Skocz do zawartości
Nerwica.com

Żołądek a depresja. Moja smutna historia


Zachmurami

Rekomendowane odpowiedzi

Na chwilę obecną napawam się swoim stanem umysłu i nie mogę się nacieszyć wyjściem ze stanu zidiowaciałej roślinki, która jeszcze niedawno miała problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Dietka naprawdę daje radę, a jak u Was?

Pete, to jest ciekawe co mówisz, pani która mnie leczy mi mowiła że alergie pokarmowe mogą bardzo wpływać na stan emocjonalny, opowiadała nawet że osoby z autyzmem doznawały znacznej poprawy po zmianie diety. Naprawdę odczuwasz tak dużą poprawę tylko po zmianie diety? To niesamowite!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachmurami, znalazłam dość ciekawy artykuł co do nietolerancji glutenu. Nie trzeba mieć celiakii, można mieć alergię na gluten, a to nie to samo...

 

Celiakia i alergia na gluten są dwoma odrębnymi schorzeniami mieszczącymi się w pojęciu nietolerancji pokarmowych i nie należy ich ze sobą mylić. Gluten jest jednym z najczęstszych (po mleku) alergenów - 10-25 % osób z alergią pokarmową ma objawy uczulenia na to białko.

 

Objawy

 

W zależności od czasu wystąpienia reakcję uczuleniową na gluten można podzielić na:

 

natychmiastową - występującą w ciągu minut do godziny od spożycia pokarmu

późną - objawiającą się po kilku godzinach a czasem nawet po 1-2 dniach

 

Pierwszy typ reakcji jest zależny od specyficznych dla glutenu przeciwciał w klasie IgE i może objawić się jednym lub kombinacją niżej wymienionych objawów:

wymiotami

biegunką

wstrząsem anafilaktycznym

pokrzywką skórną

wodnistym katarem

skurczem oskrzeli

zmianami skórnymi o typie atopowego zapalenia skóry

 

Reakcja typu późnego, niezależna od przeciwciał w klasie IgE, objawia się zwykle biegunką lub zaostrzeniem atopowego zapalenia skóry. Przebieg uczulenia na gluten różni się w zależności od wieku. U dzieci jest to najczęściej atopowe zapalenie skóry, rzadziej objawy ze strony układu pokarmowego czy oddechowego, które występują po spożyciu niewielkich, miligramowych, ilości glutenu. W przeciwieństwie do celiakii większość dzieci wyrasta z tego typu alergii.

 

U dorosłych alergia na gluten ujawnia się najczęściej pod postacią pokrzywki, obrzęku naczynioruchowego, wstrząsu anafilaktycznego lub biegunki. Ponadto u dorosłych obserwuje się postać alergii na gluten, która występuje jedynie po równoczesnym wysiłku fizycznym. W przeciwieństwie do dzieci uczulenie na gluten jest u dorosłych zjawiskiem trwającym latami, a do wywołania objawów alergii potrzebne są znacznie wyższe niż u dzieci ilości glutenu (10 g lub więcej).

 

Diagnostyka i leczenie alergii na gluten

 

Badania laboratoryjne mają ograniczone znaczenie w diagnostyce alergii pokarmowej. Dodatnie testy skórne nie występują u wszystkich osób z alergią pokarmową i mają tendencję do utrzymywania się po klinicznym ustąpieniu objawów alergii. Obserwuje się również dodatnie testy skórne u osób, które nie były uczulone na gluten. Jedynie ujemne testy skórne z dużym prawdopodobieństwem wykluczają alergię na gluten. Podwyższony poziom IgE swoisty dla glutenu może mieć pewne znaczenie w wykrywaniu reakcji natychmiastowego typu, jednak korelacja poziomu swoistego IgE z objawami jest umiarkowana. Aby mieć pewność czy objawy alergii na gluten nie są objawami celiakii, oznacza się poziom przeciwciał przeciwko endomyzjum mięśni gładkich (IgAEmA) lub przeciwko tranglutaminazie tkankowej (tTG), które nie występują w przypadku alergii na gluten. Najbardziej wiarygodnym testem w diagnostyce alergii pokarmowej jest dieta eliminacyjna z ponownym wprowadzeniem uczulającego pokarmu.

 

Podobnie jak w przypadku celiakii podstawą leczenia alergii na gluten jest dieta bezglutenowa.

Źródło: http://www.celiakia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=48&Itemid=70

 

[Dodane po edycji:]

 

Ja się zastanawiam co by tu sobie nowego wymyślać do jedzenia... Przed chwilą wpadła mi w ręce kasza kukurydziana, chyba się na nią trochę przerzucę, bo już mi się znudziła gryczana i jaglana. :pirate: Tak mi się chce płatków owsianych na sojowym mleku, ale po zjedzeniu ich koszmarnie się czuję. :(:why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na chwilę obecną napawam się swoim stanem umysłu i nie mogę się nacieszyć wyjściem ze stanu zidiowaciałej roślinki, która jeszcze niedawno miała problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Dietka naprawdę daje radę, a jak u Was?

Pete, to jest ciekawe co mówisz, pani która mnie leczy mi mowiła że alergie pokarmowe mogą bardzo wpływać na stan emocjonalny, opowiadała nawet że osoby z autyzmem doznawały znacznej poprawy po zmianie diety. Naprawdę odczuwasz tak dużą poprawę tylko po zmianie diety? To niesamowite!!

 

Mogą, mogą, ale trzeba mieć do tego predyspozycje, że tak powiem. Jeden będzie mieć tylko gastrologię - drażliwe jelito, gazy etc. Inny objawy astmy, a jeszcze inni (ja) mają full wypas czyli też objawy deprechy i lęku. Dzisiaj zjadłem np. chlebek z masłem i dżemem ze sklepu na śniadanie. Nie wiem co zaszkodziło, ale pewnie masło (zawiera laktozę). Po godzinie - zmęczenie, deprecha, duże problemy z koncentracją, utrata pewności siebie, kiepściutki nastrój, typowa depra. Puściło dopiero o 15. Nie jadłem dzisiaj obiadu i czuję się teraz bardzo dobrze. Ale to, że tak jest u mnie nie oznacza, że tak mają wszyscy. Pewnie się jeszcze tak pobujam od ściany do ściany nim sklasyfikuję i wykluczę wszystko co szkodzi.

 

P.S. Byłem dzisiaj na stołówce z kartką... po polsku. Mają przygotowywać dla mnie specjalne posiłki. :)

 

[Dodane po edycji:]

 

 

Na razie otoczenie patrzy na mnie jak na freaka. Już dawno pogodzili się z moim niejedzeniem mięcha... ale teraz uważają, że przeginam i sobie wkręcam coś, czego nie mam.

 

U mnie to samo, ale powoli tłumaczeniem ich przekonuję do tego faktu.

 

"Kurczę, jeszcze parę dni i będę wiedziała co mi jest..."

 

Ja z wytęsknieniem czekam na d-arabinitol, by się upewnić czy nie ma już candidy (wierzę jednak, że się pozbyłem problemu).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale to, że tak jest u mnie nie oznacza, że tak mają wszyscy.

No wiem że nie wszyscy, bo ja u siebie np. nie zauważam żadnego związku między stanem psychiki a dietą... ale widocznie u części osób tak jest, dobrze że to zauważyłeś, bo jesteś teraz na dobrej drodze. Ciekawa jestem jakie produkty zwłaszcza pogarszają twój stan?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawierające gluten i laktozę. Do tego jest niekoniecznie dobrze po jajkach, ziemniakach. Generalnie gluten króluje u mnie na liście wykluczonych.

 

Tak jest u osób które mają nietolerancje pokarmowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawierające gluten i laktozę. Do tego jest niekoniecznie dobrze po jajkach, ziemniakach. Generalnie gluten króluje u mnie na liście wykluczonych.

 

Tak jest u osób które mają nietolerancje pokarmowe.

 

U mnie to samo - gluten i laktoza. Ale gluten znacznie bardziej. Jeśli chodzi o jajka to toleruję żółtka, białek nie. :? Ziemniaki kiedyś znosiłam źle, teraz jest ok, na szczęście, bo uwielbiam. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i mam wyniki badan w kierunku celiakii. "Wycinki błony śluzowej dwunastnicy bez cech zaniku kosmków i wzrostu liczby limfocytów środnabłonkowych ponad 40/100 EC. Obraz nie upoważnia do rozpoznania choroby trzewnej." No więc, jeżeli mam nietolerancję, to taką ukrytą. W kazdym razie poki co nie wracam do chleba, a wafle ryzowe fajne są, z sałatą, pomidorem i (twarożkiem - ale chyba już niedługo będę wcinać ów twarożek).

 

 

Lekarz wspomniał o interesującym badaniu składu flory jelitowej - GASTROLIZER. I nie jest to jakiś hop, siup, czary mary, ale poważny medyczny aparat. :smile:

Słuchajcie drodzy hipochondrycy, narzekający na jelita i żołądki i ukryte nietolerancje pokarmowe to coś dla nas!! :smile:

Tym gastrolizerem można zdiagnozować m.in. nietolerancję laktozy.

Ale mam pojęcia, gdzie można w Wawie to wykonać.

 

Guglam, guglam i niewiele na ten temat. Nowe to jakieś cuś? :(

 

Dla tych, co znają inglisz, wklejam artykuł. "Nietolerancja laktozy odpowiedzialna za wczesne oznaki depresji' :shock:

http://www.springerlink.com/content/n728537708l72928/

 

Postaram sie przetłumaczyć w wolnej chwili, jeżeli chcecie :smile:

 

Cholera, chyba przestanę wsuwać te twarożki. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachmurami, tak myślałam, że jeśli już masz to nie celiakię tylko alergię na gluten (a to nie jest to samo!)...

 

A o jakie twarożki Ci chodzi? Przestaniesz jeść też chudy twaróg z olejem budwigowym? Ja w końcu mogę pić kawę bez zgagi i kwaśności w buzi, gdy przestałam dodawać do niej mleka krowiego a dodaję sojowe. :yeah:

 

Też nie mam pojęcia gdzie wykonać to badanie, o którym piszesz, a ciekawie brzmi, nie słyszałam o nim wcześniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-asia- no to fajnie, że kawa Ci nie szkodzi. Ja też muszę jedną filiżankę kawy wypić, rano, najchętniej z odrobiną... mleka (wiem, straszny syf!) :( Staram się, żeby to było mleko sojowe, ale nie zawsze mi się to udaje.

 

Jeżeli chodzi o ułożenie sobie diety, to niestety, moje głowne grzechy to: lenistwo, brak czasu i konsekwencji. :why:

 

Właśnie próbuję obczaić, jakim wiarygodnym badaniem (najlepiej trochę tanszym, niż 2 tys pln ;) ) wykluczyć / potwierdzić nietolerancję laktozy (wariant trochę lepszy) i odróżnic ją od alergii na mleko (wariant trochę gorszy).

Trochę skołowana, odbierając i konsultując wynik badan, zapomniałam zapytać o to lekarza.

 

Olej budwigowy wcinam z kefirem, czasem z chudym twarogiem. Aha, zaczęłam jeść swieże owoce: jabłka, winogrona, nektarynki. Po nich czuję się nieźle, odpukać!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachmurami, oj dobrze Ci... Ja nie mogę żadnych owoców jeść. :( Jeszcze jabłka jeśli są swoje a nie przesiąknięte chemią jakoś przełknę, ale poza tym... :roll: Zaraz mam wysyp na języku, uczulenie w buzi. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też momentami szlag trafia z tymi dietetycznymi obwarowaniami. Po diecie przeciwgrzybiczej schudłem 6 kg, a jestem szczupłej budowy. :/

 

Rzuciłem ją ostatnio w diabły, zacząłem spożywać "grzeszne" potrawy i jak narazie (odpukać!) jest ok. Nie zauważam żadnych różnic. Miejmy nadzieję, że zacznę tyć z powrotem. Zjadłem godzinę temu dużo frytek, by ostatecznie rozstrzygnąć jak reaguję na ziemniaki. Było dobrze, ale niestety pojawiają się już objawy deprechy. Wychodzi na to, że moja dieta powinna być bezmleczna, bez ziemniaków, bez jajek, bez glutenu.

 

Asia, wróciłem właśnie z Sadyba Best Mall. W Carrefourze mają półkę z pieczywem bezglutenowym i ceny wydają się być całkiem rozsądne (5zł za chlebek zamiast 7-8 zł).

 

Zachmurami, moje wyniki też wykluczają celiakię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Pete_, dzięki za namiary. :mrgreen:

A próbowałeś np. gotować sobie ziemniaki w mundurkach? Ja najlepiej je toleruję. Co do tych objawów przypominających depresję po frytkach - może to nie wina samych ziemniaków tylko tego, że smażone w tłuszczu i człowiek jest po nich ociężały, energia schodzi na trawienie. Mi np. po frytkach jest cieżko, jestem spowolniała, śpiąca, podobnie jak po innych potrawach smażonych. Ale jada czasem, bo lubię. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asia,

 

ja praktycznie nigdy nie gotuję. Mieszkam sam, więc z rzadka rzeźbię przy garczkach.:) W mundurkach nie próbowałem, jak będzie okazja to wrzucę na ruszt będąc w restauracji. Co do oleju to faktycznie nie pomyślałem o takim wpływie, pewnie masz rację.

 

Zachmurami o tym badaniu nie słyszałem. Ciekawe w jaki sposób diagnozują ten skład i jakie normy tu są stosowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Pete_ , rozumiem. ;) Spróbuj w mundurkach, możesz nawet sobie sam zrobić ten eksperyment, gotuje się je przecież bardzo prosto - wrzucasz do wody całe nieobrane ziemniaki i tyle, same się gotują. ;) Ziemniaki z tłuszczem robią się ciężkostrawne, zwłaszcza frytki, które są nim przesiąknięte. Ja np. aż długo nie jestem po nich głodna, ciężko mi strasznie, czuję się syta, i nie powiem, żeby mi było dobrze. :? Być może to jest właśnie przyczyna, a naprawdę szkoda z nich rezygnować, bo są bardzo zdrowe. Tym bardziej może to być po tłuszczu skoro jesz na mieście, nie ważne czy w małych knajpach czy w restauracjach - nie wiadomo jakiego oleju używano, czy nie był stary itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asia, wczoraj po tych ziemniakach zaczęły mnie boleć mięśnie i dopadła deprecha więc może to faktycznie ten olej? Zobaczymy jak wyjdą odczucia po wersji z "wody" i mundurkach.

 

Dzisiaj na obiad zjadłem rybkę dla mnie specjalnie zrobioną z warzywkami i pokusiłem się na wątróbkę. No i mam za swoje.... siedzę w dole.

Piję właśnie kawę i też widzę, że szkodzi bo już odczuwam gastrologiczne skutki i ból brzucha. Lista się zawęża i zawęża...

 

Przeczytałem dzisiaj, że w przypadku przejściowej nietolerancji glutenu zaleca się wprowadzenie diety na 2 lata. Co za fantastyczna informacja! Ale ulga! "Jedyne" 2 lata odstawiania sobie od pyska tego co się lubi. Krzepiące....

 

Idę dziś do internisty, pieprzona klątwa utrzymuje się mi już tydzień, myślałem, że samo przejdzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Pete_, odnośnie wątróbki powiem Ci coś ciekawego, bo też jadam: ja zawsze odróżnię wątróbkę kupioną od tej ze swojego drobiu, bynajmniej nie po smaku. Po kupionej zawsze ale to zawsze źle się czuję a po tej ze swoich kurczaków nie! W domu mnie próbowali kilka razy oszukać – dawali kupioną a mówili że swoja, ale mój żołądek nigdy się nie dał oszukać!!! Tak samo mam z mięsem wieprzowym – nie toleruję go. Jak zjem mielonego z mięsa drobiowego – jest ok. Jak zjem z dodatkiem wieprzowego – źle się czuję. I też mnie próbowano oszukać i się nigdy nie udało.

 

A kawę pijasz jaką? Bez mleka i cukru? Ja pijam rozpuszczalną słabą słodzoną cukrem brzozowym i z dodatkiem mleka sojowego niesłodzonego. Taka mi nie szkodzi.

 

Trzymać dietę bezglutenową 2 lata? No to piękna perspektywa... Ale powiem Ci, że się opłaca, od 2 dni nie jadłam nawet kromki żytniego na zakwasie i na żołądek czuję się (odpukać!) bardzo dobrze, i w ogóle jakoś tak lekko. U mnie w domu robi się bułki kukurydziane z bardzo niewielką ilością drożdży – są smaczne no i to jakieś pieczywo. Jem też wafle ryżowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo możliwe, że jest jak piszesz. Zauważyłem, że lepiej jakoś toleruję jedzenie od mamy. Zjadłem niedawno mięso z kebaba - baranina + sałatka. Też pogorszenie.... Łudzę się jeszcze, że coś się nada "zwykłego" do jedzenia z miasta... Cóż, trzeba będzie na 2 latka pożegnać się z "niektórymi" potrawami. Fajnie, że u Ciebie dobrze:) Nie miejmy złudzeń - jak się nie rozstaniemy z tymi pokarmami to może być o wiele gorzej. W końcu przepuszczalność jelitowa prowadzi do wielu chorób.

 

Kawa bez mleka i cukru, ale to kofeina więc na kosmki też działa średnio dobrze u mnie.

 

P.S. Ogólnie to jestem w kropce, dostałem na klątwę nuforoksazyd-antybiotyk....

 

[Dodane po edycji:]

 

Ok,doczytałem, że działa głównie na patogenną florę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, domowe jedzenie, echhh... U mnie o regularnym jadaniu na mieście nie ma mowy, prawie wszystko mi szkodzi (albo nie mogę pogryźć przez stawy skr.-żuchw.). Notabene odkryłam co jest przyczyną mojego nocnego szczękościsku - dziwna wydzielina w całej jamie nosowej, która utrudnia przepływ powietrza przez nos (a przez usta nie umiem oddychać) co powoduje, że oddycham jakby mocniej, napinając przy tym szczęki oraz mięśnie twarzy. Gdy udrożnię nos i przez jakiś czas (choć krótki) oddycham swobodniej to i szczękościsku nie ma. To samo w dzień, tylko że w ciągu dnia gdy czuję niedrożność nosa a tym samym i szczękościsk, napięcie mięśni twarzy, natychmiast zakraplam sól fizjologiczną bądź wodę morską --> oddycham normalnie, swobodnie --> szczękościsk znika, mieśnie nie "ciągną". Ta wydzielina ponoć jest od chlamydii. :( Wkurza mnie to niemiłosiernie, bo przez to poopuszczały mi się wszystkie dziąsła, odsłoniły szyjki zębowe. :( Do tego po nocy wysięki z uszu, opuchlizna twarzy, paraliż oka po stronie, po której nos był całkiem zatkany, potworne wysuszenie jamy ustnej, swędzenie śluzówek zatok. I tak co noc i co rano... :why: Czekam teraz na protokół Buhnera, dobry przy okazji również na choroby odkleszczowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie, siedzicie wygodnie? Nie? No to usiądźcie :smile:

 

Właśnie wróciłam z dokładnego badania USG z dopplerem. Nie wiem, czy to sen, czy jawa.

 

Diagnoza: interpositio colonis diaphragmatica

 

Innymi słowy; moja okrężnica (w okolicy zagięcia sledzionowego) wsunęła się pod przeponę i mam ewidentne, mechaniczne zakłócenia pasażu jelita - stąd moje objawy żołądkowe, wzdęcia, niestrawności, bulgotania, bóle w nadbrzuszu (cały czas obstawiałam żołądek), ucisk pod żebrami, rozwolnienia itp...

 

Skąd? Możliwe że wada wrodzona, z którą sobie żyłam trochę ponad 30 lat bez żadnych problemów - mam taką budowę ciała, że były predyspozycje (szewska klatka piersiowa, uciskająca przepona), ale objawy nasiliły się z wiekiem: siedzący tryb życia, możliwe że ciąża i poronienie też miały na to wpływ - to jelito mocno zapętliło się tam, gdzie nie trzeba.

 

Dowiedziałam się, że to się leczy operacyjnie.

Dla potwierdzenia trzeba zrobić rtg klatki piersiowej.

 

Pewnie będą mnie kroić.

 

Już w ub. roku (w sierpniu) miałam rtg klatki piersiowej, tam wyszła rozdęta pętla okrężnicy, wskazane poszerzenie diagnostyki. Lekarze to tak zrozumieli, ze skonczyło się kolonoskopią, która nic nie wykazała - i puszczono mnie do domu ze szpitala.

 

Popłakałam się. Ze zmęczenia, ale też ze szczęścia. Bo w końcu nie wymyśliłam tego sobie...

 

Wniosek: od problemu do diagnozy minęło 1,5 roku. :shock:

 

USG miałam robione 5 razy - raz wyszło 'rozdęcie okrężnicy, aerofagia' (pani łyka powietrze, pewnie nerwowo).

 

Żesz qrffa, no :evil:

No to sobie wymyśliłam nerwicę, depresję, hipochondrię, prawda? ... Ile kasy wydałam na psychiatrę i psychologa, szkoda gadać. Wmówiłam sobie, że mnie boli.

 

Słuchajcie, nie poddawajmy się, nie wszystko jest nerwicą. I leczmy się u chirurgów, oni chyba wiedzą najwięcej!

 

[Dodane po edycji:]

 

Aha. No i mam niewielkie zwężenie pnia trzewnego również, ale ono, zdaniem lekarza wykonującego USG nie jest przyczyną moich dolegliwości. Przyczyną jest okrężnica.

 

[Dodane po edycji:]

 

:shock:

 

Właśnie dokopałam się do wyniku badania RTG klatki piersiowej ze szpitala z lipca 09.

 

Fragment:

"Znacznie rozdęta pętla jelita grubego w okolicy zagięcia śledzionowego - obraz moze sugerować przeszkodę w rzucie zstępnicy - wskazane poszerzenie diagnostyki (np. rtg poziomym promieniem w ułozeniu na prawym boku).

 

Wtedy skierowali mnie na kolonoskopię, która nic nie wykazała i wysłali do domu z diagnozą jelita drażliwego i lekami na żołądek.

Nie wykonano tego dodatkowego rtg, które sugerował radiolog.

A chyba tylko rtg pokazałoby, jak jelito się układa. Bo to, że w srodku jest OK, nie znaczy wcale, że znajduje się ono tam, gdzie być powinno.

Tyle miesięcy 'leczenia' żołądka i nerwicy. A trop był właściwy, warto było go pociągnąć...

No szok. :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachmurami, cieszę się, że w końcu wiesz, co Ci jest!!!! Jesteś najlepszym przykładem na to, że nie trzeba od razu dawać sobie wmawiać nerwicy jeśli rzeczywiście coś boli i nie przechodzi po lekach psychotropowych czy terapii, tylko trzeba szukać uparcie dalej!!! Wyobrażam sobie, że odetchnęłaś z ulgą mimo tej diagnozy... Bo w końcu wiesz na co się leczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-asia -

 

Trochę odetchnęłam z ulgą, ale jednocześnie zalewa mnie złość...

 

Przecież były jakieś tropy, wskazania, że coś jest nie tak. Już rok temu.

 

Czy faktycznie tego typu przemieszczenie jelita jest tak rzadkim przypadkiem, żeby lekarze na to wpadli?

 

Ból, tępy, nasilający się lub słabnący, opasujący nadbrzusze czuję wysoko pod żebrami z lewej strony. Bywa, że coś tam bulgocze - właśnie pod żebrami, prawie pod pachą. Wzdęcia.

 

Nie mogę zapomnieć wypowiedzi lekarki, która widząc, gdy pokazywałam, gdzie mnie boli (nadbrzusze, bok, lewe żebra) gruchnęła śmiechem twierdząc, że tam nie ma prawa nic boleć, bo tam NIC nie ma!!!

 

Owszem, jak się okazało, u mnie JEST 8) . Jelito. :? Przemieszczone, bo teoretycznie NIE powinno go tam być.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zachmurami, przerażają mnie tacy lekarze jak ta lekarka, o której piszesz. :pirate: Niewiedza wielu lekarzy jest po prostu porażająca. :( Mnie też już nie raz "wyrolowali" i bardziej zaszkodzili niz pomogli. Trafić teraz na dobrego lekarza - bezcenne... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest okropna bezradność. :( Tyle razy mówiłam, że mnie boli, fachowcy twierdzili, że nie ma prawa boleć, albo że to jelito drażliwe. Owszem drażliwe, bo ściśnięte nienaturalnie przeponą.

Dlaczego nikt nie wpadł na to, żeby zrobić dodatkowe badanie rtg, albo zasugerować tomografię jamy brzusznej?

 

Skąd miałam wiedziec, że prawidłowa kolonoskopia nie oznacza, że wszystko jest ok?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Ci, że ja się już niejednokrotnie na własnej (i nie tylko) skórze przekonałam, że pacjent musi być często bardziej oczytany i wyedukowany niż lekarz, żeby nie dać sobie wcisnąć kitu. :lol::pirate: To jakaś paranoja... :roll: Dobrze, że w końcu trafiłaś na dobrego fachowca i wszystko się wyjaśniło!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MARIAN1967 - podczas wstawania (zwłaszcza, gdy dłużej leżę bądź siedzę) mam uczucie, że krew mi całkiem odpłynęła z ciała, uczucie dziwnej słabości, zaburzenia równowagi itd. Nie wiem czy te kłopoty z krążeniem nie mają też żadnego związku z wypadaniem płatka zastawki mitralnej serca, bo niestety mam tą wadę. A dlaczego pytasz?
Panuje na tym forum dość powszechna opinia ,że zawroty głowy to objaw nerwicy. Ludzie łykają jakieś tam tabletki od psychiatry ,co niewiele im pomaga. Trzy lata temu próbowałem radzić sobie z zawrotami ,tak jak i nerwicą ,ale nic mi to nie pomagało.Natomiast usprawnianie krążenia dość skutecznie likwiduje ten problem.Dlatego tak często zwracam na to uwagę i na różne objawy ,które się z tym wiążą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×