Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wieczna nuda, brak radości z hobby.


tomakotunio

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich.

Na początek krótko i zwięźle o mnie. Mam 25 lat i nieudane życie. Główną przyczyną tego wszystkiego według mnie jest moja fobia społeczna, która powstała przez nasilającą się nieśmiałość no i oczywiście dzięki "uprzejmości" ludzkiej. Przez tą fobię nie mogę pracować, ukończenie studiów kosztowało mnie sporo nerwów, w "realu" właściwie nie potrafię gadać z ludźmi, tzn. jestem tak zestresowany, że zawsze prędzej czy później palnę coś nieodpowiedniego i każdego do siebie zniechęcę. Na internecie jest inaczej, tu miałem już wielu znajmomych, łatwo mi się pisało itd. Tym sposobem z próbami ułożenia sobie życia prywatnego odpuściłem sobie już dawno temu, a z domu wychodzę tylko wtedy, kiedy muszę.

Z tym wszystkim się pogodziłem, bo miałem liczne zainteresowania, zawsze sobie jakieś zajęcie umiałem znaleźć. Niestety od jakiegoś czasu sytuacja się pogorszyła i odczuwam uczucie wiecznej nudy, na nic nie mam ochoty, wszystko co robię mnie męczy. Kiedyś wystarczyło, że obejrzałem sobie jakiś mecz w TV i już było dobrze, a jak jeszcze się jakiś browar znalazł, to już wogóle super, a teraz... Czy to może być początek jakiejś poważniejszej choroby psychicznej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj.

 

Trudno powiedzieć z tak krótkiego opisu, co się z Tobą dzieje. Tym nie mniej polecałbym porządne zajęcie się swymi kłopotami. Czyli psychoterapię. Fobię społeczną da się znacząco zmniejszyć dzięki niej. Szczególnie dobrze, o ile wiem, sprawdza się w tym problemie terapia poznawczo-behawioralna.

 

Nuda, brak radości mogą wypływać z tego, że w jakiś sposób marnujesz się w domu. Oczywiście z powodu fobii. Gdy kogoś zamknie się w pomieszczeniu (i to wbrew jego woli) to często ogarnie taką osobę właśnie marazm, przygnębienie, nuda. Zatem weź się za walkę z fobią i zacznij realizować swoje pragnienia i marzenia. Wtedy Twe życie nabierze kolorów.

 

Polecam zatem psychoterapię, bo szkoda życia. Powinieneś teraz ganiać za dziewczynami i zbierać szlify w nowej pracy, zamiast gnić w domu. To naprawdę można zmienić dzięki psychoterapii! Wszystkiego dobrego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich.

Na początek krótko i zwięźle o mnie. Mam 25 lat i nieudane życie. Główną przyczyną tego wszystkiego według mnie jest moja fobia społeczna, która powstała przez nasilającą się nieśmiałość no i oczywiście dzięki "uprzejmości" ludzkiej. Przez tą fobię nie mogę pracować, ukończenie studiów kosztowało mnie sporo nerwów, w "realu" właściwie nie potrafię gadać z ludźmi, tzn. jestem tak zestresowany, że zawsze prędzej czy później palnę coś nieodpowiedniego i każdego do siebie zniechęcę. Na internecie jest inaczej, tu miałem już wielu znajmomych, łatwo mi się pisało itd. Tym sposobem z próbami ułożenia sobie życia prywatnego odpuściłem sobie już dawno temu, a z domu wychodzę tylko wtedy, kiedy muszę.

Z tym wszystkim się pogodziłem, bo miałem liczne zainteresowania, zawsze sobie jakieś zajęcie umiałem znaleźć. Niestety od jakiegoś czasu sytuacja się pogorszyła i odczuwam uczucie wiecznej nudy, na nic nie mam ochoty, wszystko co robię mnie męczy. Kiedyś wystarczyło, że obejrzałem sobie jakiś mecz w TV i już było dobrze, a jak jeszcze się jakiś browar znalazł, to już wogóle super, a teraz... Czy to może być początek jakiejś poważniejszej choroby psychicznej?

 

cześć. witam na forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich.

Na początek krótko i zwięźle o mnie. Mam 25 lat i nieudane życie. Główną przyczyną tego wszystkiego według mnie jest moja fobia społeczna, która powstała przez nasilającą się nieśmiałość no i oczywiście dzięki "uprzejmości" ludzkiej. Przez tą fobię nie mogę pracować, ukończenie studiów kosztowało mnie sporo nerwów, w "realu" właściwie nie potrafię gadać z ludźmi, tzn. jestem tak zestresowany, że zawsze prędzej czy później palnę coś nieodpowiedniego i każdego do siebie zniechęcę. Na internecie jest inaczej, tu miałem już wielu znajmomych, łatwo mi się pisało itd. Tym sposobem z próbami ułożenia sobie życia prywatnego odpuściłem sobie już dawno temu, a z domu wychodzę tylko wtedy, kiedy muszę.

Z tym wszystkim się pogodziłem, bo miałem liczne zainteresowania, zawsze sobie jakieś zajęcie umiałem znaleźć. Niestety od jakiegoś czasu sytuacja się pogorszyła i odczuwam uczucie wiecznej nudy, na nic nie mam ochoty, wszystko co robię mnie męczy. Kiedyś wystarczyło, że obejrzałem sobie jakiś mecz w TV i już było dobrze, a jak jeszcze się jakiś browar znalazł, to już wogóle super, a teraz... Czy to może być początek jakiejś poważniejszej choroby psychicznej?

Witam

Od siebie mogę powiedzieć że im dłużej będziesz zwlekał żeby się tym zająć tym ciężej będzie coś zmienić. Bo nie wiem czy robisz coś w tym kierunku ?

Pozdrawiam

G

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nuda, brak radości mogą wypływać z tego, że w jakiś sposób marnujesz się w domu. Oczywiście z powodu fobii. Gdy kogoś zamknie się w pomieszczeniu (i to wbrew jego woli) to często ogarnie taką osobę właśnie marazm, przygnębienie, nuda. Zatem weź się za walkę z fobią i zacznij realizować swoje pragnienia i marzenia.

dokładnie, lepiej bym tego nie ujęła :!:;)

 

to jest takie błędne koło.. źle się czujesz, bo siedzisz w domu - siedzisz w domu, bo źle się czujesz na zewnątrz.

oczywiście to nie musi być żadna choroba. to może być zwykłe "zmęczenie materiału".

 

chociaż nie jest z Tobą chyba aż tak źle, skoro śpisz tak krótko (6 h).. chyba gorzej byłoby jakbyś spał po 15 godzin dziennie..

swoją drogą to trochę za krótko śpisz. spróbuj tak 7-8 godzin. bez leżakowania za dnia ;)

 

ed:

odnośnie fobii społecznej - psychoterapia. to się da przynajmniej trochę "ogarnąć"..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj:) według mnie leczyć to ty się nie powinieneś tylko w końcu popadłeś w porządnego dola.Naucz się śmiać z samego siebie. Poza tym niestety w tym świecie trzeba być chamem bo inaczej nic się nie osiągnie. Ludzie zazwyczaj szanują kogoś jeżeli ktoś ma władze kasę albo porostu się go boja... Słabych ludzi się niszczy bo to najłatwiejszy cel by pokazać sobie ze jest się lepszym. Wiec moja rada jest taka ze jeżeli ktoś robi sobie z ciebie zbite to od razu proszę o agresywna odpowiedz na to. a nie spuszczanie głowy w piasek. . chociaż to mogłoby się złe skończyć jakaś utarczka z góry nie jest powiedziane ze przegrasz... czasem zaskoczenie to dobry element walki z takimi elementami.:DO oczywiście nie wszyscy parza na na to kim sie jest tylko jaka osoba jest. ja szanuje u ludzi zasady i prawdziwe oblicze bez fałszu.

Nie mam problemow z utrzymywaniem kontaktów z ludźmi wiec spokojnie coś mogę na ten temat napisać...i jeżeli tylko nadal będziesz chciał coś doradzę i spokojnie pomogę znaleźć ci wyjście z sytuacji. Sam widzisz jest wiele osób które chcą ci pomoc moja podobne lub takie same problemy wiec tu razem coś wymyślimy. Dasz rade chłopak:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj:) według mnie leczyć to ty się nie powinieneś tylko w końcu popadłeś w porządnego dola.Naucz się śmiać z samego siebie. Poza tym niestety w tym świecie trzeba być chamem bo inaczej nic się nie osiągnie. Ludzie zazwyczaj szanują kogoś jeżeli ktoś ma władze kasę albo porostu się go boja... Słabych ludzi się niszczy bo to najłatwiejszy cel by pokazać sobie ze jest się lepszym.

 

100% racji. Kiedyś miałem o to do ludzi pretensje, ale teraz mam je tylko da siebie. Szacunku rzecz jasna nie mam u ludzi, bo władzy, kasy itp. nie posiadam zbyt wiele, a na dodatek widać po mnie, że jestem wiecznie wystraszony, nieśmiały.

 

Wiec moja rada jest taka ze jeżeli ktoś robi sobie z ciebie zbite to od razu proszę o agresywna odpowiedz na to. a nie spuszczanie głowy w piasek. . chociaż to mogłoby się złe skończyć jakaś utarczka z góry nie jest powiedziane ze przegrasz... czasem zaskoczenie to dobry element walki z takimi elementami.

 

W pojedynkę to raczej mało kto mi mówi coś wprost, bardziej w grupach, bo czują się bezpieczniej. Najgorsze jednak jest to, że ludzie mają mnie często za imbecyla i w sumie im się nie dziwię, bo jak inaczej nazwać kogoś, kto co chwilę palnie jakąś gafę, spali każdy dowcip, ma kłopoty z najprostszymi czynnościami(typu otworzenie czegoś czy choćby zawiązanie buta) jeśli inni ludzie patrzą.

 

Pomoc? Możesz spróbować, ale nie wiem w jaki sposób chcesz to zrobić :roll: . Już mam ukształtowaną osobowość i wątpię, bym mógł to zmienić.

 

Nuda, brak radości mogą wypływać z tego, że w jakiś sposób marnujesz się w domu. Oczywiście z powodu fobii. Gdy kogoś zamknie się w pomieszczeniu (i to wbrew jego woli) to często ogarnie taką osobę właśnie marazm, przygnębienie, nuda. Zatem weź się za walkę z fobią i zacznij realizować swoje pragnienia i marzenia.

dokładnie, lepiej bym tego nie ujęła :!:;)

 

to jest takie błędne koło.. źle się czujesz, bo siedzisz w domu - siedzisz w domu, bo źle się czujesz na zewnątrz.

 

Być może, ale w domu siedzę naprawdę od bardzo dawna(prawie 3 lata będzie, odkąd zrobiłem licencjat) wychodząc wyjątkowo rzadko, ale jak do tej pory jakoś to było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym bardzo lepiej poznać twoja sytuacje i żeby ci pomóc potrzebuje więcej informacji...

dlatego proponuje kontakt przez GG. Mój mail to gosiamistrz@interia.pl czekam na Twój nr. Nie chce kontaktować się z tobą przez ta stronkę bo przez gg będzie mi wygodniej. Jeżeli tez tak myślisz napisz.papa.pozdrawiam.

Gosia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

Nie wiem,czy odpowiadam w dobrym miejscu,bo do tej pory nie pisałam na żadnych forach i nie bardzo to ogarniam:) Mam podobny problem,tzn.od dłuższego czasu nic mi się nie chce...Niby chciałabym coś robić,ale w zasadzie nie bardzo wiem,co.Nie mam żadnego konkretnego talentu,typu malarski,wokalny itp.Jak już sobie coś wymyślę,to....nie chce mi się wyjść z domu, boję się wcielić swój pomysł w życie, myślę,że się do tego nie nadaję itd.itp.Takie błędne koło...:/Do tego ciągle jestem senna i zmęczona...Dodam,że od kilku lat biorę leki przeciwdepresyjne, a od pól roku chodzę na terapię grupową,która mi zresztą nic nie daje.Myślę nad terapią poznawczo-behawioralną na moję lęki,ale nie wiem,co zrobić,żeby mieć większą motywację do czegokolwiek:(Mam nadzieję,że pomoże mi w tym nowy lek,który biorę od 2 tyg.,ale zastanawiam się,co mogłabym sama dla siebie zrobić.macie jakieś pomysły?

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chciałabym bardzo lepiej poznać twoja sytuacje i żeby ci pomóc potrzebuje więcej informacji...

dlatego proponuje kontakt przez GG. Mój mail to gosiamistrz@interia.pl czekam na Twój nr. Nie chce kontaktować się z tobą przez ta stronkę bo przez gg będzie mi wygodniej. Jeżeli tez tak myślisz napisz.papa.pozdrawiam.

Gosia:)

 

Sorry, ale możemy pogadać tylko na forum, np. na PW, zresztą i tak przy kompie na dłużej siedzę tylko w nocy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorry, ale możemy pogadać tylko na forum, np. na PW, zresztą i tak przy kompie na dłużej siedzę tylko w nocy.

 

skoro się nudzisz i nic nie robisz to czegoś tu nie rozumiem :smile:

 

mam podobny problem, przyspawałam się do domowych mebli na trwałe jakiś rok temu. z tą różnicą, że ja prawdopodobnie zawalę swoje podstawowe obowiązki, w tym ukończenie pracy mgr. ułożyłam sobie w głowie, że najważniejsze jest moje zdrowie psychiczne więc pora coś z tym zrobić. im dłużej "siedzisz" tym trudniej "wstać". piszesz, że nie masz realnych znajomych, a w sieci potrafisz się odnaleźć. może warto byłoby te znajomości przenieść na grunt ziemski? człowiek to towarzyskie zwierzę, nie można się tak zamykać. zgorzkniejesz całkiem i w końcu zniesiesz zgniłe jajo. uuuu będzie śmierdziało :lol:

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

skoro się nudzisz i nic nie robisz to czegoś tu nie rozumiem :smile:

 

To, że całymi dniami siedzę w domu nie oznacza, że ciągle mam być przed komputerem.

 

piszesz, że nie masz realnych znajomych, a w sieci potrafisz się odnaleźć. może warto byłoby te znajomości przenieść na grunt ziemski?

 

No tak, na internecie czuję się luźno, piszę swobodnie, nie widać mojej nieporadności. Wyobraź sobie teraz, że umawiam się z dziewczyną z którą spędziłem rozmawiając wiele godzin na necie. Ona liczy na to, że na spotkanie przyjdzie rozmowny, wyluzowany facet z poczuciem humoru i że spędzi z nim miło czas a tu zjawia się wystraszony gość, który prawie nic nie mówi a jak już coś powie, to będzie to coś bezmyślnego, dodatkowo zapewne znowu wyłoży się na jakiejś prostej czynności. 5 minut i po spotkaniu- ja stracę nerwy, a dziewczyna czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×