Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość tenisekk

Chciałabym się przywitać

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Zacznę od tego, że na stronę trafiłam przez przypadek, jednak po głębszej lekturze postanowiłam się zarejestrować, bo pomyślałam że w końcu znajdę jakieś bratnie dusze i będę mogła z nimi dzielić swoje uczucia.

Znalazłam na forum wiele przypadków, które są podobne do mojego- jakiś rok temu straciłam wszelakie chęci do życia, odechciało mi się wszystkiego, nic nie sprawia mi radości, widzę rzeczywistość w czarno- białych kolorach, a na dodatek ostatnio zwyczajnie wszystkiego się boję.

Potoczyło się szybko.. facet z którym do dziś jestem bardzo silnie związana emocjonalnie zostawił mnie po prostu dla innej, co mnie totalnie dobiło (fobia na punkcie zazdrości o inną kobietę, pytania zadawane sobie w myślach "co ona ma takiego?" "pewnie jestem beznadziejna" itp.) Mam dwie bardzo zaufane przyjaciółki z którymi dużo razy próbowałam rozmawiać o swoich lękach i smutku ale one strasznie ignorują moje starania- mówią, że będzie dobrze i na tym się kończy, a kiedy widzą blizny na moich łydkach i nadgarstkach krzyczą na mnie. Wołam o pomoc ale chyba nikt nie może mi pomóc. Poszłam do nowej szkoły, tam dopadły mnie kolejne lęki- strasznie wysoki poziom, presja, nauczyciele którzy poniżają bez powodu.. dobrze ze znalazłam tam bratnią duszę która rozmawia ze mną tak jak tego potrzebuję i motywuje, jednak i to mi dużo nie daje, bo zwyczajnie boję się wszystkiego, jestem ciągle zdołowana i nie widzę światełka w tunelu.

Dodatkowo nie wiem jakie w tej chwili są intencje byłego faceta w stosunku do mnie, przez pewien czas było między nami znów dobrze a teraz nie odzywa się i ja utknęłam. Przestałam się ciąć (uznałam to za dziecinadę) jednak blizny pozostaną na zawsze..

Ostatnio wpadłam w kolejne bagno - odchudzanie, mam totalną obsesję na punkcie wyglądu i to dodatkowo mnie rujnuje.

Chciałabym pójść do psychologa, jednak obawiam się że nawet on mi nie pomoże bo trzeba samemu chcieć, a ja tak naprawdę

sama już nie wiem, czego chcę i czy w ogóle chcę żyć.

Nikt dookoła nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo głębokie są moje uczucia i myśli.

Moim marzeniem jest przezwyciężenie swoich chorych myśli i lęków.

Pozdrawiam wszystkich i życzę każdemu żeby wyszedł z tej okropnej choroby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj

 

Na wstępie muszę Ci napisać, że to o czym powiem, może nie być miłe, ale forum i ludzie tutaj nie są po to, żeby osładzać życie w chorobie, tylko po to, żeby osoba chora wzięła się za siebie.

 

...facet z którym do dziś jestem bardzo silnie związana emocjonalnie zostawił mnie po prostu dla innej... Ostatnio wpadłam w kolejne bagno - odchudzanie, mam totalną obsesję na punkcie wyglądu i to dodatkowo mnie rujnuje....

Uzależniłaś swoje szczęście od innych. Zwracasz uwagę na siebie, tylko po to, żeby podobać się innym. Błąd. Wkopałaś się po uszy. Póki nie zaakceptujesz samej siebie, nie masz co liczyć, że ktoś zaakceptuje Ciebie.

 

Chciałabym pójść do psychologa, jednak obawiam się że nawet on mi nie pomoże bo trzeba samemu chcieć, a ja tak naprawdę

sama już nie wiem, czego chcę i czy w ogóle chcę żyć.

Jeśli uda Ci się ten pierwszy krok w leczeniu, jakim jest wizyta u psychologa, będziesz na dobrej drodze. Nie wiesz czego chcesz? To spróbuj się zapytać czego nie chcesz! Odpowiem za Ciebie.. Nie chcesz być chora, nie chcesz się męczyć z objawami, nie chcesz być samotna. Bardzo zachęcam do tej wizyty ;)

 

Nikt dookoła nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo głębokie są moje uczucia i myśli.

Moim marzeniem jest przezwyciężenie swoich chorych myśli i lęków.

A po kiego ktoś ma zdawać sobie z tego sprawę? Tu nie chodzi o to, że nikt Cię nie rozumie. Chodzi o to, że Ty nie rozumiesz sama siebie..

Twoje marzenie jest do zrealizowania. Wystarczy solidna psychoanaliza i to wszystko.

 

Pozdrawiam 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

dziękuję........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

tenisekk, witaj na forum ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mam dwie bardzo zaufane przyjaciółki z którymi dużo razy próbowałam rozmawiać o swoich lękach i smutku ale one strasznie ignorują moje starania- mówią, że będzie dobrze i na tym się kończy, a kiedy widzą blizny na moich łydkach i nadgarstkach krzyczą na mnie.

 

Osoby które nie przeżyły tego co my, nie doświadczyły tego, nigdy nie zrozumieją nas chorych..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby dotrzymać kroku formie: witam serdecznie :) Mam 23 lata, nerwicę i tężyczkę, studiuję filozofię, co jest dla lekarzy wystarczającą wymówką do tego, by odprawić mnie jako wariata po morfologii krwi, której wartości mieszczą się w normie. Cierpię na prócz tego na hipochondrię i wymyślam niestworzone zespoły chorobowe, na które zapadam jako pierwszy w historii.

 

Właściwie nie jest to pierwszy post, bo napisalem już swoją historię, no ale witam i ja ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt dookoła nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo głębokie są moje uczucia i myśli.

Moim marzeniem jest przezwyciężenie swoich chorych myśli i lęków.

witamy,

najważniejsze jest to, że masz takie marzenie i da się je zrealizowac.

 

wszyscy mamy głębokie uczucia i myśli, ale nie zawsze umiemy je przekazać innym (tez mam ten problem).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!Ja równiez podejrzewam u siebie nerwice.Przez 4 lata bylam w zwiazku z chlopakiem ktory wykanczal mnie psychicznie,zdradzal,ciagle sie bawil,nie wracal do domu na noce a ja w tym czasie siedzialam z telefonem w reku trzesac sie i biegajac ciagle do ubikacji...Od poltora roku jestem w zwiazku ze wspanialym chlopakiem,jest dla mnie bardzo dobry,do niedawna wydawalo mi sie ze wszystko jest ze mna w porzadku wszelkie leki minely po prostu o nich zapomnialam.Jakies dwa miesiace temu chlopak wybral sie na wodke z kolegami aby przywitac jednego z nich ktory wrocil z zagranicy,dlugo nie wracal a ja siedzialam i ciagle wysylalam mu smsy odpisywal i zapewnial ze niebawem bedzie w domu ja jednak stresowalam sie i denerwowalam coraz bardziej zasnelam dopiero jak wrocil.Od tamtej pory jak gdzies wychodzi sytuacja sie powtarza ja ciagle bym do niego dzwonila,pisala a jak dlugo nie wraca zaczynam sie telepac i biegac do ubikacji.Dostalam jakies fobi gdy wychodzi odemnie wieczorem odrazu pisalabym mu smsa, ze go kocham, gdy rano wstaje zaraz bym dzwonila,jak zadzwonie minie 3 godziny a ja nagle pomysle ''co robi'' , ''gdzie jest'' i znowu bym dzwoniła A WCALE NIECHCE!tylko ze to jest sliniejsze odemnie musze zadzwonic aby sie uspokoic,czesto mysle ze on mnie nie kocha,ze niechce spedzac ze mna czasu,dlaczego tak sie dzieje przeciez nigdy nawet nie zawiodl mojego zufania.Jestem jedynaczka bardzo szybko przywiazuje sie do ludzi,ale kiedys przed paru laty nie mialam az tak,takich mysli.Jak mam sobie pomóc,co mi tak naprawde dolega,czy potrzebuje jakis leków,jestem jeszcze bardzo młoda mam dopiero 20 lat,czy to mozliwe aby tamten czlowiek az tak zniszczył mi psychike?.Prosze o odpowiedz.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie klasyczny lęk uogólniony (GAD). Tak, to się leczy. Co do przyczyn, nie wypowiadam się.

 

A jakieś objawy somatyczne są? Bo GAD daje ich całą paletę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jak dla mnie klasyczny lęk uogólniony (GAD). Tak, to się leczy. Co do przyczyn, nie wypowiadam się.

 

A jakieś objawy somatyczne są? Bo GAD daje ich całą paletę.

isj, może nie trzeba tak od razu wybiegać na przód z diagnozą? moim zdaniem, dopóki nie ma objawów somatycznych lub nie napisała, że to jej wybitnie przeszkadza w życiu, to nie można stweirdzać, ze to choroba emocji. nie rzucajmy słów na wiatr. wiadomo, że nie zapobiegając lub nie wierząc komuś nie dajemy mu szansy na zrozumienie i ewentualne leczenie. ale nie wolno też szybko diagnozować.

 

merci, masz jakieś objawy towarzyszace gdy się denerwujesz? tzn fizjologiczne, oprócz tego "biegania do kibelka"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spoko, diagnoza na internet to żadna diagnoza, wiem o tym :). Napisałem zresztą" jak dla mnie" no i dodałem to pytanie o objawy somatyczne nie bez kozery ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to tak własnie bywa, jak ktoś napisze za mało szczegółów o swoim przypadku...

 

dobrze, że tylko wyrażamy nasze skromne zdania...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×