Skocz do zawartości
Nerwica.com

Hej !


Krzysiekkk

Rekomendowane odpowiedzi

Postanowiłem założyć konto tutaj i opowiedzieć o swoim problemie, w sumie pewnego rodzaju pułapce czy klatce bez wyjścia w jakiej się znalazłem.

 

Odnoszę wrażenie ,że jest to taka swojego rodzaju mieszanka nerwicy, depresji, braku poczucia sensu i bezcelowości.

Wszystko zaczęło się w zasadzie 8 lat temu kiedy w wypadku zginęła moja partnerka, wpadłem wtedy w taki totalny stan nicości, przez rok w zasadzie byłem jak chodzący trup.

Potem za namową rodziny zapisałem się na terapie, brałem różnego rodzaju leki od ssri do innych tego rodzaju tworów.

O ile poprawa jakaś była to na lekach czułem się po prostu kompletnie jak nie ja, jakbym miał wyłączoną kompletnie empatie, jakieś odczucia, na niczym mi nie zależało, nic mnie nie cieszyło, takie życie z dnia na dzień. 

Terapie w sumie też wydawały mi się kompletnie jałowe, sprowadzające się do powtarzania banałów, droga donikąd.

 

Dlatego to rzuciłem i wrzuciłem na luz, dałem czasowi zrobić swoje i o ile pewne dolegliwości minęły, nerwica czasem ma swoje epizody ale nauczyłem się z nimi żyć i je "kontrolować", o ile można to tak ująć.

Natomiast nadal tkwię w takim poczucie ,że nie umiem na nowo zacząć żyć, cieszyć się zwyczajnie życiem, małymi pierdołami, wszystko robię maszynowo, dom, praca, dom praca...

 

Każda próba nowej relacji kończyła się raczej dośc szybko, zwyczajnie nie umiałem dać z siebie 100 %. 

Zawsze uważam ,że albo coś trzeba robić w 100 % albo wcale, dlatego dałem sobie spokój bo czułem się nie fair, nie mogąc dać drugiej osobie 100 % zaangażowania, nie uznaję substytutów czy jakiś różnych tego rodzaju gierek, plastrów itp itd.

 

Chciałem zapytać się tutaj czy ktoś może miał  w życiu podobne doświadczenie, znalazł jakąś drogę albo chociaż wskazówkę jak poradzić sobie z przeszłością i uwolnić mózg?

Zaznaczam ,że oczywiście nie negują terapii czy leków, wielu osobom to pomaga , natomiast w moim wypadku jak wspomniałem wyżej , było to poczucie straconego czasu a na lekach czułem się jak zombie a nie człowiek.

 

Dzięki i pozdrawiam !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Krzysiekkk napisał(a):

Zaznaczam ,że oczywiście nie negują terapii czy leków, wielu osobom to pomaga , natomiast w moim wypadku jak wspomniałem wyżej , było to poczucie straconego czasu a na lekach czułem się jak zombie a nie człowiek.

Często branie/nie branie leków to jest kompromis pomiędzy tym, co możesz robić a co byś chciał. Na mniejszych dawkach zwykle człowiek nie jest zombie a jednak terapeutyczne działanie już występuje. Czasem można zapomnieć o tym, że nie trzeba od razu wchodzić na końskie dawki jeśli nie ma aż takiej potrzeby. Albo gdy skutki uboczne są równie uciążliwe jak nasze "fabryczne samopoczucie".

 

Godzinę temu, Krzysiekkk napisał(a):

Każda próba nowej relacji kończyła się raczej dośc szybko, zwyczajnie nie umiałem dać z siebie 100 %. 

Zawsze uważam ,że albo coś trzeba robić w 100 % albo wcale, dlatego dałem sobie spokój bo czułem się nie fair, nie mogąc dać drugiej osobie 100 % zaangażowania, nie uznaję substytutów czy jakiś różnych tego rodzaju gierek, plastrów itp itd.

Ostatnio mi ktoś powiedział, że w relacjach wystarczy po prostu być i nie trzeba dawać z siebie 100%. Jest w tym sporo racji. Może po prostu nie traktuj relacji jako zobowiązania i przymusu bycia najlepszą wersją samego siebie tylko po prostu sobie bądź

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Bardzo współczuję straty. Wydaje mi się że nie jesteś po prostu jeszcze gotowy na nowy związek i stąd nie ma tego pozytywnego wpływu nowej relacji. A jak inne relacje z kolegami i ze znajomymi wyglądają ?

Tutaj wydaje mi się ,że problemów nie mam, ale wiesz, takie relacje z kolegami czy znajomymi nie wymagają aż takiego zaangażowania emocjonalnego, także przychodzą łatwiej, przynajmniej tak mi się wydaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Krzysiekkk napisał(a):

Tutaj wydaje mi się ,że problemów nie mam, ale wiesz, takie relacje z kolegami czy znajomymi nie wymagają aż takiego zaangażowania emocjonalnego, także przychodzą łatwiej, przynajmniej tak mi się wydaje.

Pytanie kto wymaga od Ciebie zaangażowania emocjonalnego w 100%. Ty czy potencjalne partnerki? No i co Ty rozumiesz przez to zaangażowania w 100%? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Krzysiekkk napisał(a):

Tutaj wydaje mi się ,że problemów nie mam, ale wiesz, takie relacje z kolegami czy znajomymi nie wymagają aż takiego zaangażowania emocjonalnego, także przychodzą łatwiej, przynajmniej tak mi się wydaje.

No na pewno łatwiej się je buduje a w związku musi być dobrze żeby mógł w ogóle być. Mam coś podobnego bo też nie potrafię wejść w związek bo czuje że jak jest żal za czymś z przeszłości to tak jakbyś oszukiwał tą drugą osobę nie wiem jak to wyjaśnić. Chociaż stawiam karty jasno dlaczego nie próbuje w związki. Myślę że gdybym spróbowała to skutek byłby taki sam jak u Ciebie

No ale to nie jest twoje  największe zmartwienie teraz, tylko żebyś poczuł chec do życia. A to wyżej to wg mnie zmieni tylko czas. Bo każdy ma swój czas żałoby jeden ma rok A inny 10 lat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

7 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Ostatnio mi ktoś powiedział, że w relacjach wystarczy po prostu być i nie trzeba dawać z siebie 100%. Jest w tym sporo racji. Może po prostu nie traktuj relacji jako zobowiązania i przymusu bycia najlepszą wersją samego siebie tylko po prostu sobie bądź

Jemu chyba chodziło że nie daje sto procent w sensie że nie czuje się tak przywiązany jak ta 2 strona jakby wypadało kiedy strony coś już zadeklarowaly

I dlatego nie jest w stanie dawać sto procent zaangazowania w te twory zwiazkow z tymi dziewczynami

Ja tak zrozumialam ale ciekawe co powie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×