Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy ktoś też ma koszmary co noc?


robertina

Rekomendowane odpowiedzi

Jak w tytule. Mam koszmary co noc od paru dekad. Nie pamiętam, kiedy nie cierpiałam we śnie, może jako bardzo małe dziecko. Najczęstszym motywem jest pościg (często, jak pojawia się w tym śnie moja mama to jestem uratowana, ale czasem to ona mnie goni), ogień (ale nie taki zwykły, płonie całe miasto) i diabeł (te są najstraszniejsze). Ostatnio doszła jeszcze wojna. I, co mnie bardzo dziwi sny, gdzie bliscy stosują wobec mnie przemoc. Czasem mi się śni zwierzę, któremu wyszły flaki. Ogólnie, nie za ciekawe mam sny. Ma tak ktoś? Co wam pomaga, bo ja już po tylu latach mam dość a te koszmary stają się z wiekiem coraz gorsze i coraz gorzej śpię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

40 minut temu, robertina napisał(a):

Jak w tytule. Mam koszmary co noc od paru dekad. Nie pamiętam, kiedy nie cierpiałam we śnie, może jako bardzo małe dziecko. Najczęstszym motywem jest pościg (często, jak pojawia się w tym śnie moja mama to jestem uratowana, ale czasem to ona mnie goni), ogień (ale nie taki zwykły, płonie całe miasto) i diabeł (te są najstraszniejsze). Ostatnio doszła jeszcze wojna. I, co mnie bardzo dziwi sny, gdzie bliscy stosują wobec mnie przemoc. Czasem mi się śni zwierzę, któremu wyszły flaki. Ogólnie, nie za ciekawe mam sny. Ma tak ktoś? Co wam pomaga, bo ja już po tylu latach mam dość a te koszmary stają się z wiekiem coraz gorsze i coraz gorzej śpię.

Koszmary mam podobnie jak Ty, wiele lat, od dziecka….U mnie to wygląda bardzo różnie. Potrafię mieć codziennie a potem pół roku spokój. Treść snów jest przerażająca ( nawet nie będę tego opisywał ). Tak jak mała mi napisała, niektóre leki powodują takie właśnie realne, straszne sny. U mnie np triticco. Co pomaga? Na pewno aktywność fizyczna wciągu dnia ( rower, basen, bieganie ) no i właśnie uważać co i kiedy jesz. Dużo wody i relaksacja taka z YT. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stety czy niestety zapamiętuje jakiś raz na kilka miesięcy... jak byłam dzieckiem często mi się śniło, że ktoś mnie goni i jest tuż tuż np ma już złapać za klamkę po drugiej stronie drzwi ale w ostatniej chwili udaje mi się je zamknąć... takie sny miewa ponoć bardzo dużo ludzi. Miałam też paraliż senny w sumie chyba dwa razy... pierwszy był straszny bo nie wiedziałam co się dzieje, a drugi był już bardziej świadomy, ale w tym nowością była biała postać stojąca nade mną... wyglądała trochę, jak starzec skrzyżowany z kosmita i Krzykiem Muncha (mam na myśli obraz).

Koszmary i dziwne sny uważam za bardzo interesujące nawet jeśli nie rozumiem... ale gdyby tak mieć je co noc to pewnie jest to mocno wyczerpujące.

Sny z ucieczka już się nie pojawiają więc coś musiało się wydarzyć, że już ich nie ma... bo noce są raczej spokojne. 

Edytowane przez marra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, mała_mi123 napisał(a):

 

Ciekawe wyniki badań nt bezdechu

 

https://focusozdrowiu.pl/artykul/bezdech-senny-a-dopamina

Dzięki, kilka lat temu jak szukałam informacji na ten temat to najczęściej można było trafić na opis, że przypadłość dotyczy osób otyłych oraz tych którzy chrapią... coś takiego już nie pamiętam... w moim przypadku to się nie zgadza. Tak przy okazji zapytalam o to lekarza pierwszego kontaktu i w sumie nic nowego nie wniosła, poszukała w necie namiar na szpital no i do dzieła pacjencie. Nie wiem jak często go miewam, ale miewam... można się niby zgłosić na taką obserwacje która nie wiem ile trwa jedna nockę... dwie... Ale czy to jest aż tak miarodajne nie wiem. 🙂

Edytowane przez marra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie ciekawy, jest też tu informacja o mikrobiocie jelitowej... Kiedyś słyszałam, że zadbanie o mikrobiote przełoży się na ogólną poprawę stanu całego organizmu... nawet depresję potrafi zlagodzic depresję. 

Tak fajny bo faktycznie holistycznie, calosciowo do tego podchodzą zamiast skupiać się na jednym wybranym odcinku. Skoro coś przestaje działać a ciało to ogniwa które są ze sobą połączone... mogą się pojawić kolejne następstwa. 

Dobranoc 

 

Do tej pory uważałam, że niższy stan dopaminy jest całkiem naturalny dla temperamentu flegmatycznego... oszczędzanie energii itp itd : )

Edytowane przez marra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałam stan a później się zastanowiłam czy dobrze... : ) idę bo późno już.

"Poziom dopaminy

To konkretne, mierzalne stężenie dopaminy (np. w badaniach płynów ustrojowych, choć w praktyce klinicznej prawie się tego nie mierzy). Odnosi się do ilości neuroprzekaźnika.

Stan dopaminy

To potoczne, ogólne określenie, które opisuje raczej funkcjonowanie układu dopaminergicznego — czyli coś szerszego niż sam poziom. Może obejmować:

  • wrażliwość receptorów,

  • sposób działania szlaków dopaminowych,

  • tempo uwalniania i wychwytu dopaminy,

  • równowagę między różnymi obszarami mózgu."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze dodam, że od kilku lat - nie wiem ilu może 4 gdzieś - ciągle śnią mi się koszmary w stylu, że jestem w swojej najbliższej okolicy, czasem dosłownie pod domem, albo na własnej klatce schodowej - i coś jest na zewnątrz inaczej - znana ulica prowadzi w inne miejsce, gdzieś stoi budynek, jaki w rzeczywistości nie istnieje, albo jakiegoś budynku/miejsca nie ma albo klatka schodowa jest jakaś dziwna, brakuje schodów, mieszkania są nie z tej strony, itd. To są bardzo plastyczne i niepokojące sny, zawsze budzę się przerażona. Nie wiem już, jak się ich pozbyć, bo są coraz częstsze a budzę się po nich tak wykończona, że bardziej, niż jak się kładłam nie mam siły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś miałam nawracające sny. Nie zawsze koszmary. Np przez pewien czas co noc śniła mi się moja paczka przyjaciół. To było przyjemne 😊 potem przy depresji, nerwicy i trudnym okresie ze zmianą studiów, oddalaniem się jednego z najlepszych przyjaciół (który po kilku latach dostał diagnozę CHAD i cech narcystycznych, teraz wiem, że mnie do siebie bardzo przywiązał, a potem odsunął, bo znalazł innych przyjaciół) codziennie śniło mi się że się huśtam na huśtawce. Nie było to nieprzyjemne, ale co noc ten sam sen, w różnych sceneriach. Wg sennika huśtawki to zmiany, niepewność itd więc pasowało.

Potem w kolejnym trudnym okresie ciągle śniło mi się, że jadę windą a ona spada. Albo nie spada, ale też się nie zatrzymuje i wypada przez dach a ja się boję, że się przetoczy po dachu i spadnie. Codziennie. To już był koszmar, bo oczywiście nie byłam w stanie jeździć windą, a mieszkałam na 11. piętrze 😅 

Nigdy te sny, czy nawet koszmary nie wpływały ogólnie na mój sen, tzn nigdy nie cierpiałam na bezsenność. 
Ogólnie dużo snów i pamiętanie wielu snów oznacza po prostu, że dużo czasu spędzasz w fazie REM. To nie jest złe, ale za dużo fazy REM występuje albo kiedy śpisz za płytko, za mało czasu spędzasz w śnie głębokim (może tak być że stresu, mózg ciągle chce trochę „czuwać” i ogranicza sen głęboki), albo jeśli śpisz więcej niż potrzebujesz. Np jeśli w ciągu dnia nie zmęczysz ciała wystarczająco, organizm nie potrzebuje aż takiej regeneracji, a jednocześnie dużo czasu np leżysz i czytasz, czy oglądasz TV, czy się martwisz i potem mózg we śnie przepracowuje te informacje. 
U mnie te „serie” snów, czasem po kilka na noc, były spowodowane za dużą ilością snu, oraz często za małą ilością ruchu. Zawsze lubiłam spać, a sen był też sposobem na nudę (nie mam co robić, zdrzemnę się), oraz sposobem na stres (jestem zmartwiona, „prześpię się” z tymi problemami). W końcu spałam po 11-12 godzin i oczywiście mózg wchodził w głęboką fazę snu tylko na początku nocy, a potem, oraz podczas drzemek, był tylko sen płytki i faza REM. Dlatego miałam tyle snów. 
Teraz rzadko mam taki luksus żeby móc aż tyle spać, zresztą to nawet nie jest zdrowe. Zauważyłam też, że jeśli cały dzień pracuję umysłowo, a po pracy zajmuję się też różnymi problemami czy sprawami, śpię płycej i mam bardziej „niespokojne” sny. Rozwiązaniem jest ruch, najlepiej na świeżym powietrzu. Jeśli zmuszę się np do spaceru szybkim tempem lub przelecenia domu odkurzaczem tak, że pot się ze mnie leje, śpię głębiej, spokojniej, a sny pojawiają się dopiero nad ranem -  czyli wtedy kiedy naturalnie mózg już nie wchodzi w fazę głębokiego snu. 
Tak jak piszą @brum.brum i @marra - zdrowy ruch i zadbanie o mikrobiom poprawiają sen. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×