Skocz do zawartości
Nerwica.com

pozbawienie sie snu sposobem na objawy negatywne schizofreni


SongoSSJ

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem dumny z siebie gdyż udało mi się odkryć sposób na objawy negatywne schizofrenii. Tym sposobem jest deprywacja snu. Zauważyłem u siebie wzrost energii, samopoczucia nie śpiąc tak około 18 do 36 godzin.Przeanalizowałem i w tym czasie nie miałem żadnych z negatywnych objawów schizofrenii. Zmienił mi się drastycznie sposób myślenia. Z osoby w wycofanej z życia zrobiłem się osobą aktywną, komunikatywną, pewną siebie do tego ambitną chcącą zaistnieć w świecie zawodowym i społecznym. A co było przed? Przede wszystkim byłem bezrobotnym samotnikiem bez żadnych perspektyw życiowych.

Zachęcam do wypróbowania tej metody wszystkich zainteresowanych. Zaznaczam, że stosując deprywacje snu nie brałem żadnych środków przeciwpsychotycznych jedynie pijąc kawę, cole jeśli chodzi o używki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dżizas, skąd Wy bierzecie takie pomysły?

 

Deprywacja snu to jest metoda o udowodnionym działaniu przeciwdepresyjnym i korzystnym na objawy negatywne. Można pooczytać o tym np. w "biologicznych podstawwach psychologii" Kalata.

 

U mnie jest odwrotnie. Jak nie śpie to widze i czuje rzeczy których nie ma

 

Widzenie i czucie rzeczy których nie ma to objawy pozytywne(wytwórcze), a nie negatywne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dżizas, skąd Wy bierzecie takie pomysły?

 

Deprywacja snu to jest metoda o udowodnionym działaniu przeciwdepresyjnym i korzystnym na objawy negatywne. Można pooczytać o tym np. w "biologicznych podstawwach psychologii" Kalata.

 

Czytałem. Piszą tam również, że efekt przeciwdepresyjny możliwy jest również po zmianie cyklu sen-czuwanie na taki, że kładzie się spać o 5 popołudniu i wstaje o północy. Przy takim podejściu trwa on jeden tydzień. Odnosząc się do tego to nie wiem bo jeszcze nie próbowałem. Tak czy owak samoistnie nie uda mi się zasnąć o 5 po południu chyba, że lekarz przepisałby mi zolpidem - po nim szybko zasypiam.

Druga sprawa jest taka, że w tej publikacji naukowej autorzy sami przyznają, że nie jest znane za bardzo w jaki sposób deprywacja snu działa na poprawę samopoczucia dodając, że jest potrzebne wiele szczegółowych badań na ten temat.

W pewnej innej publikacji wspominają, że deprywacja snu działa podobnie jak leki przecidepresyjne. Nie zgodzę się z tym gdyż brałem seronil (nawet 60mg), wenlafaksyne (także duże dawki), moklobemid, paroksetyne i nie zaobserwowałem by efekt był taki jak przy deprywacji snu. Gdy nie śpie czuje się o wiele lepiej jak po lekach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co można wyczytać po deprywacji snu zwiększa się aktywność obszarów kory przedczołowej, płata ciemieniowego, a obniża aktywność płąta skroniowego. Poza tym następnego dnia zmniejsza się wydzielanie kortyzolu(hormon stresu), ale paradoksalnie zwiększa aktywności osi HPA. Badano też ludzki metabolom i okazało się, że w dniu nastepujacym po deprywacji zaobserwowano wzrost aktywności 27 metabolitów- w tym l-tryptofanu, serotoniny i tauryny. Dodchodzi też do wzmożonego uwalniania BDNF- neurotropowego czynnika pochodzenia mózgowego. A przy dłuższej bezsenności do down-regulacji i up-regulacji w wielu genach odpowiedzialnych za metabolizm, rytmy okołodobowe, reakcję na stres, odporność i odczyny zapalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co można wyczytać po deprywacji snu zwiększa się aktywność obszarów kory przedczołowej, płata ciemieniowego, a obniża aktywność płąta skroniowego. Poza tym następnego dnia zmniejsza się wydzielanie kortyzolu(hormon stresu), ale paradoksalnie zwiększa aktywności osi HPA. Badano też ludzki metabolom i okazało się, że w dniu nastepujacym po deprywacji zaobserwowano wzrost aktywności 27 metabolitów- w tym l-tryptofanu, serotoniny i tauryny. Dodchodzi też do wzmożonego uwalniania BDNF- neurotropowego czynnika pochodzenia mózgowego. A przy dłuższej bezsenności do down-regulacji i up-regulacji w wielu genach odpowiedzialnych za metabolizm, rytmy okołodobowe, reakcję na stres, odporność i odczyny zapalne.

 

Dark Passenger czy mógłbyś dać jakiś odnośnik skąd taką wiedze posiadasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co można wyczytać po deprywacji snu zwiększa się aktywność obszarów kory przedczołowej, płata ciemieniowego, a obniża aktywność płąta skroniowego. Poza tym następnego dnia zmniejsza się wydzielanie kortyzolu(hormon stresu), ale paradoksalnie zwiększa aktywności osi HPA. Badano też ludzki metabolom i okazało się, że w dniu nastepujacym po deprywacji zaobserwowano wzrost aktywności 27 metabolitów- w tym l-tryptofanu, serotoniny i tauryny. Dodchodzi też do wzmożonego uwalniania BDNF- neurotropowego czynnika pochodzenia mózgowego. A przy dłuższej bezsenności do down-regulacji i up-regulacji w wielu genach odpowiedzialnych za metabolizm, rytmy okołodobowe, reakcję na stres, odporność i odczyny zapalne.

 

Aha i ważniejsze; czy jak piszesz o następnym dniu po deprywacji masz na myśli już przespany czas czy dalszą jazdę na pozbawieniu się snu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Pisalem o tym w watku wenlafaksyna. To prawda , a ze mam tryb pracy dzien , noc itp to czasami nie ide spac zeby przestawic sie na dniowki i fakt po 2-3 godzinach walki by byc przytomnym czuje sie duzo lepiej az do czasu az znowu nie pojde spac. Zawsze mozna sprobowac. pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastosowałem dziś deprywacje snu. Jednak leki przeciwpsychotyczne które teraz biorę robią swoje. Zauważyłem poprawę tylko tak w 40% na objawy negatywne. Natomiast gdy nie brałem przeciwpsychotyków poprawa ta była o wiele większa kiedy nie spałem. Teraz obserwuje u siebie otwartość i spore zainteresowanie światem - takie jakby życie z pasją. Dodam, że w związku z tym, że biorę leki czuje spowolnienie i odrętwienie psychiczne powodujące, że wole pisać niż spotykać się na żywo z ludźmi.

Przy teraźniejszej poprawie na 40% stosowałem też używki takie jak kofeina, nikotyna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj "zażyłem" kolejnych skutków spontanicznej deprywacji snu. Tym razem pozytywnie zadziałała z opóźnieniem. Zanim jednak doczekałem się efektów nie było w cale różowo. Między 24 a 29 godzin pojawiły się przytłaczające uczucia nienawiści - po głębszym rozmyślaniu nad tym stanem opisałbym go jako swego rodzaju ataki ze świata astralnego na moją osobę albo zniewolenie duchowe jak kto woli mimo, że biorę leki przeciwpsychotyczne. Przytłoczenie tym stanem sprawiało, że pragnąłem być tylko sam gdybym wyszedł zaś do ludzi podświadomie za przyczynę tego stanu brałbym właśnie ich co z pewnością wywołało by u mnie dziwne irracjonalne zachowania czego bym zresztą nie chciał. Na szczęście gdy dbam o higienę snu takie objawy nie występują. Przestrzegam ludzi o słabych nerwach lepiej śpijcie! bo jak odczujecie uczucia zabijania was tak jak ja to odczuwałem wtedy..

Minęło 29 godzin..mój stan umysłu zamienił się na pozytywny tzn na chęć rozmowy z kimś. Dodatkowo poszerzenie świadomości albo jak to woli odblokowanie funkcji psychicznych zablokowanych przez schizofrenie takich jak szczere pasje, świadomość ich i możliwość opowiadania o nich komuś, większa odwaga - pomachałem znajomemu pijaczynie przez balkon czego nigdy tego normalnie nie robię. Hmm samopoczucie mogłoby być tak dobre jak teraz cały czas ale niestety nie będzie długo..To chyba wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

28.11.2015/29.11.2015

Moja deprywacja snu – dzisiejsza analiza

 

Dzisiaj po długiej przerwie znowu postanowiłem przeprowadzić deprywacje snu. Z racji, że biorę neuroleptyk co prawda w małej dawce bardzo chce mi się spać co mi utrudnia niespanie większości godzin jednak fakt faktem udało mi się nie spać jak do tej pory 28 godzin. Nie wyjaśniłem jeszcze dlaczego czasem odczuwam nieprzyjemne doznania takie jak drażliwość i przytłaczanie bodźcami ale już gdybym próbował do powiedziałbym, że jest to wynik niedostrojenia nerwów do otaczającej rzeczywistości. Zawsze ale to zawsze pierwsze pozytywne efekty pozbawiania się spania występują wtedy kiedy werbalizuje się własne myśli – mam na myśli aktywność pisemną np. pisanie jak w tej chwili jakiegoś tekstu albo trochę dłuższa rozmowa. Dzisiaj efekt uaktywnił się po około godzinnej rozmowie – pisać zaś zacząłem przed chwilą.

Dzisiejsza analiza efektów metody;

- Mam ochotę dzielić się swoimi myślami – uaktywnia się u mnie chęć inicjowania rozmów z różnymi ludźmi. Co normalnie nie jest możliwe bo gdy tylko się przebudzę to przez resztę dnia nie ciągnie mnie w ogóle do ludzi – brak jakiejkolwiek inicjatywy. Mam tylko proste myśli typu idź zapal papierosa. Potem myśl; oglądaj telewizje; potem myśl poszukaj czegoś nowego o metodach leczenia swoich dolegliwości – i to wszystko. Do ludzi się w ogóle nie odzywam – chyba, że czegoś chce np. stara robi wszystkim żarcie to pojawia się myśl; „hej daj mi żarcie” i to mówię. Prosto a jak się spyta co to mówię to i to – to wszystko. Jeśli natomiast zdarzy się, że ktoś mnie zaczepi to odpowiadam jednym góra kilkoma zdaniami jeśli wymaga sytuacja i się zmywam tzn. zrywam kontakt. Czasem jak ktoś zajmie mi kompa to też nie wypowiadam zbyt dużo – mówię spier****j – to wszystko. Egzystując normalnie jak wszyscy ludzie jestem bardzo małomównym człowiekiem – często myślę, że zbyt małomównym.

- Myśli pojawiają się jedna za drugą – dlatego napisałem już tyle ile napisałem w tym poście – gdy egzystuje normalnie ze snem jak inni ludzie napiszę jedno zdanie może kilka wyjątkowo i na tyle koniec co zresztą jest bardzo rzadko bo w 99,99% się nie w ogóle nie udzielam sam z siebie.

- czerpie przyjemność czasem radość z kontaktów z ludźmi – zależy jak z kimś bo np. moja stara to taka konserwa, że tylko przyjemność i nic więcej. Natomiast prowadząc egzystencje przeciętnego człowieka bardzo zubożale odczuwam emocje.(mam na myśli od momentu przebudzania do momentu upłynięcia mniej więcej 16 godzin). Jest u mnie wtedy rozczepienie pomiędzy uczuciami i zachowaniem – mam na myśli, że nawet jak poprawi mi się humor po wizycie u psychiatry okazuje to tylko jednym zdaniem – czasem dwoma może trzema – może z tym rozczepieniem przesadziłem ale uważam, że jestem i tak zbyt konkretny.

- uczucia są o wiele głębsze – to zależy czy rozkręciłem je przez werbalizowanie swoich myśli – im uczucia mam głębsze tym więcej mogę dać od siebie w rozmowie czy pisaniu implikuje to ilość wypowiedzianych treści szybko jedna po drugiej więc można powiedzieć, że im głębsze uczucie tym więcej mogę powiedzieć czy napisać. Oczywiście pod słowem „głębsze” mam na myśli silniejsze/mocniejsze.

-odczuwam motywacje by szybciej zrobić z sobą porządek – wszystkie wymienione punkty powodują u mnie potrzebę rzucenia tego syfu jakim są leki przeciw psychotyczne które biorę przede wszystkim po to by dogadywać się ze swoją starą (ona chce bym był spokojny i zrównoważony a tak przecież działają na wszystkich te substancje) a ja na tym trochę cierpię bo izolacja od ludzi jest większa kiedy się leczę – coś mnie powstrzymuje, żeby jeszcze wyjść do znajomych a mianowicie to, że gdyby nie te leki odczuwałbym głębiej jeszcze emocje, miałbym więcej myśli, czerpałbym jeszcze większą przyjemność i radość z kontaktów z ludźmi oraz miałbym jeszcze większą ochotę dzielić się własnymi myślami. Tak więc pewnie niedługo rzucę tą chemie.

Tak więc opisałem efekty metody deprywacji snu jakie u siebie zaobserwowałem – niestety znam tylko jedną osobę której niespanie pomogło na negatywy prócz mnie – reszcie albo nie pomaga na nie albo się penia bo panuję na świecie przekonanie, że niespanie doprowadza do psychoz i wielu innych dolegliwości. Co ciekawe przewędrowałem masę stron w goglach w języku angielskim i nic a nic nikt nie pisał o pozytywnej reakcji deprywacji snu na objawy negatywne. Jedyne źródło jakie znalazłem było w języku polskim (tylko jedno) w którym autorzy wspomnieli o pozytywnej odpowiedzi na omawiane symptomy. Oto one;

http://www.psychiatriapolska.pl/uploads/images/PP_3_2015/423Dopierala_PsychiatrPol2015v49i3.pdf

Zetknąłem się z opinią, że deprywacja snu uwalnia spore ilości dopaminy do mózgu – podobnie jak amfetamina czy kokaina – nie zażywałem tych narkotyków do tej pory jeszcze więc czy redukcja negatywnych objawów u mnie i u innej osoby jest związana z wytwarzaniem dopaminy pozostaje nie wyjaśniona.

Jednym z moich celów jakie chciałbym osiągnąć to dokładne zbadanie wpływu deprywacji snu na objawy negatywne – mówię tu o konkretnych namacalnych „materialistycznych” dowodach – jedyne co wiem to subiektywny efekt. Brak natomiast badań czynnościowych mózgu – PET, SPECT oraz EEG – zakresu częstotliwości mierzonej w hercach – w trakcie ekspozycji na deprywacje w porównaniu do normalnej egzystencji.

Halucynacje pojawiają się dopiero po 50 godzinach niespania – jak na razie praktykowałem deprywacje snu do 36 godzin – wiem, że do tej pory efekt może działać.

To wszystko w moim dzisiejszym poście . Dziękuje za uwagę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×