Czy to juz problem.....?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Czy to juz problem.....?

przez nadiaazjajka 12 sie 2011, 00:30
Cześć wszystkim, którzy poświęcają właśnie czas na przeczytanie tego postu:)

Ostrzegam, że pewnie można spożytkować swoją energię lepiej i pomóc osobie, która tego faktycznie potrzebuje:)

Sprawa wygląda tak - jestem okrutnie żywiołowym człowiekiem, obawiam się, że aż nadto, albowiem ludzie przy pierwszym kontakcie podejrzewają mnie o ADHD (nawet w grupie trenerskiej gdzie są osoby, które obawiam się, że wiedzą o czym mówią;) )...osobiście uważam, że aż tak źle nie jest, ale mam świadomość, że jestem dość temperamentną osobą...

No właśnie...tak się składa, że w pracy i kręgu znajomych mogę dawać tej energii upust i wykorzystywać ją z pożytkiem. Jest mi dobrze w działaniu, natłoku ludzi wokół mnie, a w ogóle najlepiej kiedy czegoś ode mnie chcą i potrzebują...tylko że...no właśnie...

Pół roku temu rozstałam się z kimś i podejrzewam w sumie, że zaważył na tym fakt, iż nie dawałam sobie rady sama ze sobą...niestety - nie potrafiłam (i nadal nie potrafię) tego zdiagnozować ani do tego się przyznać, ale chyba jest coraz gorzej...

Po rozstaniu udawałam, że nic się nie stało - początkowo zagłuszyłam wszystko natłokiem zajęć, do tego stopnia, że przez pierwsze miesiące wracałam do domu jedynie spać ciągle gdzieś będąc i coś robiąc...w którymś momencie ten natłok naturalnie jakoś się skończył i pojawił się czas wolny...a z nim problemy...

Kiedyś uwielbiałam spędzać czas sama…czytałam, uczyłam się – naprawdę – to była rewelacyjna rozrywka – móc oddać się rzeczom, które mnie interesowały…teraz – nie potrafię…

W pracy daję sobie jakoś radę, skupiam się siłą woli – czuję, że coś musi być zrobione i to pomaga, ale jest to zupełnie inne podejście niż kiedyś – ja naprawdę muszę ze sobą walczyć by zacząć coś robić…w domu jednak, nie mam na to siły…tyle, że nie tylko nie potrafię się czymkolwiek zająć, ale kiedy zostaję sama – najczęściej nie mogę siebie samej ogarnąć – mam takie fazy smutku, że chciałabym zniknąć…dostaję nagłych ataków płaczu i histerii…

Kiedy naokoło są ludzie – wszystko jest świetnie – mam tyle pozytywnych emocji w sobie, że to aż przerażające i dostaję też masę pozytywnej energii w zamian…problem pojawia się kiedy zostaję sama…

Chciałam komuś powiedzieć co się dzieje, ale po pierwsze nie potrafię chyba przekazać tego poważnie, a po drugie…ludziom - nawet mi bliskim tak to do mnie nie pasuje, że zupełnie chyba nie rozumieją. Chcąc dowiedzieć się od przyjaciółki co myśli na temat udania się do psychoterapeuty, usłyszałam, że mam taki poziom autorefleksji i taką wewnętrzną siłę, że to wyrzucenie pieniędzy w błoto bo każdy człowiek ma gorsze chwile-takie jest życie, ale nie należy z tego robić od razu problemu takiej rangi, tym bardziej jeżeli ma się wszelkie zasoby by się z nim uporać samemu…

Szczerze mówiąc nie wiem – czy problem jest, czy go nie ma…być może faktycznie wydziwiam i nie ma się czym przejmować, każdy może mieć gorszy okres…tylko przeraża mnie postępująca bezwładność…zachowuję się coraz mniej logicznie…zawsze byłam impulsywna ale moje ostatnie działania są już nawet jak na mnie ekstremalne… Przykłady? Po 3 latach udanej współpracy w firmie, którą uwielbiam – rzuciłam wypowiedzenie…podjęłam decyzję w ciągu kilku sekund – tak po prostu, nie mając ani innej pracy ani tak naprawdę realnych powodów ku temu…dwa dni później w ciągu tygodnia poszłam na imprezę i skończywszy ją o 5 nad ranem pierwszy raz w życiu musiałam wziąć urlop na żądanie, co totalnie do mnie nie pasuje…przynajmniej do dawnej mnie…

Co gorsza, z moim byłym partnerem pracujemy w jednej firmie…nasza praca totalnie nie ma na siebie wpływu, siedzimy na innych piętrach i moglibyśmy nawet się nie widywać…ale mimo wszystko fakt, że jest gdzieś blisko źle na nie działa i powoduje, że cały czas jestem na etapie rozkładania tego na części pierwsze i zastanawiania się czy decyzja o rozstaniu była właściwą, mimo, że to ja w sumie ją podjęłam…tyle, że ja wciąż się nad tym roztkliwiam i idiotycznie zachowuję się w stosunku do byłego partnera, który on już jest całe lata świetlne do przodu…

Stąd też moje pytanie – czy ze mną faktycznie jest coś nie tak, czy po prostu powinnam się wziąć za siebie i przestać się użalać nad sobą…tylko jeżeli tak – to jak??? Nie piszcie tylko proszę, że mam zacząć coś robić, wychodzić do ludzi…to już przerobiłam i to nie jest rozwiązanie, tylko ucieczka…póki co pomaga doraźnie, ale nie rozwiązuje niczego…


Przepraszam, że tak się rozpisałam…ale zależało mi na jak najpełniejszym przedstawieniu sytuacji…bo może ktoś mi jakoś pomoże….może wcale nie trzeba aż tak wiele by to przerwać…:)

Pozdrawiam i z góry dziękuję z pomoc...:)

A.

PS: Nie wiem jak to zrobiłam….ale po 5 latach palenia – 2 tygodnie temu, czując, że potrzebuję zmiany rzuciłam palenie….nie palę póki co…ale powrócił problem który miałam w liceum…objadam się, zwłaszcza wieczorami…i nawet nie chodzi o to, że przytyję, ale o to, że ja to robię do fizycznego bólu…i przy pełnej świadomości, że potrafię podczas jednego takiego napadu pochłonąć nawet kilka tys kalorii (niestety – nie przesadzam)…co przy moim dbaniu o zdrowy sposób odżywiania rok czy dwa lata temu jest nie do pomyślenia….
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 sie 2011, 00:21

Czy to juz problem.....?

przez Nana88 12 sie 2011, 09:55
Witaj na forum, tutaj na pewno znajdziesz osoby o podobnych problemach.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
29 lip 2011, 19:55

Czy to juz problem.....?

Avatar użytkownika
przez talea 12 sie 2011, 11:57
Hmm ciekawe właśnie niedawno rozstałam się po kilkunastu latach z mężem i wyprowadziłam ,
i rzeczywiście tak jest ; przeraża mnie wolny czas , robię wszystko żeby go nie mieć ,
naginam fizyczne możliwości mojego organizmu , lecę z wagi , palę
i chyba gdzieś tam w środku bardzo się boję - co teraz będzie ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 sie 2011, 13:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to juz problem.....?

przez Noopii 13 sie 2011, 18:30
nadiaazjajka cześc może jakas terapia? nie zaszodzi :nono: reagujesz lękowo coż tak czasem jest czasem rozmowa zkims kto rozumie mechanizmy naszych zachowań pomaga,wytlumaczy podpowie fachowo co masz robić,jak rozumiec siebie polecam terapie po co sie męczyć :smile:
Noopii
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do