Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Dziś zatrzymałem busa w szczerym polu bo atak lęków był tak potężny, że nie dałem rady kontynuować podróży. Musiałem wyśiąść i wrócić do domu. Problem w tym, że było to jakieś 20 km...:) Chęć ucieczki z busika w którym było dla mnie niebezpiecznie ( dla mnie bo inni jakoś czuli się dobrze) była większa i silniejsza niż racjonalne myślenie. Ja wiedziałem, że będę miał problem z powrotem do domu ale kontynuowanie podróży było gorsze od 20 km marszu. Uciekłem więc kolejny raz w życiu. Próbowałem dziś na siłę pokonać lęki i w końcu poczuć się normalnie. Niestety przegrałem. Potrzeba uciekania jest silniejsza ode mnie. Zawsze kiedy łapie mnie lęk muszę wrócić do swojego azylu lub przynajmniej zacząć podróż w jego kierunku. Wtedy wszystko przechodzi. Czy macie jakieś sposoby na pokonanie lęku i przekonanie samego siebie, że nie warto uciekać?

Ze swoimi lękami walczyłem na różne sposoby, na siłę, na chama, delikatnie itd, żaden nie okazał się skuteczny. Co Wy robicie w takich sytuacjach?

Tak sobie myślę co by było gdybym miał lęk w samolocie czy też kazałbym go natychmiast zatrzymać i wrócił do domu o własnych siłach? Pewnie tak by było a ja udowodniłbym światu, że człowiek potrafi latać!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Idz do lekarza po jakies doraźne benzo na takie wyjazdy, ja kilka razy bralem przed podróżą. Teraz biore caly czas tabletki i czuje sie w sumie jak zdrowy, w te wakacje 2 razy przejechalem caly kraj tam i z powrotem i nie bylo powodów do ucieczki mimo ze 2 lata temu przed wejsciem do sklepu/fryzjera/banku uciekałem do domu z atakiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz, Sam zomiren? Na pewno Cię nie wyleczy. Byłeś u psychiatry?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Idz do psychiatry, dostaniesz jakis dobry antydepresant i zobaczysz jak za kilka tygodni bedzie dobrze. Dodatkowo mozesz na terapie sie zapisać jak sobie radzic z napadem lęku chociaz po swoich doswiadczeniach wiem ze wtedy nic nie moge zrobic, cialo robi jedno a ja mysle drugie i uciekałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te ucieczki mają jakieś przyczyny, tak naprawdę uciekamy nie przed konkretnym miejscem i lękiem tylko czymś innym, a co tym jest możesz dowiedzieć się na terapii. Ja ostatnio mam jazdy, że chciałabym uciec sama przed sobą :D:D buhehe bo nie wytrzymuję swojego myślenia, to dopiero hardcore ale co nas nie zabije to nas wzmocni, ja już się śmieje z tego, bo chyba nic innego mi nie pozostaje :D pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez tak mam i sytuacja z zatrzymaniem busa jest dla mnie calkowicie zrozumiala :mrgreen:

W samolocie wcale tak bys nie musial miec - ja w samolocie marze tylko o tym, zeby wyladowac (tzn. zeby nie bylo katastrofy) oraz zajmuje sie obserwowaniem mimiki twarzy stewek - patrze czy sa spokojne, czy tez wiedza juz od pilota, ze samolot zaraz zacznie spadac :lol: ) wiec nie w glowie mi typowo nerwicowe leki... Te pojawiaja sie dopiero pare dni pozniej, w reakcji na lot i to harcorowe, ale to juz inna historia:)

 

Pomoc moga czasem rzeczywiscie tylko leki, ale warto jednak wychodzic tez w rozne miejsca "na sile" jak piszesz - ja tak robie i wychodze na tym dosc dobrze...Dobrym rozwiazaniem jest tez wziecie udzialu w jakiejs klotni, ale to nie zawsze jest mozliwe;) Klotnia potrafi doskonale odwrocic moja uwage od atakow - nie mozna czuc jednoczesnie wscieklosci wobec kogos i leku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam pomocy :why: ja czuje tak silny lęk przed egzaminami, że chyba do nich nie podejdę i zawalę studia :why: ale lęk jest tak silny, że nie mogę wytrzymać... Nie wiem co się ze mną dzieję , niech ktoś ze mną pogada, bo zwariuję :hide:

 

-- 10 wrz 2011, 11:27 --

 

Czy ktoś miał takie coś, że uciekał ze studiów , nie dlatego, że oblał, tylko nie przystąpił do egzaminów z powodu silnych lęków? :zonk:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Spylacz, Sam zomiren? Na pewno Cię nie wyleczy. Byłeś u psychiatry?

Oprócz Zomirenu łykam jeszcze Miansec i Citabax. Nic to nie daje. Kolejne nie trafione leki, wcześniej był Anafranil i Velafax czułem się po nich jak zombie, nie spałem w nocy a w dzień byłem senny.

 

Co do uciekania to zaczynam mieć z tym problem. Nie mam dokąd już uciekać. Leki łapią mnie nawet w bezpiecznym miejscu. Ale zaraz, zaraz jest jeszcze miejsce w, którym nigdy lęków nie było... Hm to jest dzicz poza miastem nad jakimś jeziorem lub rzeką. Po południu tam skoczę żeby się uspokoić i przemyśleć strategię jak dojechać w poniedziałek do miasta do którego jechałem wczoraj. Muszę odebrać zamówiony towar bo klient czeka!

Najgorsze jest to, że straciłem zaufanie do leków i lekarzy. Tak naprawdę nigdy mi to nie pomogło. Choroba w przeszłości wracała i odchodziła sama. Na pewno nie był to sukces lekarzy.

 

marcja

Ja jestem w 100% pewny, że zatrzymałbym samolot. No przynajmniej byłbym sławny :) Mam wątpliwość co do tego czy działanie na siłę przynosi pozytywne efekty. U mnie kończy się to zawsze źle.

19_latek Chodzę do psychiatry nawet do dwóch, powinno im się odebrać uprawnienia.

TakaSobieJednaJA Przed egzaminami nigdy nie uciekałem ale zrezygnowałem kiedyś ze studiów bo się ich balem, był to inny lęk niż dziś ale wtedy to się już zaczynało. Na pocieszenie dodam, że zatrzymanie busa nie jest jedynym moim wyczynem super bohatera. Największym moim dokonaniem była ucieczka ze szpitala kilka godzin przed operacją - arcymistrzostwo :)

 

No ok ale coś musze z tym zrobić tylko co? Zostało mi mniej niż 48 godzin aby się wyleczyć i nie zmarnować tego co przez lata budowałem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Czy ktoś miał takie coś, że uciekał ze studiów , nie dlatego, że oblał, tylko nie przystąpił do egzaminów z powodu silnych lęków? :zonk:

Ja uwaliłem studia z tego powodu. Tzn. jeszcze wtedy nie byłem świadomy czegoś takiego jak nerwica i dopiero teraz z perspektywy czasu widzę co tak naprawdę się ze mną działo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz ! A zawsze dopadają Cię lęki jak jedziesz busem? Czy jechałeś po prostu gdzieś, gdzie bałeś się jechać? Bo trochę nie rozumiem co spowodowało Twój lęk.. Ja ogólnie nie lubie jeździć pociągami jak mam 3 przesiadki i na każdą 3 minuty, a miałam tak wiele razy.. Boje się wtedy,że ugrzęzne gdzieś na dworcu pare godzin...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zapewne niczym niespowodowany lęk. A pewnie polega on na tym, że jako pasażer nie jesteśmy w stanie sami sobie zapewnić bezpieczeństwa i odpowiadać za to co się dzieje wokół... taka moja teoria. Chcemy bezpieczeństwa - sami musimy je sobie zapewnić, a będąc pasażerem i przy okazji mając nerwice - nie zapewniamy go sobie, bo fizycznie nie mamy jak i później są takie urojenia... tym bardziej, że jako pasażer mamy czas na rozmyślanie i snucie różnych lęków... i koło się zapętla.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TakaSobieJednaJA Powyżej użytkownik wyjaśnił precyzyjnie ten mechanizm. Gdybym miał samochód dojechałbym nim wszędzie ale teraz nie mam samochodu i skazany jestem na powierzenie swojego bezpieczeństwa innej osobie. To jednak nie wszystko, bo ja jechałem nie na jakieś tortury ale na spotkanie z przyjaciółmi i po towar do hurtowni. Przyjaciel miał mnie zawieść potem swoim samochodem do innego kumpla i mieliśmy spędzić miło czas.

O moim uciekaniu można napisać książkę. Dziwne, że udało mi się w marcu pojechać do Monachium i nie miałem żadnych jazd. Wtedy jednak brałem jeszcze regularnie Zomiren. Po powrocie powoli go odstawiłem i zaczęło się...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz, Gratuluję Ci optymizmu ;)

 

Znam temat doskonale, uciekałam setki razy i dochodzenie tu przed czym nie ma najmniejszego sensu. Jestem ciekawa ile wytrzymujesz na danym leku? Bo początki zawsze są trudne i czasem na efekty trzeba poczekać. Powiem Ci ,że właśnie anafranil kiedyś mnie z takich ataków skutecznie wyciągnął.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm ja biore citaxin od 3 miesiecy jak na razie jest nienajgorzej choć nadal sa te lęki ale w mniejszym stopniu i deprexolet

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiolu optymizmu????!!!! Ja załamany jestem! Nie mogę nic robić nie mogę myśleć po swojemu, nie mogę nic zaplanować bo wszystko mi się rozsypuje przez te ataki teraz. Anafranil brałem chyba przez miesiąc i to był koszmar bez snu, któregoś dnia wywaliłem go do kosza. Teraz przypisał mi lekarz Citabax, też to nic nie daje ale przynajmniej śpię po nocach więc o tyle właśnie lepiej. Dziś zwiększyłem dawkę Zomirenu - jakoś muszę dojechać do hurtowni w poniedziałek tym przeklętym busem ... Jeśli mi się to nie uda, to będę pedałował 35 km w jedną stronę rowerem bo towar trzeba dostarczyć i już.

Ja jeszcze kilka miesięcy temu byłem młodym bogiem a teraz jestem cały w lękach.

Pojechałem dziś na szczupaki - to moje hobby (wędkarstwo), tam nie ma lęków, tam jestem sobą, szkoda, że mi za to nie płacą bo byłbym przodownikiem pracy. Coś chyba nie tak napisałem - przodownik pracy to był za komuny teraz jest człowiek robiący karierę, pracoholik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz, To była mała ironia, bo napisałeś ,że musisz się w 48 godzin z tym uporać, tak czy inaczej życzę powodzenia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz ,troche jakbym czytała o sobie te lęki mnie wykończą i ataki paniki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiolu już zostało tylko 34. To nie ironia to potrzeba. Po to także tutaj się zarejestrowałem i piszę co myślę, bo to pomaga. Nie mam do kogo się wyżalić bo jestem samotnikiem. Internet jest jedynym dla mnie ratunkiem.

Uda mi się a w poniedziałek po południu opiszę wam jak jechałem busem i dojechałem. Nie ma ten tego.

Najgorsze jest to, że teraz jestem w takim ogólnym lęku. To znaczy nie tylko mam napady gdzieś tam ale cały czas się boję. Lęk jest tak silny, że boję się nawet połknąć tabletkę. Kroję ją więc na części i wciskam w siebie wmawiając, że ćwiartka tabletki mi krzywdy przecież nie zrobi. Po godzinie kolejna ćwiartka już z mniejszym lękiem i w ten sposób biorę całą potrzebną dawkę. Jakoś sobie trzeba radzić :bezradny:

 

-- 11 wrz 2011, 00:22 --

 

fiolka34 Nie czytaj jakby o sobie tylko napisz czego dokonałaś uciekając. Moje przypadki już znacie. Czekam na Wasze hity :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz, Ja uciekałam tyle razy, że już nawet nei pamiętam tych "największych" wyczynów. Powiem Ci tylko na pocieszenie, że miałam takie lęki ,że nie wychodziłam przez 5 lat sama z domu, nawet na 10 m. Po przekroczeniu progu był od razu atak. Po anafranilu i terapii odważyłam się nawet na samolot :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a więc siedząc u fryzjera dostałam ataku myślałam ,ze tam umre ,zemdleje i nie wiem co jeszcze,ledwo żywa dotrwałam do końca na kolejnej wizycie było jeszcze gorzej nawet nie zaczął .W sklepach ,kościołach, nawet u lekarza w poczekalni tam gdzie tylko wiecej ludzi nie daje rady ,jadąc pociągiem ,tramwajem wysiadałam wielokrotnie uciekam kto by to zliczył... unikam jak moge takich sytuacji w których wiem ,że znowu mi coś będzie ale wiecie ,że się nie da ... nie długo czeka mnie zebranie więc co za tym idzie skupisko ludzi nie wiem jak wytrwam :why:

 

-- 11 wrz 2011, 09:43 --

 

a i pisałam w moim wątku ,że bardzo źle toleruje ciepło(w mieszkaniach,słońce) więc uciekam także przed nim :twisted: troche jak wampir nieźle co

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zostało mi 24 godziny. Mimo, że zwiększyłem dawkę leków nastrój się nie poprawił. Nie będzie więc jutro wcale łatwo i kto wie czy nie posłużę się kimś w załatwieniu tej sprawy. Towar musi być dostarczony.

Co gorsze w tym mieście do którego jadę mieszka kobieta, którą chciałbym zobaczyć bo bardzo ją lubię ( znaczy się zakochany jestem he he).

Coś nie jest tak?! Za mocno mnie to trzyma. Przeraża mnie perspektywa siedzenia w domu przez kilka kolejnych miesięcy i czekania "aż leki zaczną działać", w co akurat nie wierzę.

Mam już trzeci taki okres w życiu. Te żniwa lękowe pojawiały się zawsze po utracie pracy. Właśnie został zlikwidowany oddział mojej firmy w której pracowałem - głównego źródła dochodu. Stąd właśnie te leki. Towar o którym piszę to mój mały sukces internetowy. Otworzyłem sobie sklep w internecie i zdobywam klientów. Zysku z tego jeszcze nie ma ale jeśli będę konsekwentny to za kilka lat parę groszy będę zarabiał na tym.

 

Wracając do naszej dyskusji na temat uciekania. Wiolu jakieś trzy lata temu też zamknęło mnie w domu. Pierwsze wyjście było za próg okupione atakiem paniki. Drugie zaraz po ochłonięciu już na półpiętro. Po po zdobyciu półpiętra dałem dyla do domu. Wtedy mieszkałem sam a lodówka była pusta. Musiałem wyjść do sklepu. Udało się to pod wieczór. Wpadłem do małego sklepiku osiedlowego, wyczekawszy najpierw aż będzie pusty, bo przecież nie da rady wystać za kimś robiącym zakupy. Zagrałem wtedy rolę człowieka śpieszącego się bardzo na coś tam. poprosiłem o chleb i coś do chleba i jak tylko ekspedientka mnie obsłużyła zniknąłem.

Piszesz, że 5 lat byłaś zamknięta. Jak już się zorientowałaś ja bym tego nie wytrzymał. Szukam ciągle metody, sposobu na oszukanie lęków, na oszukanie tego czegoś w sobie. Zawsze mi się to udaje. Jakieś dwa miesiące temu po wyjeździe do Monachium zaczynałem rozważać nawet lot samolotem. Niestety teraz muszę te plany odłożyć.

Co powoduje te nasze stany. Ludzie tracą pracę, tracą bliskie osoby, zdrowie, domy i nie popadają w lęki, jakoś działają dalej. U nas po stracie jest jeszcze dodatkowa atrakcja w postaci lęków i depresji. O co tu chodzi.

 

fiolka34 U fryzjera?! No to współczuję hi hi. Też coś na ten temat wiem. Wizyta u fryzjera, to raczej przyjemna rzecz. Wymagająca niestety siedzenia na fotelu przez jakiś czas. Kiedyś tak już zarosłem, że musiałem pójść do fryzjera. Pierwsza wizyta skończyłem się na "dzień dobry" i "do widzenia". Na drugą poszedłem po 5 piwach i jakoś dałem radę.

Gorzej było natomiast u dentysty. Musiałem wyrwać ząbka. Poszedłem więc do swojej koleżanki z podstawówki. Dziewczyna była wtedy w ciąży. Ze mną nie ma łatwo a tym bardziej z moimi zębami. Po dwóch godzinach walki moja szkolna koleżanka powiedziała, że nie da rady. Czyli dwie godziny walki z bólem i lękami były stracone. Całe szczęście, że w tym czasie inny dentysta, tym razem facet z bicepsami już skończył przyjmować w swoim gabinecie. Przyjechał i po kolejnej godzinie wyrwał tego zęba.

Osiem lat nie byłem u dentysty. Kiedy się pojawiłem po tej przerwie okazało się, że kolejne zęby są do wyrwania. Wtedy jednak byłem na etapie młodego boga i obyło się bez problemu.

 

Wracając do mojego jutrzejszego wyjazdu. Dodaję sobie 4 godziny. Nie pojadę o 10:00 ale o 14:00.

Dziś chyba znowu wezmę wędkę i pojadę w swoją dzicz aby uśpić lęki. Może je utopię w jeziorze :)

 

Pozdrawiam Was i nadal czekam na Wasze hiciory ucieczkowe. Jakoś mi raźniej kiedy czytam o dokonaniach innych mistrzów ucieczki :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dentysta nawet mi się nie śni :shock:

Spylacz trzymam mocno kciuki za Ciebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz, dasz sobie radę.... jeśli chodzi o uciekanie to ja uciekam , nie wiem właściwie przed czym :cry: z pracy zrezygnowałam , bo musiałam pracować na nocki i odpowiadać za życie i zdrowie ponad 30 osób na oddziale... Pracowałam jako opiekun medyczny... pracowałam też za granicą ale uciekłam po 2 miesiącach- więcej nie wytrzymałam tego , ze nie mogłam z nikim po Polsku porozmawiać, jedynie raz kiedyś przez telefon... studia jedne- które były pomyłką.. teraz nie wiem czy podejde do kolejnych egzaminów z powodu lęku egzaminacyjnego.. pogmatfane to wszystko :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spylacz, bedac kierowca sam sobie bezpieczenstwa nie zapewnisz bo bedzie jechal jakis inny wariat i moze cie zabic. kierowca z busa to nie pierwszy lepszy menel tylko ktos kto przynajmniej kilka razy dziennie robi trase wte i we wte, a prawojazdy nie dostal na piekne oczy, wiec raz pojecie o jezdzie ma, trase zna, auto zna. mozesz sobie kupic rower jak sie boisz z kims jechac, chociaz nie chcialabym takiego faceta cioty ktory do busa nie wejdzie. sorry ale tez mam leki, mimo to wychodze, funkcjonuje, zyje a nie wysiadam z busa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×