Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Callens

Witam wszystkich.

Rekomendowane odpowiedzi

23 lata. Na zewnątrz zawsze uśmiechnięty, kontaktowy, pomocny, dusza towarzystwa, rzekłbym nawet, że czasami lider grupy (czy to prywatnie, czy w szkole, szczególnie po lekkiej dawce alkoholu), zero jakiejkolwiek fobii społecznej, duża elastyczność, łatwość w nawiązywaniu kontaktów, otwartość. Wewnątrz: byle impuls -> myśli samobójcze lub autodestrukcyjne (o realizacji nie ma mowy z uwagi na rodziców) (dochodzi nawet do tego, że proszę opatrzność o jakiś wypadek), brak umiejętności radzenia sobie z jakąkolwiek presją, nadmiar ambicji nieadekwatnych do rzeczywistości, skłonność do spożywania alkoholu, a z drugiej strony umiejętność powiedzenia stop, może trochę lenistwa czasami, ale tego się nie leczy farmakologicznie. Nie mam za grosz odwagi, aby o tym porozmawiać ze znajomymi/przyjaciółmi. Zapewne chodzi o strach przed zmianą sposobu postrzegania. Nikt nie ma pojęcia co się dzieje, a dzieje się to z różną intensywnością od około 3 lat. Jednak ostatnio uzmysłowiłem sobie, że może nawet więcej niż 3, tyle że 3 lata temu zacząłem to dostrzegać bardziej, ponieważ wkroczyłem w bardziej dorosłe życie (wyjazd na studia itp.) W moim mniemaniu to kwestia trochę genów ze strony ojca i jego rodziny. W domu wszystko w porządku, poza niewielkimi, rzadkimi zgrzytami, które w każdej rodzinie się zdarzają. Rodzicom nie mam zamiaru zatruwać tym głowy, ponieważ wiem, że ich zmartwienia tym faktem bardzo mnie przytłoczą. Na psychiatrę czasu brak, przynajmniej do lipca. Dziwaczne jest to, że umiem na ten temat doskonale teoretyzować (gdyby ktoś z bliskich osób spowiadał mi się z takiego czegoś, z pewnością znalazłbym milion recept, powodów, rozwiązań). Sam w teorii też niby potrafię wskazać sobie różne pomysły na poprawę, wskazać coś czego unikać, ale nie potrafię tego wdrożyć w życie i w tym życiu jestem nieszczęśliwy, pomimo, że wiem co mogłoby to szczęście przynieść. 2 lata temu podejrzewałem CHAD, byłem nawet dwukrotnie u psychiatry, aczkolwiek w przypływie lepszych dni, zaniechałem dalszych wizyt, ponieważ wydawało mi się, że wszystko już gra. Dopiero teraz uświadamiam sobie, że problem, który mi towarzyszy istnieje nieprzerwanie od paru lat, tylko nie zawsze daje o sobie znać. W skali depresji Becka - 18, nie jest to wynik "oszałamiający", ale daje do myślenia. O to ja. Witam wszystkich zgromadzonych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Ja jestem w tej chwili w czasie poszukiwania swojej "szkoły psychologicznej". Odpowiedź zawsze zależy od przyjętych postulatów. Moja choroba zawsze mnie zaskakuje i do dziś nie potrafię tego wyjaśnić. Są nurty które mi pasują, ale one odbiegają bardziej w filozofię i praktycznych rad nie sposób wyciągnąć.

 

Udanie się do psychiatry/psychologa to pewnego rodzaju inicjacja, moment zwrotny. Jeśli czujesz, że sam nie dasz rady to się przejdź raz jeszcze. Ale jeśli da się to załatwić sposobami domowymi to lepiej wybrać tą metodę. Nie wiem na ile jesteś "wypalony", bo jeśli wciąż odczuwasz przyjemność/radość to może spróbuj się zastanowić nad swoim życiem i tym gdzie zmierzasz. Może po prostu nie wiesz gdzie skierować energię życiową i przez to się ona marnuje, pozostawiając cię wyczerpanym codziennością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×