Nie potrafię o nim zapomnieć...

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Nie potrafię o nim zapomnieć...

Avatar użytkownika
przez Szara myszka 07 maja 2007, 12:37
Półtora roku temu zakochałam się. I mimo moich wcześniejszych fascynacji płcią przeciwną, to uczucie okazało się wyjątkowe.
Nasz kontakt urwał się już jakiś czas temu, ale ja wciąż uśmiecham się, słysząc jego imię, a każde wspomnienie z nim związane wywołuje u mnie nagłą poprawę humoru.
Oddałabym wiele, żeby nasze drogi znowu się zeszły, niestety czuję, że nie jestem w stanie zrobić nic, aby to nastąpiło.
Chłopak ma trudny charakter; z góry zakłada, że nic nie umie i jest do niczego. Sprawia wrażenie obojętnego na wszystko i mało wrażliwego, ale w mojej obecności potrafił się otworzyć, uśmiechnąć, pożartować.

Dodam jeszcze, że nigdy nie byliśmy razem, a wszystkie te szczęśliwe dla mnie wydarzenia miały miejsce w szkolnej ławie.
Łatwo można było zauważyć zmiany w zachowaniu mojego kolegi - początkowo nieśmiały i zawstydzony, zaczął sam się do mnie dosiadać, a pewnego dnia po prostu chwycił za rękę...
A potem nadeszły wakacje - które po raz pierwszy przyniosły mi więcej smutku, niż radości. I wszystko się skończyło. :(
Bardzo chciałabym jakoś do niego dotrzeć, zaaranżować jakieś spotkanie, ale sama już nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, bo nasze rozmowy na GG nie bardzo się kleiły, a ja nie wyobrażam sobie, żebym mogła się tak narzucać... Pisał mi wprawdzie, że o mnie pamięta, ale ta niepewność mnie wykończy.

Jak już pisałam, kolega ma zagadkowy charakter, brakuje mu choćby "okruszków" wiary w siebie. Trudno go było czasem zrozumieć, ale ja bym chciała. Mimo wszystko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 maja 2007, 20:10
Lokalizacja
Ze świata niespełnionych marzeń

Avatar użytkownika
przez Róża 07 maja 2007, 17:10
Szara myszka,prawdopodobnie ten chłopak ma na pewno nie tyle zagadkowy charakter,co problemy ze sobą.Tym bardziej jeśli z góry zakłada,że jest do niczego.Takich facetów trzeba po prostu poderwać,bo oni sami nie potrafią tego zrobić.Mogę się założyć,że on też nie chce ci się narzucać,woli zrezygnować z bólem serca niż zrobić pierwszy decydujący krok.A ktoś z was powinien go zrobić.Gdy wyraźnie "weźmiesz"sie za niego,na pewno sie rozkręci,bo będzie wiedział,że tobie też zależy.Powodzenia :D .
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez October 08 maja 2007, 14:36
W takim razie powinnaś się z nim, najnormalniej w świecie, spotkać i jak najwięcej rozmawiać. Pewnych reczy nie należy ukrywać, wręcz przeciwnie, trzeba je okazywać. Powodzenia!
A Fine Day To Exit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 maja 2007, 13:47
Lokalizacja
Pomerania

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mizer 08 maja 2007, 18:13
Myszka- ja też myslę, że masz tu pole do popisu <gg to bzdura, udenerwuje człowieka, a z moimi najlepszymi znajomymi po prostu przez gg nie umiem gadać ;)>

Masz do wyboru- spotkać się i kopać drogę dalej albo sobie zamilknąć.
Motorek i jazda!
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Szara myszka 08 maja 2007, 21:33
Bardzo chciałabym się z nim spotkać (ba... czuję wręcz, że muszę!), ale tutaj właśnie pojawia się problem: w jaki sposób mam tego dokonać, skoro nawet jego najbliżsi koledzy mają problem z wyciągnięciem go z domu?
Sądzę, a właściwie to jestem pewna, że takie zachowanie wynika z jego problemów emocjonalnych, tym bardziej, że wielokrotnie żalił się na swój los.
Ale też nie wyobrażam sobie, że mogłabym osobiście stawić się u progu jego drzwi... Na to chyba zabrakłoby mi odwagi...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
06 maja 2007, 20:10
Lokalizacja
Ze świata niespełnionych marzeń

przez Amy Lee 08 maja 2007, 22:34
Niestety sama zauważyłam, że zakochać się w kimś kto ma problemy, to spory ciężar. Spróbuj się chociaż na chwilę od tego oderwać, pomyśleć o sobie i może coś samo przyjdzie ci do głowy (nauczał kocioł garnek...).

A jeśli chodzi o odwagę, to kobiety są chyba odważniejsze od mężczyzn, nawet jeżeli ciągle muszą przełamywać własne słabości.
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez C(c)złowiek 09 maja 2007, 12:33
Hm... chyba złamię moje przyrzeczenie i jeszcze się odezwę publicznie :)

Akurat ta sprawa jest mi dość bliska... i nie chciałbym żeby ktoś przeżywał podobne rzeczy co ja.

Uwierz mi, że koniecznie trzeba ten stan zawieszenia jak najszybciej zakończyć. Jeśli to będzie trwało dłużej to może dojść do tragedii... a na pewno do wypalenia psychicznego dla którejś ze stron. I z tego co piszesz to myśle, że to jego będzie dotyczyło. A uwierz mi, że nie jest to miły stan.

Widzę, że znasz ludzi, którzy jego znają. Daje to mnóstwo pola do popisu. Tylko trzeba coś wymylić a są duże szanse, że uda się tą sytuację rozwiązać.

W każdym razie będę trzymał za was kciuki. :)
"Żyjemy w świecie przyjemności pozbawionych radości" ;) Erich Fromm
GG: 5365347
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
10 lut 2007, 23:46
Lokalizacja
Warszawa

przez Amy Lee 09 maja 2007, 13:53
C(c)złowiek napisał(a):Uwierz mi, że koniecznie trzeba ten stan zawieszenia jak najszybciej zakończyć. Jeśli to będzie trwało dłużej to może dojść do tragedii... a na pewno do wypalenia psychicznego dla którejś ze stron.

Jeżeli obie strony są zaangażowane, to nie mogą skrzywdzić albo siebie albo tej drugiej osoby, tylko zawsze obydwoje.

Ja chyba za dużo filmów oglądam. Tam ludzie ciągle walczą o miłość, po raz kolejny dają sobie szansę, stają murem za przyjaciółmi w kłopocie i zawsze, zawsze gnają na przód. No kurczę...
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez mono 09 maja 2007, 16:35
Zupełnie jakbym czytał o sobie i o Niej... :oops:
Szara myszka, powiem Ci że ja na jego miejscu bym się nie obraził gdybyś to ty, jak ty to określiłaś, 'narzuciłabyś się' jemu ;) Z tym że tak jak piszesz, nawet Ty masz z tym problem... Wcale nie jest powiedziane że facet musi zrobić pierwszy krok, zreszta w pewnym sensie zrobił, pisałaś że chwycił Cię za rękę.
Co oznacza że nie chce się wyciągnąc z domu? W ogóle, nawet do kolegi nie chce wyjść, czy to się tyczy tylko wyjścia na imprezę, do pubu... Jeśli to pierwsze, to można zaaranżować że, niby przypadkiem, będziesz u kogoś kiedy on przyjdzie.
A drugie wyjście... Tak jak mi radzi mój psycholog... Zostaw mu na gg wiadomość. Napisz wszystko. Jeśli nie masz odwagi z nim porozmawiać osobiście to nie ma innego wyjścia. Nie jest to najlepsze rozwiązanie ale być może jedyne. Wiem, niby prosto powiedzieć ale nawet ja mam z tym problem żeby coś zrobić.
Jak coś to pisz do mnie, może pomogę Ci jakoś zrozumieć ten stan rzeczy skoro przeżywam to samo co wy. Łatwiej zawsze spojrzeć na to wszystko z boku.
pozdrawiam
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do