i jakoś nie potrafię sobie wyobrazić lekow i ciąży chociaż z drugiej strony chciałabym się z tego jakoś uwolnić .... czasami mam wrażenie ze wszystkim żyłoby się łatwiej bezemnie ... ze nie będę dobra matka ani żona 😕 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

Ja się zapisałam prywatnie do psychiatry i idę, bo się po prostu wykończę. W poniedziałek. Moja matka doładowała mnie pozytywnie, mówiąc, że czego oczekuję - weźmie kasę i nie będzie się mną przejmował. Może i tak, ale pierwszy raz w życiu w ogóle rozważam przyjmowanie leków, żeby poczuć się w końcu jakoś normalnie.

Ciągle mnie coś boli z lewej strony, jakby pierś od pachy. Ciągle to macam i nic tam nie czuję. W sumie to chyba mój największy lęk w tym momencie. 

I w ogóle mam jakiś taki niekontrolowany lęk, który się nasila i spada. 

Tez ostatnio myslalam o tym żeby zacząć brać jakieś leki na wyciszenie tych lęków . Ale wiem ze one nie wyleczą mnie z tego jedynie zakryją ten problem 😕 dodatkowo chcielibyśmy z mężem nie długo zacząć starać się o dziecko i jakoś nie potrafię sobie wyobrazić lekow i ciąży chociaż z drugiej strony chciałabym się z tego jakoś uwolnić .... czasami mam wrażenie ze wszystkim żyłoby się łatwiej bezemnie ... ze nie będę dobra matka ani żona 😕 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Sabina7052 napisał:

Tez ostatnio myslalam o tym żeby zacząć brać jakieś leki na wyciszenie tych lęków . Ale wiem ze one nie wyleczą mnie z tego jedynie zakryją ten problem 😕 dodatkowo chcielibyśmy z mężem nie długo zacząć starać się o dziecko i jakoś nie potrafię sobie wyobrazić lekow i ciąży chociaż z drugiej strony chciałabym się z tego jakoś uwolnić .... czasami mam wrażenie ze wszystkim żyłoby się łatwiej bezemnie ... ze nie będę dobra matka ani żona 😕 

Nie ja stwierdzę, czy będę brać leki. Przecież jak idę do dentysty, to nie ja stwierdzam, czy trzeba wyrwać zęba, czy można tylko założyć plombę.

Czuję ciągłe napięcie, podobnie jak wiele z Was, więc jaki mam wybór niż skierować się do specjalisty? Nie chcę tak żyć. Nie potrafię sobie już sama z tym poradzić.

Ja na Twoim miejscu najpierw bym się próbowała wyleczyć, a dopiero później planowała dzieci. Pomyśl, czy ze swoim obecnym stanem będziesz w stanie się kimś opiekować i poświęcić 100% uwagi. Moim zdaniem jak się ma dzieci, to powinno się skupić na nich i stawiać wyżej od siebie, ale może jestem idealistką. Nerwica może wrócić, ale zaleczyłabym ją przed staraniem się.

Nie mów, że komukolwiek żyłoby się lepiej bez Ciebie. W końcu Twój mąż chyba nie wybrał Cię bez powodu. Oprócz hipochondrii na pewno masz swoje cechy - nie wiem, inteligencję, poczucie humoru, ciekawe zainteresowania, poglądy, jakieś ciepło - które tworzą Twoją osobę. A nie tylko nerwicowe fazy, z których się wyleczysz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

Nie ja stwierdzę, czy będę brać leki. Przecież jak idę do dentysty, to nie ja stwierdzam, czy trzeba wyrwać zęba, czy można tylko założyć plombę.

Czuję ciągłe napięcie, podobnie jak wiele z Was, więc jaki mam wybór niż skierować się do specjalisty? Nie chcę tak żyć. Nie potrafię sobie już sama z tym poradzić.

Ja na Twoim miejscu najpierw bym się próbowała wyleczyć, a dopiero później planowała dzieci. Pomyśl, czy ze swoim obecnym stanem będziesz w stanie się kimś opiekować i poświęcić 100% uwagi. Moim zdaniem jak się ma dzieci, to powinno się skupić na nich i stawiać wyżej od siebie, ale może jestem idealistką. Nerwica może wrócić, ale zaleczyłabym ją przed staraniem się.

Nie mów, że komukolwiek żyłoby się lepiej bez Ciebie. W końcu Twój mąż chyba nie wybrał Cię bez powodu. Oprócz hipochondrii na pewno masz swoje cechy - nie wiem, inteligencję, poczucie humoru, ciekawe zainteresowania, poglądy, jakieś ciepło - które tworzą Twoją osobę. A nie tylko nerwicowe fazy, z których się wyleczysz.

Hmmm tutaj się muszę trochę z Tobą nie zgodzić ... na początku swojej drogi z nerwica byłam u psychiatry i praktycznie na samym początku rozmowy padła propozycja wdrożenia leków , mimo tego ze ja nawet nie wiedziałam wtedy za bardzo co się ze mną dzieje, jakie mechanizmy są związane z nerwica , o co w tym wszystkim chodzi.  zostałam poinformowana ze one wycisza mój organizm i powoli lęki ustaną. Brzmiało świetnie ... na szczęście poznałam w tym czasie również osobę która przez dłuższy czas przyjmowała leki... opowiadała mi o tym ... dopóki się bierze jest ok natomiast w momencie w którym próbowała leki odstawić lęki wracały, zaczęła chodzić na psychoterapię, odstawiła leki i pracuje nad sobą ... psychoterapeuta powiedział jej ze jeżeli brać leki to tylko razem z terapia , leki łagodzą objawy ale w tym czasie trzeba działać , pracować nad sobą żeby to miało sens .  Na ta chwile cieszę się ze leków nie biore , mam różne dni raz gorsze raz lepsze, nadal tkwię w tym gownie po uszy ale jest napewno lepiej niż wtedy kiedy to wszystko się zaczęło... chciałabym trafić na dobrego psychoterapeutę bo wydaje mi się ze jedynie pracą nad sobą można z tego jakoś wyjść ... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Sabina7052 napisał:

Hmmm tutaj się muszę trochę z Tobą nie zgodzić ... na początku swojej drogi z nerwica byłam u psychiatry i praktycznie na samym początku rozmowy padła propozycja wdrożenia leków , mimo tego ze ja nawet nie wiedziałam wtedy za bardzo co się ze mną dzieje, jakie mechanizmy są związane z nerwica , o co w tym wszystkim chodzi.  zostałam poinformowana ze one wycisza mój organizm i powoli lęki ustaną. Brzmiało świetnie ... na szczęście poznałam w tym czasie również osobę która przez dłuższy czas przyjmowała leki... opowiadała mi o tym ... dopóki się bierze jest ok natomiast w momencie w którym próbowała leki odstawić lęki wracały, zaczęła chodzić na psychoterapię, odstawiła leki i pracuje nad sobą ... psychoterapeuta powiedział jej ze jeżeli brać leki to tylko razem z terapia , leki łagodzą objawy ale w tym czasie trzeba działać , pracować nad sobą żeby to miało sens .  Na ta chwile cieszę się ze leków nie biore , mam różne dni raz gorsze raz lepsze, nadal tkwię w tym gownie po uszy ale jest napewno lepiej niż wtedy kiedy to wszystko się zaczęło... chciałabym trafić na dobrego psychoterapeutę bo wydaje mi się ze jedynie pracą nad sobą można z tego jakoś wyjść ... 

Wybacz, że będę nieuprzejma - ale co z tego wynika? Co z tego, że znasz kogoś, kto bierze leki? Każde zaburzenie jest inne. Może ktoś miał CHAD, gdzie farmakoterapia jest wskazana. Może ktoś miał ciężką depresję i potrzebował tej serotoniny. Przy "zwykłej" nerwicy raczej nikt nie bierze leków bez przerwy przez kilkanaście lat. Tak samo mogę napisać, że leki są super, bo moja matka brała i w sumie z nerwicy się jako tako wyleczyła. Mój pradziadek palił całe życie mocne fajki i umarł w wieku 96 lat - to oznacza, że papierosy nie szkodzą? Takie wnioskowanie jest nielogiczne.

Oczywiście że leki nie rozwiążą sprawy. Przy nerwicy najbardziej wskazana jest terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym. A poza tym leki i terapia za przeproszeniem gówno dają, jeśli ktoś nad sobą samodzielnie, sam jeden nie pracuje. Nie wiem jak Wy, ale ja nie jestem w stanie nad sobą pracować, dopóki nie wygłuszę swoich objawów fizycznych. I zobaczę, co mi w ogóle powie psychiatra.

Z tego, co piszesz, to wcale nie jest u Ciebie dobrze. I ja Cię nie zachęcam do brania leków, absolutnie, ale zdrowy na umyśle człowiek nie odczuwa paraliżującego lęku przed zrobieniem głupiej morfologii, że tak przywołam opis z poprzedniej strony. Żeby nie było - ja przy morfologii podałam numer telefonu do swojej matki, bo bałam się, że do mnie zadzwonią - ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest zdrowe.

I oczywiście, że NIE CHCĘ brać leków. Kto chce brać leki na banię? Podejrzewam, że nikt.

Edytowane przez alicja_z_krainy_czarów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
41 minut temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

Wybacz, że będę nieuprzejma - ale co z tego wynika? Co z tego, że znasz kogoś, kto bierze leki? Każde zaburzenie jest inne. Może ktoś miał CHAD, gdzie farmakoterapia jest wskazana. Może ktoś miał ciężką depresję i potrzebował tej serotoniny. Przy "zwykłej" nerwicy raczej nikt nie bierze leków bez przerwy przez kilkanaście lat. Tak samo mogę napisać, że leki są super, bo moja matka brała i w sumie z nerwicy się jako tako wyleczyła. Mój pradziadek palił całe życie mocne fajki i umarł w wieku 96 lat - to oznacza, że papierosy nie szkodzą? Takie wnioskowanie jest nielogiczne.

Oczywiście że leki nie rozwiążą sprawy. Przy nerwicy najbardziej wskazana jest terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym. A poza tym leki i terapia za przeproszeniem gówno dają, jeśli ktoś nad sobą samodzielnie, sam jeden nie pracuje. Nie wiem jak Wy, ale ja nie jestem w stanie nad sobą pracować, dopóki nie wygłuszę swoich objawów fizycznych. I zobaczę, co mi w ogóle powie psychiatra.

Z tego, co piszesz, to wcale nie jest u Ciebie dobrze. I ja Cię nie zachęcam do brania leków, absolutnie, ale zdrowy na umyśle człowiek nie odczuwa paraliżującego lęku przed zrobieniem głupiej morfologii, że tak przywołam opis z poprzedniej strony. Żeby nie było - ja przy morfologii podałam numer telefonu do swojej matki, bo bałam się, że do mnie zadzwonią - ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest zdrowe.

I oczywiście, że NIE CHCĘ brać leków. Kto chce brać leki na banię? Podejrzewam, że nikt.

Co do psychiatry to byłam, na początku mojej nerwicy Ale wtedy lekow nie dostałam, byłam drugi raz wtedy gdy miałam epizod z moimi długotrwałym i bólami głowy. Wtedy miałam dostać leki Ale bóle się zwyciężyły Ale po przeczytaniu skutków ubocznych i informacji od psychiatry że bóle i zawroty nogą się zasilić,  nie zdecydowałam się gdyż już i tak strasznie bolała mnie glowa, chciałam sama sobie z tym poradzić Ale jak widać kiepsko mi to idzie.

 

Co do morfologia zgodzę się, to nie jest normalne że boimy się na nią pójść,  ja również się boje iść zrobić tak jak innych podstawowych badań.

 

A co do mojej nogi na jakiś czas odpuszczę tego niby miesaka Ale i tak cały czas martwi mnie ta nogą gdyż w tej okolicy nad kolanem czuje cały czas jakiś ucisk czy dretwienie,  jestem w stanie uwierzyć ze to zgrubienie to jest tkanka tluszczowa Ale dlaczego kurczę to mnie uwiera bo raczej tłuszczu nie czuły prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

Wybacz, że będę nieuprzejma - ale co z tego wynika? Co z tego, że znasz kogoś, kto bierze leki? Każde zaburzenie jest inne. Może ktoś miał CHAD, gdzie farmakoterapia jest wskazana. Może ktoś miał ciężką depresję i potrzebował tej serotoniny. Przy "zwykłej" nerwicy raczej nikt nie bierze leków bez przerwy przez kilkanaście lat. Tak samo mogę napisać, że leki są super, bo moja matka brała i w sumie z nerwicy się jako tako wyleczyła. Mój pradziadek palił całe życie mocne fajki i umarł w wieku 96 lat - to oznacza, że papierosy nie szkodzą? Takie wnioskowanie jest nielogiczne.

Oczywiście że leki nie rozwiążą sprawy. Przy nerwicy najbardziej wskazana jest terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym. A poza tym leki i terapia za przeproszeniem gówno dają, jeśli ktoś nad sobą samodzielnie, sam jeden nie pracuje. Nie wiem jak Wy, ale ja nie jestem w stanie nad sobą pracować, dopóki nie wygłuszę swoich objawów fizycznych. I zobaczę, co mi w ogóle powie psychiatra.

Z tego, co piszesz, to wcale nie jest u Ciebie dobrze. I ja Cię nie zachęcam do brania leków, absolutnie, ale zdrowy na umyśle człowiek nie odczuwa paraliżującego lęku przed zrobieniem głupiej morfologii, że tak przywołam opis z poprzedniej strony. Żeby nie było - ja przy morfologii podałam numer telefonu do swojej matki, bo bałam się, że do mnie zadzwonią - ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest zdrowe.

I oczywiście, że NIE CHCĘ brać leków. Kto chce brać leki na banię? Podejrzewam, że nikt.

Mam trochę inne podejście do tego niż ty 🙂 oczywiście nie neguje twojego zdania każdy ma inne spojrzenie na to wszystko. Dziewczyna która wtedy poznałam nie miała depresji , cierpiała na kancerofobie , dla niej skuteczna metoda była terapia o której wspomniałaś, przy takich zaburzeniach najczęściej stosuje się właśnie terapie nie leki . Kochana ja zdaje sobie sprawę ze zdrowy człowiek nie odczuwa lęków przez zrobieniem morfologi , ale Twierdzenie ze nie jest ze mną na tyle dobrze bo się boje nie motywuje :D właśnie na tym polega moja praca nad sobą , boje się,  na sama myśl o tym co wyjdzie z tych badań odczuwam lęk , ale pójdę je zrobic ... nie zamknę się w domu i za nic nie dam sobie zrobić tych badań tylko stawie temu czoła pójdę i zrobię, codziennie podejmuje jakieś wyzwanie żeby małymi krokami sama pokonać chociaż w malym stopniu nerwice... odniosłam wrażenie z twojego wcześniejszego wpisu ze moje zdanie na temat leków odebrałas jako atak, nie na tym chyba powinna polegać wymiana zdań na tym forum 🙂 to ze mamy inne spojrzenie na temat leków nie zmienia faktu ze któreś z nich jest złe 🙂 pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam lęk przed badaniami...Przekładam morfologię z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc.

Ostatnio kolega zmarł na niewydolność wątroby, więc od jakichś 2 miesięcy towarzyszą mi myśli o raku trzustki, chorobie wątroby.

Często mam zgagę , uczucie pełności, prawdopodobnie przez Zaspoł Jelita Drażliwego ale oczywiście wmawiam sobie najgorsze.

Myśli odchodzą jedynie jak się czymś zajmę tak na maksa, albo pojawią się prawdziwe problemy typu choroba dziecka etc.

Ech... szkoda gadać, zresztą wiecie o czym mówię na pewno 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Sabina7052 napisał:

Mam trochę inne podejście do tego niż ty 🙂 oczywiście nie neguje twojego zdania każdy ma inne spojrzenie na to wszystko. Dziewczyna która wtedy poznałam nie miała depresji , cierpiała na kancerofobie , dla niej skuteczna metoda była terapia o której wspomniałaś, przy takich zaburzeniach najczęściej stosuje się właśnie terapie nie leki . Kochana ja zdaje sobie sprawę ze zdrowy człowiek nie odczuwa lęków przez zrobieniem morfologi , ale Twierdzenie ze nie jest ze mną na tyle dobrze bo się boje nie motywuje :D właśnie na tym polega moja praca nad sobą , boje się,  na sama myśl o tym co wyjdzie z tych badań odczuwam lęk , ale pójdę je zrobic ... nie zamknę się w domu i za nic nie dam sobie zrobić tych badań tylko stawie temu czoła pójdę i zrobię, codziennie podejmuje jakieś wyzwanie żeby małymi krokami sama pokonać chociaż w malym stopniu nerwice... odniosłam wrażenie z twojego wcześniejszego wpisu ze moje zdanie na temat leków odebrałas jako atak, nie na tym chyba powinna polegać wymiana zdań na tym forum 🙂 to ze mamy inne spojrzenie na temat leków nie zmienia faktu ze któreś z nich jest złe 🙂 pozdrawiam 

Ale na czym polega nasze inne podejście?

Przecież przyznałam Ci rację. Leki nie leczą same w sobie, konieczna jest terapia. Ale to psychiatra stwierdza nerwicę, kieruje na terapię (na NFZ) itd., decyduje, czy leki są wskazane. I też napisałam, że NIE chcę brać leków, ale może będę po prostu zmuszona w tej sytuacji, w której jestem. 

No nie jest z Tobą dobrze - co w tym mało motywującego? Nie skrytykowałam Cię, stwierdziłam fakt. Mam napisać, że "nie martw się, fakt, że boisz się pobrania krwi, jest całkowicie normalny i naturalny"? Że powinnaś starać się o dziecko?

Pójście na morfologię czy jakieś badanie nie sprawi, że pozbędziesz się nerwicy. Sama poszłam, przemogłam się i dało mi to chwilową ulgę. Zresztą dobrze wiesz, jak to działa. 

To, że nie mam słodkopierdzącego stylu wypowiadania się nie oznacza, że jestem zła/ wkurzona/ agresywna/ forsuję swoje zdanie. Jestem po prostu szczera i tyle. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

Ale na czym polega nasze inne podejście?

Przecież przyznałam Ci rację. Leki nie leczą same w sobie, konieczna jest terapia. Ale to psychiatra stwierdza nerwicę, kieruje na terapię (na NFZ) itd., decyduje, czy leki są wskazane. I też napisałam, że NIE chcę brać leków, ale może będę po prostu zmuszona w tej sytuacji, w której jestem. 

No nie jest z Tobą dobrze - co w tym mało motywującego? Nie skrytykowałam Cię, stwierdziłam fakt. Mam napisać, że "nie martw się, fakt, że boisz się pobrania krwi, jest całkowicie normalny i naturalny"? Że powinnaś starać się o dziecko?

Pójście na morfologię czy jakieś badanie nie sprawi, że pozbędziesz się nerwicy. Sama poszłam, przemogłam się i dało mi to chwilową ulgę. Zresztą dobrze wiesz, jak to działa. 

To, że nie mam słodkopierdzącego stylu wypowiadania się nie oznacza, że jestem zła/ wkurzona/ agresywna/ forsuję swoje zdanie. Jestem po prostu szczera i tyle. 

Wydaje mi się ze grzecznie powinnam zakończyć rozmowę na tym etapie 🙂 w żadnym z postów nie napisałam żebyś lekow nie brała ani nie narzucam swojego zdania z którym powinnaś się zgadzać 🙂 wyraziłam swoje zdanie na temat leków na podstawie swoich obserwacji ,  przeżyć i rozmów z osobami które takie leki brały 🙂 to ty próbujesz mi wmówić ze nie wiem o czym mówię, ze może osoba która znam cierpi na coś innego niż ja pisze 🙂 nie prosiłam o ocenę mojego stanu zdrowia 🙂 mam dni gorsze i lepsze w których czuje się naprawdę dobrze , i twierdzenie ze jeżeli zrobię badania to nic nie pomoże jest błędne i nie mówię tego bo ja tak uważam tylko to również cześć terapii, skoro sama nie radzisz sobie już w żaden sposób i nic nie pomaga skorzystaj z pomocy specjalisty... ja tego nie neguje...Ja wiem ze jedynie sama jestem w stanie sobie pomoc i będę trwała przy swoim zdaniu , ponieważ to jak jest teraz a jak było np rok temu to niebo i ziemia ... a tobie życzę więcej wyrozumialosci i zwyczajnie grzeczniejszego wyrażania swojego zdania mysle ze nikt nie oczekuje od ciebie „slodkopierdzacego” stylu jak to określiłaś 🙂 miłego dnia 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Sabina7052 napisał:

Wydaje mi się ze grzecznie powinnam zakończyć rozmowę na tym etapie 🙂 w żadnym z postów nie napisałam żebyś lekow nie brała ani nie narzucam swojego zdania z którym powinnaś się zgadzać 🙂 wyraziłam swoje zdanie na temat leków na podstawie swoich obserwacji ,  przeżyć i rozmów z osobami które takie leki brały 🙂 to ty próbujesz mi wmówić ze nie wiem o czym mówię, ze może osoba która znam cierpi na coś innego niż ja pisze 🙂 nie prosiłam o ocenę mojego stanu zdrowia 🙂 mam dni gorsze i lepsze w których czuje się naprawdę dobrze , i twierdzenie ze jeżeli zrobię badania to nic nie pomoże jest błędne i nie mówię tego bo ja tak uważam tylko to również cześć terapii, skoro sama nie radzisz sobie już w żaden sposób i nic nie pomaga skorzystaj z pomocy specjalisty... ja tego nie neguje...Ja wiem ze jedynie sama jestem w stanie sobie pomoc i będę trwała przy swoim zdaniu , ponieważ to jak jest teraz a jak było np rok temu to niebo i ziemia ... a tobie życzę więcej wyrozumialosci i zwyczajnie grzeczniejszego wyrażania swojego zdania mysle ze nikt nie oczekuje od ciebie „slodkopierdzacego” stylu jak to określiłaś 🙂 miłego dnia 🙂 

Z mojej strony również EOT. 

Natomiast słowo wyjaśnienia. Z naszej dwójki to Ty jesteś niemiła, oceniająca i niegrzecznie się wypowiadasz. Nie zmieni tego 10 emotek. To, co napisałaś, jest zwyczajnie złośliwe, łącznie ze zwrotami, że ja coś "próbuję" i się niby niegrzecznie wypowiadam. A jakbyś może przeczytała moje wypowiedzi ze zrozumieniem, to doszłabyś do wniosku, że się ze sobą zgadzamy - w tym że ja uznaję, że doraźne branie leków może pomóc, Ty jesteś przeciwna, czego ja nie neguję. 

Po prostu jak masz rzeczywiście hipochondrię, to dobrze wiesz, że pójdziesz na morfologię i znajdziesz sobie inne badanie. To miałam na myśli. A nie oceniam Cię i nie twierdzę, że masz brać leki. Ty natomiast mnie w swojej wypowiedzi oceniłaś i podsumowałaś, a w tym momencie nie potrzebuję takiego "wsparcia". 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, alicja_z_krainy_czarów napisał:

Ja się zapisałam prywatnie do psychiatry i idę, bo się po prostu wykończę. W poniedziałek. Moja matka doładowała mnie pozytywnie, mówiąc, że czego oczekuję - weźmie kasę i nie będzie się mną przejmował. Może i tak, ale pierwszy raz w życiu w ogóle rozważam przyjmowanie leków, żeby poczuć się w końcu jakoś normalnie.

Ciągle mnie coś boli z lewej strony, jakby pierś od pachy. Ciągle to macam i nic tam nie czuję. W sumie to chyba mój największy lęk w tym momencie. 

I w ogóle mam jakiś taki niekontrolowany lęk, który się nasila i spada. 

Ja jestem na lekach od psychiatry, w dodatku chodze na terapie do psychologa wiec jestem w temacie. Lekarz mi przepisał sertagen, ja akurat miałam bardzo miłą panią doktor. Jestem na tych lekach od października. Powiem tak - nie nastawiaj sie na wielka poprawę. Generalnie to co sobie uświadomiłam to niestety to, że musisz to sama przezwyciężyć. I koniec. Leki cie mogą wyciszyć, uspokoić ale te mysli nadal beda. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich serdecznie. Cieszę się, że tu trafiłem, bo świadomość że nie tylko ja zmagam się z koszmarem nerwicy hipochondrycznej powoduje, że mimo wszystko czuję się raźniej. Moje przygody z nerwicą zaczęły się bardzo wcześniej, bo już jako 13-latek 'wykryłem' sobie raka jądra. Teraz mam lat 30 i nie potrafiłbym zliczyć chorób, które przeszedłem: rak mózgu, prostaty, płuc, żołądka, trzustki, kości, jelita cienkiego i grubego, kilka białaczek i zawałów, zapalenie wątroby typu C, zakrzepica, borelioza. Aktualnie 'przechodzę' stwardnienie rozsiane, ponieważ odczuwam osłabienie mięśni, mimowolne ich drgania w całym ciele oraz ból łydek (przy prawidłowej morfologii i elektrolitach). Niby wiem że to pewnie stres, dieta, niewyspanie itp., ale i tak mi się wydaje, że niebawem umrę.

Stety albo niestety, mam dostęp do prywatnej opieki medycznej z krótkimi i bezpłatnymi terminami do praktycznie wszystkich specjalistów i badań, przez co od kilku lat wykonuję ich dziesiątki, włącznie z kolonoskopiami, gastroskopiami itp. Ze wszystkich dostępnych specjalności nie byłem chyba tylko u ginekologa. I psychiatry, a tam chyba powinienem udać się w pierwszej kolejności.

Co ciekawe, przeanalizowałem swoją kartotekę medyczną i wygląda na to, że napady raków miewam głównie w okresie jesienno-zimowym. W lecie zazwyczaj jest przerwa, może dlatego że mam mniej czasu na głupie myśli? Albo organizm się po prostu lepiej w lecie czuje i rzadziej wysyła jakieś fałszywe sygnały?

Edytowane przez gerard88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×