Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
gosiak75

Jak pomozc mezczyznie choremu na depresje?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Znalazlam te strone wlasciwie przez przypadek. Nie wiem, czy ktos odpowie lub wytlumaczy mi jak moge pomoc osobie, na ktorej mi zalezy, a ktora ma depresje. Problem tyczy sie pewnego mezczyzny, z ktorym spotykam sie juz pol roku. zaraz na poczatku naszej zanjomosci poinformowal mnie o swojej chorobie, powiedzial czym sie objawia i jak sie czuje. Oczywiscie bylo to wytlumaczenie bardzo powierzchowne, o czym przekonalam sie juz po 4 miesiacach. Na poczatku, jak to zawsze na poczatku bylo cudownie. Kolacyjki, randki, spotkania, smsy i itp. Poznalam jego matke (bardzo wybuchowa i zywiolowa kobieta, zupelne przeciwienstwo jego samego). Mowil mi, kiedy sie zle czul, staralam sie jakos pomoc, ale szczerze, nie bardzo wiedzialam jak. Wiem, ze on przyjazni sie z pewna kobieta, (nazywa ja "swoja przyjaciolka") i zawsze, kiedy cos sie dzialo zlego z nim, to ona byla ta osoba, z ktora rozmawial, ktorej sie zwierzal. Nigdy mi jej nie przedstawil, nie wiem jaka ona jest. Kiedy slyszalam o niej, bylo mi po prostu przykro, bo to ja chcialam być z nim, wtedy kiedy potrzebowal pomocy, wsparcia, kiedy mial problem, a zawsze bylam od tego wszystkiego oduswana. Jestem mlodsza od niego o kilka lat, ona jest w jego wieku, ale to nie znaczy, ze nie zrozumiem problemu, przynajmniej zrobie wszystko, co w mojej mocy, zeby byc przy nim. Od dwoch miesiecy jest wrecz tragicznie. Nie sypiamy ze soba, on sie rzadko odzywa, kiedy juz ja zadzwonie lubie napisze jego odpowiedzi sa bardzo lakoniczne, czasami mam nawet wrazenie, ze pisze, bo wypada odpowiedziec :(. Snuje sie z kata w kat, bo nie wiem co robic. Nie chce go draznic infaltylnymi pytaniami, ale chcialabym w koncu wiedziec, dlaczego nie potrafi mi zaufac? Dlaczego mnie ciagle odsuwa? Jak mam zachowac sie w stosunku do faceta, ktory ma depresje? Zalezy mi na nim, i kiedy mu o tym mowie on milczy, nie mowi nic lub zmienia temat. Przyznam, ze jestem juz ta niepewnoscia zmeczona :( Moze nie ze mna powinien byc, tylko ze swoja "przyjaciolka".. Zostawic to wszystko czy walczyc? tylko pyatnie czy jest o co......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gosiak75,

 

Po pierwsze jak jest w takim stanie to nie powinnas go zostawic samemu sobie.

 

Jezeli ci na nim zalezy to musisz byc bardzo czula, delikatna i sproboj z nim jakos porozmawiac...skad sie wzial jego stan...

 

Czy jest spowodowane "czyms" - to wtedy mozna to obgadac, zardzic temu itp itd (moze on sobie cos wkrecil jakas historie i przez to jest nieszczesliwy, czasami wystarczy rozladowac sytuacje).

 

Czy jest to sprawa endogenna.

 

Tak czy inaczej, podstawowe pytanie brzmi czy on sie leczy/ chodzi na psychoterapie ?

 

Depresja/nerwica itp to sa choroby/zaburzenia wymagajace po prostu leczenia, ktore jest coraz skuteczniejsze.

 

Namow go na wizyte u psychiatry , jesli jeszcze nie byl , jak bedzie sie wzbranial to powiedz, ze teraz to chleb powszedni, coraz wiekszy odsetek ludzi korzysta z pomocy lekarzy tej specjalnosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

gosiak75, Witaj

Sam jestem w depresji już od wielu lat.Ten stan to koszmar ,wszystko jest trudne i ciężkie .Osoba "normalna " ma problem ze zrozumieniem ,dlaczego proste czynność są tak skomplikowane dla kogoś w depresji?

Gdzieś ,kiedyś przeczytałem takie porównanie " dla kogoś w depresji wstanie z łóżka jest tak ciężkie ,jak dla innej osoby przebiegnięcie maratonu ,w gorący letni dzień,w zimowym ubraniu" Zgadzam sie z tym malowniczym opisem .Piszesz o przyjaciółce faceta .Której sie zwierza .

Widzę dwie przyczyny : pierwsza -depresja komplikuje sprawy związane z zaufaniem,nawet nie chodzi o brak zaufania ,tylko o deformacje znaczenia tego słowa,Drugi-może mu zależy i wbił sobie do głowy,że nie będzie Ciebie obciążał swoimi problemami.

Gosiak -powtarzaj mu tak często jak się da ,że chcesz z nim dzielić i radości i troski.Że chcesz wiedzieć co go trapi . Rozmowa,rozmowa i jeszcze raz rozmowa ,to jedyny sposób .

Pozdrawiam i powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gosiak szkoda twojego zdrowia i zycia. wiem, bo sam mialem ciezki epizod depresji. nie przezyjesz nie zrozumiesz. sa od tego specjalisci i oni wiedza jak takiego czlowieka leczyc. to jest po prostu choroba, zaburzenie funkcjonowania mozgu i tyle. musi sie leczyc, bo albo bedzie tak samo albo gorzej czyli tak czy tak jest zle. psychoterapia tu nie pomoze, jak ktos ma depresje to tylko farmakoterapia. gadaniem ktos kiedys uleczyl czlowieka chorego ne depresje? nie sadze. szukaj sobie innego chlopa, bo ten twoj kolega moze nigdy sie nie wyleczyc, a ty tylko bedziesz zmeczona i wykonczona calym tym pomaganiem. wspolczuciem nie pomozesz mu. potrzebne zrozumienie, ale przede wszystkim wiedza. to nie jest choroba duszy tylko mozgu. out.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
gosiak szkoda twojego zdrowia i zycia. wiem, bo sam mialem ciezki epizod depresji. nie przezyjesz nie zrozumiesz. sa od tego specjalisci i oni wiedza jak takiego czlowieka leczyc. to jest po prostu choroba, zaburzenie funkcjonowania mozgu i tyle. musi sie leczyc, bo albo bedzie tak samo albo gorzej czyli tak czy tak jest zle. psychoterapia tu nie pomoze, jak ktos ma depresje to tylko farmakoterapia. gadaniem ktos kiedys uleczyl czlowieka chorego ne depresje? nie sadze. szukaj sobie innego chlopa, bo ten twoj kolega moze nigdy sie nie wyleczyc, a ty tylko bedziesz zmeczona i wykonczona calym tym pomaganiem. wspolczuciem nie pomozesz mu. potrzebne zrozumienie, ale przede wszystkim wiedza. to nie jest choroba duszy tylko mozgu. out.

 

Mulisz się ,leki i owszem pomagają bardzo.

Ale każdy ,może mieć inne powody depresji ,czasem jeden,czasem wiele nachodzących na siebie i tu właśnie jest rola terapii.

Oswoić ,poznać,nauczyć się żyć z danym problemem.Odsunąć jego powrót . Problem często wraca ze zwielokrotnioną siłą ,z powodu -nie rozumienia danego problemu ,przez chorego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

 

Dziekuję wam wszystkim za odpowiedzi :). Co do jego leczenia, to leczył sie, chodził do psychiatry, zakończył leczenie z pozytywnym skutkiem, ale jak sam lekarz powiedział, będzie musiał po jakims czasie wrócic i przejsc ponownie leczenie. Zresztą on sam jest tego zdania. Kiedy rozmawiamy, pytam go, czy brał tabletki, mowi, ze nie, ale "chyba wezme".... Podejrzewam, ze i tak je bierze, tylko nie chce sie do tego przyznac. Widze, kiedy ma dobry humor, jest czuly, stara sie, pisze, dzwoni, ale sa tez dni, a wlasciwie tygodnie, kiedy milczy, rozmowa go drażni, nie ma na nic ochoty, a kiedy ja probuje wykrzesac z niego chociaż troche energii, on jest po prostu zly, zlosliwy, sarkastyczny:(.... Nie wspomne juz o ochocie na sex, bo nawet zapomniałam jak to jest a on odrzuca kazda moja propozycje, inicjatywe :(... Wiem, ze jest mu ciezko i wiem, ze nie chce mnie tym obarczac, ale jesli ja tego chce?? Prosilam go wielokrotnie, zeby powiedzial mi, chociaz sprobowal powiedziec co sie znim dzieje. Ja jestem jego totalnym przeciwienstwem, mam tyle pomyslow, zeby go jakos wyrwac z tego stanu, propozycji, ale na kazda z nich odpowiedz brzmi "przemysle".. Wiem, ze on przezyl zawod milosny, szukal pracy przez ponad rok, jego mamtka powaznie sie rozchorowala i to sa znane mi powody tego stanu, ale podejrzewam, czuje, ze jest cos o czym on mi nie chce powiedziec, cos ukrywa. Raz tylko, kiedy przyparłam go do muru (mowiac, ze albo powie, ale ja wychodze i nie wracam) odwazyl sie powiedziec troche wiecej... Ale to wydaje sie jak walka z wiatrakami... nie wiem, naprawde nie wiem, jaki to stan, byc w depresji, jak czlowiek sie czuje :(..dlatego czuje sie winna, bo nie umiem mu, nam pomoc... wszyscy dookola mowia, ze mam sobie odpuscic..tylko, ze mi cos ciagle mowi, ze warto o niego walczyc. Dzisiaj znowu mial sie odezwac, zaproponowalam cos, a on nic, milczy. pewnie napisze poznym wieczorem, ze nie dal rady, ze biegal, ze czytal, ze jest zmeczony, a jak kolejny wieczor spedze sama, bijac sie z myslami, co mam dalej robic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie masz sie co czuć winna z tego powodu .

Jeśli jesteś cierpliwa i mało nerwowa to masz szanse na to,żeby ten związek przetrwał .

Spróbuj zaproponować mu wspólną wizytę u psychologa ,powiedz ,że sie martwisz i to bardzo Cie dręczy .Może poskutkuje .

Powodzenia .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gosiak75, trzymam za Was oboje kciuki. Niezależnie od dalszego rozwoju wypadków.

 

Potrzebne Ci będzie dużo cierpliwości, wyrozumiałości, oraz delikatności. Tysiąc pomysłów na minutę może do Twojego chłopaka nie trafić...

 

Przyznam, że nie umiem nic konkretnego poradzić, bo to dla mnie zbyt trudne. Z każdym człowiekiem jest inaczej... Pamiętaj tylko, że on jest facetem i w dziewczynie może nie szukać silnego oparcia i poczucia bezpieczeństwa, a bardziej wiary w niego i nadziei, że sobie z tym poradzi. Że On sobie z tym poradzi, a nie, że Ty zrobisz to za niego. Tego może nie chcieć.

 

Trochę jak z noszeniem plecaka w górach. Facet może to zrobić za swoją kobietę. Ale odwrotnie?... Czy nie lepiej dla Niego, dla Ciebie i dla Was obojga, jeśli najpierw spróbujesz otrzeć mu pot z czoła? Powiedzieć, ze szczerym uśmiechem, że nigdzie się Wam przecież aż tak nie spieszy, że przecież macie i tak dobre tempo, oraz, że za żadne skarby nie zamieniłabyś go na nikogo innego. Bo potrzebujesz i chcesz właśnie jego a nie żadnego innego faceta. To może mu dodać sił, żeby nieść dalej ten pieprzony plecak i w dodatku Ciebie, jeśli się za bardzo zmęczysz :smile: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki :)

 

Musze poczytac jeszcze wiecej o tym, moze to rzeczywiscie moja wina, moze powiedzialam, cos nie tak, jak on tego oczekiwal i znowu sie zablokowal :(..pewnie tak bylo, a ja nawet nie zwrocilam na to uwagi. ale wkurza mnie to, ze bardziej ceni zdanie tej "przyjaciolki" :!: Sluchajcie, mam pytanie jak dziala Fluoksetyna?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gosiak75,

 

Fluoksetyna to jeden z bardziej popularnych antydepresantow (Fluoksetyna to nazwa substancji, nazwa oryginalnego leku to Prozac).

 

Ogolnie rzecz biorac jest skuteczny lek ( chocby na forum bardzo wielu osobom naprawde pomogl) - lek ten dziala nieco aktywizujaca, wiele osob zyskuje tez mniej lub bardziej na pewnosci siebie, poprawia nastroj, redukuje natretne negatywne mysli, NIE dziala uspokajajaca i na poczatku moze powodowac lekka bezsennosc.

 

Na poprawe nastroju czesto trzeba czekac ponad 3 miesiace, ale jako tako lek powinien zaczac dzialac po okolo miesiacu (chociaz w moim przypadku lek zaczal dzialac wyraznie dopiero po 2 miesiacach, a pelne dzialanie rozwinelo sie po 4).

 

Wiec trzeba nieco cierpliwosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No, i staraj się nie myśleć o tym w kategorii winy. Czy to Twoja wina, bo coś powiedziałaś, czy jego, bo źle zrozumiał, czy jeszcze nie wiadomo kogo, bo cośtam...

 

W ogóle z mojego doświadczenia wynika, że na ogół nie da się przenieść pojęć, takich jak poczucie winy, z ,,normalnego'' świata, do świata człowieka przeżywającego kryzys wewnętrzny. To jest inny świat... To co jest jasne w jednym w drugim wcale takie nie jest. Tak jak doświadczanie życia na jawie jest zupełnie nieporównywalne z logiką koszmaru sennego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×