Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
alone&sad

Jestem wrakiem człowieka...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Mam 22 lata i studiuję na WSE w Krakowie. Od dosyć dawna leczę się na depresję, nerwicę lękową, nerwicę natręctw i masę innych świństw. Do tej pory dawałam sobie z tym radę, ale po stracie chłopaka, który wspierał mnie przez 6 lat, zupełnie straciłam chęć do życia. Od kiedy pojawił się w moim życiu, miałam siłę, by walczyć z chorobami. Znosił moje humory, to, że musiał się mną non stop opiekować i wszystko inne. A teraz odszedł i już nigdy nie wróci. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Od prawie dwóch tygodni nie ruszam się z domu. Pomóżcie mi!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mnie też zostawiła dziewczyna ze względu na moje depresyjne zachowania (nie tłumacze się po prostu mówię czego się dowiedziałem przy rozstaniu :] ). I dopiero potem zacząłem się leczyć. Skończyłem kuracje i wcale nie jest jakoś super. Ale jestem świadomy swoich zachowań. Dzisiaj mam na przykład konkretnego doła. To może przez tą pogodę :/. Więc dobrze wiem jak ciężko jest stracić kogoś bliskiego. Ja co prawda nie dostawałem od niej jakiegoś wsparcia a po zerwaniu to wręcz dołowała mnie jeszcze bardziej. Ale ciężko tak zostać samemu i wiem jak to jest. Mówisz że leczysz się już szmat czasu. Niestety twój chłopak po 6 latach nie dał rady już i odszedł (nie opisałaś dokładnie o co poszło czy jakiś impuls czy za całokształt) Ale wiem że naprawdę długo wytrzymał moja dziewczyna leczyła kiedyś depresję i wytrzymała ze mną tylko 1.5 roku więc naprawdę dobry zawodnik. Co mogę Ci teraz poradzić w takiej sytuacji. Wiem mniej więcej jak to jest i wiem że nie ma na to dobrej rady. Więc powiem standardowo. Lecz się dalej i bynajmniej nie przerywaj kuracji. Jeśli nie da się tego uratować to trzeba o tym zapomnieć wiem łatwo się mówi ale tak niestety jest. Mi się bynajmniej jeszcze nie udało a już 5 miesięcy minęło. Jeżeli rodzina Ci pomaga to żyj dla rodziny. Ja tak robię i właściwie to jest jedyna sprawa, która trzyma mnie przy życiu. To takie moje porady oparte na własnym doświadczeniach. Szału nie ma ale cóż moge poradzić. Jakbym znał złoty środek to napewno bym się nim podzielił. Zresztą myśle że gdyby taki istniał to ktoś by się tym pochwalił tutaj :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tej chwili opiekuje się mną kuzynka, która ze mną mieszka i studiuje. Załatwiła mi zwolnienie, a ja od dwóch tygodni nie ruszyłam się z domu. Olałam psychologa, nie biorę wszystkich leków, które brać powinnam, a przez to czuję się jeszcze gorzej. Do rodziców na razie nie dzwoniłam i jej też kazałam tego nie robić. Coraz częściej mam myśli samobójcze. 7 lat temu przeszłam przez nieudaną próbę samobójczą i wylądowałam potem w psychiatryku na pół roku. Wtedy chciałam, by ktoś dostrzegł powagę mojego problemu i mi pomogli, lecz dziś autentycznie myślę o skończeniu ze swoim beznadziejnym życiem. Chłopak opuścił mnie, ponieważ, przez 6 lat, gdy jesteśmy razem nie byłam w stanie iść z nim do łóżka. Teraz strasznie żałuję, że się do tego nie zmusiłam. Wiąże się to z tym, że dwukrotnie prawie zostałam zgwałcona i panicznie boję się mężczyzn.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×