Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
annac

jak na waszą samoocenę wpływa psychoterapia?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

zastanawiałam się nad tym, czy nie posłać chłopaka na psychoterapię. Przy pewnej naszej kłótni myślał o tym, by sie zabić...to było raz. Dawniej, 5-7 lat temu zdarzyło mu się to 2-3 razy przy okazji rozwodu rodziców. Co ważne, on ma bardzo niską samoocenę... i uważa, że facetowi nie wypada chodzić do psychologa... Boję się, że jak nawet uda mi sie go na to namówić, to będzie to miało efekt odwrotny i będzie się uważał jeszcze za słabego i chorego psychicznie...boję się, że to mogłoby pogłębic jego niską samoocenę...

Dlatego chciałabym wiedzieć, jak psychoterapia wpływa na was?

(a szczególnie na Panów)

 

P.S.

Więcej o problemie chłopaka tutaj: sk-onno-ci-do-samobojstwa-co-robi-t24760.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wiem po sobie, że wstyd przed poczuciem, że się jest słabym, że jest się zaburzonym i korzysta z pomocy psych. da się obejść. Musisz stopniowo oswajać chłopaka z myślą o tym, że pomoc psychologa to żaden wstyd, że jesteśmy po prostu ludźmi i każdemu w odpowiednich warunkach może zabraknąć siły, czy równowagi emocjonalnej.

Trochę trudniej będzie z wykonaniem, mi zajęło 4 lata użerania się ze sobą, żeby w końcu pójść do tego lekarza, ale znalazłem się w sytuacji podbramkowej i nie mogłem już nie pójść. I teraz czuję w tej kwestii ulgę, chociaż nie powiedziałem jeszcze wszystkim, wszystkiego, to lepiej mi niż wtedy, gdy nikt w rodzinie nie wiedział, że mam problemy, a wizyta u lekarza wiązała się u mnie z przyznaniem się przed rodziną, że mam problemy i nie umiem sobie pomóc.

Rozmawiaj z nim, rozmawiajcie o swoich emocjach, wspomnieniach, lękach, stopniowo otworzy się bardziej na ciebie i będziesz go mogła zachęcać do wizyty u psycha, ale nie od razu, delikatnie, żeby nie zauważył. Podstępem ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, wiele osób uważa, że jak idziesz to psychologa to oznacza, że jesteś słaby/słaba. To takie popularne przekonanie, tak myślą ludzie, dopóki sami nie zaczną mieć problemów albo jeśli się boją że je mają/mogą mieć...

 

Przekonaj chłopaka, żeby na to spojrzał z innej strony:

- większość ludzi ma jakieś lekkie zaburzenia psychiczne, ale nie zdaje sobie z nich sprawy

- porady psychologiczne są darmowe i gwarantowane przez państwo z NFZ, więc czemu z nich nie skorzystać?

- prawdopodobnie wśród waszych znajomych jest kilka osób, które korzystały, korzystają lub będę korzystały z pomocy psychologa, ale nie wiecie o tym, bo w naszym kraju nie zawsze warto się do tego publicznie przyznawać

- idąc do psychologa można naprawdę dużo dowiedzieć się o sobie, a to jest zawsze cenna wiedza

- idąc do psychologa nie okazujesz słabości - wręcz przeciwnie - odwagę, bo umiesz się przyznać do tego, że masz problem, a to jest pierwszy krok do rozwiązania tego problemu

- kiedy znasz swoje słabości stajesz się silniejszym człowiekiem

 

Same zalety jak dla mnie :)

Próbuj mu to podejście jakoś przemycić w rozmowie ;) Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja chodze do psychologa od dluzszego czasu a ciagle mam wrazenie ze to symbol mojej slabosci. jeszcze jeden kolega ktory o tym wie jedzie po mnie ze jestem slabiakiem i placzkiem skoro ide "wyplakiwac" sie jakiemus wyksztalciuchowi. pewne schematy nigdy nie wyjda z mody w tym kraju. dlatego ja nawet rodzinie balem sie powiedziec ze mam problem zeby nie zostac przypadkiem wysmiany lub pojechany. byc moze obawy byly przesadzone ale lęk przed ocena innych byl silniejszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mam nieznaczne polepszenie samooceny przez pare godzin po wizycie ale potem wszystko wraca do "normy"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

soulfly89, ty to powinnaś chyba zostać akwizytorem. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jeden kolega ktory o tym wie jedzie po mnie ze jestem slabiakiem i placzkiem skoro ide "wyplakiwac" sie jakiemus wyksztalciuchowi

 

Ten Twój kolega to idiota, ciekawe co on by zrobił jakby go dopadła nerwica lub depresja. Takich rzeczy się nie wybiera, one dotykają ludzi silnych i słabych podobnie, są takie okoliczności w życiu że nawet ktoś z mocną psychiką może sobie nie poradzić.

 

soulfly89, ty to powinnaś chyba zostać akwizytorem. ;)

 

Biorę to za komplement :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie pociesza mnie to ze ma idiotyczne myslenie. smutny wniosek jest taki ze to zawsze bedzie wstydliwa rzecz chodzic do psychologa i trzeba bedzie uwazac komu sie mowi o tym. bo spoleczenstwo nie dojrzeje jeszcze dlugo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja chodze do psychologa od dluzszego czasu a ciagle mam wrazenie ze to symbol mojej slabosci. jeszcze jeden kolega ktory o tym wie jedzie po mnie ze jestem slabiakiem i placzkiem skoro ide "wyplakiwac" sie jakiemus wyksztalciuchowi. pewne schematy nigdy nie wyjda z mody w tym kraju. dlatego ja nawet rodzinie balem sie powiedziec ze mam problem zeby nie zostac przypadkiem wysmiany lub pojechany. byc moze obawy byly przesadzone ale lęk przed ocena innych byl silniejszy.

 

 

Powiedz, ze jego tata smierdzi, zabierz grabki i idz do drugiej piaskownicy :mrgreen:

 

...no bez jaj, rusza Ciebie taka opinia ?

 

 

 

annac,

 

Uczciwa praca nad soba nie jest jakims upokorzeniem, wymaga wiele sily i madrosci.

 

Zaznaczam - warunkiem jest uczciwa praca, jak ktos "chodzi do psychologa" zamiast "uczestniczyc w terapii" to rzeczywiscie nie ma sie czym chwalic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jezdze do innego miasta. Takie gadki to sobie możecie wsadzic. Wszystko ładnie brzmi, ale rzeczywistośc jest zupełnie inna i ja ją zupełnie rozumiem. Jest wstyd i zupełnie uzasadniony. Do tego są przeróżne zaburzenia i przeróżnie można na nie spojrzec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jezdze do innego miasta. Takie gadki to sobie możecie wsadzic. Wszystko ładnie brzmi, ale rzeczywistośc jest zupełnie inna i ja ją zupełnie rozumiem. Jest wstyd i zupełnie uzasadniony. Do tego są przeróżne zaburzenia i przeróżnie można na nie spojrzec.

 

Chodzi mi o to, ze nie widze powodu dowalac samemu sobie z tego powodu, ze sie lecze - nerwica, depresja, DDA. Mam wewnetrzne przekonanie, ze to cos dobrego i raczej poprawia to moja samoocene :) Byloby mi wsyd jakbym sie poddal i nic z tym nie robil albo uciekal w uzywki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety ludzie dookoła są... [cenzura] debilami. Im się wydaje, że jak ktoś trafił do wariatkowa, i wyszedł (wreszcie!) z poprawną diagnozą, i potem kontynuuje leczenie = ŚWIR. I o ile na co dzień tego nie powiedzą, wszystko jest ładnie i pieknie... To w obliczu złości, sprzeczki o cokolwiek - zaczyna się rzucanie "świrami", "wariatami" itd. I sądzę, że ludzie właśnie tego się boją - obrzucanie takimi "wyzwiskami".

Czy wstyd jest uzasadniony? W naszym chorym społeczeństwie pewnie tak. Ale na zachodzie, posiadanie psychoterapeuty, możliwość chodzenia do niego, jest dosyć... MODNE. I przede wszystkim - NORMALNE. Tylko u nas, na zadupiu zadupia, 200 lat za Murzynami (nie ubliżając im), przyjęło się, że leczenie się u psychiatry-psychologa, jest czymś złym. A przecież tak naprawdę, mózg jest takim samym organem, częścią człowieka, jak serce czy wątroba. Ba - delikatniejszym i wymaaga znacznie większej dbałości.

I jeszcze jedno - te same osoby, które we mnie rzucają "świrem" - IMHO same wymagają natychmiastowej pomocy i interwencji, ze względu na swoje zaburzenia, w które nie chcą uwierzyć, ani się z nimi zmierzyć. No bo to on, wyzywający jest hero, on się nie leczy. Tylko kto inny. Tylko ten inny - wie przynajmniej, że coś ma, wie co ma i wie jak to leczyć. A że wyzywający tego nie wie, i nadmierne emocje wywołuja u niego nadciśnienie, problemy zdrowotne wywołane przez nadmierne palenie, denerwowanie się, stres, wybujałe emocje, impulsywność... On na tym straci najwięcej - kilka lat życia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi sie wydaje, że znaczenie ma jeszcze charakter zaburzeń. Uzywasz słówka "świr". Mi sie to kojaży z kims agresywnym o byle co. Nie wiem czemu, ale to jest na pierwszym planie. To może sie zgadzać, ale są tez zaburzenia gdzie druga osoba jest raczej fascynująca. Mozna sie ciąć co raczej nie jest widziane dobrze, a można być troche dziwnym.

Jesli ktoś jest pokrecony, ale nie jest strzębkiem nerwów to ludzie troche inaczej patrzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×