Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

ja_słababa

Użytkownik
  • Zawartość

    20
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Hej Tomek, nikt z nas sam sobie tych "leków" nie przepisał! Ktoś je nam przepisywał, a my będąc w złym stanie braliśmy, ciesząc się, że jest coś, co pozwala się uspokoić. Cenę płacimy ogromną! Dziwi mnie baaardzo, jaki tutaj spokój, czyżby tak mało ludzi miało problem z benzo? U mnie po kilku dniach lepszych znów gorzej: myśli dołujące, płacz...trzęsionka... Ech, trudno. Na zagranicznych forach pocieszają, że potrzeba czasu i będzie lepiej. W tej chwili mój układ nerwowy jest tak wrażliwy na bodźce, że toleruję ledwie jedną osobę, kiedy są dwie, trzy, robię się bardzo nerwowa, pobudzona, już mi to za dużo. Nie wiem, kiedy będę bardziej "wydolna". Podobno potrzeba czasu... J.
  2. Hej Tomek, odwyk to koszmar, jaki sobie trudno wyobrazić. W szpitalach przeprowadzają go zbyt szybko i dają, moim zdaniem, zbyt wiele prochów "wspomagająco", od których też nie jest łatwo się uwolnić. Jak ktoś wdepnie w sulpiryd, anfranil czy pregabalinę, to łatwo z nich nie wyjdzie. Trudno nawet powiedzieć, czy te symptomy, jakie teraz miewasz, to jeszcze odstawienne czy uboki neuroleptyku, trójpierścieniowca czy przeciwpadaczkowca. Bierzesz też nieciekawe psychotropy. Chyba pora spróbować odstawiać po jednym powolutku. Dopiero jak odstawisz wszystkie, będziesz mógł sprawdzić samopoczucie. A wyjście z xanaxu to wielki sukces! Napisz proszę, co masz w tej chwili za symptomy (jeszcze).
  3. Hej Dario, pieprzyć leki. Ja też próbowałam rozlicznych antydepów, oprócz koszmarnych uboków, niepokoju i myśli samobójczych nic mi nie dały, a myślę, że jeszcze się przyczyniły do obecnych kłopotów. Z clona ot tak chyba nie wyjdziesz bez zamiany na diazepam i powolne, POWOLNE!!! redukowanie dawki wg Ashton. Trzymaj się! U mnie dziś poty, głowa boli, trzęsawka w środku i lekkie mdłości. Tak już chyba na razie musi być. J.
  4. Hej Dario, koszmarnie dużo bierzesz i mieszasz. Nie dziwota, że już masz siebie dość! Polecam Ci http://mail.benzobuddies.org/ Poczytaj . To Ci pokaże, że się da! Pozdrawiam. J.
  5. ja_słababa

    Hej neurotykom

    Tak sądzę, dziękuję
  6. Jerzy, ja też nie chcę żyć z takim cierpieniem, pierdzielę takie życie. I też nie daję sobie rady, spieprzam też życie moim bliskim, którzy muszą patrzeć, jak mi źle, ale co mogą zrobić? Nie, nikt nie będzie Ciebie niańczył, bo każdy chce mieć obok ludzi wesołych, afirmujących życie a nie zdołowanych czarnowidzów, którzy sobie nie radzą. Taka prawda o tym świecie. Homo sapiens to pomyłka ewolucji. Nie umiem Cię pocieszyć, bo sama nie widzę jasnej strony życia. Ale pozdrawiam i nie mam nic przeciwko, jeśli pomarudzimy.
  7. Jerzy, w ogóle sobie nie radzę, dlatego tu jestem, żeby... no właśnie... poczytać, że inni też mają podobnie, czy co? Ja bólowych dolegliwości jako takich nie mam, to znaczy łeb boli całe dnie i noce, kark, barki, ramiona, żuchwa, ale zawsze miałam skłonność do bólu głowy, więc to nie jest dla mnie tak wielki problem jak mdłości, hiperwrażliwy układ pokarmowy, drżenie wewnętrzne, słabość i te cholerne napady dołu/lęku/wycia. Sam widzisz, też już nie wytrzymuję i mam myśli "pociągowe". Palenie skóry, nogi jak z waty i inne upierdliwości to pikuś. Napisz, co Ci najbardziej dolega i jak długo jesteś na 0? J.
  8. Będziemy się wspierać, ja też się cieszę, że jesteś, bo może jednak nie zwariuję! Dlaczego tak źle reaguję na Ad, nie wiem, ale po wielu bardzo nieudanych próbach już to wiem, to leki nie dla mnie. Nie jestem w stanie przejść tego okresu, kiedy lek niby ma zacząć działać. Po citalopramie łaziłam po ścianach, po innych różne różności. Nie, definitywnie NIE. A potem weź to i odstaw, taki sam koszmar. Wszyscy ludzie, których znam a którzy biorą AD nie są w stanie ich odstawić!!! Benzo pierwszy raz wzięłam pięć lat temu, brałam koło 10 miesięcy z odstawianiem. Potem krótka przerwa i znów, ale krótko, z miesiąc, potem długa przerwa, niemal dwa lata, ale zrobiło się ciężko w życiu i zaczęłam brać sporadycznie. W ubiegłym roku jesienią coraz więcej: lorafen, relanium stilnox - na uspokojenie, na spanie... Od marca zero. Tak, mam potwornie ciężkie myśli, też, że już nie dam rady ani dnia dłużej, że pójdę pod pociąg (jakoś nie idę) ;-). A miałaś/masz jakieś dolegliwości fizyczne? Bo u mnie okropnie z tym. J.
  9. Lorra, biedactwo, łączę się w bólu! Jesteśmy więc w tej samej matni - mnie też się wydaje, że nigdy nie będzie lepiej. Bardzo dużo płaczę, jak kiedyś, na początku kłopotów, nie potrafię powstrzymać łez, które płyną wartkim strumieniem. U mnie z lękiem jest to samo - byle co powoduje jakąś wewnętrzną panikę. Przez to nie mogę się w nic zaangażować, bo zaraz mnie telepie. Ja, niestety, bardzo koszmarnie reaguję na AD (antydepresanty), więc nie biorę teraz nic oprócz mianseryny kiedy nie mogę spać, ale to może ze dwa, trzy razy w miesiącu. Najbardziej dokuczają mi mdłości, to wewnętrzne dygotanie, kompletnie rozregulowany hiperwrażliwy układ trawienny, brak apetytu i ten dół psychiczny, który aż boli. Ja też mam to samo odczucie, że inni jakoś żyją, a ja wegetuję, takie markowanie życia. Do szpitala też już nie chcę, bo tam tylko jedno: spróbujemy ten AD, a jak nie ten, to tamten, a ja już nam swoje reakcje. U Ciebie po tak długim czasie należało zastosować metodę dr. Ashton, stanowczo za szybko to poszło. U mnie w szpitalu z 2,5 mg lorazepamu zamienionego na diazepam w ciągu 3 miesięcy do 0. Oj, było ciężko, na tyle, że wróciłam do relanium na jakiś czas, a potem byłam długo bez. Wróciłam bez sensu i teraz znów jestem w d.... maryni. Mam już okropne myśli... że to nie ma sensu. Nikogo tu, oprócz nas, nie ma, to powspierajmy się chociaż wzajemnie! Pozwól się uściskać, bo wiem doskonale, jak się potwornie czujesz.
  10. Lorra, napisz, jak się dziś czujesz. Czy też masz takie dolegliwości i taki okropny brak nadziei na poprawę samopoczucia? Mam już naprawdę bardzo dość.
  11. Lorra, hej, super, że jesteś! A może lepiej tutaj się wymienimy doświadczeniami. Zawsze może się komuś przydać. Mnie bardzo pomaga czytanie, jak inni jakoś sobie radzili i wychodzili na prostą. Wiele się w tym wątku nie dzieje, co oznacza, że pewnie wszystkim jakoś się udało? U mnie dziś kolejny dzień koszmaru: od rana napady płaczu, okropna depresja, nie rozumiem radości ludzi na ulicach, patrzę na nich jak na zjawiska i strasznie się czuję osamotniona w moich dolegliwościach i braku nadziei. Boli mnie głowa dnie i noce, napięcie w żuchwie, szyi, karku, barkach. Słabość w dłoniach i nogach, tak że mam je jak z waty. W brzuchu mi niedobrze, mogłabym nic nie jeść, i to drżenie całego ciała w środku, w gardle mnie dusi - na płacz czy co? Zaczął się czwarty miesiąc odstawki i nic nie lepiej, wręcz wydaje mi się , że gorzej, że już nawet nie mam żadnego lepszego dnia. Zaczęło się lato. Któreś z rzędu bez nadziei.
×