Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lubie_jesc

mam takiego dola,że jedyne czego chcę to rzucić się pod auto

Rekomendowane odpowiedzi

mam dosc. jedyne czego chce to rzucic sie pod auto wyskoczyc z okna i przestac istniec przestac myslec tyle glupich mysli siedzi w mojej glowie. wstaje z lozka tylko po to zeby wyjsc z moim psem i tylko dla niego ubieram sie trzy razy dziennie i wstaje naciagam kaptur kurtki i wychodze. i wracam znowu do lozka zeby myslec i zeby plakac. i chodze w kolko zaryczana zamyslona i mam dosc tego stanu.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze,ze chociaż piesek Cię motywuje do wyjścia z domu ja potrafiłam cały tydzień przeleżeć i nie wyjść z domu.byłaś z tym u lekarza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w ogole nie wstawalas?

 

ona tez chce skorzystac z "toalety"...

 

nie bylam u lekarza dopiero zauwazam ze chyba powinnam tylko odwagi brak bo co mu powiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to co powiesz lekarzowi ?

 

Powiesz o tym jak sie czujesz.

 

A dr zaordynuje ci jakąs kuracje antydepresyjną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja najpierw poszłam do rodzinnego to była pomyłka od znajomej dostałam numer do psychiatry ona zrozumiała mnie wiedziała co czuje .U mnie zaczeło się od płaczu np.przerastało mnie zmywanie naczyń.Wstawałam tylko do toalety a obiad robił chłopak po powrocie z pracy to było w najciężżym tygodniu (sam nie wiem jak to zniusł ) ja tylko spałam i zrzędziłam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh ja tak mam caly czas, a wychodze w sumie po recepty, juz chyba polowe depresantow przerobilem i wcale lepiej nie jest i uwazam ze wszystko jest do bani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem na tym forum od kilku dni, z jednej strony kiedy je "odkryłam" poczułam ulgę, że nie tylko ja cierpię psychicznie, że są osoby, które przeżywają podobne huśtawki nastrojów, załamania itd...

A z drugiej co z tego skoro tkwię w martwym punkcie i nie mam odwagi tego zmienić.

Podziwiam tych, którzy zdecydowali się na wizytę u psychologa/ psychiatry.

Ja jednego dnia płaczę, nie widzę w niczym sensu, śpię cały dzień, nie jem, a drugiego rozpiera mnie chęć do działania, do życia. Następnego dnia znów dopada mnie smutek, dziwnie myśli, zastanawianie się, analizowanie wszystkiego; a po co, a dlaczego tak a nie inaczej. I tak w kółko od kilku lat.

Do tego dochodzi niskie, właściwie zerowe poczucie własnej wartości, że nie zasługuję na nic dobrego, że jestem nikim, że moje studia są beznadziejne, że nie dadzą mi pracy...i takie zamęczanie siebie z którego nic dobrego nie wychodzi.

 

Dziś czuję się w miarę dobrze, wstałam o 10, ubrałam się, poszłam na zakupy, ugotowałam obiad, nawet zaczęłam czytać do egzaminu, ale jak będzie jutro??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam się nie zastanawiam czy mi się chce czy sens mają moje studia po prostu idę obecnie już mogę i jakoś prostuję sytuację choć mam rok w plecy.Zdarzało mi sie z płakać np.szłam do kibla popłakać i szłam dalej bo wiedziałam ,że muszę .Ale biore leki i naprawdę jest lepiej .Uwierz mi też nie było łatwo iść do psychiatry poszłam prywatnie bo już nie mogłam wytrzymać swojego beczenia.Nawet teraz wydaje mi sie ,że ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę pod gabinetem.I cóz z tego mam to gdzieś to lepsze niż stać w miejscu i nie robić nic .Zamierzam zapisać się do psychologa na NFZ .Od paru dni odżywiam się zdrowiej ,ćwiczę jogę choć 10 minut,dziś wyszlam troszkę pobiegać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga Lubiąca Jeść

 

Z tego co wyczytałem to na 99% masz depresję, masz myśli samobójcze oraz bardzo obniżony nastrój.

Podejrzewam też, że nic Cię już nie cieszy i wszystko co cię otacza widzisz w czarnych kolorach.

Myślę, że masz niedobór serotoniny i dopaminy w mózgu są to tkzw. hormony szczęścia bez których czujemy się nieszczęśliwi, nic nam się nie chce, a cierpienie psychiczne powoduje, że tylko wizja samobójstwa jest jedyną metodą na ukojenie nieznośnego bólu.

Choć zdaję sobie sprawę, że rzucenie się pod auto jest teraz dla Ciebie bardzo interesujące to coś Ci powiem:

ALBO PÓJDZIESZ DO PSYCHIATRY I ZROBISZ WSZYSTKO CO CI POWIE (jeśli nawet uzna pobyt w szpitalu za potrzebne)

ALBO SIĘ ZABIJESZ JEŚLI NIE ZA PIERWSZYM TO ZA KTÓRYMŚ RAZEM.

Spędziłem w szpitalu 11 tygodni, uratowali mi życie, teraz jestem zdrowy, muszę tylko brać leki i to nigdy nie powróci.

Przez 7 tygodni nie było poprawy, już miałem się wypisać by zaraz potem się w domu powiesić, miałem wszystko już w najdrobniejszym szczególe zaplanowane, tak się złożyło, że mi zmienili wtedy leki na seronil(prozac) i po tygodniu byłem zupełnie zdrowy.

Wiem, że się boisz, wstydzisz pójść do psychiatry, a broń boże do psychiatryka, boisz się brania leków bo nie wiesz jak zadziałają,

ja gniłem w łóżku przez 7 miesięcy zanim odważyłem się na leczenie, później by mieć czyste sumienie, że zrobiłem wszystko co było w mojej mocy żeby z czystym sumieniem się powiesić. I mi pomogli, jestem tym lekarzom dozgonnie wdzięczny. Trafiłem na oddział dla umiarkowanych przypadków, są to zupełnie normalni ludzie z którymi można świetnie się dogadać bo tylko chory zrozumie chorego.

Nie zwlekaj, po wszystkim, jeśli zrobisz jak Ci radzę(bo wiem co mówię) będziesz silniejsza, nic Cię nie złamie(dzięki lekom np. stabilizatorom nastroju tj. Lamitrin) i zaczniesz nowe, lepsze życie i zaczniesz spełniać swe marzenia czego Ci życzę.

Pozdrawiam

Łazarz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogi Łazarzu!

 

Dziękuję za dobrą radę i cenne wskazówki, które pewnie pomogłyby mi wyjść ze stanu w jakim się znajduję.

 

Nie wiem czy "to" co powoduje u mnie jednego dnia smutek, brak chęci do działania, do życia można nazwać depresją?

 

Nie wiem czy jestem chora na depresję.

 

Przez tydzień potrafię mieć dobry humor, nie zastanawiać się nad niczym, czuć się dobrą i wartościową osobą, by

następnego dnia wszystko zaprzepaścić i znów poczuć się do niczego. Znów leżeć całymi dniami w łóżku, płakać i rozmyślać

jak zniosłyby moją śmierć najbliższe osoby? Co by o mnie myślały?

 

Moje zmiany nastroju nie są na pewno wynikiem cyklu menstruacyjnego.

 

Nie wiem od czego zacząć, by mieć pewność, że POTRZEBUJĘ wizyty u psychologa/psychiatry?

 

Wmawiam sobie, że mam "taki" charakter, że nie tylko ja tak mam, że inni mogą mieć podobnie

i "jakoś" z tym żyją i sobie radzą. Tylko czy to ich życie ich zadowala i satysfakcjonuje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×