Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Evele

problem z myślami

Rekomendowane odpowiedzi

mam straszny problem z myślami, przez większość czasu męczą mnie myśli typu o czym będę rozmawiać, czasami wyobrażam sobie całe scenariusze rozmów, tak jakbym chciała być zawsze przygotowana, chociaz wiadomo że tak się nie da. Przez to nie mogę się skupić na biężących rzeczach, trudno mi się skupić na rozmowie. Czy ktoś z Was też tak ma? jak sobie z tym radzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak miałam. Okazało się, że to problem ze zbyt dużym skupianiem się nad tym, co inni pomyślą. Rozwiązaniem bardzo często jest podnoszenie samooceny. Masz niską samoocenę? Przejmujesz się opiniami ludzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak niestety mam niska samoocenę,nie wiadomo czy to przez depresję czy może to jest jej przyczyną, opiniami ludzi tez się przejmuję, próbowałam sobie z tym radzić, uczęszczałam na terapię, ale teraz przez wakacje mam przerwę, teraz zamierzam spróbować relaksacji może to pozwoli mi się uspokoić, a Ty jak sobie z tym poradziłaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Evele, mam dokładnie to samo, w chwilach jakichś większych kryzysów muszę sobie ułożyć tekst nawet jak idę do sklepu.

 

wysłowiona, przyłączam się do pytania koleżanki: jak sobie poradziłaś z takimi myślami?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Evele, mam podobnie, często układam w głowie scenariusze rozmów z daną osobą, a kiedy rozmowa dojdzie już do skutku, wtedy nie moge skupić się na tym co mówi rozmówca, bo myślami uciekam w swoje "wnetrze" i czesto pojawiają sie myśli typu : co ta osoba o mnie sądzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega, który chciał ze mną współpracować kazał mi przeczytać Lean Startup- to książka o zakładaniu firmy, a dokładnie startupu. Czyli książka o tym, jak jakiś swój pomysł biznesowy wprowadzić w życie. I przewodnią ideą książki jest to, że jak jakiś pomysł nie działa, to trzeba go zmienić. Zaczęłam tak patrzeć na początku na swojego bloga- nie ma ludzi, trzeba coś zmienić, nikt się nie zapisuje na newsletter, trzeba coś zmienić. I w końcu zaczęłam tak patrzeć na całe swoje życie łącznie z kontaktami z innymi. Jeśli ktoś mnie nie lubi, to nie dlatego, że jestem beznadziejna, tylko dlatego, że COŚ mu się nie podoba. Jeśli mi zależy, zmieniam coś. Jeśli nie...

 

No to jest większy problem, prawda? Bo często wstydzimy się przed obcymi ludźmi, których już nigdy nie zobaczymy. Przeczytałam gdzieś, że przeceniamy uwagę, jaką przykładają do nas inni. Podobno ludzie nagminnie szacują, że konkretną wpadkę zobaczyło, a tym bardziej zwróciło na nią uwagę dużo ludzi. A potem wywiady pokazują, że nikogo ta wpadka nie obchodziła. Zaczęłam sobie to tłumaczyć za każdym razem jak coś głupiego zrobiłam. Wyobrażałam sobie, jak idą do domu, załatwiają mnóstwo spraw i mają konkretnie gdzieś to, kim jestem i co zrobiłam ;)

 

Co jeszcze? To podnoszenie samooceny, to jest ważne. To można osiągnąć zmieniając przekonania na swój temat, a także praktyką- zwiększając swoją strefę wpływu, skupiając się na tym, co jesteśmy w stanie zrobić.

 

Kiedyś Stephen Covey opisał taką historię jak chyba jego kolega strasznie się kłócił z dozorcą w budynku (mogę coś przekręcić, ale sens zachowam). No i od tego uzależnił swój nastrój. Myślał o tym człowieku w kółko, był sfrustrowany i zły. I autor zapytał go, dlaczego uznał, że dobrym pomysłem będzie ustawienie tego człowieka w centrum uwagi. Przecież to jakaś forma masochizmu ;) Piszę o tym, bo mi pomogło zdać sobie sprawę z tego, że robię sobie krzywdę na własne życzenie i warto popracować nad swoim podejściem do innych. W ogóle polecam książkę na lato- 7 nawyków skutecznego działania. Miałam sceptyczny stosunek, bo nie jestem wierząca, a pojawiają się rady o pokładaniu wiary w Bogu, ale! po przeczytaniu stwierdzam, że nieważne kto to czyta, jest tam niesamowicie dużo wartościowych rad.

 

tak niestety mam niska samoocenę,nie wiadomo czy to przez depresję czy może to jest jej przyczyną

 

Pewnie i jedno i drugie, takie błędne koło. Wrzucam tekst ode mnie z jedną z metod na zmianę przekonań. Można ją zastosować do własnej osoby i kontaktów z innymi. Polecam rozrysowywanie zalet danej czynności, ja tak robiłam z wyzwaniami, jak bałam się porażek, działało ;)

http://cloudymind.pl/wordpress/jak-proste-skojarzenia-wplywaja-na-twoje-nastawienie/

 

Ogólnie tego jest mnóstwo i warto czytać dużo, zwłaszcza ludzi, którzy są szczęśliwi i wiedzą jak sterować swoimi emocjami, bo wtedy mamy pewność, że wiedzą o czym mówią:) I się męczyć choćby nie wiem jak bolało, tego naprawdę da się oduczyć:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hehe ja to zawsze podziwiam ludzi ktorzy maja taki dystans do siebie .:). To tak na poprawe humoru

 

[videoyoutube=KkuLz-Ah_rs][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wysłowiona, zawsze miałem awersję do wszelkich tego typu poradników psychologicznych, pisanych na modłę amerykańską, ale chyba trzeba będzie poczytać coś takiego.

 

P.S.: Ten Twój blog to naprawdę kawał dobrej roboty! :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki:)

 

Wiem o czym mówisz, bo ja też miałam. Ale w pewnym sensie to też jest kwestia dystansu do siebie. Osoba przewrażliwiona na swoim punkcie nie przeczyta, bo się nie zniży do czytania amerykańskich poradników. Ktoś z dystansem wchłonie wszystko, bo to przecież tylko książka, a podobno coś w niej ciekawego jest. Serio polecam, choćby jedną dla spróbowania^^

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wysłowiona, dokładnie! Ja przez cały okres studiów praktycznie miałem taki nadęty "profesor mode". Jak coś nie miało na końcu bibliografii na 50 stron i nie było napisane językiem czwartej abstrakcji to należało wymownie się skrzywić i odłożyć to na półkę, "bo to nie naukowe". Teraz jestem na odwyku o tego typu publikacji :mrgreen: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wysłowiona- dziękuję za wskazówki i za linka do bloga, także uważam że to dobra robota:). Jeśli chodzi o książki to staram się czytać wszystko co może mi pomóc, chociaż czasami jestem już tak zrezygnowana, że czytam tylko kawałek a potem już do tego nie wracam:/ale może tym razem się przemogę , na pewno będę zaglądała na bloga

 

ladywind-

Evele, mam podobnie, często układam w głowie scenariusze rozmów z daną osobą, a kiedy rozmowa dojdzie już do skutku, wtedy nie moge skupić się na tym co mówi rozmówca, bo myślami uciekam w swoje "wnetrze" i czesto pojawiają sie myśli typu : co ta osoba o mnie sądzi
- ja właśnie mam tak samo, nie mogę się skupić na rozmowie, bo myślami uciekam do siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dajcie znać, jakbyście się zdecydowali. Ja teraz kupiłam "Kompletna pomoc dla twoich nerwów" Claire Weekes, więc trochę bardziej z serii psychoterapeutycznych niż motywacyjnych, napiszę jak okaże się dobra:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mam straszny problem z myślami, przez większość czasu męczą mnie myśli typu o czym będę rozmawiać, czasami wyobrażam sobie całe scenariusze rozmów, tak jakbym chciała być zawsze przygotowana, chociaz wiadomo że tak się nie da. Przez to nie mogę się skupić na biężących rzeczach, trudno mi się skupić na rozmowie. Czy ktoś z Was też tak ma? jak sobie z tym radzicie?

 

Witaj. Mam podobnie ja ty. Bardzo często układam sobie w głowie przebieg rozmowy, tworze scenariusze, niczym powieść. Jest to dość meczące, a gdy jakimś cudem uda mi sie oderwać od tego, przychodzą myśli, ze jak sie nie "przygotuje" to zdecydowanie czeka mnie coś złego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.

 

Kiedyś Stephen Covey opisał taką historię jak chyba jego kolega strasznie się kłócił z dozorcą w budynku (mogę coś przekręcić, ale sens zachowam). No i od tego uzależnił swój nastrój. Myślał o tym człowieku w kółko, był sfrustrowany i zły. I autor zapytał go, dlaczego uznał, że dobrym pomysłem będzie ustawienie tego człowieka w centrum uwagi. Przecież to jakaś forma masochizmu ;) Piszę o tym, bo mi pomogło zdać sobie sprawę z tego, że robię sobie krzywdę na własne życzenie i warto popracować nad swoim podejściem do innych. W ogóle polecam książkę na lato- 7 nawyków skutecznego działania. Miałam sceptyczny stosunek, bo nie jestem wierząca, a pojawiają się rady o pokładaniu wiary w Bogu, ale! po przeczytaniu stwierdzam, że nieważne kto to czyta, jest tam niesamowicie dużo wartościowych rad.

 

tak niestety mam niska samoocenę,nie wiadomo czy to przez depresję czy może to jest jej przyczyną

A tak sie zastanawiałem właśnie czy kupić tą ksiażkę,bo droga jak diabli ale skoro polecasz to chyba sie przejde do empiku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem z tym spory problem w trakcie niechęci do ludzi (fobii może). Nie wiedziałem o czym rozmawiać ze spotkanymi ludźmi i bardzo mnie to stresowało. Miałem pewne schematy, ale jak to ze schematami bywa są zawodne.. Patrząc wstecz te rozmowy były o niczym. Teraz jak kogoś spotykam i nie mam o czym gadać to nie boje się milczeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×