Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ally88

wróciła mi depresja, przeczytajcie proszę.

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

z góry mówię, że się rozpiszę, więc mam nadzieję, że ktoś to chociaż przeczyta...

na początku chcę Wam naświetlić moją sytuację, mam 21 lat, a to moja historią:

Walkę z depresją zaczęłam w drugiej klasie liceum, mój tata miał remisję nowotworu, zaczęłam opuszczać zajęcia w szkole, klamałam i oszukiwałam rodziców, nie chciałam przebywać z rówieśnikami, bo nikt z nich nie rozumiał przez do przechodzę, a choroba mojego taty była dla mnie okropnym ciosem, po jakims czasie nieobecności w szkole, zaczęłam się po prostu bac tam wrócić,nie chciałam mówić każdemu dlaczego mnie nie było,ani słuchac głupich komentarzy nauczycieli, w tym czasie miałam 2 próby samobójcze, nie miałam ochoty wychodzic z domu, ciągle siedziałam zamknięta w swoim pokoju, kiedy tata zmarł przestało mi wogóle zależeć, zawaliłam liceum...

w końcu po wizycie u psychologa, zostałam skierowana do psychiatry, to pomogło - dzieki temu skończyłam zaocznie liceum i zdałam maturę, potem kolejny problem - moja babcia, po 2 miesiącach umarła, w tym czasie miałam kolejną próbę samobójczą: pewnego dnia poszłam z mamą do szpitala (babcia nie była w nim długo, pojechała tam pod sam koniec, kiedy już nawet nie wiedziała kim jesteśmy) i kiedy zobaczyłam moją kochana babcię leżaca tam jak roślinka, rozpłakałam się, wróciłam do domu, i znów próbowałam się zabić

w zeszłym roku zaczęłam studia w Toruniu, musialam wyjechać ze swojego miasta, mieszkałam sama, studiowałam baaardzo krótko, depresja wróciła,po powrocie do domu zapisałam się do szkoły policealnej, zaocznej

w tym roku znów zaczęłam studia, w Gdańsku, mój wymarzony kierunek, wydawać by się mogło, ze teraz wszystko będzie w porządku, jak Bóg mi świadkiem miałam taka nadzieję, ale nie, to moje parszywe choróbsko znowu wróciło: razem z diagnązą raka u mamy;

w Gdańsku mieszkam z koleżanką, ona teraz pojechała do domu, a ja moge sobie wreszcie popłakać, znowu opuszczam zajęcia, nie mam ochoty iśc do ludzi, siedze i płaczę, tym bardziej, że moja mama juz 2 raz ma przełożoną chemioterapię, bo ma złe wyniki krwi, o próbach samobójczych nikomu nie mowiłam, nawet swojemu psychiatrze,bo się bałam, ze powie o tym mamie, od ponad 3 lat przyjmuje fevarin,kiedys pomagał, a teraz nie jestem taka pewna, pisze do Was i płaczę... znowu mam myśli samobójcze, zależy mi jeszcze na tyle, że mam ogromne poczucie winy, znowu czuję, że wszystkich zawiodłam...

 

prosze niech ktoś to chociaż przeczyta

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ally88, marsz do lekarza !!! sama nie mozesz sie borykac ze swoimi problemami!!! musisz mame wspierac teraz, wiec zadnego gadania o samobójstwach i innych głupotach. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bliksa wiem, wiem, ze musze ją wspierać, ale ja poprostu nie mogę przejśc przez to 3 raz, wiem jak to się skończy,

a do lekarza chodzę, i biore leki, ale lekarz został Olsztynie a ja jestem w Gdańsku

 

w tej chwili najbardziej mnie boli poczucie winy, znowu zawalę studia, znowu wszystkich zawiodę, myślę już nawet o leczeniu klinicznym, choć tez nie wiem czy to cos da

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie boj się mowić psychaitrze o swoich odczuciach,on jest po to zeby ci pomoc!może zaproponuje zmiane lekow skoro te nie działają?!psychaitre obowiązuje tajemnica lekarska...wiec nei obawiaj się ze powie Twojej mamie...i popieram kolezanke wyzej..musisz byc teraz silna by wspierać mame!do boju!!!nie daj sie tej małpie depresji!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ally88, po pierwsze, nie wiesz jak sie skonczy sytuacja z twoją mamą, po drugie nie wiesz czy zawalisz studia, a nawet jesli, to jeszcze swiat sie nie konczy, sama zawalilam, wiec wiem, po trzecie nie zawiedziesz nikogo, chyba ze najwyzej samą siebie, choc i to nie do konca. Troszkę optymizmu niunia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:lol: Czas pokaże Ci rozwiązania...nie zamykaja sie wszystkie drzwi tego swiata przed Toba!wiele drzwi czeka byś je tylko uchyliła i zobaczyla ze moze byc inaczej!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem, ze nie jestem jedyną, która zawali studia, ale ja zawalam drugi raz,

nie chcę wychodzić do ludzi, najchętniej zwinęłabym się w kłębek i leżała cały dzien w łóżku, a co do rozmowy... ja nie umiem o tym rozmawiać, Wam o tym teraz mówię, bo piszę, na serio przepraszam, że Wam głowe zawracam, ale dzisiaj dopadło mnie na dobre... ;/

planuję jutro zadzwonic do domu i powiedzieć jak się sprawy mają

a, i zawiode tez koleżankę, z która mieszkam, marzyłyśmy obie o tych studiach, o mieszkaniu w Gdańsku, jak ja zrezygnuje, ona będzie musiała szukac kogoś innego do mieszkania, albo innego mieszkania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej a nie da sie porozmawiac z wykladowcami,naswietlic co niektorym sytuacje...ja jak mailam epizod podczas studiow powiedzilam o co chodzi...zdawalam kolokwia jak sie lepiej poczułam,fakt ze wszystkie naraz ale jakos dalo rade...pogadaj z nimi moze sie uda cos zrobic?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

spróbuje porozmawiać, ale jak na razie dopadł mnie, tak jak w liceum, lęk przed hmm, wtedy szkołą, teraz studiami, no ludźmi ogóle, przebywaniem z ludźmi, ale spróbuję sie przemóc, pójśc jutro, i porozmawiać,

ogólnie to najwiekszy problem będę miec z wf...

jak już pisałam, zastanawiam się czy nie rzucić tego w cholerę i zając się leczeniem, i od lutego szkoła policealna...

sama już nie wiem co chcę... znowu zaczyna mi nie zależeć, zaraz wyślę mail do kuzynki, może powiem jej co sie dzieje, a jutro zadzwonie do mamy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nawet nie wiesz jak ci wspolczuje. Moze moja rada nie wiele pomoze, ale tez przechodzilem przez depresje, wiec co nieco o niej wiem. Moze nie koncz studiow tak od zaraz, przemysl to jeszcze.

Depresja jest jak chmura, ktora zaslania wszystko dookola i wydaje sie, ze nie ma juz zadnego wyjcia, ze nie ma rozwiazania, a poczucie przytloczenia, smutek tylko nakrecaja spirale. Sprobuj przez kilka dni, jezeli mozesz sobie na to pozwolic, np. 3,4 po prostu odpuscic sobie calkowicie, jednak nie wkrecajac samej siebie w negatywne myslenie, wylacz komputer, tv, wszystko co sluzy tlumieniu depresji i poobserwuj co sie z toba dzieje bez checi zmiany na lepsze, swobodnie (jesli mozesz). Zauwaz, ze w umysle wciaz biegna mysli, jedna za druga, ktore tworza przyszle, negatywne scenariusze i jednoczesnie podtrzymuja poczucie beznadziejnosci. Nie staraj sie myslec pozytywnie, tylko zauwasz swoje zmagania. Czasami zdarza sie ( znam to z doswiadczenia), ze ta chmura negatywnych emocji, mysli i uczuc moze w jednej chwili zniknac, a wtedy wydaje sie, jakby problem wcale nie istnial. Wydaje sie nieprawdopodobne, ale jest mozliwe. Nie wiem, czy to pomoze, tylko tyle moge doradzic.

 

Kiedys gdy przechodzilem depresje, w pewnym momenci powiedzialem sobie dosc, nie moge juz wiecej sie zadreczac, czuc beznadziejnie, bez przyszlosci, wiec pomyslalem, ze musze na sile przestac myslec negatywnie, tak tez zrobilem i skonczylo sie to o ironia, silna nerwica, wiec nie polecam walki ze soba, bo to tylko zaszkodzi.

Pozdrawiam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzwonilam dzsiaj do domu, ale nie potrafiłam powiedzieć, że coś jest nie tak :(

gadałam o pierdołach, pogodzie itp.

spróbuję zadzwonić potem jeszcze raz, po prostu nie wiem jak im powiedziec, że znowu zawiodłam, tak źle nie czułam się juz bardzo dawno :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ally88

 

Wiem,że to są trudne tematy do rozmów z lekarzem, psychologiem czy wykladowcami, nic nie zaszkodzi jeśli im to powiesz, albonapiszesz na pismie,ze nadrobisz to jak tylko lepiej się poczujesz.

To jest taki lęk przed ...nieznanym....smierc taty, babci, teraz mama choruje. Podswiadomie to wszystko rejestrujesz....siebie obarczasz wina,ze zawalisz, co powiedzą......Słuchaj człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędu.

Ja na Twoim miejscu wszystko opowiedziałabym psychiatrze-ludzie przychodza do niego z roznymi problemami, ale zapisze Ci leki, ktore Cie troche wycisza, uspokoją-taki wspomagacz, ale nie ukrywam,ze tylko psychoterapia postawi Cie na nogi.

Przełam sięi walcz.Nie wiadomo co nas czeka w zyciu.....to jest jak loteria, wiec zadbaj o przyszlosc,zeby umiec sobie radzic w kazdej sytuacji. Wierze w Ciebie,ze dasz rade, musisz dac rade. Bedzie dobrze, To zaden wstyd chodzic na psychoterapie-po to sa psycholodzy i inni lekarze kojarzacy sie ...nie wiem.......z czubkami, itp.

Idz prosze, zglos sie na leczenie. Zobaczysz,ze poczujesz sie pewniej, a potem wyzdrowiejesz!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monika 1974,

dziekuję ci, ale nie chodzi o to, ze się nie leczę, już 4 lata biorę tabletki, próbowałam psychoterapii, ale zrezygnowałam, myslę, że wcześnie, spróbuję jeszcze raz, trzymaj kciuki, bedę jeszcze raz dzwonic do domu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ally 88

Dlaczego zrezygnowałaś?

Po ilu spotaniach z psychologiem? ja dopiero na psychodynamiczna ide jutro szósty raz, nie mogę doczekać się kolejnej wizyty, poważnie mówię.

Jeśli myślisz,ze po 10-ciu razach czy 20-tu nagle wyzdrowiejesz.......to dobrze,że tak pozytywnie myślisz,zle terapia ciągnie się w czasie. Poczas terapii możesz nawet pogorszyć swoje samopoczucie, ale to oznaka ,że uruchamiają sięTobie mechanizmy pewne,że to co miałaś w podświadomości wydobywa sięi trafia do Twojej świadomości.......poprostu zrowiec wtedy zaczynasz.

A co do leków to może pora je zmienić? Tyle lat jedno lekarstwo?

 

[Dodane po edycji:]

 

Ally 88

 

Leki to tylko wspomagacz podczas psychoterapii, Pamietaj o tym prosze. Trzeba poukładac ten chaos podczas psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam zamiar porozmawiac z psychiatra na następnej wizycie o zmienie lekow, bo te wczęsniej pomagałay, a teraz czuję, że to nie to :(

co do psychologa, była 4 razy i się poddałam,, teraz wiem, że źle zrobiłam, bo zdałam sobie sprawę, że bez tego raczej nic nie osiągnę :( a mi jest tak ciężko z kims o tym porozmawiać, od razu zaczynam płakac, potem jestem zła, że płaczę itp.

 

[Dodane po edycji:]

 

zadzwoniłam do mamy, powiedziałam jak się czuję, ale mnie to nie pomogło, wcale nie jest mi lżej, boli mnie w środku jeszcze bardziej, płaczę, i mam ochotę krzyczeć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie łam się, sam mam nawrót. Ja zrezygnowałem ze studiów (mam 22 lata już i nie studiuję, więc nick wprowadza w błąd) i żałuję bardzo. W akcie desperacji podczas próby samobójczej zadzwoniłem na policję, żeby mnie stąd zabrali. Trafiłem na oddział psychiatryczny w bytomskim szpitalu. I po 3 miesiącach doszedłem do siebie dzięki pomocy wielu NORMALNYCH ludzi, chyba tamci pacjenci byli i są najnormalniejszymi ludźmi jakich znam... Pomogło i gdyby nie traumatyczne wspomnienia z kobietą z tego Forum i sytuacją w domu miałbym normalne życie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Student20

 

A jakie masz objawy? Leczysz sie? Chodzisz na terapie i do psychiatry? Po jakim czasie masz ten nawrót?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh, powiedziałam wszystko mamie, pojechałam w tamtym tygodniu do domu, dostałam nowe leki, w sumie nie takie znowu nowe bo już kiedys je brałam, cloranxen np., w domu oczywiście ciocia zmyła mi głowę, że jestem nikim, że myslę tylko o sobie, że jak znowu zawalę to mama powinna mnie wyrzucic z domu, że mama nigdy ode mnie niczego nie wymagała i dlatego taka jestem,ale wymagała i ja od siebie wymagałam, i tak bardzo bolało kiedy nie mogłam osiągnąć celu :(

ale nadal nie potrafię się cieszyć, nie uśmiecham się, wszystko jest dla mnie obojętne, nie mam planów na przyszłość, żyje z dnia na dzien i kazdy jest gorszy od poprzedniego :(

wczoraj napisałam kartkę, w domysle do mamy, że ją za wszystko przepraszam, płacze po nocach, wczoraj zjadłma całe opakowanie cloranxenu, niecałe 30 tabletek, myslałam, że uda mi się w ten sposób skończyc ze sobą, co za tym idzie - kolejna próba samobójcza :(

dziś znowu spróbuję, jak się nie uda, jutro zadzwonię do mamy i jej powiem

nie mogę z nią szczerze porozmawiac na codzień bo nie mieszkam sama, mieszkam z "przyjaciółką", któa studiuje na tym samym uniwersytecie, niby wie, że jestem chora, ale nic ja to nie obchodzi, cały dzień przesiaduje przed komputerem i świata poza nim nie widzi,

może dzisiaj mi się uda ze soba skończyć, mam taka nadzieję...

myslałam tez o szpitalu psychiatrycznym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ally ty masz poważny problem ze sobą i nie masz poparcia w rodzinie jest to przykre że się borykasz sama ze swoją (przyjaciółką depresją ) bardzo mi cię szkoda i rozumie ciebie w zupełności to jest już moja trzecia depresja i na dodatek mam nerwice natręctw :( także Ally może skorzystaj z opcji (myślałam też o szpitalu psychiatrycznym...)

to jest lepsze rozwiązanie jesteś młoda i masz życie przed sobą trzymam kciuki za ciebie żeby ci sie udało :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×