Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, piszę na forum już jakiś czas, trochę się znamy, chciałabym opowiedzieć wam cos o sobie, bo ja szczerze mówiąc mam i siebie i swojej egzystencji dość.

Zaburzenia odżywiania - kiedyś anoreksja, teraz bardziej bulimiczna, ale nie o to chodzi.

Chodzi mi o moja osobowość, która teraz, ponieważ nie biorę praktycznie żadnych leków czuję i to aż za bardzo.

Jestem zdystansowana, wycofana. Wolę samotność, chociaż ciężko mi wytrzymac nawet samej ze sobą. Boję się marzyć, mieć nadzieje, zaangażować i rozczarować. Pełno we mnie uczuć, od rozpaczliwego żalu do ciepłej miłosci i co z tego, skoro nie potrafię albo nie chcę ich okazać, podzielić się nimi. Nie umiem, nie chcę, boję się odrzucenia. Nienawidzę siebie, uważam, ze jestem słabą jednostką, taka do odstrzału, z tak wieloma rzeczami sobie nie radzę. Jestem obojętna, apatyczna.

Zaburzona? Jakieś rady, pomysły? Proszę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

http://bpd.szybkanauka.net/

nie sugeruj się,to tylko podpowiedź.

50 % osób z zab.odżywiania cierpi na pograniczne zaburzenie osobowości.

uczciuwie poczytaj i spróbuj się zastanowic czy cos tam pasuje,czy tylko trochę,czy bardzo dużo.pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pasuje... cóż, sporo.

Chociaż wyczytałam, że objawy są podobne do depresji dwubiegunowej, której mam podejrzenie - za krótko o siedziałam w szpitalu, zeby coś więcej mi poweidzieli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodzę, zraziłam się do psychologów bardzo dawno temu.

Tylko do psychiatry, czego też nie można było nazwać terapią, chociaz siedziałam za każdym razem koło godziny i rozmawiałam z nią o bzdurach.

Teraz jestem bez leków praktycznie, tylko elicea, i czuję się marnie :( Zero chęci do czegokolwiek, podejrzliwość 200% normy i kilka innych paskudnych rzeczy, które nie dają mi żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rok temu, gdy zaczynałam swoją przygodę z psychologami itp, też się zraziłam. Trafiłam na taką kobietę, która gadała mi o "dupie marynie" i miałam wrażenie, że w ogóle mnie nie rozumie, i to jej bardziej przydałaby się pomoc psychologiczna niż mnie. Zrezygnowałam, ale potem i tak byłam zmuszona poszukać jakiegoś specjalistę, i znalazłam psychoterapeutę, nawet fajna. Może umów się z jakimś terapeutą, bo jednak psycholog to nie to samo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja poszłam do psychologa kiedy byłam wychudzonym do granic możliwości cieniem człowieka. A ta krowa kazała mi się rozebrać z kurtki, chociaz zamarzałam, siniałam z zimna, i opier doliła mnie równo, że ja nie mam problemu ŻADNEGO tylko wymyślam sobie niewiadomoco, że problem to mają dzieci obok (obok była onkologia) i że jak nie będe jadła to ona mi nie pomoże i umre. Wyszłam z płaczem, miałam zdaje się niecałe 13lat.

Może terapeuta... sama nie wiem, w czwartek mam wizyte u psychiatry, chyba znów zagłusze na jakiś czas problem porządną dawką leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja poszłam do psychologa kiedy byłam wychudzonym do granic możliwości cieniem człowieka. A ta krowa kazała mi się rozebrać z kurtki, chociaz zamarzałam, siniałam z zimna, i opier doliła mnie równo, że ja nie mam problemu ŻADNEGO tylko wymyślam sobie niewiadomoco, że problem to mają dzieci obok (obok była onkologia) i że jak nie będe jadła to ona mi nie pomoże i umre.

czy ta pani na pewno była psychologiem..? jeżeli tak, to za takie zachowanie powinno się jej odebrać dyplom i zabronić przyjmować pacjentów :evil:

swoją drogą trudno na podstawie jednej kretynki zrażać się do wszystkich; znaleźć dobrego psychologa nie jest łatwo, ale nie można poprzestawać na jednym - nawet jeżeli tak przykrym - przypadku. psychiatra może przepisać Ci leki, ale raczej nie pomoże zrozumieć siebie, a na podstawie tego co napisałaś, wydaje mi się, że psychoterapia byłaby bardziej wskazana. psychiatra nigdy Ci nie sugerował podjęcia terapii..?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

chojrakowa,

Strasznie pechowo trafiłaś na tą psycholog . Też zastanawiam się czy ta krowa czasem dyplomu na rynku nie kupiła .

Nie zrażaj się spróbuj innego psychologa .

Tak na marginesie ,może warto wysłać meila do izby lekarskiej ,czy taka osoba ma uprawnienia do świadczenia takich usług medycznych ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie poddawaj się i idź do terapeuty. Ten psycholog to jakiś im_becyl. Ja też na takiego trafiłam. Powiedziałam jej, że boje się jeździć autobusem i w ogóle wszystkiego się boję bo ciągle mam mdłości, a on na to, że powinnam głaskać się po brzuszku i jeść ryby i aktivie. Posrana!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak na marginesie ,może warto wysłać meila do izby lekarskiej ,czy taka osoba ma uprawnienia do świadczenia takich usług medycznych ?

Nie ma, bo to psycholog... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, mam propozycję terapii dziennej, nowa psychiatra doszła do wniosku, że tylko takie coś może pomóc. Ale ja nie mam siły o siebie walczyć.

Pogarsza się, z dnia na dzień i z każdym oddechem. Boję się cieszyć, boję się czuć, zaczynam kombinować jak to zagłuszyć. Nie chcę już niczego, a nawet jeśli, tak bardzo boję się rozczarowania, że nie spróbuję. Ludzie mnie drażnią, nawet nie drażnią, ale przerażają, są nieprzewidywalni. Mówią za dużo, wiedzą o mnie za dużo, za dużo dopowiadają sobie i ja też zbyt wiele sobie dopowiadam. Życie w ciągłym strachu i bólu to wieczna ucieczka, a że nie mam siły biec, czuję się jak piłka, którą każdy odbija tak, ja chce, i nie zauważa nawet, że podczas tej czynności w nią uderza.

Nie chcę już nic czuć, nie chcę niczego chcieć, nie chcę się bać, ale nie mam siły czegokolwiek z tym zrobić... Nawet samobójstwo oznacza podjęcie decyzji a ja nie mam na to dość sił. Jestem żałosną namiastką człowieka i najbardziej na świecie pragnę się naćpać, jak za starych czasów i samoistnie zniknąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×