Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
monia89

czesc:)

Rekomendowane odpowiedzi

czesc:)

Mam na imie Monika i jestem tu nowa;)na ta stronke trafilam przypadkiem,ale po przeczytaniu kilku wypowiedzi stwierdzilamze mamy podobne problemy...

dlatego moze komus uda mi sie pomoc...

pozdarwiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ave,

Witaj w naszej Sodomie, jamie zepsucia, bluźnierstw i dewiacji x]

 

podobne problemy do nas, hmmmm, tyle że tu każdy ma inny problem...

Więc lepiej przestań uogólniać i napisz co ci tam na duszy ciąży

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no tak masz racje...

nie wiem od czego mam zaczac...u mnie wszystko zaczelo sie 3,5 roku temu gdy zginal moj tato....

mam piatke rodzenstwa i ciezko bylo moim rodzica zadbac o taka rodzine.tato wyjechal za granice by zarobic troche pieniazkow.niestety.nie wrocil...porazil Go prad,lezal trzy tyg w spiaczce...

zawsze bylam pilna uczennica ale od tamtej pory jakos przestalo chciec mi sie uczyc...

po roku zwiazalam sie z chlopakiem no i.... ciaza.Mialam wtedy troche ponad 18 lat...zdalam mature i wyprowadzilam sie 430 km pod rozinnego domu....

tutaj [przezylam koszmar.wielka odpowiedzialnosc za dziecko,wiele obowiazkow w domu...bycie zona,mama i kura domowa poprostu mnie porzeroslo...

w pazdzierniku zeszlego roku poszlam do pracy.obowiazki w domu.przy dziecku i praca poprostu daly mi w kosc.jeszcze facet ktory nic nie rozumial...a ja sie na prawde staram...

w styczniu tego roku stalo sie cos czegos balaam sie od ostatnich trzech lat...moja nieuleczalnei chora przyjaciolka zmarla...odeszla...zostawila mnie...

byla jedyna osoba ktora mnie rozumiala,potrafila z emna sie smiac,rozmawiac...

caly ten przebieg zdazen sprawil ze dzis nie wiem kim jestem i czego oczekuje od zycia...oszukuje sama siebie ze jestem szczesliwa a tak nie jest...mam okropnie niska samoocene,co jest powodem naszych klotni malzenskich bo jestem chorobliwie zazdrosna...

nie widze sensu swojego zycia,czuje sie nie potrzebna,niekochana.Na nic nie mam sily,czuje ze przez moje cialo przebrnal jakis huragan i wymiutl ze mnie wszystko co sprawialo ze sie smialam i ze mialam wiele checi do zycia...

moze komus z Was uda sie mnie zrozumiec i a w jakis sposob pomoc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
no tak masz racje...

nie wiem od czego mam zaczac...u mnie wszystko zaczelo sie 3,5 roku temu gdy zginal moj tato....

mam piatke rodzenstwa i ciezko bylo moim rodzica zadbac o taka rodzine.tato wyjechal za granice by zarobic troche pieniazkow.niestety.nie wrocil...porazil Go prad,lezal trzy tyg w spiaczce...

zawsze bylam pilna uczennica ale od tamtej pory jakos przestalo chciec mi sie uczyc...

po roku zwiazalam sie z chlopakiem no i.... ciaza.Mialam wtedy troche ponad 18 lat...zdalam mature i wyprowadzilam sie 430 km pod rozinnego domu....

tutaj [przezylam koszmar.wielka odpowiedzialnosc za dziecko,wiele obowiazkow w domu...bycie zona,mama i kura domowa poprostu mnie porzeroslo...

w pazdzierniku zeszlego roku poszlam do pracy.obowiazki w domu.przy dziecku i praca poprostu daly mi w kosc.jeszcze facet ktory nic nie rozumial...a ja sie na prawde staram...

w styczniu tego roku stalo sie cos czegos balaam sie od ostatnich trzech lat...moja nieuleczalnei chora przyjaciolka zmarla...odeszla...zostawila mnie...

byla jedyna osoba ktora mnie rozumiala,potrafila z emna sie smiac,rozmawiac...

caly ten przebieg zdazen sprawil ze dzis nie wiem kim jestem i czego oczekuje od zycia...oszukuje sama siebie ze jestem szczesliwa a tak nie jest...mam okropnie niska samoocene,co jest powodem naszych klotni malzenskich bo jestem chorobliwie zazdrosna...

nie widze sensu swojego zycia,czuje sie nie potrzebna,niekochana.Na nic nie mam sily,czuje ze przez moje cialo przebrnal jakis huragan i wymiutl ze mnie wszystko co sprawialo ze sie smialam i ze mialam wiele checi do zycia...

może komuś z Was uda się mnie zrozumieć i a w jakiś sposob pomoc...

 

Życie ostro dało ci w kość, jednak masz teraz całkiem sensowny bagaż doświadczeń, zamień to wszystko w siłę, by ten bagaż, nie okazał się zbędny bądź ciążący lecz praktyczny i pomocny.

 

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, radze poważnie porozmawiać ze swoim chłopakiem wyłożyć mu cały problem na tacy, wspólnie spróbować to jakoś poskładać. Jesteś bardzo silną i twardą dziewczyną, nie widzę powodu by zaniżać sobie czymś samoocenę.

 

A i co do kurki domowej... może już czas zając się jakąś pracą? Wysłąć brzdąca do przeczkola, poduczyć się. Ogólnie ile masz lat, ty i twa mała nieowłosiona(może jeszcze:>) larwa? ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmm ;) no wlasnie ciekawe okreslenie;P

mam dwadziescia lat a moja corcia poltora roczku.Pracuje od ponad pol roku jako kelner-sprzedawca w kawiarence.

Ale uwierzcie mi,polaczenie pracy z dzidziusiem i domem nie jest proste i wymaga duzo sil i cierpliwosci...a niestety mi ich ostatnio brakuje:(

poza tym tesknie za moim domem...mama,rodzenstwem wszystkimi przyjacoilmi...

tam zawsze moglam isc do tatusia na cmentarz zapalic znicz,posiedziec na lawce,powspominc...

i od kiedy zmarla moja Paulinka to juz wogole stracilam wole walki o cokolwiek...ona tak walczyla o swoje zycie...tak chciala zyc...byla o jeden dzien starsza ode mnie.,..byla ze mna zawsze...nawet gdy lezala w szpitalu czulam z ejest obok.miala przecudowny usmiech,glos i tyle wiary w innych ludzi...brakuje mi jej:(

a poza tym dochodza problemy finansowe,problemy malzenskie i jakis ogolny brak sensu...

mimo ze mam rodzine caly czas czuje ze to nie jest to czego bym chciala osiagnac w zyciu...

kocham moja corcie nad zycie i nigdy nie zalowalam ze ja mam,nie o nia tu chodzi.Nie umiem znalezc sobie miejsca w zyciu,tego co sprawilo bym byla szczesliwa na prawde....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
hmm ;) no wlasnie ciekawe okreslenie;P

mam dwadziescia lat a moja corcia poltora roczku.Pracuje od ponad pol roku jako kelner-sprzedawca w kawiarence.

Ale uwierzcie mi,polaczenie pracy z dzidziusiem i domem nie jest proste i wymaga duzo sil i cierpliwosci...a niestety mi ich ostatnio brakuje:(

poza tym tesknie za moim domem...mama,rodzenstwem wszystkimi przyjacoilmi...

tam zawsze moglam isc do tatusia na cmentarz zapalic znicz,posiedziec na lawce,powspominc...

i od kiedy zmarla moja Paulinka to juz wogole stracilam wole walki o cokolwiek...ona tak walczyla o swoje zycie...tak chciala zyc...byla o jeden dzien starsza ode mnie.,..byla ze mna zawsze...nawet gdy lezala w szpitalu czulam z ejest obok.miala przecudowny usmiech,glos i tyle wiary w innych ludzi...brakuje mi jej:(

a poza tym dochodza problemy finansowe,problemy malzenskie i jakis ogolny brak sensu...

mimo ze mam rodzine caly czas czuje ze to nie jest to czego bym chciala osiagnac w zyciu...

kocham moja corcie nad zycie i nigdy nie zalowalam ze ja mam,nie o nia tu chodzi.Nie umiem znalezc sobie miejsca w zyciu,tego co sprawilo bym byla szczesliwa na prawde....

 

No, to chyba czas na urlop, jak masz możliwości, to czas wykorzystać płatny ;). Wyjechać w rodzinne strony na tydzień, dwa zapalić znicz, spotkać się z rodzeństwem jakiś browarek z nimi strzelić czy też czystą :P, wypocząć niech te wzburzone emocje się uspokoją i opadną niczym puszek z rozdartej emocjonalnej poduszki :P.

 

Paulina zobaczyła kontem dogasającej iskry, duszy w oku, lepszy świat, a skoro nie czekała, znaczy że było w nim więcej możliwości, opuściła te bagno nie oglądając się za siebie. Na pewno nie miała dzieci i obowiązków

 

Ty odejść nie możesz masz słodką larwę, tucz ją i dbaj o nią a sama bierz z życia garściami, ustaw sobie faceta, haha :P A może tez jakieś studia zaocznie ?

 

Nosek do góry i dumnie przez życie, a nie mi się tu dąsasz dziewucho :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gdyby to wszystko bylo takie proste...

moj maz studiuje wiec moje studia odpadaja bo nie ma kto sie wtedy zajac dzieckiem...urlop....dopiero w lipcu....a ja tu na glowe dostaje.

mojego faceta nie da sie ustawic,a po drugie sama juz nie wiem czy tego chce...

:bezradny:

siedze tylko wieczorami i placze...teskniac za dawnymi chwilami....za tym vzego juz nie bedzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×