Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez Rtoip 10 cze 2016, 12:48
Witajcie
Ja ze swoją nerwicą zmagam się coś koło 15 lat i prawie tyle samo ba lekach. Bywało lepiej, bywało gorzej. Dawniej za "młodu" gdy nie pracowałem, gdy nie miałem swojej rodziny zupełnie inaczej się "chorowało"
Teraz gdy człowiek jest starszy (35 l) wszystko wydaje się trudniejsze.
Właśnie straciłem pracę bo cholerstwo dało o sobie mocno znać. Jeszcze pół roku temu leciałem na szkolenie do USA, jechałem z rodziną na wakacje, zawodowo jeździłem po Polsce...
A teraz - ledwo wyszedłem z synkiem na spacer.
Każdy dzień to walka o jak najnormalniejsze jego przetrwanie. I nawet gdy jest dobrze to się łapię na tym że zaczynam się w siebie wsłuchiwać i wszystko jest znów "normalnie" - czyli do bani :(
Czeka mnie rozmowa o pracę i to dla mnie kolejny trigger point do tego żeby odczuwać lęk...
I tak w kółko - zauważam że każdy kolejny nawrót choroby jest inny, mocniejszy.. .
A jak Wam zmieniło się życie przez to świństwo? Jak sobie z tym radzicie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
03 maja 2016, 11:04

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez coccinella 10 cze 2016, 13:26
leczysz sie? Terapia, leki?
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez Rtoip 10 cze 2016, 13:43
Tak. Oczywiście
W tej chwili terapia ( od jakiś 2 miesięcy) i farma
:roll:
Escitalopram 10 mg - 0 - 0 - nie działał :(
Zoloft 50 mg - 0 - 0
Sulpiryd 50 mg - 0 - 0
Triticco 0 - 0 - 75 mg
Hydroksyzyna - 25 mg doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
03 maja 2016, 11:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

przez Mezus 10 cze 2016, 15:55
K..a, jak ją określił Tuka. zmienia wszystko.

Czyli i nas, i nasze rodziny, i otoczenie "towarzyskie", i życie zawodowe, itd itp...

Szczęściarzami mogą nazwać się Ci, którzy mają wsparcie w bliskich i znajomych- ja właśnie z każdym dniem szybciej takowe tracę.
Praca zawodowa? Mam to szczęście, że prowadzę firmę, czyli niby nie muszę się bać, że nagle zostanę na lodzie. Dochodzą za to inne problemy, które też spać, dosłownie, nie dają.

W życiu zawodowym jest taka zależność, że jeśli pracujesz u kogoś, masz nad swoim grzbietem bacik, który Cię do działania zmusza i kontroluje.
Jeśli jesteś "na swoim", to takiego nadzorcy nie masz, co powoduje, że niby łatwiej, a wg mnie trudniej- sam musisz się zmobilizować, sam musisz wszystkie decyzje podjąć, sam na klatę musisz przyjąć wszelkie porażki ( dobrze, że sam z sobą i mentalnie, i finansowo się rozliczasz ).

A życie rodzinne? Ja ma właśnie pierwszy i od razu potężny kryzys małżeński- moja żona ma dość moich stęków, jęków, biadolenia, itp. Przy okazji, i to jest chyba najgorsze, przekazuję/przekazujemy dzieciom obraz rozbitego w drobiazgi rodzica, który wiecznie dobity, wściekły, rozbity, itp chodzi- jakim k...a człowiek jest wtedy wzorcem i obiektem do naśladowania?

I
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez ryska 10 cze 2016, 16:27
Gdy nie pracuję jest znośnie. Mogę się skupić na całej reszcie, nie mam tylu lęków, stresu. Jak tylko rozpoczynam pracę to wszystko mnie przerasta, nie mogę spać, ciągle jestem wyczerpana. Nie radzę sobie z tym i jeszcze nie wiem jak to zrobić, żeby mieć za co żyć a nie pracować. Praca mnie wykańcza fizycznie i psychicznie. Nikt z rodziny mnie nie rozumie.
agorafobia, choroba sieroca, DDD, DDRR, mieszane zaburzenia lękowe, nerwica lękowa, nerwica natręctw, osobowość anankastyczna, osobowość unikająca, osobowość zależna, socjofobia, zaburzenia adaptacyjne, zaburzenia depresyjne... cdn. ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
19 lis 2014, 09:34
Lokalizacja
Warszawa

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez Rtoip 10 cze 2016, 16:57
. Przy okazji, i to jest chyba najgorsze, przekazuję/przekazujemy dzieciom obraz rozbitego w drobiazgi rodzica, który wiecznie dobity, wściekły, rozbity, itp chodzi- jakim k...a człowiek jest wtedy wzorcem i obiektem do naśladowania?

I[/quote]
No właśnie to jest w tym najgorsze... Że cierpią na tym dzieci. To dodatkowo mnie dobija. Niedawno godziny spędzałem z synem na zabawie, wyjściach i innych aktywnościach a teraz....
Szkoda gadać. Dzisiaj lepszy dzień więc poświęcam go młodemu... Ależ widać jego radość :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
03 maja 2016, 11:04

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

przez Tukaszwili 10 cze 2016, 17:32
Jak tak czytam wyznania rodziców na tym forum, to się cieszę, że mojej partnerce absolutnie się nie śpieszy do macierzyństwa :D
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez coccinella 10 cze 2016, 17:37
a co na to Twoja partnerka? Wspiera Cię?
Nie chce mi się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
807
Dołączył(a)
21 wrz 2012, 17:41
Lokalizacja
Warszawa

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez agusiaww 12 cze 2016, 13:09
Tukaszwili napisał(a):Jak tak czytam wyznania rodziców na tym forum, to się cieszę, że mojej partnerce absolutnie się nie śpieszy do macierzyństwa :D
to nie tylko na tym forum, ja czytam posty w necie tzw zdrowych ludzi to wieczne narzekanie bab ze chłopy nic nie pomagaja, ze dzieci im przeszkadzaja bo płacza, bo musza pieluchy zmienic itd. Chyba w ogole faceci nie nadaja sie na ojcow. A ostatnio przeczytałam ze jedna zdrowa mamusia tak sie zdenerwowała ze dziecko ja ciagneło do zabawy ze wziela najpierw sobie chlapneła drina a pozniej te biedne dziecko zostawiła zasikane i zakupane na kilka godzin (dzieciak około 1.5 r). dlatego ja tam w ogole nie rozgraniczam chory/zdrowy bo czasami ci chorzy sa lepszymi rodzicami niz ci niby zdrowi.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

przez Mezus 12 cze 2016, 14:55
Rtoip

"Że cierpią na tym dzieci. To dodatkowo mnie dobija."

Witamy w klubie...
Kolejny powód, żeby zacisnąć zęby, wziąć dupę w troki i pracować nad sobą.
Sam przerabiam sytuacje, gdy czy fizycznie ( różnej maści g...e objawy psychosomatyczne ), czy psychiczne nie nadaję się do życia, a już całkiem nie potrafię się z dzieciakami udzielać.
I podobnie, jak w wielu innych sytuacjach, im człowiek gorzej się czuje, tym dodatkowo ma większego nerwa- im większego nerwa ma, tym gorzej się czuje- taki efekt śnieżnej kuli.
I gdzieś na końcu, szukając pretekstu lub przy byle problemie wybucha siejąc odłamkami właśnie po zazwyczaj niewinnych dzieciakach.
Moje "szczęście", że starszy syn już potrafi zrozumieć, że mnie "bierze" i odpuszcza. Tyle, że ja mam wtedy kaca moralnego, a On coraz bardziej przeżywa emocjonalnie moje stany.

Korzystaj, póki masz siłę i czas... Tudzież zaciskaj zęby- może uciekniesz do przodu.
Czego Wam życzę.
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Zaburzenia lękowe a codzienność i praca

Avatar użytkownika
przez Teksas 12 cze 2016, 16:08
Cześć Panowie. Utożsamiam się ze wszystkim co tu piszecie. Ja mam wsparcie w żonie i to ogromne, ale sam po sobie widzę, że jestem inny. Bardziej markotny, zmierzły i bojaźliwy. I boję się, że z czasem wszyscy będą mieli mnie dosyć. Oby to nigdy nie nastąpiło. Mezus - trzym się gościu. I prawdą jest to, żeby każdą lepszą chwilę poświęcać bliskim, zwłaszcza dzieciom. Nie wiadomo ile ta dobra passa potrwa, więc trzeba ją wykorzystywać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
195
Dołączył(a)
12 kwi 2016, 21:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do