Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam Was moi drodzy. Sama zastanawiam się co ja tutaj robię, ale chyba nadszedł moment kiedy wzięłam się na odwagę by z podniesioną głową przyznać, że jestem osobą chorą. Wiele razy zaglądałam na to forum, czytałam o czym piszecie, o waszych problemach, jednak za każdym razem wyłączałam okno z myślą "Boże, przecież ja jestem NORMALNA". Chyba najwyższa pora otworzyć puszkę Pandory i zobaczyć co dalej... Może mi to pomoże, może nie. Jestem przekonana że po sytuacji którą wam przedstawię wiele osób oznajmi że muszę iść do jakiegoś specjalisty, uprzedzę Was: nie jestem na to gotowa, nie chcę. Może po prostu potrzebuję Wam się wygadać, może potrzebuję znaleźć tutaj wirtualnych przyjaciół, którzy będą mnie wspierać, nie oceniając mnie. Może na początek się przestawię: mam na imię Ewelina i mam 18 lat. Otoczenie odbiera mnie na różnoraki sposób: Ci którzy są blisko uważają mnie za osobę ciepła i sympatyczną, wiecznie uśmiechniętą, Ci którzy stoją z boku, można powiedzieć Nienawidzą mnie.

Moja historia jest bardzo długa i zawiła, nie chcę Was zamęczać bo na pewno was to nie interesuje, jednak najkrócej jak to się da opisać wygląda to tak:

Moi rodzice byli alkoholikami. I wlasnie tutaj zadaje sobie pytanie czy BYLI czy tez nadal są? Wtedy pili codziennie, teraz piją okazyjnie ale czasami nachodzi ich taki dzień, kiedy kupują sobie flaszkę i piją ją razem. Kiedy byłam stosunkowo małą dziewczynką (5,6lat) zaczęło się piekło. Moi rodzice zadawali się z osiedlową patologią (z którą na szczęście nie mają już nic wspólnego), codzienne imprezki. Widok wymiotującej matki, zataczającej się jak i ojca był rzeczą normalną. Wtedy zawsze matka chciała się zabić, ataki histerii, płacz. Ja jako dziecko nie rozumialam tego wszystkiego, jedynie pragnelam spokoju, zamykalam sie w lazience i plakalam jak bóbr. Najgorsze jest to że zawsze kiedy byli pijani, w nocy, w mojej obecnosci kochali się. Jeśli was o interesuje nie wiele widziałam ale wszystko slyszalam... Jednego razu nie wytrzymalam wstalam i rozplakalam sie, matka wpadla w histerie, ze wynosi sie z domu, ze wszyscy mamy do niej o wszystko zal, wstala, zaczela sie ubierac a ja zaplakana krzyczalam "nie, mamusiu, prosze nie"... Mam do moich rodzicow ogromny zal... bo poza okropnymi wspomnieniami z mojego dziecinstwa... pozostal rowniez wstret do seksu... Mialam wielu facetow... ale wszystkich zostawialam JA, nie oni mnie bo nie porafie sie zblizyc do drugiej osoby i okazywac uczuc... Cale moje zycie oceniam jako jedno wielkie pasmo niepowodzeń, do czego sie nie zabiore to mi to nie wychodzi. Trudno miec inne podejscie skoro codziennie slysze z ust mojego ojca że jestem beznadziejna i nigdy niczego nie osiagne. W dziecinstwie bardzo czesto myslalam o samobojstwie, teraz mam strasznie zjechana psyche, bez powodu lapie dola, caly dzien leze gapiac sie w sufit i ocierajac bezustannie plynace lzy.. Nie mam ochoty wychodzic z domu, denerwuja mnie wszyscy ludzie.. Ale to sa akurat objawy Nerwicy (co prawda nie stwierdzonej bo nie lecze sie ale objawy sa takie jakie towarzysza nerwicy, np. natrectwa)... Nic to tyle.. Jak sie komus chce to przeczytajcie... Skrytykujcie albo przytulcie... Buziak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heja. Fajnie ze piszesz. Ja nie mam odwagi zeby dzielic sie tu swoja historia. Wiele z tego co opisalas mi tez dokucza np dolki to codziennie:( trzymaj sie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam wolę przytulić

Wiem, co to znaczy alkoholik w domu, może nie w taki sposób jak ty, ale niestety wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
heja. Fajnie ze piszesz. Ja nie mam odwagi zeby dzielic sie tu swoja historia. Wiele z tego co opisalas mi tez dokucza np dolki to codziennie:( trzymaj sie.

lepiej dzielić się z ludźmi którzy Cię nie znają i nie mają zielonego pojęcia o Tobie niż z bliskimi którzy zaczną Cię krytykować i zamiast pomóc tylko wbiją nóż w plecy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

stałam dzisiaj na moście, chciałam się zabić.. jednak zabrakło mi odwagi.. a szkoda...

kompletnie nie wiem co dalej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×