Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
fallen02

Miłość poprzez cierpienie.

Rekomendowane odpowiedzi

Tak jak w tytule. Zawsze tak było gdy ktoś ode mnie odchodził dopiero wtedy czułem że kocham, że jest potrzeba postarania się, walki o tą osobę..im bardziej cierpię tym bardziej wydaje mi się że kocham..nie umiem czerpać radości z tego uczucia, nie czyni mnie silniejszym tylko słabszym..rozpacz powoduje że chcę kogoś przy sobie zatrzymać, uświadamiam sobie wartość tej osoby..Ze swoich upadków nie wyciągam żadnej lekcji..miłość - albo to co sądzę że nią jest niszczy mnie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nie jesteś gotowy na miłosc, aby dawać miłość drugiej osobie, gdyż wewnątrz siebie czujesz się pusty, nie masz z czego dać tej miłości? Natomiast bardzo czujesz potrzebę aby ktoś kochal Cię?

Czyli chcesz być kochany ale niekoniecznie sam kochać. Kiedy ktoś odchodzi nie chcesz zostać sam, stracić miłosci, tego, że ktos mógłby Cię kochać, dlatego wtedy wydaje Ci sie, że zależy Ci bardziej?

 

A może bardziej poprzez bycie z kimś chcesz sie dowartościować, coś sobie udowodnić niż tworzyć związek oparty na miłosci?

 

Może miłosć Cię przeraża, koniecznosc otworzenia sie na drugą osobę, odkrycia przed tą osobą najwrażliwszej części swojego JA. Boisz sie tej emocjonalnej konfrontacji z tym kimś, jak i boisz sie skonfrontować z własnymi emocjami, pragnieniami, emocjami? Do tego dochodzi lęk przed odrzuceniem, że nie będziesz umial na dłużej kogos zatrzymać przy sobie, gdyż moze uważasz, że aby z kimś być trzeba "być kimś idealnym", a nie sobą. I to wszystko powstrzymuje Cie przed zaangażowaniem. Po czym dopiero silne emocje takie jak, lęk przed stratą staje się dla Ciebie bodźcem do dzialania?

 

Możłiwosci jest wiele, ale Ty pewnie znasz tą właściwą odpowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie nazwałbym tego miłością. To raczej tęsknota za kimś kogo się traci. Spróbuj się tak nie angażować w związki dopóki się nie sprawdzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak Ciebie czytam to wyglada to tak jakbyś potrzebował bardzo silnych, może nawet ekstremalnych, skrajnych uczuć abyś uważał, że coś czujesz nie ważnie, czy to dobre uczucia czy nie. I dopiero ta mozliwość straty jest dla Ciebie na tyle silnym uczuciem, że je zauważasz!!! Dopiero to uczucie wyzwala w Tobie reakcję, staje się bodźcem.

 

Czym bardziej cierpisz, tym bardziej kochasz? Może wtedy odczuwasz, dopuszczasz do siebie własną emocjonalność? Po prostu czujesz, że coś czujesz. A może lubisz cierpieć? W cierpieniu można odczuwać pewną "chorą" satysfakcję itp.

 

Co czujesz kiedy z kimś jesteś bez ryzyka utraty tego kogoś?

 

Może szukasz kogoś kto Cię "zmieni" lub "zmieni coś w Twoim życiu" niż kogoś kogo chciałbyś kochać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W cierpieniu odnajduję satysfakcję bo wtedy czuję, że czuję..Tak to czuję, że nie potrafię zatroszczyć się o nikogo innego niż siebie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×