Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie mam już siły


Bendress

Rekomendowane odpowiedzi

Hej. Na nerwicę leczę się od prawie 20 lat - mam 35. 
Przerobiłem wszystkie ssri. W liceum jak dostałem pierwszego porządnego napadu paniki z myślami ocd - że komuś albo sobie coś zrobię byłem leczony dość długo właśnie ssri plus benzo( niedoraźnie ) 

 

nie diagnoza przez wielu psychiatrów to zaburzenia lękowo depresyjne, zaburzenia lękowe mieszane itp itd choć myśli mam typowo chyba ocd (bez fizycznych kompulsji)

 

potem byłem na terapii cbt, która pomogła mi na napady paniki i dalej stosowałem techniki z zaburzeni.pl i jakoś było. Brałem z 10 lat paroksetynę. Ostatnie 4 lata były ok. Stała praca (nigdy bym nie pomyślał, że wytrzymam 12 h w pracy a tu na luzie totalnym) , drugi kierunek studiów, związek ale…

 

ale w maju tego roku wszystko wróciło - zaczęło się od tej drastycznej sytuacji na UW. Ciągły lęk - potwornie wysokie całymi dniami, stany depresyjne wyczerpanie. Próbowałem żyć mimo tego, pracować ale nie dałem rady. 
 

potem kilku psychiatrów i różne mieszanki leków ssri neuroleptyki, pramolan pregabalina i wiele innych - w sumie zero efektów. 
 

Po drodze facet mnie nagle rzucił co było okropnym ciosem w tym stanie bo robiłem wszystko żeby ten stan jakoś nie wpływał na związek. 
 

obecnie Brintillex i pregabalina. Psychiatra kazała mi zwiększyć pregabaline z 300 na 450 i Brintillex z 10 na 20mg. 

 

męczą mnie lęki dotyczące decyzyjności i tego czy ktoś mi się podoba, czy iść z kimś do łóżka czy nie. Są tak natrętne i przynoszą tyle lęku że nie funkcjonuje wcale. Kompletnie. 
 

wziąłem teraz tą nową dawkę 150 pregabaliny i niby mnie wyciszyła ale boję sie, ze pójdę z kimś do z łóżka z kim bym nie poszedł - bo widziałem się z kimś i mając lęk stwierdziłem, że nie chce z nim a teraz nie mając takiego lęku po pregabaline jest mi to obojętne. Boję się tego strasznie. Czuję, że jestem w więzieniu własnego umysłu. Że nic nie potrafię zdecydować, że wszystko mnie przerasta. 
 

jestem na terapii ale bez efektów. 
 

co byście mi radzili? Już nie daję rady 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Bendress napisał(a):

Hej. Na nerwicę leczę się od prawie 20 lat - mam 35. 
Przerobiłem wszystkie ssri. W liceum jak dostałem pierwszego porządnego napadu paniki z myślami ocd - że komuś albo sobie coś zrobię byłem leczony dość długo właśnie ssri plus benzo( niedoraźnie ) 

 

nie diagnoza przez wielu psychiatrów to zaburzenia lękowo depresyjne, zaburzenia lękowe mieszane itp itd choć myśli mam typowo chyba ocd (bez fizycznych kompulsji)

 

potem byłem na terapii cbt, która pomogła mi na napady paniki i dalej stosowałem techniki z zaburzeni.pl i jakoś było. Brałem z 10 lat paroksetynę. Ostatnie 4 lata były ok. Stała praca (nigdy bym nie pomyślał, że wytrzymam 12 h w pracy a tu na luzie totalnym) , drugi kierunek studiów, związek ale…

 

ale w maju tego roku wszystko wróciło - zaczęło się od tej drastycznej sytuacji na UW. Ciągły lęk - potwornie wysokie całymi dniami, stany depresyjne wyczerpanie. Próbowałem żyć mimo tego, pracować ale nie dałem rady. 
 

potem kilku psychiatrów i różne mieszanki leków ssri neuroleptyki, pramolan pregabalina i wiele innych - w sumie zero efektów. 
 

Po drodze facet mnie nagle rzucił co było okropnym ciosem w tym stanie bo robiłem wszystko żeby ten stan jakoś nie wpływał na związek. 
 

obecnie Brintillex i pregabalina. Psychiatra kazała mi zwiększyć pregabaline z 300 na 450 i Brintillex z 10 na 20mg. 

 

męczą mnie lęki dotyczące decyzyjności i tego czy ktoś mi się podoba, czy iść z kimś do łóżka czy nie. Są tak natrętne i przynoszą tyle lęku że nie funkcjonuje wcale. Kompletnie. 
 

wziąłem teraz tą nową dawkę 150 pregabaliny i niby mnie wyciszyła ale boję sie, ze pójdę z kimś do z łóżka z kim bym nie poszedł - bo widziałem się z kimś i mając lęk stwierdziłem, że nie chce z nim a teraz nie mając takiego lęku po pregabaline jest mi to obojętne. Boję się tego strasznie. Czuję, że jestem w więzieniu własnego umysłu. Że nic nie potrafię zdecydować, że wszystko mnie przerasta. 
 

jestem na terapii ale bez efektów. 
 

co byście mi radzili? Już nie daję rady 

Ja też sam nie wiem co mam robić . Wizyty drogie , działanie leku słabnie i człowiek tylko ciągle zmienia leki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo Ci współczuję nerwica natręctw to na prawdę ciężka choroba :( niestety jedyne co pomaga to leki, terapia. I jeszcze jedno mi przyszło na myśl- eliminacja czynnika stresowego, jest coś co Cię stresuje (również ppdswiadomie) ?

2 godziny temu, Jarek.jarecki88 napisał(a):

Ja też sam nie wiem co mam robić . Wizyty drogie , działanie leku słabnie i człowiek tylko ciągle zmienia leki.

Jeśli masz problem z środkami idź na fundusz 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Bardzo Ci współczuję nerwica natręctw to na prawdę ciężka choroba :( niestety jedyne co pomaga to leki, terapia. I jeszcze jedno mi przyszło na myśl- eliminacja czynnika stresowego, jest coś co Cię stresuje (również ppdswiadomie) ?

Jeśli masz problem z środkami idź na fundusz 

No właśnie to taka mieszana nerwica. Psycholog do mnie dzwoniła - omawiała trochę mmpi2 który u niej robiłem i mówiła, że w głębi ja nie akceptuje swojej seksualności. I to że zwiększam dawki a lęk jest taki jak był albo większy tzn że cały czas jest dostarczane “paliwo “ dla tego lęku. Wiesz, Janie funkcjonuje ale chce randkować i CHŁOPAK X nie podobał mi się jakiś czas temu i nie chciałem z nim nic a teraz myśli ŻE MÓGŁBYM TO Z NIM ZROBIĆ i to taka myśl przed utratą kontroli. Siano i mętlik w głowie. To jest straszne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety nie wiem jaka jest strategia na walkę z natretnymi myślami. Na pewno nie jest tak prosto, że racjonalizujesz - A jeśli coś by się stało, to co by mi było? Nic

;/ Byc może tu się kryją jakieś bardzo zakopane rzeczy, typu seksualność to jest konsekwencją jakiś traum? I dlatego to wszystko jest nieskuteczne? Nie wiem, tak sobie gdybam. Warto mieć dobrego lekarza i dobrego terapeutę, może ktoś tu na forum kogoś ci poleci ;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Niestety nie wiem jaka jest strategia na walkę z natretnymi myślami. Na pewno nie jest tak prosto, że racjonalizujesz - A jeśli coś by się stało, to co by mi było? Nic

;/ Byc może tu się kryją jakieś bardzo zakopane rzeczy, typu seksualność to jest konsekwencją jakiś traum? I dlatego to wszystko jest nieskuteczne? Nie wiem, tak sobie gdybam. Warto mieć dobrego lekarza i dobrego terapeutę, może ktoś tu na forum kogoś ci poleci ;(

Dzięki za odpowiedź. Może ktoś zna kogoś dobrego ze świętokrzyskiego? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale co ja mogę poradzić Ci? Chodź na terapię, pracuj nad sobą, czytaj ksiązki na temat natrętnych myśli. To da się samemu przerobić + leki. Sama dlugie lata męczyłam się natrętami. To było straszne, wiem. Ala na to nie ma szybiego rozwiązania, dobrej rady. Mogę jedynie CI życzyć dobrego terapeuty, motywacji do czytania o tym, uczenie się, praca nad tym. Nie analizuj myśli, nie wchodź w nie, zacznij coś robić, cokolwiek, co Cię na chwilę od tego odciągnie. To zadziała, ale nie od razu. Ja naprawdę spędziłam lata, na t by sie tego pozbyć. Zrobilam to bez terapii, bo mnie nie zadowalala rozmowa z terapeutką. Czasem można zrobić wiele SAMEMU, ale tylko, gdy nastawisz się na długą drogę, pracę nad nieanalizowaniem tego durnego myślenia. Myśli nie są prawda - te natrętne. Oczywiście są związane z tym na czym ci zależy. NIe powiedziałaś, co jest dla Ciebie ważne jeśli chodzi o te myśli. Zacznij prowadzić dziennik. Pisać jak Ci idzie, co poprawić, z jaką częstotliwością pojawiają się myśli. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 minut temu, Verinia napisał(a):

No ale co ja mogę poradzić Ci? Chodź na terapię, pracuj nad sobą, czytaj ksiązki na temat natrętnych myśli. To da się samemu przerobić + leki. Sama dlugie lata męczyłam się natrętami. To było straszne, wiem. Ala na to nie ma szybiego rozwiązania, dobrej rady. Mogę jedynie CI życzyć dobrego terapeuty, motywacji do czytania o tym, uczenie się, praca nad tym. Nie analizuj myśli, nie wchodź w nie, zacznij coś robić, cokolwiek, co Cię na chwilę od tego odciągnie. To zadziała, ale nie od razu. Ja naprawdę spędziłam lata, na t by sie tego pozbyć. Zrobilam to bez terapii, bo mnie nie zadowalala rozmowa z terapeutką. Czasem można zrobić wiele SAMEMU, ale tylko, gdy nastawisz się na długą drogę, pracę nad nieanalizowaniem tego durnego myślenia. Myśli nie są prawda - te natrętne. Oczywiście są związane z tym na czym ci zależy. NIe powiedziałaś, co jest dla Ciebie ważne jeśli chodzi o te myśli. Zacznij prowadzić dziennik. Pisać jak Ci idzie, co poprawić, z jaką częstotliwością pojawiają się myśli. Powodzenia.

Kiedyś tak zrobiłem i 4 lata był spokój. Teraz od nowa się pojawiły ze zdwojoną siłą. Wspomagam się czatem gpt ale on mi miesza w głowie trochę. Wiesz jakie jest gówno w głowie jak masz okropny lęk przed bliskością spotykasz się z kimś i ci się nie podoba a potem za jakiś czas dopuszczasz myśl że mogłoby do czegoś dojść. I takich myśli jest miliony. Pytania czy chce czy nie chce z kimś się widzieć, zero decyzyjności lęk przed wyjściem z domu. 

w niedziele byłem w kościele. Pojawił się okropny lęk i chęć wyjścia. Oczywiście wytrzymałem do końca a czat mówi że mogłem wyjść nie musiałem do końca wytrzymywać i to też byłoby ok. To się go pytam czy od fryzjera też mogę wyjść z połową głowy obcięta i też to będzie ok? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Bendress napisał(a):

Kiedyś tak zrobiłem i 4 lata był spokój. Teraz od nowa się pojawiły ze zdwojoną siłą. Wspomagam się czatem gpt ale on mi miesza w głowie trochę. Wiesz jakie jest gówno w głowie jak masz okropny lęk przed bliskością spotykasz się z kimś i ci się nie podoba a potem za jakiś czas dopuszczasz myśl że mogłoby do czegoś dojść. I takich myśli jest miliony. Pytania czy chce czy nie chce z kimś się widzieć, zero decyzyjności lęk przed wyjściem z domu. 

w niedziele byłem w kościele. Pojawił się okropny lęk i chęć wyjścia. Oczywiście wytrzymałem do końca a czat mówi że mogłem wyjść nie musiałem do końca wytrzymywać i to też byłoby ok. To się go pytam czy od fryzjera też mogę wyjść z połową głowy obcięta i też to będzie ok? 

Nie no dlaczego masz takie radykalne poglądy? Spróbuj też je zmienić, sam myśl zastanawiaj się czy coś jest okej, czy nie bo księża takie zasady wymyślili. Nikogo nie krzywdzisz i jesteś dobrym człowiekiem, nie pójdziesz do piekła. Lepiej szukać sensu... niż przyjmować wszystko bezrefleksyjnie. Stąd dlatego dostaliśmy rozum 😊 radykalne poglądy muszą nakładać dodatkowy stres na Ciebie i podkrecaja nerwice

Edytowane przez shadow_no
Usunięta zdublowana wiadomość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Bendress napisał(a):

Weź mi nie spamuj tutaj. Super, że się dobrze czujesz i żartujesz, ale ja się czuje fatalnie. 

To, że masz złe samopoczucie nie znaczy, że każdy ma być pochmurny. Przykro mi że ci źle, ale nie wyładowuj na mnie swojej frustracji bo nic ci nie zrobiłam, tylko zażartowałam z kota. I nie próbuj mnie obarczać z tego poczuciem winy, bo życie nie toczy się tylko złym torem, a nawet jeśli, to wiecznie narzekanie i wylewanie frustracji na innych w niczym ci nie pomoże. Także wyluzuj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, cynthia napisał(a):

To, że masz złe samopoczucie nie znaczy, że każdy ma być pochmurny. Przykro mi że ci źle, ale nie wyładowuj na mnie swojej frustracji bo nic ci nie zrobiłam, tylko zażartowałam z kota. I nie próbuj mnie obarczać z tego poczuciem winy, bo życie nie toczy się tylko złym torem, a nawet jeśli, to wiecznie narzekanie i wylewanie frustracji na innych w niczym ci nie pomoże. Także wyluzuj.

No ale z całym szacunkiem - ja założyłem ten post. Jest mi źle i tak użalam się czasami trzeba, życie mi się zawaliło a ty nagle sobie żartujesz pod moim postem z kota. Tak jakbyś podeszła do płaczącej osoby i zaczęła żartować. Trochę nie na miejscu. Nie wyładowuję frustracji tylko jest mi po prostu przykro. 

16 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Nie no dlaczego masz takie radykalne poglądy? Spróbuj też je zmienić, sam myśl zastanawiaj się czy coś jest okej, czy nie bo księża takie zasady wymyślili. Nikogo nie krzywdzisz i jesteś dobrym człowiekiem, nie pójdziesz do piekła. Lepiej szukać sensu... niż przyjmować wszystko bezrefleksyjnie. Stąd dlatego dostaliśmy rozum 😊 radykalne poglądy muszą nakładać dodatkowy stres na Ciebie i podkrecaja nerwice

Dzięki za odp. W jakim sensie radykalne?:p  Ja po prostu przez silny lęk i ocd, które kwestionuje wszytko nic nie wiem. Z kim chce czy chce czy nie. Rujnuje mi to życie. W dodatku napady lęku poza domem. Boję się wszystkiego. Dosłownie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Bendress napisał(a):

No ale z całym szacunkiem - ja założyłem ten post. Jest mi źle i tak użalam się czasami trzeba, życie mi się zawaliło a ty nagle sobie żartujesz pod moim postem z kota. Tak jakbyś podeszła do płaczącej osoby i zaczęła żartować. Trochę nie na miejscu. Nie wyładowuję frustracji tylko jest mi po prostu przykro. 

Ale dlaczego ci przykro? Boże... jakbym ja wszystko miała brać do siebie to, co ludzie tutaj wypisują to dawno by mnie tu nie było. Forum jest o problemach psychicznych ale czy to oznacza, że wiecznie można ciągle zrzędzić, a próba zażartowania kończy się "obrazą uczuć"? Weźcie trochę miejcie dystansu do siebie...

Okej - przepraszam., Ja dopiero zauważyłam, że to temat prywatny, bo wydawało mi się, że widziałam podobny temat w offtopie. Coś mi się mojże uroiło. 🤔Pomyliłam się. Mea culpa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Bendress napisał(a):

No ale z całym szacunkiem - ja założyłem ten post. Jest mi źle i tak użalam się czasami trzeba, życie mi się zawaliło a ty nagle sobie żartujesz pod moim postem z kota. Tak jakbyś podeszła do płaczącej osoby i zaczęła żartować. Trochę nie na miejscu. Nie wyładowuję frustracji tylko jest mi po prostu przykro. 

Dzięki za odp. W jakim sensie radykalne?:p  Ja po prostu przez silny lęk i ocd, które kwestionuje wszytko nic nie wiem. Z kim chce czy chce czy nie. Rujnuje mi to życie. W dodatku napady lęku poza domem. Boję się wszystkiego. Dosłownie. 

Kiedys gadałam z kimś o natretnych myślach, i wiem że to musi być bardzo ciężkie, ja sobie nie wyobrażam. Ale jak Verinia napisała da się z tego wyjść tylko trzeba pracować. I właściwie, skoro raz ci się udało z tego wyjść, to dlaczego ma się nie udać znowu! Właśnie się uda tym bardziej! :D no radykalne w sensie, tak zrozumialam że z mszy nie wyjdziesz nawet jak ci źle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, cynthia napisał(a):

Ale dlaczego ci przykro? Boże... jakbym ja wszystko miała brać do siebie to, co ludzie tutaj wypisują to dawno by mnie tu nie było. Forum jest o problemach psychicznych ale czy to oznacza, że wiecznie można ciągle zrzędzić, a próba zażartowania kończy się "obrazą uczuć"? Weźcie trochę miejcie dystansu do siebie...

Okej - przepraszam., Ja dopiero zauważyłam, że to temat prywatny, bo wydawało mi się, że widziałam podobny temat w offtopie. Coś mi się mojże uroiło. 🤔Pomyliłam się. Mea culpa. 

Spoko. Normalnie bym zaczął żartować z Tobą, ale jestem w tak ciemnej d w jakiej nie byłem nigdy mając nerwice i lecząc się 20 lat. Rozumiejmy się nawzajem ❤️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, cynthia napisał(a):

Ale dlaczego ci przykro? Boże... jakbym ja wszystko miała brać do siebie to, co ludzie tutaj wypisują to dawno by mnie tu nie było. Forum jest o problemach psychicznych ale czy to oznacza, że wiecznie można ciągle zrzędzić, a próba zażartowania kończy się "obrazą uczuć"? Weźcie trochę miejcie dystansu do siebie...

Spooko, po prostu nie zwróciłas się do niego z tym żartem, jakbyś tak zrobiła pewnie i on by się zasmial, pomimo że płacze:) I nie wyszło by lekcewazaco

Tak wlasnie tak. To miałam napisać tylko mi ciężko słów dobrać xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Bendress napisał(a):

Spoko. Normalnie bym zaczął żartować z Tobą, ale jestem w tak ciemnej d w jakiej nie byłem nigdy mając nerwice i lecząc się 20 lat. Rozumiejmy się nawzajem ❤️

kurde, głupio mi trochę teraz. ale serio myślałam, że to jakiś grupowy temat 😅 chciałam rozładować atmosferę.

Ale i tak życzę więcej pozytywnych uczuć bo one są ważne szczególnie w naszej społeczności osób z problemami takimi, a nie innymi. Życzę zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Bendress napisał(a):

Wiesz jakie jest gówno w głowie jak masz okropny lęk przed bliskością spotykasz się z kimś i ci się nie podoba a potem za jakiś czas dopuszczasz myśl że mogłoby do czegoś dojść. I

I co by się stało gdyby do czegoś doszło?

 

Swoją drogą, seks nie musi równać się bliskości.

 

45 minut temu, cynthia napisał(a):

kurde, głupio mi trochę teraz. ale serio myślałam, że to jakiś grupowy temat 😅 chciałam rozładować atmosferę.

Też tak raz wtopiłem tylko na innym forum, typ ciągle jakieś wysrywy pisał to go opieprzyłem żeby sobie temat na to założył a nie spamował w ogólnym, a to wyszło na to że już sobie założył bo go raz ktoś tak opieprzył i opieprzałem go w jego temacie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, cynthia napisał(a):

To, że masz złe samopoczucie nie znaczy, że każdy ma być pochmurny. Przykro mi że ci źle, ale nie wyładowuj na mnie swojej frustracji bo nic ci nie zrobiłam, tylko zażartowałam z kota. I nie próbuj mnie obarczać z tego poczuciem winy, bo życie nie toczy się tylko złym torem, a nawet jeśli, to wiecznie narzekanie i wylewanie frustracji na innych w niczym ci nie pomoże. Także wyluzuj.

Ale to ty dzwonisz ;) w jego temacie.

pisze powaznie o swoim problemie a ty wbiłaś z dziwnym żartem (imo również mocno nie na miejscu) i do tego nie jesteś w stanie normalnie przyjąć tej krótkiej rzeczowej krytyki swojego zachowania, tylko dorabiasz jakaś ideologie i trzaskasz elaborat z analiza postaci.

Edytowane przez Krejzi1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Krejzi1 napisał(a):

Ale to ty dzwonisz ;) w jego temacie.

pisze powaznie o swoim problemie a ty wbiłaś z dziwnym żartem (imo również mocno nie na miejscu) i do tego nie jesteś w stanie normalnie przyjąć tej krótkiej rzeczowej krytyki swojego zachowania, tylko dorabiasz jakaś ideologie i trzaskasz elaborat z analiza postaci.

Hej ale ona już przeprosiła. Nie nakręcaj niedźwiedziu polarny nasz :D lepiej odpisz indykowi jak Sylwester 

42 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Swoją drogą, seks nie musi równać się bliskości.

 

Nie musi i często nie równa 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×