Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
gosia hd

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 11.10.2019 o 13:41, Tomek 68 napisał:

Jastara. Miałem wszystkie objawy w szpitalu opisywane w wydawnictwach poza wymiotami. Zarówno psychiczne ( silny lęk, ataki paniki, pobudzenie ruchowe, brak wiary w powodzenie detoxu, , zwątpienie, wycofanie itp), jak mi fizyczne (potworne bóle głowy, jakbym miał mózg  w ogniu, bóle mięśni, sztywność całego ciała, poty,  zaburzenia percepcji  - wydawało mi się, że podłoga i ściany falują, widziałem podwójnie, kłopoty ze wzrokiem, brak apetytu ). Masakra. To że wytrzymałem, zawdzięczam żonie i mojej pani doktor, które mnie dopingowały...Relanium dostawałem tylko kilkanaście dni aż do zera, potem już na sucho. Stąd takie męki.

W grudniu będzie 3 lata po odstawieniu, a objawy mam jeszcze dzisiaj, ale dużo lżejsze...Rozkojarzenie, szybkie bicie serca, czasami brak skupienia, chwiejny chód, brak siły fizycznej, drżenia ciała, poty...Ale teraz to do wytrzymania.  Nie mam żadnych lęków ani ataków paniki.

Podobno te objawy miną z czasem. Mam nerwicę i depresję, ale to już inna historia...Najważniejsze, że nie ma już benzo, i nie czuję potrzeby aby z nich korzystać...Kolejnego detoxu bym chyba nie przeżył...

Ale jak radzisz sobie z nerwica i depresja? 

Bo ja na przyklad zaczelam brac benzo na nerwice i ataki paniki. Odstawiasz benzo ale dalej jestes pozostawiony z tym samym problemem. Ja odstawilam co mi zabralo 2 lata. Po kilku miesiacach taki atak paniki, ze az szkoda slow. Deprecha tez zaczela wracac. Zaczelam brac znowu bezno. Tyle ze juz nie takie dawki. Teraz zaczynam antydepresant bo jestwm w na dnie totalnym. Jak zaczenie dzialac to wtedy odstawie powoli benzo. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miss Worldwide, bardzo Cię proszę, przede wszystkim odstaw benzo i nigdy do tych leków nie wracaj, choćby cokolwiek się z Tobą działo...W ten sposób tylko przedłużasz uzależnienie, a im człowiek dłużej i silniej uzależniony, tym trudniej te leki odstawić. Podobno nawet trudniej niż heroinę,,,Tak czytałem w opracowaniach.Aby leczyć nerwicę czy depresję, konieczne jest całkowite odstawienie benzo...Tymi lekami nie da się tego wyleczyć czy zaleczyć. Benzo świetnie te zaburzenia maskują, likwidując objawy, ale jednocześnie wpędzając człowieka w uzależnienie. Benzo niczego nie leczą!!! Po nich człowiek dobrze się czuje i wydaje mu się, że już wszystko OK...Dopóki leki działają...Potem wszystko wraca. Wszystko razem, nerwica, depresja i skutki odstawienne od benzo. Nie ta droga,,Trzeba to sobie uświadomić!!!Ja sobie ułożyłem plan, jak to wreszcie ( po 4 latach codziennego ćpania) sobie uświadomiłem. Pierwszy krok - odstawienie benzo, szybkie i ostateczne. Sam bym nie dał rady, dlatego poszedłem na detox do szpitala psychiatrycznego. Byłem 3 razy, dopiero za trzecim detoxem mi się udało. Tak byłem uzależniony. Trzy piekła w życiu...Zajęło mi to odstawiane 3 lata...Trzy pobyty po 2 miesiące. Po odstawieniu benzo, natychmiastowe przejście na inne leki, leczące nerwice i depresję, leki które nie uzależniają...Po odstawieniu benzo przez ok. 3 lata źle się czułem, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Aby sie leczyć i to przetrwać, musiałem porzucić pracę. Ale chciałem za wszelką cenę z tego wyjść...

Dzisiaj z nerwicą i depresją jakoś sobie radzę. Wróciłem do wszystkich tematów życiowych, które porzuciłem podczas ćpania, do rodziny, hobby. zainteresowania otaczającą mnie rzeczywistością itd. Nie czuję najmniejszej potrzeby brania benzo, nawet w dużym stresie. Jest tak jak zanim dopadła mnie nerwica i zacząłem ćpać Xanax, jako jedyny lek który mi pomagał. Biorę Pregabalinę Anafranil i Sulpiryd, ale już powolutku to też będę odstawiał...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miss Worldwide, bardzo Cię proszę, przede wszystkim odstaw benzo i nigdy do tych leków nie wracaj, choćby cokolwiek się z Tobą działo...W ten sposób tylko przedłużasz uzależnienie, a im człowiek dłużej i silniej uzależniony, tym trudniej te leki odstawić. Podobno nawet trudniej niż heroinę,,,Tak czytałem w opracowaniach.Aby leczyć nerwicę czy depresję, konieczne jest całkowite odstawienie benzo...Tymi lekami nie da się tego wyleczyć czy zaleczyć. Benzo świetnie te zaburzenia maskują, likwidując objawy, ale jednocześnie wpędzając człowieka w uzależnienie. Benzo niczego nie leczą!!! Po nich człowiek dobrze się czuje i wydaje mu się, że już wszystko OK...Dopóki leki działają...Potem wszystko wraca. Wszystko razem, nerwica, depresja i skutki odstawienne od benzo. Nie ta droga,,Trzeba to sobie uświadomić!!!Ja sobie ułożyłem plan, jak to wreszcie ( po 4 latach codziennego ćpania) sobie uświadomiłem. Pierwszy krok - odstawienie benzo, szybkie i ostateczne. Sam bym nie dał rady, dlatego poszedłem na detox do szpitala psychiatrycznego. Byłem 3 razy, dopiero za trzecim detoxem mi się udało. Tak byłem uzależniony. Trzy piekła w życiu...Zajęło mi to odstawiane 3 lata...Trzy pobyty po 2 miesiące. Po odstawieniu benzo, natychmiastowe przejście na inne leki, leczące nerwice i depresję, leki które nie uzależniają...Po odstawieniu benzo przez ok. 3 lata źle się czułem, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Aby sie leczyć i to przetrwać, musiałem porzucić pracę. Ale chciałem za wszelką cenę z tego wyjść...

Dzisiaj z nerwicą i depresją jakoś sobie radzę. Wróciłem do wszystkich tematów życiowych, które porzuciłem podczas ćpania, do rodziny, hobby. zainteresowania otaczającą mnie rzeczywistością itd. Nie czuję najmniejszej potrzeby brania benzo, nawet w dużym stresie. Jest tak jak zanim dopadła mnie nerwica i zacząłem ćpać Xanax, jako jedyny lek który mi pomagał. Biorę Pregabalinę Anafranil i Sulpiryd, ale już powolutku to też będę odstawiał...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PS. Widziałem w szpitalach ludzi przywiązanych do łóżek, wyjących o podanie benzo...Np. Xanaxu czy Clonazepamu...Straszne. Nigdy więcej tych leków!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomek 68 nie przesadzasz? Wierzę że w 19 wieku coś takiego działo się w szpitalach psychiatrycznych.Ale w 21 wieku przywiązywać ludzi do łóżek?Przecież oni tam przyszli po pomoc, słyszałeś o metodzie dr Ashton?Mam nadzieję że psychiatrzy w Polsce słyszeli, da się w odstawić za pomocą diazepamu.Nie mówię że bezboleśnie , ale przywiązani i wyjacy ludzie?Coś tu nie gra, to przeczy poszanowaniu praw człowieka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ps.Pregabalina też uzależnia.Można wiedzieć ile brałeś tego xanaxu na dobę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Jastara napisał:

Tomek 68 nie przesadzasz? Wierzę że w 19 wieku coś takiego działo się w szpitalach psychiatrycznych.Ale w 21 wieku przywiązywać ludzi do łóżek?Przecież oni tam przyszli po pomoc, słyszałeś o metodzie dr Ashton?Mam nadzieję że psychiatrzy w Polsce słyszeli, da się w odstawić za pomocą diazepamu.Nie mówię że bezboleśnie , ale przywiązani i wyjacy ludzie?Coś tu nie gra, to przeczy poszanowaniu praw człowieka.

Oj przywiązują, przywiązują... Kto był - widział - wie. Pójście "w pasy" to powszechna praktyka dyscyplinująca w dzisiejszych, polskich szpitalach. Z drugiej strony - tragiczne niedofinansowanie psychiatrii nie daje innych narzędzi. Przykre...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, g300 napisał:

Oj przywiązują, przywiązują... Kto był - widział - wie. Pójście "w pasy" to powszechna praktyka dyscyplinująca w dzisiejszych, polskich szpitalach. Z drugiej strony - tragiczne niedofinansowanie psychiatrii nie daje innych narzędzi. Przykre...

Jezus Maria!!To musi być koszmar, co trzeba zrobić żeby zasłużyć na takie traktowanie?Przecież ludzie uzależnieni od leków coś leczyli, ktoś im to przepisał? Ja też uzaleznilam się od alproxu, ale on naprawdę w pewnym momencie uratował mi życie dosłownie.Nerwicy nie wyleczylam, teraz mam kłopot, odstawiam z lekarzem , zeszła m z 1,5 mg do 1 mg na dobę.Nie mówię że nie boli i jest łatwo, ciężko jest, ale wolę umrzeć niż iść do szpitala 😞😭😭😭

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opisałem to co sam przeszedłem i widziałem. Również ludzi w pasach. Brałem dawki od 6 do 8 mg Xanaxu SR codziennie.A wszystko zaczęło się od dawki 0,5 mg dziennie...Niestety, wzrastała tolerancja i tak już poszło.Znam dwie osoby które próbowały odstawić metodą dr Ashton. Nie udało im się. Ćpają do dzisiaj i już są wrakami.Wcale nie przesadzam, ludzi w pasach widziałem podczas detoxu od benzodiazepin lub Tramalu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Tomek 68 napisał:

Miss Worldwide, bardzo Cię proszę, przede wszystkim odstaw benzo i nigdy do tych leków nie wracaj, choćby cokolwiek się z Tobą działo...W ten sposób tylko przedłużasz uzależnienie, a im człowiek dłużej i silniej uzależniony, tym trudniej te leki odstawić. Podobno nawet trudniej niż heroinę,,,Tak czytałem w opracowaniach.Aby leczyć nerwicę czy depresję, konieczne jest całkowite odstawienie benzo...Tymi lekami nie da się tego wyleczyć czy zaleczyć. Benzo świetnie te zaburzenia maskują, likwidując objawy, ale jednocześnie wpędzając człowieka w uzależnienie. Benzo niczego nie leczą!!! Po nich człowiek dobrze się czuje i wydaje mu się, że już wszystko OK...Dopóki leki działają...Potem wszystko wraca. Wszystko razem, nerwica, depresja i skutki odstawienne od benzo. Nie ta droga,,Trzeba to sobie uświadomić!!!Ja sobie ułożyłem plan, jak to wreszcie ( po 4 latach codziennego ćpania) sobie uświadomiłem. Pierwszy krok - odstawienie benzo, szybkie i ostateczne. Sam bym nie dał rady, dlatego poszedłem na detox do szpitala psychiatrycznego. Byłem 3 razy, dopiero za trzecim detoxem mi się udało. Tak byłem uzależniony. Trzy piekła w życiu...Zajęło mi to odstawiane 3 lata...Trzy pobyty po 2 miesiące. Po odstawieniu benzo, natychmiastowe przejście na inne leki, leczące nerwice i depresję, leki które nie uzależniają...Po odstawieniu benzo przez ok. 3 lata źle się czułem, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Aby sie leczyć i to przetrwać, musiałem porzucić pracę. Ale chciałem za wszelką cenę z tego wyjść...

Dzisiaj z nerwicą i depresją jakoś sobie radzę. Wróciłem do wszystkich tematów życiowych, które porzuciłem podczas ćpania, do rodziny, hobby. zainteresowania otaczającą mnie rzeczywistością itd. Nie czuję najmniejszej potrzeby brania benzo, nawet w dużym stresie. Jest tak jak zanim dopadła mnie nerwica i zacząłem ćpać Xanax, jako jedyny lek który mi pomagał. Biorę Pregabalinę Anafranil i Sulpiryd, ale już powolutku to też będę odstawiał...

Powiem tyle. Na ataki paniki mocne nie ma h.. we wsi, tylko benzo dziala. 

Nie musisz mi tego tlumaczyc. Wiem co benzo robi. Dzieki benzo mam depresje (chyba)

Bralam ponad 10 lat 3mg lorazepamu na noc. Porownujac do valium to 30mg valium. To juz sporo. Nie wiem jak sie przelicza xanax na valium. Tez przeszlam swoje na odstawieniu. Bralam sertraline to bylo latwiej. Ale brak koncentracji i nerwowosc byla tez jednak najbardziej dopiekala mi bezsennosc. Ale nie bylo depresji, silnej nerwicy i atakow paniki.

2 lata zmniejszalam dawke. I doszlam do zera. Odstawilam tez sertraline. Kilka miesiecy bylo ok. Nie jakos super szczesliwie ale ok. Poszlam na impreze sporo wypilam i na kaca dostalam ataku paniki i caly dzien sie meczylam i to byl horror. W szpitalu dali hydroksyzyne i cos na serce na palpitacje. Jakos usnelam po nieprzespanej nocy i calym dniu jazdy na matrixie. Zaczelam ze strachu brac benzo. Male dawki. I tak zaczelam znowu brac w czerwcu. I teraz miesiac temu zaczela sie jazda depresyjna. Najpierw ataki paniki i nie ustajacy lęk i zaraz depresja ale taka powalajaca na glebe. Doslownie nadawalam sie do skrobania z podlogi. Masakra. Ale benzo nie zwiekszalam bralam dalej 1mg. Psychiatra byl na wakacjach a lekarka dala fluoxetyne. Niestety nie zaufalam jej i nie bralam. Poszlam w koncu do psychiatry i znowu sertra. Jest gowniano strasznie. Ale bez benzo bym nie dala rady. Poprostu cien czlowika zlamany na drobne kawalki. Nie szlo wytrzymac. To nie taka depresja, ze dupowato i smutno. Teraz mam taka ze nic mnie nie cieszy i wszystko do dupy i tylko czuje smutek. Ale miesiax temu to byla jazda bez trzymanki. Depresja mna szarpala ze na podlodze sie zwijalam i ryczalam blagalam o pomoc czujac ze pomocy i ratunku dla mnie nie ma. (Nie atak paniki bo to inne uczucie)

I tak non stop dzien w dzien przez 2 tygodnie.

To co chce powiedziec to to ze nienawidze benzo i nie chce tego brac. Ale bez niego chyba bym sie wykonczyla albo cos sobie zrobila bo i ataki paniki sa straszne i utrzymujacy sie non stop lęk jak i zalamania depresyjne. Antydepresanty nie dzialaja od razu wiec pozostaje tylko benzo. Tyle ze od powinno sie je brac przez 2 tyg az zacznie dzialac antydepresnat. Bo nic innego nie ma co by pomoglo w takich ciezkich sytuacjach. Trzeba rozronic napiecie i nerwice co mozna jakos przetrzymac i przejdzie od napadow paniki 3 razy dziennie i non stop lęk na maksa albo uderzenie na maksa depresji bo wtedy czlowiek tego dlugo nie wytrzyma.

Nie wiem ilu z was takie jazdy mialo. Wiele osob ma te ataki paniki ale nigdzie nie czytalam zeby ktos mial taki napad depresji level hard ze rzuca czlowiekiem po podlodze jak szmatą. Nie ma opcjii innej jak benzo. 

Nic nie pomoze jesli bedziemy miec te same zachowania i nie zmienimy myslenia. Teraz chodze na terapie bo juz nie mam innych opcji. Nie wiem na ile pomoze ale cos tam na pewno. Bede chodzic ile trzeba nawet cale zycie . Bo jak nie zmienie zachowan i myslenia to zadne antydepresnaty nie pomoga ani benzo. 20 lat zlych doswiadczen, nawykow w zachowniach, przyzyczajeniach, zlego myslenia, 20 lat mojego mozgu zyjacego w depresji i lęku to niestety ale mozg jest wycwiczony do wlasnie takich akcji. Zaluje, ze kiedys zaden lekarz mnie nie wyslal na terapie bo na pewno by bylo latwiej. A nie teraz po 20 latach zmienic to wszystko. 

A ty przezyles pieklo na benzo. Spoko poki bierzesz antydepresanty jest ok. U mnie tez bylo ok. Nie odstawiaj pochopnie. Upewnij sie 10 razy u lekarza. Bo jak masz predyspozycje do lękow albo depresji i nie chodzisz na terapie to moze cie spotkac to co mnie. Chyba ze to byl jakis epizod i niechcacy w benzo wdepnales i po odstawieniu wyszedles na prosta. Jesli zaczlas brac bo miales nerwice i ataki paniki to odstawienie benzo nie wyleczy i antydepresant tez nie wyleczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

każdy człowiek uzależniony od benzo powinien isc na terapie.bo u podloza sa lęki-przeróżne.TYLKO zmiana myslenia pomoze.ale na to trzeba duuzo czasu-ja zmieniam myslenie od 3 lat i jestem może w polowie drogi.

 

no coz,jak się miało określony sposób myslenia 20,30,40 lat to nie zmienisz tego w kilka mcy...nie ma opcji.

 

dluga i ciezka droga-można powiedzieć krzyzowa-ale warto)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie ma sensu iść na terapie na benzo...Wtedy taka terapia nic nie da, jak człowiek będzie pod działaniem tych leków...Aby leczyć nerwice należy najpierw odstawić benzodiazepiny. Całkowicie. Odczekać rok i dopiero spróbować terapii. Zresztą chyba nawet nie przyjmują na terapię nerwic, jak ktoś się przyzna, że bierze benzo. Benzo tylko maskują nerwicę, ale jej nie leczą! Natomiast ciężko uzależniejają. Na benzo robi się też głupoty, podejmując nieprzemyślane decyzje, których się później żałuje. Benzo to są świetne leki, ale tylko na raz! Ktoś ma jakieś bardzo stresujące przeżycie, np. pogrzeb kogoś bliskiego. Ewentualnie atak paniki np. gdzieś na ulicy w mieście. Nie wolno ich stosować ani na stałe, ani rekreacyjnie - o takich przypadkach też słyszałem. Ja dostałem nerwicy po śmierci mojej mamy. Zaczęły sie ataki paniki i ciągły lęk...Tylko Xanax na to pomagał. Dlatego się uzależniłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, shira123 napisał:

każdy człowiek uzależniony od benzo powinien isc na terapie.bo u podloza sa lęki-przeróżne.TYLKO zmiana myslenia pomoze.ale na to trzeba duuzo czasu-ja zmieniam myslenie od 3 lat i jestem może w polowie drogi.

 

no coz,jak się miało określony sposób myslenia 20,30,40 lat to nie zmienisz tego w kilka mcy...nie ma opcji.

 

dluga i ciezka droga-można powiedzieć krzyzowa-ale warto)

Czyli terapia pomaga twoim zdaniem. Chociaz to dluga praca ale warto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po wyjściu z trzeciego detoxu miałem w domu takie lęki, że kładłem sie na łóżku, na brzuchu i trzymałem sie tego łóżka, tak mną telepało.Przez pół roku nie wychodziłem z domu, nie jeździłem samochodem.Nie korzystałem też z internetu, wmawiałem sobie różne choroby. Co jakiś czas lądowałem na SOR z zawałem, wylewem itd. EKG miałem robione wielokrotnie...Różne badania zawsze wychodziły normalnie. To wszystko uspokoiło sie dopiero po długim czasie...Jak się okazało, wszystkiemu był winien brak benzo w organizmie.Organizm przystosowywał sie ponownie do normalności. Dzisiaj po tych przeżyciach nie ma najmniejszego śladu. Po pierwszym detoxie w Szopienicach wytrzymałem bez Xanaxu niecały miesiąc...Po drugim  detoxie wziąłem Xanax już następnego dnia...Nie wytrzymywałem objawów odstawiennych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ! Nie biore juz benzo od miesiaca, chcialbym sie zapytac po jakim czasie minela wam bezsennosc. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam jest jeszcze jedna ważna sprawa o której nikt nie wspomina.

Chciałbym ostrzec osoby które mają prawo jazdy i prowadzą po benzodiazepinach.

Można sobie narobić dodatkowych kłopotów prowadzenie  pod wpływem benzodiazepiny jest traktowane  w Polsce tak samo jak po alkoholu i jest ustawowo zabronione.

Policja dysponuje narkotestami które wykrywają benzodiazepiny są czułe szczególnie te które wykrywają benzodiazepiny w ślinie.  W przypadku wykrycia w benzodiazepiny w ślinie obowiązkowo muszą pobrać krew aby potwierdzić stężenie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.10.2019 o 12:54, Miss Worldwide napisał:

Czyli terapia pomaga twoim zdaniem. Chociaz to dluga praca ale warto?

oczywiscie.

studiuje psychologie i sama bylam uzalezniona on benzo.

teraz nie biore juz ze 2 lata

terapia jest podstawa w leczeniu nerwicy i slabszej depresji

tylko trzeba sie nastawic nawet na kilka lat terapii ale z czasem leki i ataki paniki mina bo zmienia sie myslenie.

sama to sprawdzilam i polecam☺

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, shira123 napisał:

oczywiscie.

studiuje psychologie i sama bylam uzalezniona on benzo.

teraz nie biore juz ze 2 lata

terapia jest podstawa w leczeniu nerwicy i slabszej depresji

tylko trzeba sie nastawic nawet na kilka lat terapii ale z czasem leki i ataki paniki mina bo zmienia sie myslenie.

sama to sprawdzilam i polecam☺

 

shira123 podpisuje się pod tym wszystkim co napisałaś 😉 tak to właśnie jest 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.10.2019 o 07:55, shira123 napisał:

oczywiscie.

studiuje psychologie i sama bylam uzalezniona on benzo.

teraz nie biore juz ze 2 lata

terapia jest podstawa w leczeniu nerwicy i slabszej depresji

tylko trzeba sie nastawic nawet na kilka lat terapii ale z czasem leki i ataki paniki mina bo zmienia sie myslenie.

sama to sprawdzilam i polecam☺

To dlaczego tyle jest tutaj ludzi co chodza na terapie od dlugiego czasu a dalej sa chorzy. Albo tacy co chodzili na terapie po kilka lat a dalej sa chorzy. Nie ma to nikogo kto by mowil, ze chodzil na terapie i sie wylaczyl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Miss Worldwide napisał:

To dlaczego tyle jest tutaj ludzi co chodza na terapie od dlugiego czasu a dalej sa chorzy. Albo tacy co chodzili na terapie po kilka lat a dalej sa chorzy. Nie ma to nikogo kto by mowil, ze chodzil na terapie i sie wylaczyl.

Ja np jutro mam 4ta sesje i bedzie znowu mi mowic, ze mam przyjemne rzeczy robic bo teraz moj mozg potrzbuje silnych pozytywnych bodzcow. I ze mam probowac nowych rzeczy i cos mi sie na pewno spodoba. A ja nie wiem gdzie mam sie ruszyc i co robic bo nie mam nic tekiego gdzie bym mogla dobrze sie bawic. Nie mam pomyslu. A co do zajecia przyjemnego cos co mi sie by podobalo na dluzsza mete np nauka czegos jak taniec, rolki, pomoc w wolontariatach, jakos tez nie wydaje mi sie ze to mnie na tyle ciekawi zebym to lubila robic nie zmuszajac sie. Poprostu nie mam takiej rzeczy i nie mam pomyslu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się nie uzależnię od benzo, bo mi zwyczajnie nie pomagają. Trochę szkoda, na szczęście mam zamiennie Akineton, a on nie uzależnia. Myślałem, żeby sobie wytatuować nazwę tego leku, tak w żarcie.

 

Te leki są dobre jak się ktoś źle czuje, takie mniejsze zło. W neutralnym stanie niektórzy biorą rekreacyjnie, w sumie dobre i to. Gorzej z uzależnieniem, no i czy nie warto mieć jednak świeżego umysłu. Jednym słowem pytanie: narkotyki, dobre czy złe.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.10.2019 o 14:27, Miss Worldwide napisał:

To dlaczego tyle jest tutaj ludzi co chodza na terapie od dlugiego czasu a dalej sa chorzy. Albo tacy co chodzili na terapie po kilka lat a dalej sa chorzy. Nie ma to nikogo kto by mowil, ze chodzil na terapie i sie wylaczyl.

 

To prawda, w ciągu swojej "nerwicowej kariery" przeszedłem 4 psychoterapie. Była i psychodynamiczna i poznawczo-behawioralna. Były remisje, są i nawroty. Chyba trzeba się pogodzić, że człowiek będzie miał to do końca życia i będzie raz lepiej raz gorzej.

 

Ostatnio odstawiłem zolpidem w szpitalu. Myślę o terapii uzależnień, tylko zastanawiam się jak to ma mi pomóc, w sensie czy dowiem się czegoś nowego, czego czego jeszcze przez te wszystkie lata się nie dowiedziałem...

Edytowane przez Luxor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Luxor napisał:

 

To prawda, w ciągu swojej "nerwicowej kariery" przeszedłem 4 psychoterapie. Była i psychodynamiczna i poznawczo-behawioralna. Były remisje, są i nawroty. Chyba trzeba się pogodzić, że człowiek będzie miał to do końca życia i będzie raz lepiej raz gorzej.

 

Ostatnio odstawiłem zolpidem w szpitalu. Myślę o terapii uzależnień, tylko zastanawiam się jak to ma mi pomóc, w sensie czy dowiem się czegoś nowego, czego czego jeszcze przez te wszystkie lata się nie dowiedziałem...

Wczoraj zapytalam o to psycholog. Mowila, ze osoby ktore sa juz zdrowe nie wchodza na fora itd. A to ze osoby pp psychoterapii dalej to maja to 1.zalezy od powodu choroby, 2.sa osoby oporne na terapie. Jeszcze nie wiemy czy ja jestem oporna na terapie. 

Narazie zaczynamy jakas terapie zwana "aktywacja behawioralna". Bedzie mieszac wg potrzeby bo w sumie wszystko mam zjebane. Mysli, zachowania, nawyki, od wielu lat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Miss Worldwide napisał:

Wczoraj zapytalam o to psycholog. Mowila, ze osoby ktore sa juz zdrowe nie wchodza na fora itd. A to ze osoby pp psychoterapii dalej to maja to 1.zalezy od powodu choroby, 2.sa osoby oporne na terapie. Jeszcze nie wiemy czy ja jestem oporna na terapie. 

Narazie zaczynamy jakas terapie zwana "aktywacja behawioralna". Bedzie mieszac wg potrzeby bo w sumie wszystko mam zjebane. Mysli, zachowania, nawyki, od wielu lat. 

a ja mysle ze nie tyle sa osoby oporne na terapie tylko wielu terapeutów jest niedokształconych,niekompetentnych.

u mnie po terapii się wiele rzeczy poprawilo

ale fakt,jest to dluga i b.zmudna droga,kilkuletnia. i mogą być nawroty ale powinny wtedy być lżejsze.

podsumowując-nie wyleczy nas zupełnie,ale poprawi jakość naszego zycia.

a to już dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, shira123 napisał:

a ja mysle ze nie tyle sa osoby oporne na terapie tylko wielu terapeutów jest niedokształconych,niekompetentnych.

u mnie po terapii się wiele rzeczy poprawilo

ale fakt,jest to dluga i b.zmudna droga,kilkuletnia. i mogą być nawroty ale powinny wtedy być lżejsze.

podsumowując-nie wyleczy nas zupełnie,ale poprawi jakość naszego zycia.

a to już dużo.

No terapeuta terapeucie nierowny ale to juz osobny temat. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×